Karol ¦wierczewski


Karol ¦wierczewski, ps. Walter (ur. 22 lutego 1897 w Warszawie (?), zgin±³ 28 marca 1947 pod Jab³onkami ko³o Baligrodu) . dzia³acz komunistyczny, radziecki, hiszpañski i polski genera³.

Urodzi³ siê w Warszawie przy ulicy Kaczej na Woli. W 1915 r. pracowa³ w warszawskich zak³adach Gerlacha[1], po wybuchu I wojny ¶wiatowej w sierpniu 1915 ewakuowany w g³±b Rosji, pocz±tkowo do Kazania, nastêpnie do Moskwy. Do Polski powróci³ dopiero w 1944 r. jako genera³ Ludowego Wojska Polskiego. Wed³ug przyjêtego w PRL ¿yciorysu by³ cz³onkiem SDKPiL. W 1916 r. zosta³ powo³any do armii rosyjskiej i wys³any na front. W 1917 r. wróci³ z frontu do Moskwy i po wybuchu rewolucji pa¼dziernikowej wst±pi³ w szeregi milicji robotniczej. Pó¼niej wst±pi³ do Armii Czerwonej i walczy³ przeciwko oddzia³om walcz±cym przeciwko bolszewikom w rejonie Moskwy.

W 1918 r. walczy³ przeciw oddzia³om atamana Kaledina na froncie po³udniowym. W pierwsz± rocznicê rewolucji pa¼dziernikowej wst±pi³ do (WKP(b)). W 1919 r. zosta³ dowódc± kompanii w 123 pu³ku strzelców Armii Czerwonej, któr± dowodzi³ podczas walk nad rzek± Doniec. Za zas³ugi w tych walkach zosta³ mianowany dowódc± batalionu, a w 1920 r. odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej ¦wierczewski zosta³ na w³asn± pro¶bê skierowany na front zachodni i walczy³ jako dowódca batalionu Armii Czerwonej przeciw wojskom polskim. W czasie tych walk zosta³ dwukrotnie ranny.

W 1921 r. skierowano go na kurs do Wy¿szej Szko³y Piechoty, nastêpnie by³ wyk³adowc± taktyki na Kursie Czerwonych Komandarmów. W guberni tambowskiej t³umi³ powstanie ch³opskie, potem zosta³ skierowany do Wy¿szej Szko³y Piechoty Dowódców Pu³ków, któr± ukoñczy³ w 1924 r. Po jej ukoñczeniu skierowano go na studia do Akademii Wojskowej im. Frunzego, któr± ukoñczy³ w 1927 r.

Po ukoñczeniu Akademii Frunzego, ¦wierczewski obj±³ funkcjê szefa sztabu pu³ku kawalerii, a w 1929 r. mianowano go szefem IV Zarz±du Sztabu Generalnego Armii Czerwonej. Funkcjê tê pe³ni³ do 1931 r., a nastêpnie by³ w dyspozycji sztabu Generalnego do czasu wyjazdu do Hiszpanii w 1936 r. W tym okresie by³ komendantem szko³y Wojskowo-Politycznej i cz³onkiem Sekcji Polskiej Miêdzynarodówki Komunistycznej, w której szkolono polskich komunistów wysy³anych nastêpnie jako agentów GRU/NKWD na ziemie II Rzeczypospolitej

W latach 1936-1938 bra³ udzia³ w wojnie domowej w Hiszpanii (pod pseudonimem genera³ Walter podobno od nazwy swojego pistoletu, którym osobi¶cie rozstrzeliwa³ schwytanych jeñców). Dowodzi³ tam kolejno: XIV Brygad± Miêdzynarodow±, Dywizj± A i 35 Dywizj± Miêdzynarodow±, w sk³adzie której walczyli m.in. D±browszczacy (pocz±tkowo batalion rozbudowany do XIII Brygady Miêdzynarodowej im. Jaros³awa D±browskiego).

W maju 1938 r., po powrocie z Hiszpanii ¦wierczewski zosta³ odznaczony Orderem Czerwonego Sztandaru oraz Orderem Lenina. Pocz±tkowo pozostawa³ w dyspozycji Zarz±du Kadr Armii Czerwonej, ale rok pó¼niej powo³ano go na stanowisko starszego wyk³adowcy katedry s³u¿by sztabów w Akademii Wojskowej im. Frunzego, które zajmowa³ do 1941 r. W miêdzyczasie, w roku 1940 r. zosta³ mianowany genera³em Armii Czerwonej. Nale¿y zwróciæ uwagê na to, ¿e jako jeden z nielicznych po powrocie z Hiszpanii nie tylko nie zosta³ aresztowany, ale awansowa³ dalej. W 1941 r. zosta³ w Akademii komendantem kursu grup specjalnych. W Hiszpanii ¦wierczewski pozna³ i zaprzyja¼ni³ siê z pisarzem Ernestem Hemingwayem

W sierpniu 1943 Stalin skierowa³ Waltera do organizowanych pod swym patronatem Polskich Si³ Zbrojnych w ZSRR. 18 sierpnia 1943 przyby³ do obozu w Sielcach nad Ok± jako zastêpca dowódcy I Korpusu Polskich Si³ Zbrojnych w ZSRR. W styczniu 1944 r. zosta³ cz³onkiem Centralnego Biura Komunistów Polskich w ZSRR.

W marcu 1944 awansowa³ do stopnia genera³a dywizji WP i zosta³ mianowany zastêpc± dowódcy 1. Armii Wojska Polskiego do spraw liniowych. Jego alkoholizm oraz zupe³ne nie liczenie siê z ¿yciem i zdrowiem podleg³ych mu ¿o³nierzy wywo³ywa³o liczne konflikty z gen. Zygmuntem Berlingiem, dowódc± 1. Armii WP. Czê¶ciowo z tego te¿ wzglêdu odsuniêty od dowodzenia, w okresie od sierpnia do wrze¶nia 1944 organizowa³ 2. Armiê WP, a nastêpnie, w zwi±zku z planami rozbudowy Wojska Polskiego, w okresie pa¼dziernik-listopad 1944 roku organizowa³ nastêpn±, 3. Armiê WP, która jednak nie powsta³a z braku kadry oficerskiej.

W grudniu 1944 roku zosta³ dowódc± 2 Armii WP. Na jej czele bra³ udzia³ w dzia³aniach bojowych na terenie £u¿yc i Czech w kwietniu i maju 1945 r., gdzie znów wyró¿ni³ siê niekompetencj± w dowodzeniu. Dziêki interwencji dowódcy Frontu, marsza³ka Iwana Koniewa, ¶ci±gniêciu posi³ków sowieckich i przegrupowania pozosta³ych oddzia³ów polskich, 2 Armia WP uniknê³a ca³kowitej klêski, choæ w bitwie pod Budziszynem od 21 do 26 kwietnia 1945 2. Armii Wojska Polskiego z przebijaj±cym siê w kierunku Berlina zgrupowaniem wojsk niemieckich Schörnera powierzona dowództwu ¦wierczewskiego armia ponios³a pora¿kê. Przekazy ¶wiadków tamtych wydarzeñ wskazuj±, ¿e ¦wierczewski nie by³ w stanie w ogóle dowodziæ swymi wojskami, poniewa¿ w chwili natarcia Niemców by³ w stanie zamroczenia alkoholowego. W ca³ej dwutygodniowej operacji ³u¿yckiej w kwietniu 1945 2. Armia straci³a 57% swoich czo³gów, a straty w ludziach wynios³y 4902 poleg³ych, 2798 zaginionych bez wie¶ci i 10 532 rannych, co stanowi³o a¿ 27% wszystkich strat poniesionych przez ca³e Ludowe Wojsko Polskie na froncie przez 20 miesiêcy istnienia od pa¼dziernika 1943 do maja 1945. Pomimo tych zawinionych przez ¦wierczewskiego klêsk 1 maja 1945 zosta³ on mianowany genera³em broni.

Polscy historycy wojskowo¶ci wystawiaj± mia¿d¿±ce noty ¦wierczewskiemu i jego sztabowcom w zwi±zku z walkami na £u¿ycach. Autorzy monografii o Wojsku Polskim na froncie wschodnim stwierdzaj±: "Winê za niepowodzenia i doznane straty ponosi dowództwo armii, a po czê¶ci tak¿e dowództwa zwi±zków taktycznych i samodzielnych oddzia³ów. Nie potrafi³y bowiem w trudnych momentach walki zachowaæ prê¿no¶ci dowodzenia, a czêsto podejmowa³y decyzje sprzeczne z podstawowymi zasadami walki. (...) Najwiêksza odpowiedzialno¶æ spada jednak bezpo¶rednio na dowódcê armii, który (...) dopu¶ci³ do samorzutnego rozerwania jej si³, a w obliczu rysuj±cego siê niebezpieczeñstwa nie potrafi³ ich w porê skoncentrowaæ w najwa¿niejszym miejscu".

