Pomocy żadnej udzielić nie możemy. Należy liczyć tylko na własne siły. (-) gen. Bogucki". Płk „Bohun” zarządził pogotowie, marszowe na godz. 16, i o tej godzinie Brygada rozpoczęła swój marsz na Zachód. O wyznaczonej przez płk „Bohuna” godzinie 16-tej, Brygada Świętokrzyska NSZ rozpoczęła swój marsz na Zachód. Podstawą wyjściową było m. p. Brygady, które w okresie świątecznym 22 XII 44 - 13 I 45 mieściło się we wsiach Giebułtów -Maciejów - Boczkowice, w pow. miechowskim. W bardzo trudnych warunkach (silny mróz, padający śnieg, pełne ubezpieczenie) dopiero o świcie 14 stycznia Brygada przekroczyła tory linii kolejowej Kielce - Miechów koło stacji Tunel. Ze zbliżającego się frontu dochodziły wyraźnie wybuchy pocisków artyleryjskich, detonacje pól minowych oraz silny ogień karabinów maszynowych i miotaczy min - pisał płk „Bohun” - niebo oświetlone było pożarem palących się okolicznych wiosek. Brygada zatrzymała się na krótki odpoczynek w rejonie wsi Kępie - Pogwizdów - Uniejów, prowadząc jednocześnie rozpoznanie możliwości przejścia przez umocnienia niemieckie na rzece Pilicy. Ok. godz. 13 rozpoczęła się ostra walka koło wsi Pogwizdów, gdzie Niemcy zaatakowali stacjonujący tam Pułk Świętokrzyski Brygady. Atak został odparty przy pomocy również innych oddziałów Brygady, ale w walce zginął ppor. W. Jakimowicz ("Boryna") i 8 innych żołnierzy NSZ. Patrole Brygady nie mogły znaleźć dogodnej przeprawy przez Pilicę i okopy niemieckie, mosty były z reguły już pozrywane. Płk „Bohun” ocenił, że jedynie mały most w miejscowości Koryczany pod Żarnowcem daje szansę przeprawy i wydał rozkaz wymarszu w tamtym kierunku. Szczęśliwym trafem patrole NSZ wzięły w międzyczasie do niewoli kilkunastu jeńców niemieckich, w tym kilku oficerów. Udało się w zamian za jeńców i z ich pomocą uzyskać „glejt” od niemieckiego dowódcy odcinka obronnego Żarnowiec na przepuszczenie Brygady przez ten most, o godz. 17 (15 I 45]. Jednakże już o godz. 15.30 na przedpolu zaczęły pojawiać się czołgi sowieckie. Nie czekając ustalonej godziny, płk „Bohun” wydał rozkaz natychmiastowego marszu na most i przekroczył go szczęśliwie, kierując oddziały na nocny odpoczynek we wsi Solca. Ogon kolumny taborów Brygady został zaatakowany ogniem artylerii i ckm-ów sowieckich, ale jedynie dwa ostatnie wozy, które nie zdążyły przejść, zostały odcięte. Bitwa pancerna dwóch naszych wrogów trwała na przedpolu umocnień Pilicy przez całą noc. Jej obraz głęboko utkwił w mej pamięci - pisał płk „Bohun” - niesamowity huk, olbrzymie nawały ognia artylerii i miotaczy min oraz ognia z ckm-ów i granatów, w połączeniu z różnokolorowymi rakietami i łunami pożarów, stwarzały wrażenie istnego piekła. 16 I 1945 o godz. 7-ej Brygada wyszła z Solcy - pod ogniem c km i działek sowieckich - w kierunku na płn. od Zawiercia, przechodząc tegoż dnia ówczesną granicę Gen. Gubernatorstwa i Rzeszy, a następnie linię umocnień niemieckich pod m. Koziegłowy; 17 I - pod wieczór osiągnęła przedmieścia Lublińca; oddział niem. volksturmu blokujący drogę, widząc zdecydowaną przewagę sił Brygady, usunął się na bok, a Brygada ominęła Lubliniec od południa. 