Uwarunkowania demograficzne

Po I rozbiorze polski w roku 1772 nastąpił podział Podola na część wschodnią, która przypadła Rosji i na część zachodnią, zajętą przez Austro-Węgry. Granica przebiegała na rzece Zbrucz.

Rosjanie ze swej części utworzyli Gubernię Podolską, ze stolicą w Kamieńcu Podolskim. W 1897 roku skład narodowościowy guberni przedstawiał się następująco: ogółem liczyła 2 984,6 tys. ludności, z czego 2 240,3 tys. (75,1%) stanowili Rusini, 261,1 tys. (8,8%) Polacy, 368,7 tys. (12,3%) Żydzi. Rosjan było jedynie 2,6%, a innych  narodowości - 1,2%.

Do Guberni Podolskiej należało 12 powiatów: Płoskirów - gdzie w stosunku do ogółu ludności Polaków było 23,2 %, Kamieniec Podolski - 13,5%, Latyczów - 12,7%, Uszyca - 12,1%, Lityń - 9,3%, Mohylów - 8,7%, Winnica - 10,4%, Jampol - 9,6%, Bracław - 5,5%, Olhopol - 3,4%, Hajsyn - 2,1%, Bałta - 2,0%.

Zachodnią część Podola, pokrywającą się z późniejszym Województwem Tarnopolskim, Austriacy przyłączyli do Galicji Wschodniej. Skład narodowościowy przedstawiał się tu inaczej. Polaków było o wiele więcej. W 1900 roku zachodnie Podole zamieszkiwało l 416,3 tys. ludności, z czego Rusinów było 831,0 tys. (około 60%), Polaków - 358,2 tys. (23,3%), a Żydów- 182,0 tys. (około 15%).

Ta część Podola składała się z 14 powiatów: Borszczów zamieszkiwało 7,9% Polaków, Brody - 20,1%, Brzeżany - 27,0%, Buczacz - 27,6%, Czortków -25,1%, Podhajce - 27,5%, Przemyślany - 25,0%, Skałat - 33,6%, Tarnopol -29,5%, Trembowla - 37,7%, Zaleszczyki 13,8%, Zbaraż - 30,6%, Złoczów -21,7% i Kamionka Strumiłowa - 23,1%.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku zorganizowano kolejne powiaty: Kopyczyńce - 35,2% Polaków, Rodziechów - 25,9% i Zborów - 32,2%.

Częstym zjawiskiem było przechodzenie przez wyższe warstwy Rusinów z prawosławia na wyznanie rzymsko-katolickie. Towarzyszyło temu „stawanie się” Polakami i parcie w kierunku zachodnim. W tym samym czasie polscy chłopi przemieszczali się na wschodnie ziemie Rzeczypospolitej, gdzie bardzo często asymilowali się z ludnością tubylczą i przyjmując prawosławie „stawali się” Rusinami.

Historia odnotowuje dwie wielkie fale zasiedlania spustoszonych przez tatarskich najeźdźców polskich ziem wschodnich. W czasie pierwszej, za Kazimierza Wielkiego, osiedlała się tam ludność ze Śląska i z Niemiec. Druga fala nastąpiła po Unii Lubelskiej, kiedy duże zapotrzebowanie na zboże eksportowane do Europy spowodowało rozwój gospodarki folwarcznej. Pańszczyźniani chłopi uciekali na ziemie wschodnie, aby uwolnić się od pańszczyzny. W tym czasie przybyła na Podole duża liczba chłopów z Polski centralnej, głównie z Mazowsza. Sejm Rzeczypospolitej, aby zachęcić ludzi do osiedlania się na wschodnich pustkowiach, wprowadził tzw. wolnizny. Na ich mocy, osiedlający się na Kresach chłopi zwalniani byli na 20 lat z pańszczyzny.