W marcu 1947 wyjecha³ na inspekcjê garnizonów wojskowych w Bieszczadach, gdzie trwa³y walki z partyzanckimi oddzia³ami UPA. Zgin±³ 28 marca 1947 w potyczce pod Jab³onkami ko³o Baligrodu. Wed³ug oficjalnej wersji, poleg³ w zasadzce zorganizowanej przez sotniê "Bira". Dzi¶ ju¿ wiadomo, ¿e dokona³a tego sotnia Stepana Stebelskiego "Chrina", która oczekuj±c na transport zaopatrzenia natrafi³a na inspekcjê wojskow± dowodzon± przez samego genera³a. Mimo to okoliczno¶ci jego ¶mierci wzbudza³y i nadal wzbudzaj± sporo emocji. S± powodem licznych dywagacji. Czê¶æ wspó³czesnych historyków,zw³aszcza prawicowych, uwa¿a, ¿e ¦wierczewski móg³ zostaæ celowo po¶wiêcony przez kierownictwo pañstwowe i partyjne, aby jego ¶mieræ mog³a staæ siê pretekstem do rozpoczêcia Akcji "Wis³a", nie jest to jednak potwierdzone[2]. Zastanawiaj±c± okoliczno¶ci± s± ma³e straty po stronie WP w starciu (3 osoby dla porównania: w zasadzce zorganizowanej 1 kwietnia 1947 na tej samej drodze przez tê sam± sotniê zginê³o 30 z 32 wopistów).

¯o³nierze przyjêli fakt ¶mierci ¦wierczewskiego ze skrywan± ulg±, by³ bowiem dowódc± bardzo nielubianym. Pamiêtano dobrze jego "wyczyny" pod Budziszynem. Po jego ¶mierci w³adze komunistyczne w PRL kreowa³y go na bohatera narodowego. Zosta³ pochowany 1 kwietnia 1947 na Cmentarzu Wojskowym na Pow±zkach z udzia³em w³adz partyjnych i pañstwowych. Jego imieniem nazwano wiele ulic[3]. Zosta³ tak¿e patronem licznych szkó³, zw³aszcza podstawowych: nr. 1 w G³ownie, nr. 3 w Gorlicach, nr. 14 w Gdañsku, nr. 38 w Poznaniu, nr. 5 w Bia³ej Podlaskiej, XXXIV LO w Warszawie i wielu innych obiektów. Po¶miertnie otrzyma³ Order Virtuti Militari I klasy.



Grzegorz Motyka
20 marca 2007

Nie by³o zamachu na Waltera

Peerelowska legenda Karola ¦wierczewskiego mówi³a o tajemniczej ¶mierci genera³a. Dokumenty IPN pozwalaj± ostatecznie podwa¿yæ tezê o spisku na jego ¿ycie.
Gen. Karol ¦wierczewski zgin±³ w zasadzce Ukraiñskiej Powstañczej Armii pod Jab³onkami 28 marca 1947 r. Dwadzie¶cia lat pó¼niej przebieg starcia opisa³ ¶wiadek tego wydarzenia Jan Gerhard („Baligród, 28 marca, 9.00 rano”, POLITYKA 12/67). W swoim tek¶cie nie móg³ jednak wspomnieæ, ¿e na pocz±tku lat piêædziesi±tych oskar¿ono go o udzia³ w spisku na ¿ycie genera³a.

Podpu³kownik Jan Gerhard dowodzi³ w 1947 r. 34 Pu³kiem Piechoty stacjonuj±cym w Bieszczadach. 27 marca w sztabie pu³ku w Lesku otrzyma³ drog± telefoniczn± informacjê o maj±cej nazajutrz nast±piæ inspekcji gen. Waltera. Wiadomo¶æ niezw³ocznie przekaza³ – równie¿ telefonicznie, ale w jêzyku francuskim – kpt. Henrykowi Karczewskiemu, dowódcy kwateruj±cego w Baligrodzie 2 batalionu. Rankiem 28 marca do Leska przyjecha³ ¦wierczewski w towarzystwie dowódcy Okrêgu Wojskowego V gen. Miko³aja Prus-Wiêckowskiego i dowódcy 8 Dywizji Piechoty p³k. Józefa Bieleckiego. St±d razem z pp³k. Gerhardem udali siê do Baligrodu. Tam po przegl±dzie garnizonu gen. ¦wierczewski podj±³ nieoczekiwan± decyzjê o dalszej je¼dzie do Cisnej, w której stacjonowa³a placówka Wojsk Ochrony Pogranicza.

Tu¿ za Baligrodem jad±cy na czele samochód mia³ awariê i w dalsz± drogê ruszy³y tylko dwa wozy. Ca³a grupa liczy³a 33 ludzi uzbrojonych w 3 erkaemy, automaty i karabiny. Na wysoko¶ci Jab³onek kolumna wjecha³a wprost pod lufy w³a¶nie zajmuj±cych stanowiska bojowe ukraiñskich partyzantów z po³±czonych sotni Stepana Stebel¶kiego-Chrina i Stacha (NN). Dosz³o do zaciêtej walki. ¯o³nierze Wojska Polskiego, na rozkaz gen. ¦wierczewskiego, podjêli próbê zaatakowania stanowisk przeciwnika, ale zostali zmuszeni do odwrotu. W ogniu UPA poleg³ trafiony dwiema kulami Walter, zginê³o te¿ dwóch innych ¿o³nierzy, trzech zosta³o rannych.

Do zbadania okoliczno¶ci zasadzki powo³ano dwie komisje, jedn± z ramienia Sztabu Generalnego WP, a drug± Ministerstwa Bezpieczeñstwa Publicznego. Przedstawiciel Sztabu Generalnego p³k Kossowski uzna³, ¿e ochrona genera³a by³a niewystarczaj±ca, a dowódcy 8 DP i 34 pp zlekcewa¿yli niebezpieczeñstwo ze strony UPA. Do innych wniosków doszli oficerowie UB: Anatol Fejgin, Józef Ró¿añski i Nikolaszkin. Ich zdaniem genera³ ¦wierczewski zaskoczy³ swoje otoczenie decyzj± o dalszej je¼dzie do Cisnej i st±d wynika³a s³abo¶æ polskiej ochrony. Nie wykluczali, i¿ Walter móg³ siê nie orientowaæ w rzeczywistym stanie bezpieczeñstwa na wizytowanym terenie. Dlatego zasugerowali, by oficerów nie poci±gaæ do odpowiedzialno¶ci karnej. W tej sytuacji gen. Prus-Wiêckowski, p³k Bielecki i pp³k Gerhard zostali ukarani jedynie naganami ministra obrony narodowej.

W±tpliwo¶ci jednak pozosta³y. Niemal natychmiast zaczê³y kr±¿yæ plotki, i¿ ¶mieræ legendarnego Waltera nie by³a dzie³em przypadku. Niew±tpliwie dociera³y one równie¿ do szefa G³ównego Zarz±du Informacji p³k. Dymitra Wozniesieñskiego, prywatnie – ziêcia gen. ¦wierczewskiego.

W koñcu lat czterdziestych, po z³amaniu oporu opozycji i podziemia, kierownictwo PZPR zaczê³o szukaæ tzw. wrogów wewnêtrznych. Partyjne czystki dotknê³y m.in. Mariana Spychalskiego, cz³onka Biura Politycznego PZPR i wiceministra obrony narodowej. Aresztowano te¿ genera³ów Stanis³awa Tatara, Jerzego Kirchmayera, Józefa Kuropieskê, a nawet uczestnika wojny domowej w Hiszpanii gen. Wac³awa Komara oraz – w 1953 r. – marsza³ka Micha³a ¯ymierskiego. Uwiêzieni, poddani brutalnym naciskom, niejednokrotnie przyznawali siê do wrêcz absurdalnych zarzutów.

Zbieraj±c materia³y przeciwko Spychalskiemu, funkcjonariusze organów bezpieczeñstwa doszli do wniosku, ¿e mo¿na mu te¿ przypisaæ odpowiedzialno¶æ za ¶mieræ ¦wierczewskiego. Cz³owiekiem, który z punktu widzenia Informacji w tej sprawie idealnie nadawa³ siê na ¶wiadka i zarazem na jednego z g³ównych podejrzanych, by³ w³a¶nie pp³k Jan Gerhard. Tym bardziej ¿e stalinowskim ¶ledczym wyda³o siê podejrzane, i¿ Gerhard w swoim oficjalnym ¿yciorysie nie wspomnia³ o przynale¿no¶ci przed wojn± we Lwowie do skrajnie prawicowej organizacji syjonistycznej Bejtar. Nieufno¶æ budzi³y te¿ niektóre szczegó³y z jego dzia³alno¶ci we francuskim komunistycznym ruchu oporu.

