DR. JERZY POGONOWSK!

BÓJ O LWÓW

(Z WALK ARMJI Ochotniczej Z 1920 ROKU)

SŁOWEM WSTĘPNEM  ZAOPATRZYŁ BRYG. CZESŁAW MĄCZYŃSKI -j-

REPRODUKCJE PORTRETÓW I ILUSTRACJE WYKONAŁA ART.   MAL.   WANDA   ŻYGULSKA-POGONOWSKA


KAPRAL DR.   JERZY POGONOWSKI


PIERWSZY TYSIĄC

WYDAWNICTWO „LOTOS" W GDAŃSKU 1921.

REPREZENTACJA NA POLSKĘ: ,LEKTOR" INSTYTUT LITERACKI (SP.

Z OGR. ODPOW.)  WE LWOWIE, UL. MIKOŁAJA 23 (DOM WŁASNY).

W WARSZAWIE UL. SIENKIEWICZA 5.

 

 

 

 

SPIS RYCIN:

JEN BRONI JÓZMF HAILER

SII1RZ. STi:i"AN BKZKOROWAJNY

JEN.-1'OR. WACŁAW IWASZKIEWICZ

JEN. rOK. ROBERT LAMEZAN-SALINS

JER.-POR. WŁADYSŁAW JĘDRZEJEWSKI

RRYGADJER CZEbŁAW MĄCZYŃSKI

PPULK. DR. ALEKSANDER DOMASZEWICZ

KPT. DR. STANISŁAW ZAGÓRSKI

PPOR. ADAM BARSKI

POR  KAZIMIERZ RĄCZY

POR. IGNACY ROSKOSZ

MJR. ZDZISŁAW  TA TAR-TRZEŚNIOWSKl

POR. STANISŁAW KRUSZYŃSKI

OCHOTNICZKA MARYLA DEKAŃSKA

PUŁK. MARCELI ŚNIADOWSKI

PPCŁK. ALEKSANDER LEWICKI

MJR. DR. ROMAN ABRAHAM

RTM. TADEUSZ KRYNICKI

PŁK   ROMAN JAS1EŃSKI

PPUŁK. EUGENIUSZ KUNISZ

MJR. BOLESŁAW ZAJĄCZKOWSKI

RTM. OBERTYŃSKl

POR. DEMETER

PODCH. MARYNOWSKI

PODCH. HANAK

PODCH. WŁ. GETTMAN

KAPRAL DR. JERZY POGONOWSKI

DYPLOM 240 P. P. A. O.

KRZYŻ ZASŁUGI 205 P. ART. A.  O.

OD«.\TAKA 240 P. P. A.  O.

Po krótkich dniach tryumfu, po upojeniu się narodu bły­skawicznym, dumnym wkroczeniem wojsk polskich do Kijowa uderzył druzgocący taran nawały bolszewickiej w osłabiony front polski na północy. Hen od Smoleńska, Połocka i Krasnohik ruszyły od dawna przygotowane masy bolszewickie na zachód z celem wytkniętym po Warszawę i dalej by zawładnąć cieszącą się od dwu lat wolnością Rzecz­pospolitą polską. Odepchnięte po długich, uciążliwych, a bo­haterskich zmaganiach dzięki z południa ściągniętym posił­kom przycichły, by zebrać nowe siły do skoku śmiertelnego.

Wówczas od dawnych „pól dzikich" runęła dzika, nie­sforna łupieżcza jazda Budiennego. Załamał się front pol­ki, na ogromnych rozciągnięty przestrzeniach i począł gwał­townie szybko się cofać.

Rezerw nie było w kraju na -wzmocnienie upadającego frontu.

Wówczas to wyłoniła się z narodu myśl stworzenia na gwałt armii ochotniczej, by ratować państwo od nieu­chronnejzdawało się —-ruiny, by wesprzeć i podtrzymać front polski; by dać władzom państwowym czas i możność powołania i wyćwiczenia nowego rekruta, by otworzyć wre­szcie w kraju konieczne warunki spokoju.

Myśl ta znalazła należyty oddźwięk. Na pierwszem po-siedzenin powołanej ówcześnie przez Sejm do życia Rady Obrony Państwa postanowiono stworzyć Armię Ochotniczą. Na czele jej postawić musiano popularnością  swą nieomal VI

legendarnego, bohaterskiego, krystalicznie   narodowo   czują­cego, generała  Hal/era.

Pod tchnieniem jego różdżki czarodziejskiej zerwał się naród cały do czynu, dopiero teraz uświadomiony o wiszą­cej nad nim grozie.

W kilku tygodniach zaledwie stworzył armię gotowa do boju śmiertelnego choćby do tchu ostatniego za całość i niepodległość Rzeczypospolitej.

Przed oczyma naszymi dokonał się cud żywy, wykrze­sany z głębokiego uczucia narodu całego.

Zagrożona bezpośrednio Wschodnia Małopolska, a z nią bohaterski Lwów stanął w całości swej do apelu, postano­wił bronić się do ostatniej krwi kropli. Jak przed dwoma laty, tak i teraz w ostatniej potrzebie dał porywający, bu­dujący przykład całej Polsce. Osiągnął cyfry, którymi nie może się pochlubić żadna dzielnica.

W bojowe szeregi podążyło przeszło dwadzieścia ty­sięcy, z tego zwyż 12000 w odrębnych czysto ochotniczych formacjach w Małopolskich Oddziałach Annji Ochotniczej. Prawie 30.000 starych i steranych wiekiem i pracą obywateli, niezdolnych do służby frontowej i młodych poniżej lat 17 zgłosiło się do służby pomocniczej,, etapo­wej i wartowniczej w Ochotniczej Legii Obywatelskiej.