Nie zmieniło to jednak zasadniczo sytuacji demograficznej, w której im dalej na wschód, tym mniej liczne były skupiska Polaków. Dotyczyło to nie tylko Podola, ale całego wschodu Rzeczypospolitej, czyli „Ukrainy". W drugiej połowie XVI wieku, po Unii Lubelskiej, terminu „Ukraina” używano tylko w znaczeniu geograficznym, jako najdalej na wschód wysunięte rubieże Rzeczypospolitej. Nazwy „Ukraina", „Ukraińcy" w sensie narodowym zaczęły upowszechniać się dopiero pod koniec XIX wieku, a do powszechnego użytku weszły w czasie I wojny światowej. Jednak jeszcze długo po wojnie nazw „Rusini” i „Ukraińcy” używano zamiennie. Austria - wzorem Polski przedrozbiorowej — również przyjęła termin „Rusini".

Na zachodnim Podolu żyli katolicy obrządku rzymskiego, co wiązało się z ich polskością. Od czasu Unii Brzeskiej ludność rusińska przyjęła obrządek grekokatolicki. Odtąd ta religia stała się istotnym elementem tożsamości ukraińskiej.

     Współżycie miedzy różnymi nacjami w monarchii austro-węgierskiej układało się w miarę spokojne i z dużą dozą tolerancji. Polacy i Rusini nie przywiązywali bardzo wielkiej wagi do tego, czy np. chrzest dziecka odbędzie się w Kościele rzymskokatolickim czy w Cerkwi greckokatolickiej. Ponieważ śmiertelność niemowląt w tym czasie była duża, rodzice starali się ochrzcić dziecko jak najszybciej po urodzeniu, dlatego często wieźli je do tej świątyni, która była najbliżej domu[2].

W cerkwi został ochrzczony pochodzący z Ihrowicy słynny polski artysta malarz Antoni Jezierski[3], zmarły we Lwowie i pochowany na cmentarzu Łyczakowskim. Przeglądając archiwa natrafiłem na zagadkowy dokument chrztu Antoniego Jezierskiego spisany w cerkwi greckokatolickiej w Płotyczy. Tymczasem wiadomo, że rodzicami Antoniego Jezierskiego byli Polacy, właściciele dóbr ziemskich. Dlaczego chrzest odbył się w Płotyczy, a nie w Ihrowicy, skoro w Ihrowicy była wówczas poczta i cerkiew?

Od 1860 r. językiem urzędowym w całej Tarnopolszczyźnie, podobnie jak i w całej Galicji Wschodniej, był język polski. Współistniały tu obok siebie trzy języki, trzy wyznania i trzy kultury, a za tubylców uważali się zarówno Polacy, Rusini, jak i Żydzi. W miastach przeważali Polacy i Żydzi, po wsiach - Rusini. Język ruski, później zwany ukraińskim, używany był na wsi i to nie tylko przez ludność rusińską, ale także przez licznych Polaków

 

Podole zachodnie

Pod względem klimatycznym Podole dzieli się na „zimne" i „ciepłe". Podole zimne to część północna ze stolicą w Tarnopolu - najzimniejszym punkcie w całej przedwojennej Polsce. Tu uprawiano tradycyjnie zboża, ziemniaki, a na łąkach wypasano bydło.

„Ciepłe" Podole zajmowało południową część województwa tarnopolskiego, z gospodarczą stolicą Czartkowem i najcieplejszym miejscem II RP – Zaleszczykami słynącymi znanym uzdrowiskiem nad Dniestrem. Dzięki ciepłym prądom powietrza napływającym od Morza Czarnego doliną Dniestru, na południu Podola uprawiano oprócz zbóż, winogrona, morele, kukurydzę, tytoń i inne ciepłolubne rośliny.

Na Podolu Zachodnim znajdują się głębokie jary o zalesionych stokach, strome i skaliste urwiska, nad którymi wznoszą się ruiny dawnych zamków obronnych. Malownicze skały i groty gipsowe, a także bujna i ciekawa roślinność, nadają tej krainie niepowtarzalnego uroku. Najpiękniejsze widoki spotkać można w dolinach Dniestru, Zbrucza, Seretu i Strypy.