29 wrze¶nia 1952 r., ok. godz. 22, Gerhard zosta³ aresztowany na dworcu Warszawa Wschodnia, tu¿ po swoim przyje¼dzie z Olsztyna. Genera³ SB Zbigniew Pudysz w ksi±¿ce „Zabójstwo z premedytacj±” pisz±c o tym aresztowaniu stwierdzi³, ¿e by³y dowódca 34 pp „ju¿ po dwóch dniach (...) rozpocz±³ sk³adanie wyja¶nieñ obci±¿aj±cych siebie i innych”. Pudysz „zapomnia³” przy tym wspomnieæ, i¿ pierwsze przes³uchanie rozpoczête 29 wrze¶nia o godz. 22.30 trwa³o nieustannie 50 godzin, a¿ do 2 pa¼dziernika, do godz. 0.30. Ju¿ o godz. 6.25 zaczê³o siê drugie i potrwa³o do 4 pa¼dziernika do godz. 1.10 (a wiêc 42 godz. 45 min!). By³ to dopiero pocz±tek d³ugiego ¶ledztwa. Genera³ Józef Kuropieska, wobec którego zastosowano podobne metody (choæ warto zaznaczyæ, i¿ zniós³ je z wyj±tkow± wytrzyma³o¶ci±), tak je ocenia³: „¦rodki zmiêkczania woli badanego by³y u¿ywane z ca³± ¶wiadomo¶ci± w wyrafinowany, przemy¶lny sposób, wypracowany zapewne na podstawie obserwacji naukowców. Zasadniczym by³o pozbawienie snu (...), na pozór niewinnym, ale jak¿e dokuczliwym ¶rodkiem zmiêkczania by³y stójki (...). Coraz bardziej upodobnia³em siê do zwierzêcia. Pragn±³em jedynie snu, po¿ywienia i przyja¼niejszego u¶miechu – choæby mego prze¶ladowcy” (Józef Kuropieska, „Nieprzewidziane przygody”, Kraków 1988).

Gerhard, w trakcie przes³uchañ, siedmiokrotnie próbowa³ wycofaæ siê ze z³o¿onych wcze¶niej zeznañ, jednak ¶ledczy zawsze potrafili przekonaæ go do oczekiwanej przez nich wersji. Ostatecznie postanowi³, jak siê wydaje, za wszelk± cenê chroniæ przynaj-mniej ¿onê (a tym samym tak¿e maleñk± córkê). Sam za¶ przyzna³ siê do wspó³pracy z Niemcami, z wywiadem francuskim i jugos³owiañskim oraz do wziêcia udzia³u w szeroko rozga³êzionym spisku zmierzaj±cym do obalenia w³adzy komunistycznej.

Z zeznañ Gerharda wy³oni³ siê obraz rzekomego spisku przeciwko Walterowi. Inicjatorami zabójstwa mieli byæ Marian Spychalski oraz marsza³ek Micha³ ¯ymierski, których jakoby niepokoi³o proradzieckie nastawienie genera³a. Dlatego Spychalski poinformowa³ o maj±cej siê odbyæ inspekcji Waltera w Rzeszowskiem szefa wojskowego wywiadu gen. Wac³awa Komara, równie¿ zamieszanego w spisek i wspó³pracê z wywiadem francuskim. Komar postanowi³ wystawiæ ¦wierczewskiego ukraiñskiej partyzantce przy pomocy dowódcy 34 pp. W grudniu 1946 r. p³k Gerhard otrzyma³ polecenie nawi±zania kontaktu z UPA w Bieszczadach. Pomimo wysi³ków nie uda³o mu siê tego dokonaæ. Kontakt z Ukraiñcami nawi±za³, jak zeznawa³, dopiero w lutym 1947 r. podczas swojego pobytu we Francji (przebywa³ tam w celu za³atwienia formalno¶ci rozwodowych z pierwsz± ¿on±). W Pary¿u rozmawia³ jakoby z przedstawicielem wywiadu francuskiego oraz emisariuszem Ukraiñskiej G³ównej Rady Wyzwoleñczej o nazwisku Lewicki.

Po powrocie do Polski, pomiêdzy 12 a 15 marca 1947 r. do sztabu Gerharda w Lesku zg³osiæ siê mia³ niejaki Nahirny, ps. Sokó³, zwi±zany z ukraiñskim podziemiem, który powo³a³ siê na ustalenia podjête we Francji. Gerhard uzgodni³ z nim, i¿ bezpo¶redni kontakt bêdzie utrzymywa³ z UPA stacjonuj±cy w Baligrodzie kpt. Henryk Karczewski, tak¿e „zamieszany” w spisek. Mia³ on miêdzy innymi ostrzegaæ UPA o planowanych operacjach wojska. Ok. 20 marca pp³k Gerhard mia³ poinformowaæ w Warszawie gen. Komara o nawi±zaniu kontaktu z Ukraiñcami. Ten z kolei przekaza³ mu wiadomo¶æ o planowanej w koñcu miesi±ca inspekcji ¦wierczewskiego i zaleci³ nak³onienie UPA do zorganizowania zasadzki. Jednocze¶nie zapewni³ go, i¿ Spychalski i ¯ymierski nie bêd± d±¿yli „do wyja¶nienia istotnych przyczyn tego zamachu”. Po powrocie w Bieszczady Gerhard spotka³ siê 26 lub 27 marca w Baligrodzie z Karczewskim i Nahirnym i ustali³ z nimi szczegó³y napadu. Ten „misterny plan” zosta³ uwieñczony sukcesem i 28 marca 1947 r. gen. ¦wierczewski poniós³ ¶mieræ.

Trudno powiedzieæ, czy oficerowie G³ównego Zarz±du Informacji sami wierzyli w te zeznania, niemniej pora¿a skala wysi³ku, jaki w³o¿yli w to, by choæ trochê je uprawdopodobniæ. Przyk³adowo: gdy Gerhard poda³, i¿ kontaktowa³ siê w Warszawie z Francuzami przez Zofiê Jab³oñsk± (postaæ, któr± sobie ca³kowicie zmy¶li³), funkcjonariusze Informacji zebrali adresy i fotografie wszystkich kobiet o tym imieniu i nazwisku, które w tym czasie mieszka³y w stolicy. Kolejne przes³uchania Gerharda, na których wyci±gano szczegó³y jego „wrogiej dzia³alno¶ci” przeciwko w³adzy ludowej, trwa³y do lutego 1954 r. Jednak tzw. odwil¿ po ¶mierci Stalina dotar³a te¿ do Polski. Sta³o siê jasne, ¿e wersja o spisku przeciwko gen. ¦wierczewskiemu jest zbyt niewiarygodna, aby mo¿na by³o j± zaprezentowaæ publicznie. Na prze³omie lutego i marca 1954 r. Gerhard w specjalnych o¶wiadczeniach odwo³a³ swoje dotychczasowe zeznania.

Oficerowie Informacji tak zrêcznie prowadzili kolejne przes³uchania, by wynika³o z nich, ¿e ofiary s± sobie same winne, poniewa¿ zmy¶la³y, choæ ¿±dano od nich jedynie mówienia prawdy. Tyle tylko, ¿e ¶ledczy – jak z ukryt± z³o¶liwo¶ci± zauwa¿y³ Gerhard – ¿±daj±c, aby mówiæ prawdê, jednocze¶nie dodawali, i¿ „jedyn± prawd± jest to, ¿e jestem szpiegiem”. Ostatecznie, chc±c opu¶ciæ wiêzienie, w o¶wiadczeniu z 17 czerwca 1954 r. gotów by³ nawet przyznaæ: „w napl±taniu bzdury jest 70 procent mojej winy, a 30 procent winy organów ¶ledczych”. Pomimo to zwolniono go „z braku dowodów winy” dopiero na pocz±tku grudnia 1954 r.

W ustaleniach koñcowych ¶ledztwa funkcjonariusze bezpieczeñstwa, pomimo przes³uchania schwytanych cz³onków sotni Chrina i Stacha (wielu z nich stracono), nie potrafili wykluczyæ ca³kowicie hipotezy, i¿ UPA wiedzia³a o inspekcji. Jednak ostatecznie sk³onili siê do wersji o przypadkowym charakterze napadu.

I tak te¿ najpewniej by³o. Ukraiñcy zorganizowali zasadzkê w celu zdobycia ¿ywno¶ci lub zemszczenia siê na wopistach z Cisnej, którzy nieco wcze¶niej zniszczyli upowski szpital. Traf chcia³, ¿e ich ofiar± pad³ gen. Karol ¦wierczewski, ¼le ochraniany i niedoceniaj±cy powagi sytuacji. Paradoksalnie, legenda Waltera tylko na tym skorzysta³a.
 

Autor jest pracownikiem Instytutu Studiów Politycznych PAN oraz Biura Edukacji Publicznej IPN. Niedawno opublikowa³ ksi±¿kê „Ukraiñska partyzantka 1942–1960” (Oficyna Wydawnicza Rytm, ISP PAN, Warszawa 2006)”.