Z ochotników w M. O. A. O. stworzono dwa pełne pułki piechoty, trzy pułki jazdy ze wszystkimi oddziałami pomocniczy mi, jak: kompania saperska, telefoniczna, sanHar-na, tabory itd. Tu jedynie w całej Polsce porwano się na utworzenie ochotniczej artylerji, z której wkrótce brał u-dział w walkach pełny pułk z 3 dywizjonów a 9 baterji. Pozatym jedna baterja ciężka.

Tu w warsztatach lwowskich jak ongiś w pamię­tnych listopadowych bojach zbudowano przemyślnie dwa samochody pancerne (Bukówski i Lwowskie dziecko), które we władanie swoje objęła osobna koinpanja szturmową.

Oto przewspaniały obraz wysiłku zbiorowego polskiego społeczeństwa Lwowa i Wschodniej Małopolski.

VII

Niemniej imponującym był wysiłek jinausowy. Posypały się zewsząd od maluczkich i możnych dary obfite, w pie­niądzach i naturze na tworzenie, wyekwipowanie i wyżywie­nie ar^nji ochotniczej. Nie poskąpiło ziemiaństwo koni i wo­zów. Pieniężnie wpłynęło do kas prawie siedemdziesiąt mi­lionów Mkp. Jeżeli policzymy dary w naturze i dodamy d<> cyfry powyższej,. otrzymamy nieprawdopodobną cyfrę prawie półtory setki milionów, które zniszczona tylekrotnie Wschodnia Małopolska złożyła w kilku tygodniach na oł­tarzu wspólnej sprawy.

GEN. BRONI JÓZEF HALLER.

Słusznie podnosiłem wówczas i podnoszę dziś, że nie straszne nam żadne nawały, ie oprzemy się w Polsce wszy­stkim burzom i nawałnicom, jak długo   naród polski taką VIII

duszę zachowa, jak długo wśród niego żyć będzie taka ofiar­ność krwi i mienia.

Nie moją rzeczą oceniać tu w przedmowie w jakim stopniu przyczyniła się Armja Ochotnicza w swej całości do odparcia odwiecznego i krwiożerczego wroga z granic Polski. Wolno podnieść, że zaistniał moment bo­jowy czasowo dość długi w którym między Lwowem, a dążącym w jego stronę Budiennym, były jedynie oddziały ochotnicze i z ochotników złożone.

Czy spełnili tam godnie ochotnie na się przyjęty obo­wiązek żołnierza polskiego?

W trzy tygodnie od wydania pierwszego hasła mu­siano posłać w bój krwawy wszystkie rodzaje broni ocho­tniczej. W dwa tygodnie później wszystkie oddziały otrzy­mały swój chrzest bojowy. Jak zaś chlubnie- i zaszczytnie pojmowały swój obowiązek, świadczyć będą obecnym i po­tomnym liczne, niestety, przeliczne kurhany i mogiły, u-sypane wzdłuż Bugu. Zaświadczy przedewszystkiem on kur­han wyniosły, kryjący drogie sercu polskiemu szczątki dwustu z górą bohaterów, którzy otoczeni, wzywani po trzy­kroć do poddania się, po trzykroć odpowiedzieli dumnym, żołnierza polskiego .prawdziwie godnym, a jednogłośnym ■okrzykiem: „Do ostatniego ładunku/"

Do ostatniego strzału i ostatniego tchu życia zagra­dzali wrogowi drogę ^do rodzinnego miasta, i ziemi oj­czystej.

To bohaterstwem starożytnych przewyższające, nie­śmiertelne, jak długo żyć będzie imię polskie —. Zadwórze.

We Lwowie, w marcu 1921.

Czesław Mączyński.

 

SŁOWO WSTĘPNE.

Oddając w ręce publiczności książkę „Bój o Lwów', parę dat i wrażeń z walk Małopolskich Oddz. Armji ocho­tniczej, zaznaczam, że nietylko nie podaję wyczerpującej historji organizacji ani też choćby kalendarza walk na­szych oddziałów ochotniczych galicyjskich, — ale wo-góle nie podaję ich historji we wlaściwem tego słowa znaczeniu. To też z góry się zastrzegam przed ewen-tualnemi uwagami z powodu pominięcia którego z bo­haterów, czy też tylko z bardzo zasłużonych; nie ro­ściłem sobie nigdy pretensji do należytego ocenienia ca­łego rozmiaru heroizmu, poświęcenia, pracy i przeżyć, które te wypadki czteromiesięczne w sobie zawarły. A powtóre—jest w ogóle, zdaniem mojem, rzeczą nie­możliwą odtworzyć ogrom czynu zupełnie wiernie.

Motywy mej pracy są całkiem przejrzyste, Bo­haterska Armja Ochotnicza, krwawiąc się w obronie Polski w dobie bardzo dla Niej groźnej, zasłużyła sobie w pełni na wdzięczny obraz w umysłach i sercach ukochanych rodaków.

Wszak Oddziały Małopolskiej Ochotniczej Armji trzymały linję Bugu przeciw wielokrotnie przeważającym siłom nieprzyjacielskim, choć groził i im los Zadwórzan. Chcę podkreślić najważniejsze zasługi MOAO., gdyż widzę, niesprawiedliwą przepaść w ocenie znaczenia pierwszej Obrony Lwowa (przeciw Ukraińcom) i drugiej (przeciw Budiennemu), jako że występuje w tem zesta­wieniu druga stale bez porównania mniej korzystnie.