18 I oddziały osiągnęły lasami m. Solarnia-Dziewicza Góra, aby 19 I przekroczyć przedwojenną granice polsko-niemiecką i dojść do m. Łaziska,. nieco na płn. od Strzelec Opolskich. Tam płk „Bohun” wydał rozkaz dzienny nr 159, pisząc min.: Ofensywa bolszewicka zmusiła nas do przesunięcia się na zachód Polski. Na drodze stanęły nam umocnienia niemieckie. 14 b.m. starliśmy się z Niemcami chcąc przebić się na zachód. Nie daliśmy rady. 15 b.m. czołgi bolszewickie zaatakowały nas od wschodu. Dla ratowania Brygady porozumiałem się z dowództwem fortyfikacji niemieckich, aby przejść przez ich linie na zachód. Tym samym weszliśmy w stan nie prowadzenia walki z Niemcami na czas nieokreślony. Mam nadzieję, że szybko toczące się wypadki wojenne pozwolą nam w niedalekiej przyszłości zameldować się u Wodza Naczelnego i Prawowitego Rządu Polskiego i według jego rozkazów zwrócić nasz oręż przeciwko temu wrogowi, którego każe nam zwalczać. Przypadł nam w udziale zaszczyt wkroczenia jako pierwszym oddziałom polskim na prastare nasze ziemie. To, co było marzeniem naszym - choć jeszcze dalekie od realizacji - zaczyna się spełniać. Żołnierze! Wzywam Was, byście swoją postawą wewnętrzną i zewnętrznym wyglądem dobrze zaprezentowali się na tym terenie! Wieczorem 19 I Brygada doszła do m. Otmęt, leżącej na prawym brzegu Odry. Most był pilnowany przez żandarmerię niemiecką. Wydawało się, że tylko przy użyciu siły uda się przedostać na drugą stronę rzeki. Jednak wysłany z patrolem rtm. „Zaremba” (Jerzy Dobrzański - Zaleski, brat stryjeczny „Hubala") dostał się do komendanta miasta i pokazał „glejt” otrzymany w Żarnowcu. Pod pretekstem przeprowadzenia wozów z zaopatrzeniem dostał pozwolenie przejścia przez most na Odrze. Odpoczynek przerwało zbliżanie się czołówki pancernej wojsk sowieckich. Alarm o godz. 2-ej w nocy i przejście przez most do m. Krapkowice, a następnie forsowny marsz dniem i nocą w okresie 20-26 stycznia pozwoliły na oderwanie się od wojsk sowieckich. Brygada szła przez m. Komomiki, Kuźnicę Ligocką, Łambinowice do Kubic (koło Ząbkowic Śląskich). Tu była już ok. 100 km od frontu niemiecko-sowieckiego, co pozwoliło na parodniowy odpoczynek. W Kubicach dołączyła do Brygady grupa AS Okręgu V - Kielce NSZ, pod dowództwem kpt. „Gustawa", licząca kilkudziesięciu nieźle uzbrojonych żołnierzy; przyjechali samochodami ciężarowymi z Częstochowy przez Opole -jak pisze Z. Siemaszko - wraz z członkami organizacji Toma, co dawało im jakieś względy. Następnie Brygada przeszła marszem ubezpieczonym, przez Pieszyce, Stary Lisiniec do m. Petersdorf (czes. Petrovice) w Czechach, przechodząc ogromnie ciężki górski odcinek przez Karkonosze i starą granicę Protektoratu Czech i Moraw. 8 lutego znalazła się w m. Kottwitz (czeskie Chotvici), nieopodal m. Amau (czes. Hostinne), gdzie spotkała ciągnąca szosą kolumnę jeńców polskich, angielskich i amerykańskich. Polacy - powstańcy warszawscy, ewakuowani z obozu jenieckiego w Łambinowicach - widząc polskie mundury i orzełki, uciekają (ok. 120 osób) Niemcom i kryją się po pułkach Brygady; wśród nich znalazło się kilkunastu żołnierzy NSZ, walczących w powstaniu w szeregach AK. Zwiększał się też znacznie napływ do Brygady Polaków, uciekających z miejsc pracy przymusowej w Niemczech, wobec