Polityka - nr 13 (2343) z dnia 30-03-2002; s. 80 Historia

Peerelowska legenda gen. Karola ¦wierczewskiego

O micie, który siê faktom nie k³ania³

¦mieræ genera³a Karola ¦wierczewskiego-Waltera 28 marca 1947 r. od – jak pisa³a prasa – „skrytobójczych kul ukraiñskich faszystów z UPA” da³a pretekst do masowych wysiedleñ Ukraiñców. W ramach tzw. akcji Wis³a usuniêto 150 tys. osób. Przygotowywan± od dawna decyzjê w³adze podjê³y nastêpnego dnia po ¶mierci ¦wierczewskiego. Jednocze¶nie zaczêto budowaæ legendê gen. Waltera.
Jerzy Kochanowski

Podczas kilku pierwszych powojennych lat nowej w³adzy nie uda³o siê wylansowaæ bohatera, który móg³by dorównaæ tym z przesz³o¶ci sanacyjnej i wojennej. ¦wierczewski ze swoim barwnym ¿yciorysem nadawa³ siê do tego doskonale. Przede wszystkim by³ wojskowym, co wobec kultu munduru w Polsce stawia³o go w uprzywilejowanej pozycji np. wobec Marchlewskiego czy Findera. Pasowa³ do polskiego szablonu walki na obcej ziemi – jak Ko¶ciuszko i Pu³aski w Ameryce czy gen. Bem na Wêgrzech.

I chocia¿ nie by³ najlepszym strategiem – zdobywaj±c na czele 2 Armii WP w 1945 r. Drezno, straci³ jedn± pi±t± ludzi – to nie mo¿na mu odmówiæ odwagi osobistej. Nie stroni³ te¿ od alkoholu czy kobiet, co tylko dodawa³o mu ludzkiego poloru. Nie bez powodu pisano o nim, ¿e „nie by³ wcale rewolucjonist± wyciêtym z podrêczników, kpi³ sobie z pruderyjnej dydaktyki dla dobrze wychowanych dzieci, kocha³ ¿ycie i nie ukrywa³ tej mi³o¶ci!”. Wchodzi³ co prawda do najwy¿szych w³adz partyjnych, zawsze jednak pozostawa³ w cieniu, nie by³ wiêc powszechnie kojarzony ze znienawidzon± parti±. I co najwa¿niejsze – zgin±³ w czasie i okoliczno¶ciach, które do budowania legendy doskonale siê nadawa³y.

Temat do wykorzystania

Biuro Polityczne KC PPR podjê³o 29 marca 1947 r. ca³y pakiet decyzji zwi±zanych z genera³em. Omówiono sprawê pogrzebu, odznaczono go Orderem Virtuti Militari I Klasy, zdecydowano o nazwaniu jego nazwiskiem ulicy, przy której siê urodzi³ (Kacza) i fabryki, gdzie niegdy¶ pracowa³ (Gerlach). Jednocze¶nie rz±d podj±³ uchwa³ê o wzniesieniu jego pomników nad Nys± £u¿yck± na cmentarzu 2 Armii oraz w miejscu ¶mierci. Rozpoczêto te¿ b³yskawicznie kampaniê propagandow± w prasie i radiu, informuj±c, ¿e ¶mieræ „ods³oni³a (...) przed ca³ym narodem polskim w pe³ni blaski wielkiej cnoty serca i charakteru Karola ¦wierczewskiego i jego wielkie zas³ugi z³o¿one na o³tarzu wolno¶ci Rzeczypospolitej i ku chwale imienia polskiego”. W ca³ej Polsce fabryki, jednostki wojskowe, szko³y, uczelnie organizowa³y akademie ¿a³obne, wysy³aj±c nastêpnie do Warszawy depesze kondolencyjne.

Pogrzebowi, 1 kwietnia 1947 r., nadano rangê pañstwow±. W kondukcie wziê³y udzia³ najwy¿sze w³adze partyjne, rz±d, przedstawiciele Sejmu, korpus dyplomatyczny, delegacje wojska, d±browszczaków. Warto jednocze¶nie zauwa¿yæ, ¿e bezpo¶rednio przed lawet± z trumn± sz³a grupa ksiê¿y. Eugeniusz Szyr, podkomendny Waltera z Hiszpanii, mówi³ nad grobem: „Przejdziesz do historii po Tadeuszu Ko¶ciuszce, po generale Jaros³awie D±browskim”. Rzeczywi¶cie zrobiono wszystko, by tak siê sta³o.

By³ bezsprzecznie jednym z najtrwalszych – je¶li nie najtrwalszym – mitem PRL. Ale nie by³ to bynajmniej mit o niezmiennej formie i charakterze. I tak po pierwszym, „rozwojowym”, okresie jego funkcjonowania na prze³omie lat czterdziestych i piêædziesi±tych, po 1956 r. wraz z powrotem do innych tradycji, m.in. AK-owskiej, nast±pi³o wyciszenie. Gen. Walter powróci³ do ³ask na pocz±tku lat sze¶ædziesi±tych, pozostaj±c na jednym z czo³owych miejsc polskiego panteonu do koñca ery Gomu³ki. W latach siedemdziesi±tych dla nastawionej modernizacyjnie ekipy Edwarda Gierka okaza³ siê ju¿ bohaterem zbyt anachronicznym. Renesans postaci ¦wierczewskiego mo¿na zauwa¿yæ na pocz±tku lat osiemdziesi±tych, wraz z doj¶ciem do w³adzy gen. Jaruzelskiego. Ten etap trwa³ ju¿ do koñca PRL. Nale¿y jednak zauwa¿yæ, ¿e w „ja³owych” latach siedemdziesi±tych wizerunek ¦wierczewskiego znalaz³ siê na banknocie piêædziesiêcioz³otowym.

Dwa tygodnie po pogrzebie, 13 kwietnia 1947 r., stwierdzono na plenum KC PPR: „Nale¿y postawiæ genera³a ¦wierczewskiego jako wzór bojownika o wolno¶æ narodu. To by³oby te¿ s³uszn± lekcj± historii, któr± m³odzie¿ powinna znaæ. Propaganda KC powinna zwróciæ uwagê, by do tych rzeczy nawi±zywaæ w zorganizowany, przemy¶lany sposób”. Na realizacjê zaleceñ nie trzeba by³o d³ugo czekaæ. Ju¿ na prze³omie 1947 i 1948 r. w opracowanych przez Wydzia³ O¶wiaty i Kultury KC PPR „Tematach do wykorzystania w twórczo¶ci artystycznej” ¦wierczewski znalaz³ swoje miejsce obok innych bohaterów nowych czasów: Buczka, Nowotki, Findera, Sawickiej, Krasickiego. By³y to jednak dopiero pierwsze kroki, okazj± do prawdziwej akcji sta³a siê pierwsza rocznica ¶mierci.

Lektura obowi±zkowa

Pospiesznie opracowano pierwsz± broszurê o ¦wierczewskim, z mas± b³êdów faktograficznych i edytorskich (nawet w tytule!). Wydana w 20-tysiêcznym nak³adzie ksi±¿eczka zosta³a przez ministra o¶wiaty z dniem 1 marca 1948 r. polecona jako lektura „do szkó³ wszelkich typów oraz do ¶wietlic”. Efemerydê zast±pi³a ju¿ w tym samym roku praca Janiny Broniewskiej „O cz³owieku, który siê kulom nie k³ania³”. „Ten literacki zarys ¿ycia Waltera – pisano w latach osiemdziesi±tych – spe³ni³ fundamentaln±, jak siê wydaje, rolê w spopularyzowaniu jego postaci w naszym spo³eczeñstwie, zw³aszcza w¶ród m³odego pokolenia”. Nic dziwnego. Ta sprawnie napisana broszurka doczeka³a siê miêdzy 1948 a 1987 r. kilkunastu wydañ, w ³±cznym nak³adzie ponad miliona egzemplarzy. Do pocz±tku lat osiemdziesi±tych by³a to równie¿ obowi±zkowa lektura szkolna. Niezale¿nie od innych kilkunastu ksi±¿ek i broszur o „generale Walterze” (z okazji 20 rocznicy ¶mierci napisa³ takow± równie¿ Andrzej Szczypiorski) ta w³a¶nie odegra³a w tworzeniu legendy genera³a najwiêksz± rolê, a okre¶lenie u¿yte w jej tytule sta³o siê jedn± ze s³ownych ikon PRL, has³em identyfikowanym zapewne przez wiêkszo¶æ spo³eczeñstwa.