A jednak, czyżby pierwsza Obrona Lwowa nie pozostała tylko wspomnieniem, gdyby nie znalazła się w potrzebie druga ?

Pytam, czy dlatego tylko ceni się pierwszą obronę, że dała miastu z powrotem wodę i światło? Przenigdy ! A więc dlatego, że usunęła koszmar niepokojów? Że przedewszystkiem, zmusiła armaty oblężnicze do za­przestania morderczego ognia na nasze miasto?

Choć ważne to były względy, każdy wie, że one nie decydują wyłącznie o zasłudze Obrony Lwowa. Chodziło w niej bowiem o — Lwów, serce i ośrodek ziemi, od wieków pługiem polskiej kultury oranej, a w walkach ze wschodem okupionej stokrotnie bez-cennemi rubinami krwi naszych przodków.*

Ale nie da się też zaprzeczyć i temu, że Lwów nie odczuł tak bardzo na swej skórze bezpośrednio ataku bolszewików, jak ukraińskich granatów dawniej, nie zaznał ponownego oblężenia, co bez znaczenia nie jest.

Więc mimowoli zapomniano nieco, co się właści­wie zawdzięcza ochotnikom.

Jako były ochotnik, współuczestnik i świadek walk, dopuszczony do archiwum MOAO., następnie, chcąc się wywdzięczyć naszej drogiej Armji za doznane w trakcie pobytu w niej wrażenia, składam w dani duchom po­ległych w tym czasie na froncie mego Brata i Towa­rzysza broni tę garść wspomnień i wiadomości, które zebrałem chaotycznie może, korzystając z uprzejmych interwiew'ów z wybitnymi wodzami i żołnierzami.

Dziękuję Im niniejszem za użyczoną mi pomoc, a więc wszystkim, którzy byli tak uprzejmi pozować mej żonie do portretów, zdobiących tę książkę — w pierwszej zaś mierze Brygadjerowi Czesławowi Mą-czyńskiemu, a to za zachętę, ustne informacje i zezwo­lenie na korzystanie z archiwum MOAO., i za piękną przedmowę. Należy się również podzięka pp. ppor. Orobkiewiczowi, kierownikowi wspomnianego archiwum i sierżantowi Adamowi Dobrowolskiemu za uczynność i pomoc w poszukiwaniach tamże, wreszcie: borńbar-djerowi 205 p. a., Stanisławowi Leowi i Wł. Szenderowi-czowi z grupy Nitlmana za podanie mi interesujących szczegółów z bojów.

Oddając w ręce publiczności „Bój o Lwów", proszę o rozważenie charakteru tej książki.

Na zakończenie wyrażani żal, żem już nie mógł pozyskać portretów niektórych bardzo zasłużonych we walkach MOAO. osobistości.

Dr. 'jerzy Pagonówski,

Lwów, dnia-15. lutego 1921.

JEN.-PGR. WACŁAW lWASZKlEWłCZ

 

 

ODRUCH POLSKI.

Napór bolszewicki. — Powstanie M. O. A. O. — Zarys organi­zacji. — Nieco o przyszłych bojach. — Pierwszy rozkaz.

U schyłku czerwca 1920 roku nieznane dotąd, po­tworne uczucie obawy o całość tak dorodnie już roz­kwitającej Rzeczypospolitej i odruchowy pęd do roz-pacznej obrony ogarniać począł społeczeństwo polskie coraz przemoźniej. Wprawdzie już u świeżej kolebki zmartwychwstałej Polski stał groźny, blady niepokój o rozwój tego niepodległościowych rojeń ziszczonego ideału, wprawdzie szeroko w pulsujące życie wpatrzone oczy odrodzonej Polski raził od pierwszych chwil za­rania krwawy blask łuny pożarnej, przecie terminów tak groźnych nie przeżyło dotąd jeszcze Ojczyzny na­szej młode, gorące, nerwowe a piękne tak serce. I przeto rodził się rozpaczny ból zapamiętania ostatecznego, a jako że Polak nie czeka na rozrost tragicznej klęski, w głuchej pogrążony rozpaczy, nikt wątpić nie mógł, że z tych nagłych, tak gwałtownych przeżyć, nic innego, jak tylko świeży, promienny czyn zrodzić się musi.

A zapowiednie echa tego uderzenia w czynu stal nie dały długo czekać na siebie. Oto na pierwszem po­siedzeniu Rady Obrony Państwa zastanawiano się już skutecznie nad zorganizowaniem ochotniczych zastępów, które jeszcze poprzednio poczęły się tworzyć samo­rzutnie. Zrazu miano je tworzyć przy baonach zapaso­wych, ale następnie, zwłaszcza na terenie naszym, wschodniomałopolskim, inna, a szybka i konkretna*za-padła decyzja. Oto bohaterskiej legendy Obrony Lwowa mąż główny, niezrównany brygadjer Czesław Mączyński po konferencji z gen. Lamezanem zaczął" organizacje M. 0. A. 0, tj. małopolskich oddziałów Armji Ochotni­czej.