czego płk „Bohun” utworzył w Brygadzie 15 II czwarty -"Poznański” pułk piechoty, a jego dowódcą mianował kpt. „Gustawa". Marsz przez Czechy, od 20 lutego, przez m. Pińcza, Peczek (40 km na wschód od Pragi) m. Blansk (20 km. na płn. od Brna) - odbywający się już powoli i bez większych przeszkód doprowadził Brygadę 14 marca do m. Rozstani na Morawach. Ludność czeska -jak pisze płk „Bohun” -odnosiła się do polskiej Brygady bardzo życzliwie. W Rozstani zgłosił się do płk „Bohuna” czeski oficer łącznikowy z podziemnego czeskiego ruchu antykomunistycznego; planowano wspólne akcje m. in. zorganizowanie powstania w Pilźnie. 12 kwietnia w porozumieniu z Czechami Brygada ruszyła marszem ubezpieczonym z Rozstani, omijając od płd. Pragę, w kierunku Pilzna. 18 IV 28 km od miasta Tabor - Czesi ostrzegają, że pod Taborem stoi niem. dywizja, która ma rozkaz zlikwidowania Brygady. Płk „Bohun” zarządził natychmiastową zmianę trasy przemarszu, kierując swe oddziały bardziej na południe, drogami przez zalesiony teren i m. Drażyce i Zaradków. Odbicie w bok o kilkanaście kilometrów pozwoliło na uniknięcie groźnego spotkania. 21 IV Brygada osiągnęła m. Vesin w pobliżu Pilzna. Tam Czesi oświadczyli, że Amerykanie podejdą pod Pilzno dopiero za miesiąc i planowane na 22 IV powstanie w Pilźnie jest obecnie nie wskazane. Płk „Bohun” ma odmienne informacje, jednak postanawia przesunąć Brygadę na płd. od Pilzna w rejon m. Stanków - Vsekary. 22 IV oddziały NSZ przechodzą przez m. Nevidoim. Vodokrty i 28 kwietnia Brygada osiąga m. Vsekary pod Holiszowem w pobliżu głównej szosy Pilzno- Bischofsteinitz. Z m. Rozstani Brygada przeszła 300 km. i znalazła się ok. 40 km od linii frontu amerykańsko-niemieckiego. Tutaj płk „Bohun” postanowił rozpocząć działania bojowe przeciw Niemcom, aby ułatwić Amerykanom przełamanie obrony niemieckiej pod miastem Bischofsteinitz. Do najważniejszych wydarzeń i spraw w marszu na Zachód - dowodzonej przez płk „Bohuna” Brygady Świętokrzyskiej NSZ - można zaliczyć, oprócz wyżej wspomnianych, następujące: a) Ostatnia ostra walka z Niemcami jak była już o tym mowa - miała miejsce 14 I 45 r. na ziemiach polskich koło wsi Pogwizdów. 15 I - w zamian za jeńców niemieckich - Brygada otrzymała od niemieckiego generała w Żarnowcu „glejt” na przepuszczenie jej przez niemiecką linię obronną i most na Pilicy w m. Koryczany k. Żarnowca. Ten „glejt” okazany 16 I lokalnemu dowódcy umocnień niemieckich pod Koziegłowami umożliwił przejście Brygady dalej. Próba rozbrojenia Brygady - jak o tym wspomina ppłk T. Boguszewski (Wykonanie planu „Z” [w:] „Zeszyty do Historii NSZ", z. 3,.Chicago, 1964) - miała miejsce 18 I przez lokalne dowództwo niemieckie w pobliżu Lublińca, jednak ppłk „Jaxa” [inż. Władysław Marcinkowski] - zast. dowódcy Brygady - skierowany do niemieckiego Ostkomando w Katowicach uzyskał od dowodzącego tam generała „glejt” na dalszy przemarsz Brygady do Czech. Następna próba rozbrojenia Brygady miała miejsce na linii Odry, koło m. Otmęt, ale znowu pomógł „glejt” niemiecki z Żarnowca czy Katowic. Ostro stawiali Niemcy sprawę włączenia, się Brygady w walkę przeciw Sowietom i objęcie odcinka obronnego, koło Ząbkowic Śląskich (niem. Frankenstein) na