Niezale¿nie od autora i chwili powstania danego opracowania ich wewnêtrzny uk³ad by³ podobny. Zawsze podkre¶lano robotnicze pochodzenie ¦wierczewskiego, fakt ¿e „z g³odem i ch³odem zapozna³ siê ju¿ od najm³odszych lat”. Czytelnik dowiadywa³ siê dalej, ¿e mimo niezwyk³ych zdolno¶ci nie mia³ ¦wierczewski mo¿liwo¶ci pobierania nauk, nie przeszkodzi³o mu to jednak w zdobyciu wysokiej pozycji: „Nale¿a³ wiêc do tej zdumiewaj±cej kadry czerwonoarmistów, którzy z pastuchów, fornali i bezrobotnych stawali siê wybitnymi oficerami w ogniu wojny rewolucyjnej”. O ile pierwsze dwadzie¶cia lat ¿ycia by³y zawsze przedstawione szczegó³owo, to kolejne – do wyjazdu do Hiszpanii – nadzwyczaj enigmatycznie. Co charakterystyczne, je¶li jeszcze w latach czterdziestych i piêædziesi±tych wzmiankowano jego ochotniczy (choæ krótki) udzia³ w walkach z Polakami w 1920 r., to od lat sze¶ædziesi±tych zauwa¿ano jedynie, ¿e „w maju 1920 r. dowodzi³ batalionem walcz±cym na Froncie Zachodnim na ziemi bia³oruskiej”.

Najwiêcej miejsca w ka¿dej biografii zajmuje okres hiszpañski (grudzieñ 1936 do maja 1938), który sta³ siê „pokarmem dla poetów”, osobnym „rozdzia³em historii komunizmu”. Od powrotu z Hiszpanii biografowie nagle przyspieszali narracjê, specjalnie nie zatrzymuj±c na latach 1938–1943 – zapewne dlatego, ¿e wielu dowódców z Hiszpanii zosta³o zlikwidowanych przez Stalina, a ¦wierczewski wygra³ los na loterii, albowiem zosta³ tylko odstawiony na boczny tor. W jego ¿yciorysie zwraca siê uwagê na rolê, jak± odegra³ w Wojsku Polskim, zw³aszcza w 2 Armii, która pod jego dowództwem forsowa³a Nysê i zdobywa³a £u¿yce.

Pisz±c o „pokarmie poetów” nie rzucano s³ów na wiatr. Ju¿ w 1948 r. og³oszono konkurs Domu Wojska Polskiego i Zwi±zku Zawodowego Literatów Polskich na poemat – nie wiersz czy piosenkê – ale w³a¶nie poemat o ¦wierczewskim. Pierwsz± nagrodê zdoby³ W³adys³aw Broniewski „Opowie¶ci± o ¿yciu i ¶mierci Karola Waltera-¦wierczewskiego Robotnika i Genera³a”. Podobnie jak ksi±¿eczka jego by³ej ¿ony, tak s³owa: „Nie o ka¿dym ¶piewaj± pie¶ñ/lecz to imiê opiewaæ bêd±/ono potrafi siê wznie¶æ/ponad historiê legend±”, utkwi³y g³êboko w ¶wiadomo¶ci zbiorowej. Znalaz³y siê chyba na wiêkszo¶ci pomników ¦wierczewskiego w Polsce.

„¯o³nierz zwyciêstwa”

Poezja i proza szybko okaza³y siê jednak niewystarczaj±cymi ¶rodkami budowania legendy. 19 maja 1948 r. na zebraniu Podkomisji ds. Filmu Wydzia³u O¶wiaty i Kultury KC PPR podkre¶lono konieczno¶æ nakrêcenia filmu „na tle ¿ycia genera³a ¦wierczewskiego”. Scenariusz ocenia³a nie byle jaka komisja: Boles³aw Bierut i Konstanty Rokossowski. Ocena wypad³a ¼le, Rokossowski wrêcz stwierdzi³: „Film z takim scenariuszem nie mo¿e spe³niæ swego zadania w wychowaniu m³odzie¿y i dlatego robienie zdjêæ jest bezcelowe. Ca³o¶æ scenariusza z³a i b³êdna politycznie”. Mniej bezwzglêdny by³ Bierut, ale i on nie sk±pi³ krytyki i wytycznych. Je¶li Rokossowski skupi³ siê na brakach merytorycznych, to w uwagach Bieruta wyra¼nie widaæ obawy, ¿e legenda ¦wierczewskiego przyt³oczy jego w³asn±: „Nale¿a³oby usun±æ w scenariuszu wszystkie te elementy akcji (...), w których postaæ ¦wierczewskiego wystêpuje jako kierownicza i decyduj±ca wola – akcentuje czêsto postaæ genera³a bez powi±zania z jakimkolwiek partyjnym ogniwem lub zespo³em, okre¶laj±cym ogóln± liniê postêpowania dowódców i ich otoczenia. Widz w ka¿dym razie nie bêdzie dostrzega³ wyra¼nie tej „kieruj±cej si³y ideowej i organizacyjnej, a szereg wydarzeñ bêdzie przypisywa³ b±d¼ geniuszowi i bohaterstwu jednostki, b±d¼ przypadkowi”.

Ostatecznie dwuczê¶ciowy film Wandy Jakubowskiej „¯o³nierz zwyciêstwa” – w którym skrupulatnie zrealizowano zalecenia Bieruta – wszed³ na ekrany 8 maja 1953 r. Nawiasem mówi±c nie by³ to jedyny film o gen. Walterze (podobno powsta³ równie¿ film animowany). Na cze¶æ genera³a skomponowano te¿ siedem wiêkszych utworów muzycznych (m.in. kantata Bronis³awa Kazimierza Przybylskiego do tekstu wspomnianego poematu Broniewskiego), s³awi³o go ok. 150 dzie³ plastycznych, autorstwa m.in. Xawerego Dunikowskiego czy Alfonsa Karnego.

O ile legenda ¿o³nierska gen. Waltera utrzyma³a siê do koñca PRL, to preferowany pocz±tkowo mit ideowego komunisty zamar³ w po³owie lat piêædziesi±tych. Ostatnim i najbardziej spektakularnym jego przejawem by³o nazwanie pseudonimem ¦wierczewskiego dru¿yn harcerskich, kierowanych m.in. przez Jacka Kuronia. D³u¿ej pielêgnowano jego legendê internacjonalisty, który na ziemi radzieckiej, chiñskiej i hiszpañskiej kultywowa³ tradycje polskich demokratów i rewolucjonistów walcz±cych pod has³em „Za wolno¶æ wasz± i nasz±”.

„Skrwawiony jego mundur”

W Polsce by³ patronem setek (je¶li nie tysiêcy) szkó³, ulic, placów, fabryk. Przodowa³a Warszawa, która „by³a z nim zawsze jako têsknota, miara i czyn ¿ycia”. Trzeba przyznaæ, ¿e miasto siê odwdziêczy³o Walterowi. Zosta³ patronem Wojskowej Akademii Technicznej, Akademii Wychowania Fizycznego, Akademii Sztabu Generalnego, kilku szkó³. U¿yczy³ nazwiska zarówno Fabryce Wyrobów Precyzyjnych (dawny Gerlach), jak wytwórni s³odyczy. Aleja Genera³a Karola ¦wierczewskiego przecina³a prawie ca³e miasto (oprócz tego na przedmie¶ciu znalaz³a siê jeszcze uliczka Genera³a Waltera).

¦ladem stolicy szed³ kraj. W Poznaniu pomnik postawiono w 1948 r., wykorzystuj±c sporo zachowanych elementów statui pruskiego genera³a Nollendorfa (w 1975 r. Walter doczeka³ siê jeszcze jednego, znacznie bardziej reprezentacyjnego). Niezwykle charakterystyczny by³ turystyczny aspekt legendy ¦wierczewskiego, czemu sprzyja³ fakt, ¿e zgin±³ w jednym z najpiêkniejszych (i najmniej znanych) miejsc w Polsce. Pocz±tkowo zaadaptowano miêdzywojenn± tradycjê marszy rocznicowych (np. szlakiem I Kompanii Kadrowej), argumentuj±c, ¿e marsz jest to „naj³atwiejsza i najprostsza forma sportu”. W 1952 r. wyznaczono szlak turystyczny, który co rok przemierzali uczestnicy Ogólnopolskiego Rajdu Przyja¼ni. W miejscu ¶mierci, pod gór± Woronikówka, szybko przemianowan± na Walter, wybudowano schronisko m³odzie¿owe, pole namiotowe, parkingi, kioski z pami±tkami, pawilony gastronomiczne, postawiono pomnik. W Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie ¦wierczewskiemu po¶wiêcono osobn± gablotê. Jak pisano – „skrwawiony jego mundur, w którym zgin±³, przechowywany jest jako najcenniejsza relikwia w Muzeum Wojska, w sali zwyciêstwa”.

Walterowskie ¶liwki

Jak skuteczny i trwa³y by³ mit ¦wierczewskiego, mo¿e ¶wiadczyæ fakt, ¿e osta³ siê wszelkim koniunkturom i dotrwa³ do koñca lat osiemdziesi±tych. W przeprowadzonej w 1987 r. ankiecie na najwybitniejszego Polaka uplasowa³ siê na dziewi±tym miejscu (ale na czwartym w¶ród ¿yj±cych w XX w.). Po¿egnanie ze ¦wierczewskim by³o znacznie trudniejsze ni¿ z innymi bohaterami socjalizmu. Nieraz by³y to te¿ po¿egnania po³owiczne. Znak firmowy warszawskiej spó³dzielni Walter produkuj±cej s³odycze by³ zastrze¿ony m.in. w USA i Kanadzie (gdzie podrabiano rzeczywi¶cie doskona³e „walterowskie” ¶liwki w czekoladzie) i nie mo¿na by³o ot tak sobie z niego zrezygnowaæ. Znaleziono wiêc wyj¶cie kompromisowe: w 1992 r. do starej nazwy dopasowano nowego patrona, genera³a AK Zygmunta Waltera-Janke.