Tarnopol i jego okolice wsławiły się licznymi bojami z Tatarami, Turkami i Kozakami. Było tu aż 56 zamków obronnych, dawnych kresowych strażnic. Tereny te stanowiły rzeczywiste przedmurze chrześcijaństwa i zachodniej kultury, strzegły Europę przed zalewem hord spod znaku „półksiężyca". Do najbardziej znanych twierdz obronnych należały zamki w Zbarażu, Trembowli, Buczaczu, Jazłowcu, Złotym Potoku, Świczu, Olesku - gdzie urodził się Jan III Sobieski, Podhorcach i białym Kamieniu, a także - należący do rodziny Sobieskich - zamek w Złoczowie.

Nieopodal Jazłowca, w pięknej kotlinie, znajdował się bardzo stary zamek w Czerwonogrodzie, który w nowszych czasach przerobiony został na pałac mieszkalny.

Funkcje obronne spełniały w tych stronach również kościoły i monastyry. Te najsłynniejsze to XV wieczny kościół w Wyżnianach, w Pomorzanach, Podkamieniu oraz monastyry w Uniowie i Dunajowie.

Na południowym Podolu leżą tzw. Okopy św. Trójcy, gdzie obozował w czasie wyprawy na Turków Jan III Sobieski. Z tego okresu pozostały tu ruiny wałów obronnych ze strzelnicami. W pobliżu przebiegał też Wał Trajana, zbudowany niegdyś przez rzymskich legionistów. Dziś jest to tylko niewielkie wywyższenie terenu pokryte krzewami i zarośnięte trawą.

Przez północną część Podola przebiega nie mniej piękne pasmo wzgórz zwanych Miodoborami (Tołtry).

 

Nasza Ihrowica

 

Zabory i Dwudziestolecie

 

Ihrowickie wzgórza

Ihrowica - wieś mojej młodości. Leży na Wyżynie Podolskiej między rzekami Seret i Zbrucz, 16 km na północ od Tarnopola, wzdłuż jaru ciągnącego się z północy na południe. Pamiętam, że gospodarstwa były porozrzucane po malowniczych pagórkach, blisko źródlanych strumyków. Środkiem jaru sennie toczyła wody mała rzeczka o wdzięcznej nazwie Huczek porośnięta wiklinowymi zaroślami, wierzbami i topolami. Rzeka brała początek z wielu źródeł w zachodniej i północnej części wsi. Huczek płynął ospale, ale dawał o sobie znać podczas wiosennych roztopów i ulewnych deszczów. Bywał wówczas kapryśny, a nawet groźny. Wznoszące się po obu stronach jaru pagórki poprzecinane wąwozami z szemrzącymi strumieniami tworzyły piękny i niepowtarzalny krajobraz. Wrażenie to potęgowało ukształtowanie wzniesień o stromych, jakby podmytych stokach łagodniejących górą. Wzgórza te były szczególnie urokliwe latem, kiedy złociły się łanami pszenicy, bieliły się i pachniały miododajna hreczką. To zapewne dla niej ziemie te nazwano przed laty Miodoborami. Zresztą i w czasach mojej młodości w licznych pasiekach produkowano tu na masową skalę tani i zdrowy miód.

Najwyższa w okolicy góra Dyblanka znajdowała się w południowej części wsi. Okazałe wzniesienie zajmowała cerkiew. Środkiem wsi przebiegał duży masyw górski zwany Nad źródłami, co po ukraińsku brzmi Nad żerełamy. Biły spod niego źródła krystalicznej wody. Tu w święto Jordanu podążały procesje na święcenie wody. Choć to święto greckokatolickie, nieraz uczestniczyłem w nim razem z babcią, która wręczając mi małą banieczkę nakazywała jak najszybciej zaczerpnąć święconej wody. Gdy się to od razu nie udało, musiałem zaczekać aż zmniejszy się tłok przy źródle. Z oblodzonego brzegu łatwo było wpaść do wody.