Ponieważ wschodnia Małopolska  była drugorzęd­nym terenem operacyjnym, przeto, wobec konieczności osłabienia frontu małopolskiego,  musiały wprost z ko­nieczności powstać M. O. A. O.   o specjalnych   swoich zadaniach.  W wypadkach takich można różnie sądzić, są też często podzielone w tej mierze zdania. Bezsprze­cznie, jak prawie wszędzie,  tak i w kwestji zakładania armij ochotniczych, mających z natury rzeczy swe do­bre i złe strony,  musimy uwzględnić dwojaką prawdę, klasyczną  obustronność medalu, i tak,  skoro przy de-fenzywie  i   odwrocie  może   słabnąć   duch   operującej przez czas dłuższy armji stałej,   regularnej, dobrze jest podnieść go przez współudział świętym ogniem umiło­wania   sprawy   zapalonych    oddziałów   ochotniczych. Wielu jednak sądzi (między innymi wytrawny znawca, gen.  por.   Lamezan-Salins,   lub gen.   Jędrzejewski), że lepiej jest ochotników odrazu rozdzielić pomiędzy od­powiednie szeregi armji stałej,   by ją właśnie zachęcić, podniecić i podnieść. Inni wreszcie widzą w takiej dys­lokacji   niekorzyść, wynikłą z przerwania  koleżeńskich węzłów  i  ochłodzenia   kooperacyjnego  zapału   w  ten sposób  rozdzielonych  ochotników, i  podnoszą wzmo­żenie szlachetnego współzawodnictwa  wśród członków tak pięknie zgrupowanej i nazwanej   armji,  stwierdza­jącej ochoczy,  dobrowolny  zapał  ich gorliwej   służby w obronie pojęć najświętszych.  Jak naprawdę podnie­cająco działa taka stała współpraca, o tem — zdaje się —   nie  ma  nawet potrzeby  wspominać.   A   pozatem: wszak  liczono,   że  może  Lwów  będzie  bezpośrednio przez  wojska  bolszewickie zagrożony    może nawet przez ewentualny odwrót armji polskiej stałej od tejże odcięty.  A  wtedy Armja   Ochotnicza  Małopolska  mo­głaby bronić Lwowa, pozostając z W. P. w kontakcie jedynie lotniczym albo iskrowym.

Ochotników były dwa rodzaje: a więc tacy, którzy si^ zobowiązali przy zgłoszeniu do służby w W. P. do końca wojny (w myśl rozp. M. P. Wojsk L. 6087) i tacy, którzy się zgłaszali do oddziałów bojowych „na czas rzeczywistej potrzeby". —„By nie przesądzać wielkości taktycznej (pułk, brygada, dywizja)" — piszą w „Spra-

wozdaniu z działalności Okręgowego Inspektoratu Armji Ochotniczej we Lwowie w myśl rozkazu gen. Inspekto­ratu Armji Ochotniczej z dnia 1/X 1920 L. 4285 — na­zwano ogół formacyj ochotniczych we Lwowie „Mało-polskiemi Oddziałami Armji Ochotniczej." Rozróżnić w nich należy rodzaj broni, głównych (bojowych) i po­mocniczych (tyłowych), wreszcie wojsk wartowniczych i policyjnych.

Na konferencji w D. O. G przy współudziale gen. Lamezana, szefa sztabu, pułkownika Thulliego i bryg. Mączyńskiego zadecydowano o wszystkiem: i bryg. Mączyński zaczął pracę O. I. A. O. Strony miarodajne zapewniły wprawdzie Brygadjera o stałem jego dowódz­twie organizacyjnem i operacyjnem, ale skończyło się niestety na zapewnieniach jedynie, mimo których do­wództwa operacyjnego brygadjer nigdy nie dostał. Stało się to wbrew energicznym stron niektórych żądaniom, a do automatycznego objęcia go nie doszło, bo bezpo­średnich walk o Lwów nie było.

Lwowski 0. I. (Okręgowy Inspektorat) zaczął pracę swoją 10. lipca br. w koszarach Zamarstynowskich Nr. 7. i w szkole Sobieskiego, męskiej i żeńskiej. Sztab O. I. A. O. zorganizowano w 2 głównych działach. Pierw­szy dział pracy organizacyjno-personalnej (pod kolej-nem kierownictwem por. dra Nowaka - Przygodzkiego i por. Czartoryskiego) załatwiał sprawę organizacji je­dnostek taktycznych, przydziału i odpowiedniego roz­działu ochotników, tudzież wszystkie sprawy osobiste itp., podporządkowano mu własną Komisję poborową. Drugi otrzymał zadanie agitacyjno-werbunkowe i pro­pagandę w najszerszem tego słowa znaczeniu, a pozo­stawał początkowo pod kierownictwem por. dra Stefana Mękarskiego, później zaś kpt. Sulimirskiego Wita. Poza działaniem pracy, skupianej powszechnie w Adjutantu-rze (por. Garbień), w Kancelarji (ppor. Orobkiewicz), utworzono referaty: a) Lekarza naczelnego (mjr. dr. Lesław Węgrzynowski), b) broni i amunicji (kpt. Bac i por. Dr. Buzath), c) techniczny (urzędnik Przewirski i ppor. Dajczak), d) taborów (rtm. Chmielewski) z ewi­dencją koni i referentem weterynaryjnym, e) służby łączności (ppor. Szmigielski), f) oświatowy (ppor. Saloni, później, po jego zgłoszeniu się na front, Oziębły), g) kwaterunkowy (por. Zdzisław Kultys), h) samochodowy (ppor. Otowski), a wreszcie i własną Komisję gospo­darczą (ppor. Dr. Tomanek, jako oficer kasowy, i No-wak, jako prowiantowy). — Celem formowania artylerji, utworzono osobne dowództwo artylerji, pod komendą pułkownika Marcelego Śniadowskiego. Dla jazdy takież same dowództwo pod pułk. Żółkiewskim. Obu podpo­rządkowano wprost O. I. A. O. — Kontakt ze społe­czeństwem, i M. S. 0, Harcerzem, Związkiem Strzele­ckim, był nader ścisły. Akcja Sekcji werbunkowej 0. I. A. 0., posługującej się Kółkami rolniczemi, Związkiem Ziemian, Organizacji Narodowych, bez różnicy orjentacji politycznej, wydała już wkrótce wyniki wprost świetne. W sześć prawie tygodni po rozpoczęciu akcji utworzył się we Lwowie Komitet Obrony Państwa. Zbierał on i rodzielał fundusze, ekwipowałi dożywiał wojska itp. Oddział werbunkowo-agitacyjny O I. A. O prowadził początkowo prawie wyłącznie cał% akcję propagandy i werbunku. Propagandę prowadzono ściśle za sumień-nem wykonywaniem obowiązków poborowych, ścigano dezerterów, zachęcano do wstępowania do M. S. O. i OLO (zależnie od warunków fizycznych i możności osobnika). Sekcja prasowa drukiem i sztukami sceni-cznemi (więc afisze, obrazy z tekstem polskim, rosyjskim dla bolszewików „bieregi etu bumażku — eto propusk k nam" i jednodniówki), żywem słowem na zebraniach, w restauracjach, w kinoteatrach dwa zespoły teatralne fungowały jako „teatr frontowy". Urządzano też dni kwiatka dla tchórzów, rewje inwalidów i dzieci z od­powiednimi transparentami, dla żołnierzy zaś i ocho­tników odczyty i pogadanki, umyślne przedstawienia te­atralne i kinowe (gratisowe bilety, wieczory humoru i śmiechu i dwa pisma „Poczta polowa" i humorysty­czne pt.: „Makolągwa". Chwalebna wzmianka należy się tu współudziałowi literatów z Janem Kasprowiczem na czele, który później wygłosił prawdziwie głęboki odczyt