W 1998 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej” Maciej Rosalak przeanalizowa³, przy jakich ulicach mie¶ci³o siê wówczas w Polsce ok. 2000 urzêdów gminnych i samorz±dowych. Przodowa³ Józef Pi³sudski (123) i Tadeusz Ko¶ciuszko (119). O ile jednak tylko siedem urzêdów znajdowa³o siê przy ulicach i placach zwi±zanych z Armi± Krajow± – to jedenastu patronowa³ nadal gen. Walter.

Zdarza³o siê, ¿e na pocz±tku kultu ¦wierczewskiego portrety marsza³ka Rydza-¦mig³ego przerabiano na wizerunki genera³a Waltera. Z kolei po prze³omie 1989 r. jego pomniki dostosowywano do – równie ³ysego – genera³a W³adys³awa Andersa. Tak zdarzy³o siê np. przed kilku laty w Koszalinie, gdzie przemiany genera³ów dokona³ ten sam rze¼biarz Zygmunt Wujek. Ale przestrog± zarówno dla badaj±cych dawne mity, jak i pragn±cych kreowaæ nowe, niech bêdzie pomnik ¦wierczewskiego w Poznaniu, ów przerobiony z niemieckiego genera³a. Stoi do dzi¶ (choæ proponowano ju¿ kolejn± przeróbkê – na gen. Sikorskiego). Rozbiórce najbardziej przeciwstawia³ siê proboszcz pobliskiego ko¶cio³a, argumentuj±cy, ¿e woli ju¿ ¦wierczewskiego ni¿ pijaków na pustym placyku.

Jerzy Kochanowski



Polityka - nr 10 (2494) z dnia 12-03-2005; s. 71 Historia

Sprawa Spychalskiego

Zanadto samodzielny komunista

Do niedawna historycy uznawali, ¿e wiêkszo¶æ najcenniejszych materia³ów Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeñstwa Publicznego – inwigiluj±cego komunistów w pierwszej po³owie lat 50. – zosta³a spalona. Dzi¶ okazuje siê, ¿e nie do koñca. W archiwum IPN znajduje siê wiele dokumentów rzucaj±cych nowe ¶wiat³o na dzieje komunistów w stalinowskiej Polsce.
Robert Spa³ek

Od pocz±tku 1948 r. najwiêkszym zagro¿eniem dla radzieckiej hegemonii sta³ siê titoizm (od nazwiska Josipa Broz Tito, przywódcy Jugos³awii, który zerwa³ z wiernopoddañcz± uleg³o¶ci± Stalinowi), czyli próby uzyskania pewnej niezale¿no¶ci przez partie komunistyczne. Kreml ¿±daj±c bezwzglêdnego pos³uszeñstwa podda³ gruntownej weryfikacji tak¿e ekipê rz±dz±c± w Polsce. W³adys³aw Gomu³ka i Marian Spychalski okazali siê zbyt samodzielni jak na komunistów.

Na prze³omie 1947 i 1948 r. w Gdañsku Oliwie na bocznicy kolejowej znaleziono wagony z dokumentami, które sta³y siê narzêdziem ¶miertelnej walki w¶ród komunistów w Polsce. Uciekaj±cy Niemcy nie zd±¿yli wywie¼æ dokumentów przedwojennego kontrwywiadu

, tzw. Dwójki. Okaza³o siê, ¿e w papierach tych wystêpowa³y nazwiska ludzi na eksponowanych stanowiskach partyjnych i pañstwowych ludowej Polski, a powi±zanych od czasu okupacji ze ¶rodowiskiem Spychalskiego i Gomu³ki. Dwie sztandarowe dla tej sprawy osoby to: W³odzimierz Lechowicz i Alfred Jaroszewicz. Obydwaj w czasie wojny byli podw³adnymi Spychalskiego, pó¼niej dziêki niemu szybko awansowali na wysokie stanowiska. Lechowicz zosta³ wiceministrem Ziem Odzyskanych, zastêpc± Gomu³ki, od 1947 r. ministrem aprowizacji.

W lipcu 1948 r. Jakub Berman (Berman, Boles³aw Bierut i Hilary Minc byli symbolami i gwarantami ówczesnego podporz±dkowania moskiewskiej centrali) poleci³ kierownictwu Ministerstwa Bezpieczeñstwa Publicznego wdro¿enie ¶ledztwa przeciwko Lechowiczowi i Jaroszewiczowi, oskar¿anym o dzia³ania agenturalne na szkodê ruchu komunistycznego. Powo³ano w tej sprawie partyjn± komisjê, do której zaproszono te¿ Spychalskiego. Ale to by³y tylko pozory. W rzeczywisto¶ci udzia³ Spychalskiego w komisji mia³ os³abiæ jego czujno¶æ i odwróciæ uwagê od w³asnej osoby.

Wtrakcie dziesiêciu posiedzeñ Spychalski powiedzia³ niemal wszystko o swojej oraz Jaroszewicza i Lechowicza dzia³alno¶ci okupacyjnej i powojennej. By³ coraz bardziej przera¿ony. Podczas jednego ze spotkañ Bierut o¶wiadczy³, ¿e organa bezpieczeñstwa nie mog± ustaliæ faktów drog± operacyjn±, dlatego Lechowicz i Jaroszewicz zostan± aresztowani, by wyja¶niæ sprawê drog± czynno¶ci ¶ledczych.

Spychalski, jak zapisano w notatce z posiedzenia komisji, „zadeklarowa³, ¿e zrobi wszystko co mu partia ka¿e, bo on poza parti± nie widzi dla siebie ¿ycia”. Jak powiedzia³, tak zrobi³. Na forum partyjnym zacz±³ oskar¿aæ Gomu³kê, ale kiedy tylko odegra³ rolê prokuratorsk±, nast±pi³o uderzenie w niego samego. Towarzysze partyjni podjêli uchwa³ê zarzucaj±c± mu „karygodn± ¶lepotê polityczn±, która umo¿liwi³a przenikanie na odpowiedzialne stanowiska wrogiej agentury, dzia³aj±cej przeciwko ruchowi rewolucyjnemu i Polsce Ludowej na rzecz obcych wywiadów”.

Spychalskiemu zaciska³a siê pêtla na szyi. W listopadzie 1948 r., rozdygotany, mówi³ szeptem do swojej wspó³pracownicy: „Towarzysze radzieccy od dawna nie maj± do mnie zaufania. Wozniesieñski [Dymitr, oficer radziecki, zastêpca szefa G³ównego Zarz±du Informacji Wojska Polskiego] kaza³ u mnie w gabinecie za³o¿yæ pods³uch”. Dokumenty radzieckie ca³kowicie potwierdzaj± tê informacjê. Prawie na rok przed aresztowaniem Spychalskiego, w pocz±tkach lipca 1949 r., ambasador ZSRR w Warszawie Wiktor Lebiediew pisa³ do ministra spraw zagranicznych ZSRR Andrieja Wyszyñskiego: „¦ledztwo w sprawie Jaroszewicza-Lechowicza wyra¼nie pokazuje, ¿e agenci »dwójki« zajmuj± w dzisiejszej Polsce wysokie stanowiska. Otó¿ jest to Marian Spychalski ujawniony w trakcie tego ¶ledztwa jako agent »dwójki« co najmniej od 1928 r. Nawet je¿eli nie wszystko zosta³o jeszcze udowodnione, to dowodów jest tak du¿o, ¿e moim zdaniem trudniej bêdzie udowodniæ niewinno¶æ Spychalskiego ni¿ jego winê”.

W dokumencie pojawi³y siê zarzuty: Spychalski „usun±³ z armii polskiej bardzo wielu ludzi sowieckich, którzy s³u¿yli w niej od czasu wojny. Przyjmowa³ do wojska dawnych polskich oficerów powracaj±cych z emigracji w Londynie”. I dalej niezwykle ciekawy fragment tego donosu do najwy¿szych w³adz radzieckich: „Nie mam bezpo¶rednich dowodów lecz pewne zaobserwowane fakty ju¿ dawno naprowadzi³y mnie na my¶l, ¿e Gomu³ka jest w pewien sposób podporz±dkowany Spychalskiemu”.