Przedgórzu Sudeckim. Tu spotkanie z oficerami niemieckimi zaproponował kpt. Tom; odbyło się ono w m.p. Brygady w Kubicach 28 I o godz. 10-ej rano; ppłk „Ząb” (szef Sztabu Brygady - Leonard Zub-Zdanowicz) wyjaśnił, że oddziały NSZ składają się z dobrze wyszkolonych partyzantów, którzy jednak do walki pozycyjnej czy opóźniającej nie są przygotowani. Natomiast płk „Bohun” wyjawił prawdziwe zamiary Brygady: wycofanie się na Zachód przed Armia Czerwoną - gdyż Sowiety są wrogiem nie tylko naszego kraju, ale całej Europy i zachodniej cywilizacji tak, aby dotrzeć do Wojska Polskiego przy zachodnich Aliantach; walczyć z Niemcami, którzy już przegrali wojnę, przestaje mieć sens, ale w razie przeszkód Brygada będzie się starała pokonać je wszystkimi sposobami. Władze zwierzchnie rozmawiających oficerów wyraziły zgodę na dalszy marsz Brygady przez Czechy. Niebezpieczeństwo niemieckie groziło jeszcze Brygadzie, gdy blisko miesiąc przebywała na pustych terenach poligonowych w m. Rozstani, a następnie 18 IV koło miejscowości Tabor, gdzie cała dywizja 55 została wyznaczona do likwidacji Brygady NSZ. Przytomność płk „Bohuna", który zarządził zmianę trasy przemarszu Brygady, pozwoliła uniknąć zasadzki. b) Na terenie Czech Brygada szkoliła specjalne oddziały do walki na tyłach nieprzyjaciela i nawiązania łączności z Komendą Główną NSZ w kraju. 7 II powstał oddział składający się z 60 ochotników, pod dowództwem por. „Skalskiego". Mieli być oni wysyłani w małych grupach do Polski. Wszystkie polecenia i rozkazy patrole te otrzymywały bezpośrednio ode mnie - pisze płk „Bohun” - i nie było mowy, aby Niemcy mogli dawać od siebie zlecenia. Grupa skoczków spadochronowych składała się z 3 patroli kpt. „Sulimczyka", por. „Rumby” i por. „Gnata"; 45-osobowy patrol pieszy szedł pod dowództwem kpt. „Mosta", ale jego główna część (30 osób] zawróciła od granicy i powróciła do Brygady. Z tych patroli we IX 1945 r. powróciło do Brygady tylko 8 żołnierzy z por. „Gnatem". Reszta została zlikwidowana przez UB lub siedziała w więzieniu. Wysyłano też kurierów przez front zachodni do gen. Władysława Andersa we Włoszech. Kpt. Szaława i por. Harry [lotnik angielski por. Richard V. Tullet, który po ucieczce z niewoli niemieckiej walczył w oddziale kpt. Żbika, potem przez cały czas w Brygadzie Świętokrzyskiej] szczęśliwie dotarli do II Korpusu we Włoszech i złożyli gen. Andersowi szczegółowy meldunek o Brygadzie, ale łączności radiowej z Brygadą nie zdołano nawiązać. 15 kwietnia wysłano do Londynu kuriera w osobie rtm. „Zaremby” w celu złożenia raportu o Brygadzie Rządowi Polskiemu; zadanie zostało wykonane 4 maja 1945 r. c) W miejscowości Vesin przybył do Brygady mjr „ Aleksander” (S. W. Kozłowski, inż. leśnik - pierwszy adiutant Komendanta Głównego NSZ płk „Czesława” (Ignacego Oziewicza) -zwolniony z niemieckiego obozu koncentracyjnego w celu rekrutacji oficerów do Brygady; ale ani więzieni oficerowie polscy ani sama Brygada nie poparli tej misji. Wraz z mjr „ Aleksandrem” przyjechała do Brygady - uprzejmie witana przez płk „Bohuna” - p. Stanisława Mikołajczykowa, również zwolniona z niemieckiego obozu koncentracyjnego, żona ówczesnego premiera Rządu Polskiego w