0   miłości  Ojczyzny,  artystom,   redaktorom,  mówcom

1  społecznikom, którzy wiele trudu w tej mierze w dani złożyli dla Sprawy.

Propagowano również nader gorliwie na prowincji — akcja werbunkowa szła tam b* dobrze. Organizacje narodowe wszędzie wzywały — jako tez i Związek Strzelecki i OLO — wszystkich młodszych swych człon­ków  do służby wojskowej   bezpośredniej.    Nierzadko

reprezentanci sami wstępowali do wojska, choć byli poza wiekiem poborowym nawet, jak np we Lwowie wiceprezes Org. Nar. prof. Dr. Marceli Prószyński, były Bemak, i prof. Kazimierz Brończyk, sekretarz tejże Or­ganizacji. Obaj byli w polu i to w ogniu — Odezw rozlepiano b. wiele, roiło się aż od nich — przystosowy­wano je do okoliczności. Były odezwy do robociarzy, do ludu wiejskiego, do żydów, a wszystkie zmierzały do jednego celu, a mianowicie do wzmożenia ruchu ochotniczego i oparcia go na należytym wysiłku. We wojsku czytano odezwy te również, a ponadto rozda­wano żołnierzom przeróbkę z dzieła Jana Parandowskiego

0  bolszewiźmie,   ułożoną   przejrzysto   i   jasno.   Plakaty antybolszewickiej  treści   widniały  wszędzie:   przedsta­wiały   bolszewików    mordujących    niewinne    kobiety, kolosa bolszewickiego, ciągnionego przez niewolne ludy w jarzmie, generała Hallera,   jak wzywa do boju, wre­szcie żołnierza,   robotnika i chłopa i studenta,   bronią­cych wspólnej placówki,  albo też  okrutnych bolszewi­ków, ostrzących noże i niszczących miasta.

Społeczeństwo nie pozostało bynajmniej na głos o-dezw tych głuche — przeciwnie,jak na wycieńczenie Mało­polski Wschodniej, pomoc społeczeństwa okazała się przeolbrzymią. Pełna liczba żołnierzy MOAU wynosiła 12.000, a ochotników wogóle (w Armji stałej) 6.000. Tak więc zdobyła się Małopolska Wschodnia na 18.000 żoł­nierzy ! I to spontanicznych ochotników 1 Same zaś od­działy M. O. A. O. poniosły w bojach 21/2 tysiąca krwa­wych strat — a więc, w tak krótkim stosunkowo czasie prawie czwartą część swych sił wszystkiej!

Lecz spójrzmy na dary społeczeństwa : Na ręce dowódcy 0. G. gen. Lamezana, złożono około dwa mi­liony Mk., Komitet zaś Obrony Państwa zebra! około 5 miljonów Mk. Różne instytucje dały kredyty na ekwi­punek, a zwłaszcza już instytucje lwowskie. Naftowi przedsiębiorcy wystawili własnym sumptem 50 milionów pułk jazdy. Prawie półtora tysiąca koni i wyżej setki wozów dano bez rewersów i bezpłatnie. Zebrano rów­nież jako dary 160 bluz, 19 koszul, 465 par kalesonów, 115  par   skarpetek,   155  chlebaków,   1268  par  butów i  trzewików żołnierskich. Koło mieszczanek zorganizo­wało z pań dwie  szwalnie.   Panie  pracowały  ponadto gorączkowo i  z ofiarnem poświęceniem  w  szpitalach. Punkty żywnościowe, gospody i herbaciarnie prospero­wały nader żywo, tak samo Biały Krzyż, Dom żołnier­ski, Towarzystwo „Wszystko dla frontu" i osobny w tym celu referat O. I. Ą. O. — Były też niestety i pewne przykre bardzo przeciwdziałania A. ()., ale te ze wzro­stem niebezpieczeństwa ustąpiły, co dla sprawiedliwości zresztą z zadowoleniem trzeba przyznać.