 

Wieś i folwark

     Ihrowica prawdopodobnie pochodzi od rusińskiego, dzisiaj nazywanego ukraińskim, słowa – ihreć, co oznacza wiatr, wicher. Jest wsią stosunkowo młodą, założoną w 1785 r. jako wieś dworska. Właściciele czy dzierżawcy majątku ziemskiego, chcąc związać pańszczyźnianego chłopa z folwarkiem, osiedlali go na darowanej ziemi. Folwark, który stanowił wówczas podstawową jednostkę ekonomiczną na wsi, uprawiany był rękami miejscowych wieśniaków, a zarządcom zależało na ich gotowości do terminowej pracy na każde zawołanie. Pod osiedla chłopskie darowano przeważnie nieużytki rolne stwarzające trudności w obróbce konnej. Taki sposób zasiedlania dobrze było widać również w Ihrowicy, gdzie chaty chłopskie stawiane były po obu stronach rzeczki i na zboczach wniesień.

     Założenie wsi miało zapewne związki z ożywieniem gospodarczym po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 r. Ziemię podolską zagarnęła wtedy Austria. Dla ziemian nastały lepsze warunki do produkcji rolnej, gdyż pojawił się nowy, duży rynek zbytu ziemiopłodów. Wraz ze wzrostem produkcji przy folwarkach zaczęły też powstawać różne warsztaty rzemieślnicze na użytek rolnictwa.

Innym czynnikiem pobudzającym osadnictwo w Ihrowicy był wiodący przez wioskę szlak komunikacyjny północ – południe.

W skorowidzu miejscowości Galicji i Lodomerii wydanym przez Kornela Pillera w 1855 r. występuje wieś Ihrowice. Były w niej wówczas poczta i cerkiew. Obecna istniejąca cerkiew została konsekrowana w 1888 r., a zatem wcześniej musiała we wsi stać inna świątynia, prawdopodobnie mała cerkiew-kaplica.

Nie udało mi się jednoznacznie ustalić, kto wówczas dzierżawił lub był właścicielem okolicznych dóbr ziemskich[4]. Należy przypuszczać, że majątek ziemski należał wówczas do państwa. Wielkość takich folwarków wynosiła przeważnie od 100 do 500 hektarów. W materiałach historycznych natrafiłem na wzmiankę, że w 1906 r. dobra folwarczne w Ihrowicy dzierżawił niejaki A. Moszczyński.

Od starszych Ihrowiczan dowiedziałem się, że w latach dwudziestych, po odzyskaniu niepodległości, właścicielami dóbr ziemskich była rodzina Grocholskich.

„Grocholscy byli małżeństwem bezdzietnym. Na początku 1930 r. właściciel zmarł nagle we Lwowie. Spadkobierczyni sprzedała folwark Żydom. Majątek liczył 800 hektarów ziemi. Zabudowania gospodarskie były w dobrym stanie. Hodowano bydło, konie robocze i wyjazdowe. Dużo kur, gęsi, indyków. Całość ziemi zawsze była obsiana zbożem. Sadzono dużo tytoniu, bo w Tarnopolu była fabryka papierosów. W pałacu były służące i lokaje. Hodowano psy myśliwskie i urządzano polowania. Dobrze prosperowała gorzelnia zbudowana na błotach. Był duży park. Prowadzono sady: jabłoniowy, wiśniowy i śliwkowy. Sadzono krzewy owocowe. Pracownicy folwarku mieszkali w tzw. barakach. Latem, kiedy było dużo pracy zatrudniano wieśniaków, płacąc za przepracowaną dniówkę. Mój ojciec pracował w tym majątku jako kowal. To co napisałam, wiem z opowiadań mojej matki, która te czasy przeżyła”[5].

Na początku lat trzydziestych folwark odkupiła spółka żydowska, a całym majątkiem dysponował niejaki Żyd Branszteter.

 DALEJ