Londynie. Przebywała w Brygadzie przez dłuższy czas jeszcze po zakończeniu wojny, do 14 V 1945 r. O dołączaniu do Brygady dużych i małych grup jeńców polskich więzionych w Niemczech i przymusowo wywiezionych robotników była mowa poprzednio. d) 30 IV płk „Bohun” wysłał patrol oficerski (kpt. Stefan „Skalski", sierż. Tadeusz „Wicher", kpr. pchor. Jan „Skrzetuski” i strz. Jerzy „Torpeda") z zadaniem przedostania się przez front niemiecko-amerykański, dotarcia do dowództwa alianckiego, nawiązania łączności i podania szczegółowych informacji o Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. Zabrany przez patrol list ppłk „Zęba” - szefa sztabu Brygady - do dowódcy amerykańskiego określał zamiary dowództwa Brygady: rozpocząć z Vsekar działania bojowe na tyłach XIII Armii niemieckiej, aby przeciąć jej zaopatrzenie frontowe dla oddziałów pod Bischofsteinitz oraz uwolnić niemiecki obóz koncentracyjny kobiet (1000 osób) w Holiszowie; przy tym list podawał znaki rozpoznawcze (wykładanie płacht dla lotnictwa amerykańskiego) i prosił o zbombardowanie z powietrza lasu ze składami amunicji niemieckiej przy fabryce w Holiszowie oraz przekazanie wiadomości o Brygadzie gen. Władysławowi Andersowi - dowódcy Korpusu Polskiego we Włoszech. Patrol kpt. „Skalskiego” osobiście odprawiony przez płk „Bohuna", dotarł po 48 godzinach bardzo uciążliwej i niebezpiecznej drogi, do gen. Robertsona, d-cy Dywizji Pancernej ("Indian Heads") z 111 Armii amerykańskiej gen. George'a Pattona. Gen. Anders został natychmiast powiadomiony. 3 maja 60 bombowców USA bombardowało przez 10 minut wskazany przez Brygadę las ze składami amunicji; ziemia we Vsekarach kołysała się jak przy trzęsieniu ziemi, składy amunicji zniszczono kompletnie i powstały doskonałe warunki terenowe do akcji na obóz „Holiszów". Płk „Bohun” nie czekając na informacje o misji patrolu kpt. „Skalskiego” rozpoczął tegoż 30 kwietnia zapowiedziane działania Brygady na osi szosy Holiszów - Stanków - Bischofsteinitz. Przygotowywano też, szczególnie 4 V, intensywną pracą wywiadu i dokładnym rozpoznaniem terenu, akcję bojową na obóz koncentracyjny w Holiszowie, uzupełniając tym cenne informacje dostarczone przez wywiad czeskiej organizacji podziemnej. Na tych podstawach płk „Bohun” podjął decyzję wykonania tej akcji bojowej 5 V o godz. 12 (zaskoczenie w porze obiadowej). Od 6. rano cała Brygada była w pogotowiu alarmowym. W międzyczasie delegacja czeska mieszkańców miasta Holiszowa zgłosiła się do płk „Bohuna” z prośbą o odłożenie ataku na obóz, bo Amerykanie są jeszcze - ich zdaniem - daleko, a Niemcy w odwecie za wyzwolenie obozu zastosują represje na „niewinnych” mieszkańcach Holiszowa. Zrozumiałe, że rozgoryczeni opuścili m.p. Brygady, a płk „Bohun” natychmiast zarządził alarm i wymarsz oddziałów Brygady na podstawy wyjściowe do natarcia. W akcji brały udział I i II bataliony 202 pp. (kpt. „Stepa” i mjr „Rusina") oraz II batalion 204 pp. (kpt. „Jerzego Wojskiego"). Opis zdobycia obozu zawarty jest w książce płka „Bohuna” Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Do niewoli wzięto 200 ss-manów i 25 kobiet-dozorczyń; uwolniono z obozu koncentracyjnego ponad 700 kobiet różnych narodowości, w tym 