Z podległych wprost O. Itowi a jedynie na terenie D. O. G. Lwów, zaciąganych i we Lwowie tworzonych M. O. A. O.  sformowano  następujące jednostki  takty­czne : A). Piechota : 2 pełne pułki, a to 240 pp. i 238 pp., oba składały się z trzech   baonów,  każdy po 4 komp! i jedna komp. kar. masz. (kompanje   czteroplutonowe, z których  czwarty   uzbrojony w lekki   kar.   masz) B). Artylerja: 3 dywizjony, każdy po 3 baterje czterodzia-łowe   (austrjackie   8   cm.   lub   rosyjskie   trzy calówki), w każdej baterji pluton pieszy ochronny i 2 kar. masz. nadto jedna   ciężka — 2 franc.   C). Jazda:   dwa pułki, a to 214 i 209 p.  jazdy.   Pierwszy z nich,   pod pułko­wnikiem Żółkiewskim, zbuntował się później wraz z gen. Źeligowskim   w   obronie   Wilna.    Poprzednio   jednak w obronie Warszawy, dokąd wezwany podążył, poniósł wybitne   zasługi.   Tak   się   bowiem   dziwnie w Polsce złożyło, że więce| kresy dla Stolicy, niż Stolica dla kre­sów, zdziałały,   lemu iście dziwić się często   przycho­dzi, że w szarym  Lwowie   bije złote   serce.   D). Obok powyższych, utworzono oddział pościgowy pod nazwą „Detachement rotm. (dziś majora) Abrahama",   składa­jący   się z piechoty   na  wozach   (półtora   baonu i pół baonu kar. masz.), pułku jazd}' lwowskiej   (5 szwadro­nów, z nich   2 szwadrony   kar.   masz.),   jednej  baterji (cztery   działa   trzycalowe) i auta   pancernego. E). Po­nadto oddziały broni specjalnych i tyłowe,   jak komp. szturmowa i aut pancernych (dwa auta pancerne zbu­dowane w warstatach  lwowskich), oddz.   granatników, kompanje: saperska, sanitarna i kolumna taborowa.

Z ochotników zgłaszając}rch się wprost do Baonów zapasowych, utworzono na rozkaz M. S. Wojsk. komp. marszowe (I. O.) i użyto na uzupełnienie pozagalicyj-skich przeważnie pułków armji regularnej.

By mieć zaś całkowicie pełny obraz wysiłku spo­łeczeństwa wschodniej Małopolski, należy podać liczbę ochotników, pełniących służbę  wartowniczą a zgrupo-

wanych tu w O. L. O- w skład której wchodziły M. S. <)., Z. S., Harcerz i Egzekutywa akademicka. Liczba członków tych organizacyj, pełniących służbę z kara­binem w ręku, przekraczała znacznie 20000.

Oddziałów na froncie, niestety, mimo rozkazów i przyrzeczeń, mimo odpowiedniego wyszkolenia, mimo całości, jaką wspólnie tworzyły, nie użyto w jednej grupie, lecz" nieodpowiednio a nierzadko bezcelowo rozrzucano po najrozmaitszych oddziałach. Tam, nie­zbyt przychylnie traktowani i niezbyt dobrze opera­cyjnie używani, a przerzucani w nieprawdopodobny wprost sposób, pozostawieni nierzadko bez rozkazu, wykazali swój hart bojowy i znaczną bojową wartość. Gdy trzeba było, z dumą i pogardą w oczy patrzyli śmierci, byle jeno obronić drogą ziemię i bohaterskie ukochane miasto Lwów przed najazdem hord półdzi­kiego wroga.

Popatrzmy teraz, jak się etapami rozwijał ten dzielny polski ochotniczy czyn, nie znający słowa tru­dność, a wykluczający ze swego słownika zasadniczo wyraz „niemożebnośc". Jak z poza pozornie szarego pyłu codzienności jego technicznych, administracyjnych przygotowań, wybłysnął szlachetny ogień miłości Oj­czyzny najczystszemi skrami, krzesanemi z prawych dusz i serc świętej sprawy obrońców. Zobaczymy, ile uczuć i poczynań przepięknych szara zrazu we Lwowie skorupa przygotowań skrywała, parę dat archiwalnych niech uprzytomni szkicowo, jak się odbyła organizacja, komenda i dyslokacja sił w początkach przygotowań i akcji.

Piechota M. O   A. O. 240 pp. A. O.

BAON I.

Zawiązkiem I. baonu były dwie kompanje skau­towe i 3-cia kompanja uformowana z werbunku 10 go lipca.

Dowództwo baonu objął 10-go lipca kpt. Drobnie-wicz, około zaś 20-go ppłk. Domaszewicz.

Baon w sile 17 ofic, 819 ludzi, 82 koni, 679 kara­binów,    8   K.   M.   Maxima,   16   strzelb   francuskich 26 wozów i 5 kuchni polowych, odmaszerował dnia 2-go sierpnia do Okręgu Obr. Lwów (pułk. Ja-sieński), obsadzając III odcinek (od Snopkowa do Per-senkówki1, jedna zaś kompanja obsadziła Czartowską Skałę.

Dnia 8/VIII odszedł do Malechowa, gdzie prowa­dził intenzywne ćwiczenia w terenie.

Dnia 11 go sierpnia w myśl rozkazu D. 0. G.Lwów L. 10258/„M4315 odszedł z całym pułkiem do IX bry­gady piechoty.

