Ze względu na bliskość granicy strefy sowieckiej, a szczególnie po porwaniu przez NKWD por. Ryczka i sierż. Rysia, postój Brygady we Vsekarach uznano - co najmniej za niewygodny. Uzgodniono z Amerykanami i przeniesiono Brygadę o 5O km na zachód do wsi Bernacice. Bezpośrednim opiekunem ze strony amerykańskiej został gen. Devine, dowódca 8 Dywizji Pancernej, bardzo dla Brygady życzliwy. W czerwcu do Bernacic przybyli oficerowie łącznikowi gen. Andersa, w tym ppłk dypl. Stanisław Żochowski - „Orłowski", poprzednio szef sztabu NSZ u płk Oziewicza i emisariusz dowództwa NSZ do Naczelnego Wodza WP gen. K. Sosnkowskiego w Londynie (1942/43). Równocześnie płk „Bohun” wysłał do II Korpusu kilku wyższych oficerów NSZ. Łączność Brygady z II Korpusem i gen. Andersem istniała bez przerwy do czasu demobilizacji Korpusu w Anglii. Obustronną współpracę i pomoc gen. Władysława Andersa we wszystkich możliwych przypadkach należy ocenić bardzo wysoko, w tym obronę Brygady przed sowieckim żądaniem jej wydania, co zostało odrzucone przez aliantów zachodnich. Mimo to NSZ-owcy byli stale atakowani przez Sowietów i reżym komunistyczny z Polski, co zostało spotęgowane po podstępnej wizycie agenta komunistycznego, Stefana Litauera, przedstawiającego się jako polski korespondent Stefan Lityński, który w artykule zamieszczonym w londyńskiej gazecie „News Chronicie” z 30 VII 1945 przedstawił Brygadę jako gniazdo faszyzmu na zachodzie.

W ten sposób fakt przebywania oddziałów NSZ w Czechach stał się dość powszechnie znany, co szybko spowodowało dalsze skutki. Naczelne dowództwo sił alianckich zażądało zdania broni, przewiezienia Brygady do Koburga (w Bawarii) i zakwaterowania w koszarach poniemieckich. Broń przejęli Amerykanie 6 sierpnia. Po kilku dniach (15 VIII) - w porozumieniu z gen. Pattonem, dowódcą III Armii, postanowiono przenieść Brygadę z Koburga do baraków w Karlsfeld (w okolice Dachau), jednak nadal żołnierze nasi byli na przydziałach niemieckich. Doszło do wiadomości płk „Bohuna”, że Amerykanie projektują utworzenie kompanii wartowniczych przy Armii USA. Przygotowano memoriał proponujący zorganizowanie tych kompanii przez Brygadę Świętokrzyską i 15 IX płk „Bohun” udał się, wraz z ppłk Żochowskim i mjr „Zawiszą” przedstawić ten materiał w Głównej Kwaterze gen. Pattona w Bad - Toeltz. Projekt uzyskał pełną akceptację amerykańską, Polskie Kompanie Wartownicze przy III Armii miano formować na poligonie Marsfeld pod Norymbergą. Natychmiast też dostarczono do Brygady do Karlsfeldu karabiny, umundurowanie i żywność na stan 2000 żołnierzy. Początkowo płk „Bohun” zorganizował pierwszą Kompanię Wartowniczą pod dowództwem kpt. Stefana Skalskiego, która objęła służbę we wschodniej Bawarii. Po 1 X przewieziono Brygadę - cały czas utrzymującą całość organizacyjną - do baraków i namiotów w Marsfeld. Powstał tam obóz wyszkoleniowy dla I Grupy Brygadowych Kompanii Wartowniczych. Do ośrodka ćwiczebnego zgłaszali się liczni ochotnicy: wyzwoleni z niewoli niemieckiej, w której przebywali od 1939 r. lub po powstaniu warszawskim, zwolnieni z obozów koncentracyjnych oraz wywiezieni do pracy w Niemczech w czasie wojny, którzy na razie postanowili nie wracać do Kraju. We wrześniu 1945 r. z Brygady Świętokrzyskiej - jeszcze w Karlsfeld - sformowano 6 kompanii, obok dowództwa i kwatery głównej, razem ok. 1800 ludzi, w początku listopada t. r. w Karsfeld było już 20 kompanii po 258 ludzi, a na Boże Narodzenie 30 kompanii po 250 ludzi, co wraz z dowództwem i ośrodkami wyszkolenia obejmowało ok. 8000 ludzi. Kompanie obsadzały