Aresztowanie Jaroszewicza i Lechowicza mia³o doprowadziæ do procesu Spychalskiego, a potem Gomu³ki. Niedawni podw³adni Spychalskiego zostali oskar¿eni o pracê dla sanacyjnego kontrwywiadu i zwalczanie komunizmu w okresie II RP, a tak¿e o przenikniêcie w czasie wojny do Armii Ludowej w roli agentów rz±du emigracyjnego. MBP dokona³o tu nieprawdopodobnej wolty. Przed wojn± Lechowicz i Jaroszewicz byli pracownikami Dwójki, ale dzia³ali tam na rzecz wywiadu radzieckiego. Byli wtyczkami komunistów i agentami ZSRR. Spychalski podczas wojny wcieli³ ich do GL z rekomendacji Sowietów w³a¶nie – mia³ wykorzystaæ ich do¶wiadczenie i znajomo¶ci do inwigilacji Delegatury Rz±du RP. Co zreszt± uda³o siê doskonale. Lechowicz na zlecenie Spychalskiego wszed³ do struktur Delegatury i by³ jednym z najwy¿ej uplasowanych agentów komunistycznych w Polskim Pañstwie Podziemnym.

Znajomo¶æ Lechowicza i Jaroszewicza z jednej strony, a z drugiej kontakty Spychalskiego z w³asnym bratem Józefem (przedwojennym oficerem wiêzionym przez NKWD, cichociemnym zrzuconym do Polski w marcu 1942 r., jednym z wybitniejszych dowódców podziemia, komendantem Okrêgu Krakowskiego AK), to by³o a¿ nadto, by posadziæ w wiêzieniu Mariana. Aresztowania bez sankcji prokuratorskiej dokona³ w maju 1950 r. pp³k Józef ¦wiat³o, wicedyrektor Biura Specjalnego MBP.

Spychalski pocz±tkowo zosta³ osadzony w Miedzeszynie, nastêpnie przewieziono go do wiêzienia ¶ledczego na Mokotowie. Przebywa³ w zamkniêciu od maja 1950 r. do marca 1956 r., z czego 4 lata formalnie bezprawnie – nie by³o w jego sprawie chocia¿by postanowienia o tymczasowym aresztowaniu. Taka by³a wola Bieruta. Mêczono go pytaniami tak d³ugo, a¿ przyznawa³ siê do wersji oczekiwanej przez ¶ledczego. Stosowano konwejer, czyli ci±g³e przes³uchiwanie przy zmieniaj±cych siê oficerach. Byli to m.in.: Adam Bieñ, Anatol Fejgin, Kazimierz Michalak, Mieczys³aw Notkowski, Ludwik Szenborn. Spychalski trzymany by³ na przemian w zagnojonym karcerze lub w wilgotnej, zagrzybionej celi z wiecznie zapalon± ¿arówk±. Przez lata bez wiadomo¶ci o rodzinie – nie dostarczono mu nawet listu od umieraj±cej matki.

Zarzucano mu dzia³alno¶æ spiskow± i szpiegowsk±: umo¿liwianie rozpracowywania ¶rodowiska komunistycznego „agentom Londynu”, przekazywanie w³asnemu bratu tajnych informacji pañstwowych, przygotowywanie spisku, maj±cego doprowadziæ do zmiany ustroju i restauracji kapitalizmu. Oskar¿ano go o „zanieczyszczenie elementem wrogim i obcym” kadr Wojska Polskiego (nadmierne promowanie przedwojennych oficerów) czy wreszcie o popieranie i wysuwanie na istotne stanowiska ludzi powi±zanych z wywiadem londyñskim, zachodnim, niemieckim. Spychalski zosta³ pos±dzony nawet o przygotowywanie powstania.

Zamierzano obj±æ Spychalskiego jednym procesem razem z innymi genera³ami, m.in. Tatarem, Komarem, Kirchmayerem. To, co w historiografii zwyk³o siê nazywaæ procesem generalskim lub spiskiem w wojsku, by³o ostatecznie kombinacj± operacyjn± skierowan± przeciwko Spychalskiemu, odpowiedzialnemu za kadry wojskowe. Ta gra resortu poci±gnê³a za sob± ok. 130 aresztowanych osób i 20 wyroków ¶mierci.

W ¶ledztwie pomijano i nie protoko³owano zeznañ, które sta³y w otwartej sprzeczno¶ci z koncepcj± montowanego procesu. Dowolne o¶wiadczenia wiê¼niów uzyskiwano poprzez stosowanie tortur fizycznych i psychicznych. Istotny jest tu dokument z listopada 1955 r., w którym napisano, ¿e przedk³adano Spychalskiemu do podpisu protoko³y nie oparte na faktycznym przes³uchaniu, ale przygotowane wcze¶niej przez oficerów ¶ledczych MBP. W raporcie podsumowuj±cym napisano, ¿e stosowane metody „doprowadzi³y do ca³kowitego za³amania siê Spychalskiego, do sk³adania przez niego wrêcz nieprawdziwych zeznañ, do samooskar¿ania siê o czyny, które w ogóle nie mia³y miejsca”.

Orwellowski klimat przes³uchañ oddaje poni¿szy fragment z dokumentu Grupy Specjalnej MBP: „Spychalski (uderza w p³aczliwy ton): towarzysze, wierzcie mi, zosta³em oszukany. Ja chcê s³u¿yæ Partii, ca³e ¿ycie oddam dla Partii. [Oficer ¶ledczy]: Chcecie dla Partii oddaæ ¿ycie, a nie chcecie dla Partii zrobiæ drobnej przys³ugi, raczej nie chcecie wype³niæ swego obowi±zku. [S]: Jakiego? Ja chcê wszystko zrobiæ. [O]: Prosta rzecz. Mówcie prawdê! [S]: Przecie¿ ja to robiê. [O]: No do tego czasu, nie mo¿na tego stwierdziæ. [S]: Przyrzekam, ¿e wszystko powiem, co tylko bêdê pamiêta³, a je¶li czego¶ nie pamiêtam, to proszê mi powiedzieæ, a ja na pewno siê przyznam. [O]: Jak cz³owiek mo¿e nie pamiêtaæ tego, co robi³? [S]: No, s± u mnie takie chwile, ¿e naprawdê nie pamiêtam. Proszê mi wierzyæ, ¿e na wszystko odpowiem. Ja chcê jeszcze Partii s³u¿yæ. (P³acze)”.

Doniesienia agenta umieszczonego w celi mówi± o próbach samookaleczeñ podejmowanych przez Spychalskiego, popadaniu w otêpienie, ³zach, krzyczeniu przez sen. W raporcie dla dyrektora Departamentu X MBP Anatola Fejgina oficer ¶ledczy skar¿y³ siê na wycieñczonego fizycznie i psychicznie Spychalskiego, który zostaje w pewnym momencie doprowadzony do skraju wytrzyma³o¶ci, zacina siê i milczy albo te¿ jego odpowiedzi s± na tyle be³kotliwe, ¿e oficerowie bezpieki nie s± w stanie protoko³owaæ przebiegu przes³uchañ.

Przes³uchuj±cy Spychalskiego mjr Adam Bieñ pozwala³ sobie nawet na pewien stopieñ fraternizacji i mówi³ do niego w pa¼dzierniku 1954 r.: „Nie macie siê co martwiæ, bêdziecie zwolnieni, jest ju¿ decyzja, ale dla dobra sprawy trzeba jeszcze trochê posiedzieæ”. Spychalski to rozumia³. Co wiêcej, mia³ ¶wiadomo¶æ, ¿e jest py³em, a jego byæ albo nie byæ zale¿y od partii i jej funkcjonariuszy. St±d w podaniu do przewodnicz±cego Komitetu do spraw Bezpieczeñstwa W³adys³awa Dworakowskiego z marca 1955 r. napisa³: „O¶mielam siê jeszcze zwróciæ z pro¶b± o wybaczenie mi tych wszystkich ciê¿kich trudów, jakie przeze mnie mia³ do pokonania podleg³y wam aparat i Wy osobi¶cie obywatelu i towarzyszu ministrze”.

Jednocze¶nie wys³a³ b³agalny list do Bieruta z pro¶b± o wcze¶niejsze zwolnienie go z aresztu: „Proszê bardzo o polecenie zadysponowania tym moim ¿yciem, które nie do mnie, a jedynie do Was Pierwszy Sekretarzu KC PZPR nale¿y, tak abym z ³aski Waszej zosta³ w³±czony do zaszczytnych szeregów milionów ludzi pracuj±cych i buduj±cych szczê¶liw± przysz³o¶æ ludzko¶ci – socjalizm”.