BAON  II.

Powstał w dniu 10-go lipca z oddziału kpt. Za-górskiego.

Dtwo baonu objął kpt. Zagórski. Dnia 24-go lipca na rozkaz D. O. G. Lwów, większą część ludzi oddano do baonu III.

Baon II. formował się w dalszym ciągu i dnia 7-go sierpnia w sile 21 ofic. 820 ludzi, 80 koni, 578 ka­rabinów, 8 K. M. Maxima, 8 K. M. Levisa, 32 wozów, odszedł w kierunku Dublan.

Dnia 11-go sierpnia przydzielony z całym pułkiem do IX brygady.

BAON  UL

Powstał dnia 12-go lipca pod dtwem mjra Trze-śniowskiego.

Pierwotnie mieli wchodzić w skład baonu człon­kowie Związków Strzeleckich. Ponieważ napływ tychże był zbyt mały, baon uzupełniano ochotnikiem bieżą­cym, a dnia 26-go lipca odszedł w sile: 18 ofic, 709 ludzi, 77 koni, 583 karabinów, 8 K. M., 12 wozów i 5 kuchni polowych do Okr  Obr. Lwowa.

KOMPANIA SANITARNA.

Zawiązała się dn. 23. lipca jako kolumna transp.-sanit. Nr. 1. pod dtwem ppor. san., Fritza.

Dnia 13. sierpnia odeszła do Malechowa.

Dnia 18. sierpnia tabor odesłano do Lwowa, ludzie zaś zostali na placówce w Łaszkach mur. Dnia 19. sierpnia wróciła kolumna do Lwowa (Szkoła Przemysłowa).

Dnia 20. sierpnia odeszli ludzie na wozach do So-kolnik, gdzie zabezpieczali prawe skrzydło dwóch for­tów Sokolnickich.

Dnia 23. sierpnia kolumna wróciła do Lwowa i została zamieniona na kómp. sanit. M. O. A. O.

ODDZIAŁ AUT PANCERNYCH.

Z auta ciężarowego, dostarczanego przez mjra Bu-kowskiego, potem przerobionego w warsztatach kole­jowych, i z oddziału szturmowego uformowano oddział aut pancernych. Dtwo jego objął dnia 14. sierpnia por. Kruszyński. Dnia 19. sierpnia odszedł on do VI-tej dy­wizji z autem pancernem „Bukowski" i brał udział w ataku na Busk.

Dnia 20. i 21. był w walkach pod Zadwórzem.

Dnia 22. sierpnia wrócił do Lwowa.

Dnia 23. sierpnia odszedł do VI-tej Dyw. piechoty, użyty zaś na rozmokłej drodze polnej w niewłaściwy sposób, odbył walki pod Pikułowicami i Barszczowi-cami. Pozostawiony przez 12 pp., przed linją własną w lesie na wschód od Barszczowic, wycofał się po ciężkiej walce z nieprzyjacielem, zadyrygowany nastę­pnie na polną drogę w kierunku na Biłkę i Gliniany, ugrzązł pod Biłką Królewską. (Pod autem załamał się most).

Auto zdefektowane: odjęcie pancerza tylnego, roz­bicie kłodnic}7, zepsute światło i reflektory, musiała wrócić do Lwowa dnia 25. sierpnia w nocy.

Dnia 26. cały oddział w sile jednego zdefektowa­nego auta, trzech oficerów, stu dwunastu ludzi, odszedł na odcinek IV. Okr. Obr. Lwowa.

JAZDA.

Dnia 10. lipca rozpoczął formowanie oddziałów jazdy Blm. Augustynowicz, a dla Detachement rtm. Abrahama rtm. Krynicki.

Dnia 14. lipca objął dowództwo sformowanego-pułku pułkownik Żółkiewski. Oddziały zostały sformo­wane jako Djon I. (formowany we Lwowie) i Djoń IL (formowany w Stanisławowie, Przemyślu i częściowo we Lwowie). Oddział, 24-tym pułkiem ułanów nazwany, pod dowództwem płk. Żółkiewskiego dnia 8. sierpnia odszedł na rozkaz DOG. Lwów Nr. 99471 „I" 12948/1. mob. wydany na podstawie rozkazu M. S. Wojsk. Nr. sztab. 0. I. L. 14319/mob. do Mławy.

Djon III. formowany pod Dtwem Rtm. kryni­ckiego, wszedł w skład Det. Rtm. Abrahama i tamże został „rozformowany".

ARTYLERJA.

Artylerja M. O. A. O. powstała dnia 10. lipca, a w 4 dni później sformowano trzy baterje, na razie jednak jeszcze bez dział.

Dtwo artylerji objął płk. Śniadowski.

Dtwo zaś 1 pułku mał. art. ochotn. nazwanego roz­kazem VI Armji L. op. 23/111 ochot. p. a. p. 205, objął kpt. Aleksander Lewicki (dziś ppułk). Pułk ten wysłał dnia 31-go lipca I. baterję (4 działa 3 cal. ros.) do Det. rotm. Abrahama, baterję zaś II. dnia 4-go sierpnia do Zboisk. Dnia 11-go sierpnia ruszył wraz z całym szta­bem I Djonu (mjr Kwak) i baterją III. do skombino-wanej IX. brygady piechoty.

Baterja I. brała udział we wszyskich walkach Det. Rtm. Abrahama, a „rozformowana" rozkazem VI. Armji L. 23/111, odeszła do VI Dyw   piechoty

Baterja II. przydzielona rozkazem op. Nr. 1. Dtwa skombinowanej IX. brygady piech. płk. Jastrzębskiego w myśl rozkazu Dtwa VI Dywizji L. 23'IIL do 38 pp. w V. Dywizji,   pozostała przy nim.