167 Polek, 400 Francuzek, Czeszki, Rumunki, Jugosłowianki i 2 baraki kobiet pochodzenia żydowskiego. Zdobyto ckm-y, rkm-y, pm-y i granatniki oraz wielką ilość różnorodnej amunicji i granatów ręcznych, dzięki czemu siła ogniowa Brygady znacznie wzrosła. Straty własne Brygady wynosiły 2 rannych. Uwolnieniem obozu dowodził osobiście płk „Bohun", posuwając się na osi natarcia II batalionu (mjr „Rusina") z 202 pp. W kancelarii obozu znaleziono osobisty rozkaz Hitlera z 25 II 1945 nakazujący wysadzenie w powietrze wszystkich obozów koncentracyjnych wraz z więźniami, gdy nieprzyjaciel znajdzie się w odległości 8 km od danego obozu. e) Równocześnie trwały w dzień i w nocy - rozpoczęte 30 IV - inne akcje bojowe na drogach zaopatrzenia XIII Armii niemieckiej, utrudniając Niemcom dostawy amunicji i żywności na front pod Bischofsteinitz. 6 V o godz. 5 rano patrol bojowy n batalionu 204 pp. (kpt. „Jerzego Wojskiego") spotkał się ze szpicą pancerną 2. Dywizji USA gen. Robertsona pod m. Stanków leżącą między Holiszowem i Vsekarami a frontem. Kompania piechoty amerykańskiej z tej Dywizji osiąga m. Vsekary, skąd wspólnie z kompanią kpt. „Mosta” z II bat. 202 pp. (mjr „Rusina") uderzają - pod osłoną czołgów - na m. Hradistovy i biorą do niewoli sztab XIII Armii niemieckiej, w tym 2 generałów i 70 oficerów. Ogółem w akcjach przeciw oddziałom tej armii Brygada wzięła do niewoli w okresie 30 IV -6 V 1945 ponad 500 jeńców niemieckich, nie licząc obsady obozu koncentracyjnego w Holiszowie. Oficerowie amerykańscy i sam gen. Robertson stwierdzili, że akcja Brygady Świętokrzyskiej NSZ na tyłach XIII Armii niemieckiej oszczędziły Amerykanom walk i strat. Mimo różnych prowokacji komunistów czeskich stosunki z dowództwem 3 Armii USA były serdeczne. W ostatnich dniach wojny stan Brygady wynosił 12511udzi. 7 V po południu płk „Bohun” wraz szefem sztabu Brygady ppłk „Zębem” udał się do m. Stanków, gdzie kwaterował sztab jednego z pułków 2. Dywizji Pancernej USA. Dowódca tego pułku - po porozumieniu się telefonicznym ze swymi zwierzchnikami - oświadczył, że amerykańskie wyższe władze wojskowe uznały Brygadę Świętokrzyską za oddział aliancki, ze wszystkimi prawami kombatantów, a on otrzymał rozkaz pełnego zaopatrzenia Brygady w żywność na stan 2000 żołnierzy. 2. Dywizja USA ubrała Brygadę w jednakowe mundury. W doskonałym nastroju wrócili płk „Bohun” i ppłk „Ząb” do swego m.p. we Vsekarach. Nieco później płk „Bohun” Dąbrowski zameldował się u dowódcy V Korpusu 3 Armii amerykańskiej, gen. Huebnera w jego m.p. w Pilźnie. Wcześniej 6 V 1945 r. płk „Bohun” wydał rozkaz specjalny do żołnierzy i oficerów Brygady, pisząc w nim m.in.: Żołnierze! Chwila, na którą tak długo czekaliśmy, nastąpiła. Dzisiaj o godz. 12.15 oddziały naszej Brygady nawiązały łączność bezpośrednią z armią amerykańską niosącą wolność narodowi polskiemu. Spotkaliśmy się, jak równi z równymi, jak sprzymierzeńcy ze sprzymierzeńcami Osiągnęliśmy to, co początkowo niejeden widział w sferze nieziszczalnych marzeń... W naszym marszu na Zachód przeszliśmy wiele. Dławiło nas niekiedy uczucie chwilowej bezsilności i świadomość niemożliwości walki na tyłach armii niemieckiej... Dziś sztandary nasze powiewają