Od po³owy 1955 r., kiedy sta³o siê jasne, ¿e ¿adnego spisku w wojsku nie by³o i Spychalski nie zamierza³ zmieniaæ przemoc± ustroju pañstwa, nie zwolniono go, ale zarzucono mu przestêpstwo z artyku³u o nadu¿ywaniu kompetencji i realizowaniu w wojsku w³asnych, sprzecznych z ustaleniami partii, koncepcji. Spychalski nigdy jednak nie znalaz³ siê w s±dzie na ³awie oskar¿onych. Przewlekanie ¶ledztwa przez 6 lat owocowa³o wci±¿ nowymi koncepcjami procesu wysuwanymi przez Bieruta i Bermana. Powsta³o w sumie siedem aktów oskar¿enia, z czego ostatni na pocz±tku marca 1956 r. Bierut wyjecha³ wówczas do Moskwy na XX zjazd KPZR. Tam zaniemóg³ i zmar³. Pod jego nieobecno¶æ w Warszawie cz³onkowie kierownictwa partii zmienili decyzjê i ostatecznie postanowili uwolniæ Spychalskiego z wiêzienia. Nie zamierzali jednak oczyszczaæ go z fa³szywych oskar¿eñ: „Czy mo¿emy sobie na to w tej chwili pozwoliæ? To bêdzie oznacza³o, ¿e staniemy przed narodem i powiemy, ¿e¶my pope³nili zbrodnie, dlatego nie powiemy tak od razu ca³ej prawdy, bo na to nas nie staæ?”.

Spychalskiego zwolniono na mocy amnestii. Polityczna rehabilitacja nast±pi³a pó³ roku pó¼niej, na VIII Plenum KC PZPR w pa¼dzierniku 1956 r. – zosta³ w³±czony w sk³ad KC, a tak¿e mianowany wiceministrem, a wkrótce ministrem obrony narodowej. Od marca 1959 r. zasiada³ w Biurze Politycznym. 7 pa¼dziernika 1963 r. otrzyma³ stopieñ marsza³ka Polski. W kwietniu 1968 r. po dymisji Edwarda Ochaba zosta³ przewodnicz±cym Rady Pañstwa. 15 grudnia 1970 r. bra³ udzia³ w zebraniu zwo³anym przez W³adys³awa Gomu³kê i milcz±co zaakceptowa³ decyzjê o u¿yciu broni przeciwko strajkuj±cym robotnikom na Wybrze¿u. Od koñca grudnia 1970 r. na emeryturze. Zmar³ 7 czerwca 1980 r. w Warszawie.

Robert Spa³ek

Autor jest historykiem, pracownikiem Biura Edukacji Publicznej IPN, zajmuje siê dziejami komunistów w Polsce w l. 1944–1956 oraz opozycj± polityczn± 1976–1989.


Rozmowa z dr. JANEM PISULIÑSKIM z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Królowej Jadwigi w Rzeszowie: - Czy gen. ¦wierczewski jest osob± wart± upamiêtnienia w niepodleg³ej Polsce, jak tego chce gmina Baligród? W celu przyci±gniêcia turystów gmina chce odtworzyæ w Jab³onkach stary szlak imienia genera³a, wytyczyæ nowy oraz inscenizowaæ sceny batalistyczne.

 

 

- ¦wierczewski nie zas³uguje na miano bohatera polskiej historii. On siê wprawdzie urodzi³ w Warszawie, ale na pocz±tku I wojny ¶wiatowej by³ ewakuowany wraz z fabryk±, gdzie pracowa³, do Rosji. Tam zwi±za³ siê z ruchem komunistycznym.

Z polecenia Stalina walczy³ w wojnie domowej w Hiszpanii.

 

A do Hiszpanii Stalin nie wysy³a³ ludzi niesprawdzonych. ¦wierczewski zosta³ nawet uwieczniony, pod zmienionym nazwiskiem, u Hemingwaya w "Komu bije dzwon”. Po powrocie do Zwi±zku Sowieckiego nadal s³u¿y³ w Armii Czerwonej.

Karol ¦wierczewski, ps. "Walter" (1897-1947) - dzia³acz komunistyczny, genera³ Armii Czerwonej, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii, zastêpca dowódcy I Armii Wojska Polskiego, dowódca 2 Armii WP, wiceminister obrony narodowej. Zgin±³ 28 marca 1947 w potyczce pod Jab³onkami ko³o Baligrodu. Wed³ug oficjalnej wersji, poleg³ w zasadzce zorganizowanej przez ukraiñsk± sotniê "Bira", jednak najprawdopodobniej w zasadzce brali udzia³ ¿o³nierze z sotni "Hrynia" i "Stacha". Czê¶æ wspó³czesnych historyków uwa¿a, ¿e ¦wierczewski móg³ zostaæ celowo po¶wiêcony przez kierownictwo pañstwowe i partyjne, aby jego ¶mieræ mog³a staæ siê pretekstem do rozpoczêcia Akcji "Wis³a". Po jego ¶mierci w³adze komunistyczne w PRL kreowa³y go na bohatera narodowego. Zosta³ patronem licznych szkó³, imieniem "Waltera" ochrzczono jeden z zak³adów cukierniczych, podobizna ¦wierczewskiego widnia³a w latach 70. i 80. na banknocie 50-z³otowym, Poczta Polska wielokrotnie upamiêtnia³a go na znaczkach pocztowych.

 

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodleg³o¶ciowych w Krakowie od lat apelowa³o do w³adz lokalnych i pañstwowych o usuniêcie stoj±cego w pobli¿u Baligrodu pomnika gen. ¦wierczewskiego. Dot±d kombatanci zdo³ali wywalczyæ, by pod pomnikiem znalaz³a siê zgodna z prawd± historyczn± informacja o "zas³u¿onym w zniewalaniu Polski sowieckim generale". Pomnik jednak nadal stoi, a ponadto pojawiaj± siê kolejne pomys³y upamiêtniania genera³a "Waltera": w³adze gminy chc± wytyczenia w Bieszczadach szlaku zwi±zanego z jego osob±. Pomys³y popularyzowania genera³a s± uzasadniane tym, ¿e stanowi on du¿± atrakcjê turystyczn± w regionie.

 - Przedstawiciele gminy wyra¿aj± ¿al, ¿e w Jab³onkach przesta³o dzia³aæ muzeum po¶wiêcone ¦wierczewskiemu.

 

 Nie mam nic przeciwko temu, by obiekt ten by³ u¿ytkowany jako muzeum. Nie powinien jednak upamiêtniaæ sowieckiego genera³a, ale to, co siê wydarzy³o w tamtych latach w Bieszczadach. Powinien pokazywaæ w miarê prawdziwy, a nie propagandowy obraz zbrodni zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, a zw³aszcza ciê¿kie ¿ycie mieszkañców i to, co siê z nimi sta³o po wysiedleniu.

 

- W³adzom PRL bardzo zale¿a³o na zbudowaniu kultu ¦wierczewskiego. Dlaczego?

- Po pierwsze, chodzi³o o uzasadnienie Akcji "Wis³a”, która by³a brutaln± pacyfikacj±. Po drugie, o zbudowanie pozytywnego wizerunku ludzi ze Zwi±zku Sowieckiego, którzy oddali ¿ycie w szczytnym celu.

 

A wydawa³o siê, ¿e walka z ukraiñskim podziemiem po potwornych mordach ze strony OUN-UPA na Wo³yniu i we wschodniej Galicji jest takim punktem stycznym, który powszechnie nie lubian± w³adzê po³±czy w jaki¶ sposób ze spo³eczeñstwem.

 

 - Nie do koñca wyja¶niona ¶mieræ ¦wierczewskiego 28 marca 1947 r. w Jab³onkach te¿ s³u¿y³a do zbudowania szeptanej legendy dobrego genera³a.

 

 Nie ma ¿adnych podstaw, by s±dziæ, ¿e by³ to dobry "ruski”. Jak ju¿ powiedzia³em, do Hiszpanii nie wysy³ano ludzi niesprawdzonych. Wtedy, w latach 1936-37, trwa³y w Rosji olbrzymie czystki. Stalin prawie wszystkich wy¿szych oficerów zlikwidowa³. Przetrwali nieliczni.

 

¦wierczewski ocala³ nie dlatego, ¿e w tym czasie by³ w Hiszpanii, gdy¿ wielu zamordowano w³a¶nie z tego powodu, ¿e tam walczyli. Stalin podejrzewa³ bowiem, ¿e mogli zostaæ zwerbowani przez wywiady zachodnie. Pytanie, czy kto¶, kto przetrwa³ takie czystki, móg³ byæ super ukrytym agentem albo cz³owiekiem, który nagle w 1947 r. zmieni³ siê w osobê przyzwoit±, nie ma sensu.

 

- Co zrobiæ z licznymi na terenie Bieszczadów pomnikami tzw. utrwalaczy w³adzy ludowej?

- Oni pod jakim¶ wzglêdem chronili ludno¶æ polsk± przed OUN-UPA. Ludzie byli ró¿ni, wszystkich "utrwalaczy” nie wk³ada³bym do jednego worka. Likwiduj±c te pomniki, czy te¿ zdejmuj±c tablice, uderzono by w tych, którzy postêpowali porz±dnie. Mo¿e drukowanie w osobnych wydawnictwach komentarzy do tych miejsc, albo umieszczanie dodatkowych napisów na pomnikach za³atwi³oby sprawê? Niszczenie tych pomników i tablic by³oby mszczeniem siê na historii za to, ¿e by³a taka, jaka by³a.

 

 Rozmawia³ Piotr Samolewicz

 


www.gcnowiny.pl