Bałerja III. została przydzielona do VI. Dywizji piechoty.

Djon II. (Bat 4. 5.'6.) odszedł 20-go sierpnia na rozkaz VI Armji L. 23/111. do dyspozycji płk. Jasień-skiego na obsadę odcinka Sichów-Sokolniki, jako Arty­lerja dla baonu I1./238  pp. Armji Ochotniczej.

Obecnie postaram się przedstawić prawdziwą isto­tną szkicową historję organizacji i bojów M. O. A. O. z uwzględnieniem znanych mi jedynie faktów nakładu

pracy i poświęcenia się poszczególnych jednostek. Wiem jednak, że nie tylko nie wyczerpuję ich ogromu, ale i nie dotykam choćby tylko pobieżnie tych wspania­łych, ukrytych ze szlachetną skromnością budowli zbio­rowych wysiłków, którym ze strony społeczeństwa cześć się i mjłość najgorętszej wdzięczności należy. — Oto pamiętny rozkaz dzienny Nr. 1, bryg.-płk. Cz. Mączyńskiegó :

ROZKAZ DZIENNY Nr. 1.

Lwów, dnia 12. lipca 1920.

Żołnierze!

W ciężkiej i groźnej dla Państwa chwili powołuje was Oj­czyzna do spełnienia twardego, żołnierskiego obowiązku. W listo­padzie 1918 r. w czasie obrony Lwowa zagrażał wróg miastu na­szemu wielotysięczną liczbą. Odparliście go ogniem młodzieńczego zapału i gorącą miłością Ojczyzny. Dzisiaj zagraża wróg całemu Państwu naszemu i dąży do odebrania nam wśród tylu trudów zdobytej wolności. Musimy i będziemy bronić Państwa i wolności Jego z takim samym zapałem, poświęceniem i wytężeniem wszyst­kich najlepszych sił naszych, jak wówczas Lwowa. A tak samo jak pogromiliśmy wówczas wroga pod Lwowem i odegnaliśmy go precz za granicę Państwa, tak i dzisiaj mamy rozkaz od Naczelnego Wo­dza zwyciężyć go i odepchnąć go poza granice nasze.

Obowiązek nasz spełnimy, jeśli zapomnimy o wszystkich na­szych osobistych sprawach i całych siebie duszą i ciałem oddamy w służbę Rzeczypospolitej

Tego od Was wymagam Żołnierze.

W myśl rozkazu Naczelnego Wodza tworzy Generał Haller na ziemiach całej Polski armię ochotniczą. — Z Jego rozkazu i wezwany przez D- O. G. Lwów, stworzyłem pod mojem dowódz­twem „Małopolskie Oddziały Armji Ochotniczej".

I.   Służba:   Oficer  inspekcyjny:  Podch.  Strojnowski  z   II. baonu.

II.  Odprawa:  Dowódcy oddziałów (Baonów, kompanji) ja-kcjteż wszyscy oficerowie Dtwa jawią się codziennie o godz. 19-tej w Adjutanturze Dtwa na odprawę.

III.  Przydział:   Por.  Starczewski  Stanisław  przydzielony zostaje do I baonu I pułk M. Z. A. O.

IV.  Oficer kasowy  Ppor. Dr. Tomanek Franciszek   obejmuje gospodarkę   kasową   przy   Dtwie M. O. A. O.,   zastępcą jego jest podch. Dr. Wierdak Szymon.

V.  Przegląd i wyznaczenie zdolności do służby: Lekarz nacz  zarządzi  niezwłocznie  przegląd ochotników,  wymie­nionych w kartach ewidencyjnych i wyznaczy ich zdolność do słu żby. Przegląd I baonu rozpocznie się 12 b. m. o godz. 16-tej i 13. b. m. o godz. 8-mej rano. Dtwo baonu wyznaczy jednego oficera oraz kolejno kompanje do przeglądu.

VI. Komisyjne odebranie szkoły św. Marcina: Baon III. wyznaczy jednego oficera celem komisyjnego odebrania szkoły św. Marcina tudzież 8 ludzi. Meldować się w adjutanturze Dtwa o godz. 10*30 wtorek u rotm. Kochanowskiego.

VII Lekarz naczelny Mjr. Lek. Dr. Węgrzynowski Lesław urzęduje w koszarach Jabłonowskich obj. 5. od godz. 12—14.

VIII.  Przydział: Lekarzem pułkowym 1 pułku M. O. A. O. mianowany zostaje por. lek. Dr. Ostrowski Stanisław.

IX.  Oddział  sanitarny znajduje się w koszarach Jabło­nowskich. Tam odsyłać należy zbędne sanitarjuszki.

X.  Izba chorych znajduje się w koszarach Zamarstynow-skich parter w prawem skrzydle.

XI.  Zapotrzebowanie   broni.   Wszystkie   zapotrzebo­wania broni mają być zgłaszane przez oficera broni kpt. Baca Sta­nisława, którego zastępcą jest ppor. Dr. Buzath Stanisław.

XII.   Oficerowie kasowi: baonowi zgłoszą się w komisji gospodarczej Dtwa dzisiaj wtorek o godz. 13-tej.

XIII.  Spis rzemieślników. Oddziały podadzą natychmiast nazwiska specjalistów rzemieślników.

Za zgodność:

Czesław Mączyński m. p. Pułk-Brygadjer.

NEXT

..