obok zwycięskich barw amerykańskich... Opatrzność pozwoliła nam raz jeszcze wziąć udział w walce przeciw odwiecznemu wrogowi i dorzucić swą cząstkę do wspólnego wysiłku zjednoczonych narodów. W tej - tak pamiętnej dla nas - chwili dziękuję Wam za zaufanie, którym mnie obdarzyliście. Ta Wasza ufność umożliwiła mi w znacznej mierze realizację tych zadań, które sobie postawiliśmy Niech Żyje Niepodległa Polska! Dwa dni później, 8 maja 1945 r. II wojna światowa została zakończona na froncie europejskim bezwarunkową kapitulacją Niemiec. Zaraz - w pierwszych dniach po zakończeniu wojny - do Brygady Świętokrzyskiej NSZ stacjonującej w Vsekarach na ziemi Czeskiej, w pobliżu ówczesnej granicy strefy amerykańskiej i wpływów sowieckich, zaczęli napływać, szukając oparcia i pomocy, Polacy - oswobodzeni z obozów koncentracyjnych i przymusowych robót w Niemczech. Dzięki swemu położeniu dowodzona przez płk „Bohuna” Brygada stała się pomostem pomiędzy Polską a Korpusem PSZ gen. Andersa i Dywizją Pancerną gen. Maczka. Tysiące rodzin polskich może stwierdzić, jak wielką i bezinteresowną pomoc okazała Brygada przy ułatwianiu im łączności z Krajem, w jedną i drugą stronę. W połowie 1945 r. płk „Bohun” wysłał do Kraju patrol oficerski (kpt. „Białynia", kpt. „Gustaw” i kpt. „ Albert") z zadaniem sprowadzenia do Vsekar rodzin żołnierzy Brygady. W ciągu paru tygodni patrol wypełnił swe zadanie, ok. 40 osób przerzucono przez granicę szlakami utworzonymi poprzednio przez Brygadę. W grupie tej znalazło się także czworo dzieci płk „Bohuna". Jego żona Zofia z Chojeckich niestety zmarła 5 V 1945 r. w Krakowie na chorobę zakaźną. Wszystkie rodziny zamieszkały początkowo we Vsekarach, potem w Bernacicach, skąd - zważywszy na niepewne losy Brygady - zostały przewiezione do Włoch pod opiekę gen. Andersa. Dopiero po stabilizacji NSZ-owców w Kompaniach Wartowniczych, rodziny połączyły się na stałe. Pod koniec maja 1945 r. odbyły się dwie wzruszające uroczystości urządzone przez uwolnione przez Brygadę więźniarki z niemieckiego obozu koncentracyjnego „Holiszów". Pierwszą urządziły więźniarki Polki; w jej trakcie wręczyły płk „Bohunowi” - obok kwiatów - książeczkę wykonaną z obozowego pasiaka w kształcie dużego serca, w której umieściły swoje podpisy i numery więzienne. Przeżywałem wtedy chwilę ogromnego wzruszenia, SERCE to jest najcenniejszą moją pamiątką - pisał płk „Bohun” - i jednocześnie najwyższym odznaczeniem, jakie otrzymałem w moim żołnierskim życiu. Drugą uroczystość zorganizowały więźniarki wszystkich narodowości; przybyły też misje wojskowe i cywilne m.in. francuska, belgijska, holenderska, węgierska. Wręczano żołnierzom i oficerom Brygady odznaczenia wojskowe wielu krajów, wygłaszano przemówienia, wyrażano uznanie i podziękowania. Żołnierze NSZ przeżyli wówczas wielką satysfakcję z dobrze spełnionego obowiązku żołnierskiego. Płk „Bohun” przyjmował w m.p. Brygady również gości oficjalnych. Pierwszy, zaraz po 8 maja, przybył płk Perkins z wywiadu brytyjskiego, aby otrzymać informację o Brygadzie z pierwszej ręki. W tej rozmowie brali również udział ppłk „Jaxa” (inż. Władysław Marcinkowski) - z-ca d-cy Brygady i ppłk „Ząb” (Leonard Zub-Zdanowicz) szef sztabu Brygady, który znał płk Perkinsa z okresu swego pobytu w Anglii. W wymianie poglądów płk Perkins stwierdził: wojny z Sowietami nie będzie w obecnej sytuacji politycznej na świecie, i stan obecny może potrwać jeszcze dość długo. [To „dość długo” trwało ponad 44 lata.] Przedstawiciel Wojska Polskiego z terenu państw zachodnio-europejskich - płk Alojzy Mazurkiewicz - wizytował Brygadę 14 maja. Do żołnierzy Brygady, zebranych na placu apelowym, powiedział: Jestem dumny, że mnie pierwszemu przypada w udziale przywitać wasz oddział. Jesteście jedynym oddziałem [z kraju], któremu udało się przejść przez wszystkie trudy i znoje życia żołnierskiego; i to z bronią w ręku. U Amerykanów macie opinię jak najlepszą. Tę opinię zjednaliście sobie swoją postawą żołnierską i swym zachowaniem się. Tę opinię przekażę dalej. Przybyłem po to, aby żołnierzom uwolnionym z okupacji niemieckiej przywracać prawa żołnierza. Wam tych praw nie potrzebuję przywracać, albowiem zdobyliście je sobie w walce i trudach żołnierza. Byliście i jesteście żołnierzami polskimi, a czyny wasze przejdą do historii. W końcu maja odwiedził Brygadę i płk „Bohuna” zwolniony z niemieckiego obozu koncentracyjnego płk Ignacy Oziewicz, pierwszy dowódca NSZ „Czesław", Po odebraniu defilady całej Brygady, powiedział do żołnierzy: Jako były dowódca NSZ w Kraju witam Was na wolnej ziemi czeskiej. Jestem dumny z Waszych czynów bojowych i na ręce Waszego Dowódcy płka „Bohuna” - Dąbrowskiego składam najserdeczniejsze żołnierskie podziękowanie. W tym samym czasie płk „Bohun” wysłał ppłk „Jaxę” i mjr „Zawiszę” (Jerzego Olgierda Iłłakowicza) do Frankfurtu n/Menem, dla nawiązania bezpośrednich kontaktów z dowództwem wojsk alianckich w Europie. Zapadła tam - w czasie rozmów - decyzja przeniesienia Brygady Świętokrzyskiej do II Korpusu gen. Andersa we Włoszech; rozpoczęto jej realizację, jednak wkrótce zaprzestano, bo Anglicy nie zgodzili się na powiększenie stanu osobowego Korpusu. W Brygadzie w czasie wizyty płk Henryka Szymańskiego, oficera łącznikowego Armii Amerykańskiej przy Korpusie gen. Andersa, zjawił się w stanic nadzwyczajnego podniecenia 50-letni mężczyzna - Smal- Stocki, prof. Uniw. Warszawskiego z prośbą o obronę przed NKWD, które chce go porwać i wywieźć do Rosji. Rzeczywiście przed siedzibą Dowódcy Brygady stały 2 samochody z oficerami NKWD i żołnierzami sowieckimi, otoczone przez zaalarmowaną wartę Brygady. Enkawudziści arogancko zażądali od płk „Bohuna” wydania profesora. Jednakże płk Szymański stwierdził spokojnie, że Sowieci nie mają nic do gadania w strefie amerykańskiej i należy ich odprowadzić do granicy, a profesora wziąć pod opiekę. Sowieci odjechali grożąc skargą u najwyższych władz amerykańskich. Płk „Bohun” pisze w swoich wspomnieniach: W ten sposób zostało uratowane życie jednego z najszlachetniejszych ludzi. Płk „Bohun” składał - w asyście mjr Zawiszy, jako oficera łącznikowego Brygady przy dowództwie amerykańskim w Pilźnie wizyty kurtuazyjne, m.in. dowódcy V Korpusu Amerykańskiego w Pilźnie gen. Hermanowi i dowódcy 2 dywizji amerykańskiej gen. Robertsonowi. Z ich wypowiedzi wynikała wielka życzliwość i zrozumienie sytuacji Polaków i Brygady.
Czytaj Dalej