ośrodki zaopatrzenia III Armii Amerykańskiej na obszarze Niemiec Zachodnich. Sprawami żołnierzy NSZ w brytyjskiej strefie okupacyjnej w Niemczech w początkowym okresie powojennym kierował ppłk Tadeusz Boguszewski, a w strefie amerykańskiej mjr Mieczysław Kozłowski (były komendant Okręgu NSZ IA Warszawa-Miasto). Dowódcą całości i komendantem ośrodka szkoleniowego był płk „Bohun” - Dąbrowski. On też odpowiadał moralnie za dalszy los żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Postanowił wykorzystać wolny czas na wychowanie i kształcenie żołnierzy NSZ. Działał w tym zakresie mocno obsadzony VI Oddział Sztabu (oświata i propaganda), m.in. wydający drukiem gazetę „Ostatnie Wiadomości". Powstały też inne pisma brygadowe, np. regularna kontynuacja do końca 1949 I. „Szańca” i wychodzący w Ambergu „Biuletyn” Stowarzyszenia Żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej. Płk „Bohunowi” zależało na wykształceniu i dokształceniu młodzieży, zdobyciu przez nią wiedzy i zawodu. Już od początku zawiązywania się I-szej Grupy Kompanii Wartowniczych zorganizowano kursy fachowo-oświatowe na różnych szczeblach. Pragnących ukończyć średnie wykształcenie odkomenderowano do szkół przy polskich ośrodkach. Dawane były liczne stypendia na wyższe uczelnie niemieckie. Równocześnie prowadzono wychowanie obywatelskie żołnierzy przez wykłady programowe i pogadanki w kompaniach. W Monachium zorganizowano ośrodek dla rodzin żołnierzy Brygady, prowadzony przez kpt. „Gustawa". Każda rodzina otrzymała mieszkanie w zarekwirowanych domach niemieckich. Zaopatrzenie dostarczały poszczególne kompanie wartownicze i zakupy w sklepach niemieckich. Powstało tamże polskie gimnazjum i liceum pod dyrekcją prof. Śliwińskiego, prof. L. Skąpskiej i innych, które istniały tam do 1947 r., a później zostały przeniesione do Dachau. Ks. kpt. Wiktor „Mróz” - kapelan Brygady - urządził w Ośrodku Monachijskim piękną kaplicę, w której odprawiał, co niedzielę Mszę św. dla Polonii monachijskiej, aż do czasu swego wyjazdu w 1948 r. na misję do Japonii. Cały ośrodek utrzymał się do 1949 r., kiedy wszystkie rodziny polskie wyemigrowały do krajów stałego osiedlenia. Płk „Bohuna” i żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej odwiedzali mili goście. M.in. 2 XI 1945 r. - w ośrodku ćwiczebnym w Marsfeld - znany pisarz Melchior Wańkowicz, korespondent wojenny II Korpusu. Chwile spędzone z nim na rozmowach pod namiotem [a interesował się całym zagadnieniem NSZ i Brygady] pozostaną w mojej pamięci na całe życie - pisał płk „Bohun” w swoich wspomnieniach. Wrażenia z pobytu M. Wańkowicza w Brygadzie zostały opublikowane w książce „W marszu i boju” (Monachium 1948). 20 stycznia 1946 r. przybył do m.p. Sztabu Brygady w Marsfeld ks. bp. Gawlina - biskup polowy Wojska Polskiego na Zachodzie - w towarzystwie księży kapelanów. Został powitany przez płka „Bohuna” oraz kompanię honorową ze sztandarem Brygady Świętokrzyskiej. Obecny był także - znajdujący się na zachodzie od sierpnia 1945 r. - Komendant Główny NSZ gen. Zygmunt Broniewski ("Bogucki"). W zakończeniu rozmów, w czasie których omawiano całą historię ZJ, NSZ i Brygady Świętokrzyskiej - ks. biskup powiedział: Doskonale Was rozumiem i ubolewam nad tym, że nie było zrozumienia istotnych spraw wśród czynników kierowniczych polskich w Kraju i za granicą. Będziemy musieli pozostać poza granicami Kraju, aby świadczyć o tym, że nie zgadzamy się z obecnym stanem, zaistniałym w Polsce przez narzuconą przemocą nową niewolę. Płk „Bohun” - na spotkaniu ks. biskupa z oficerami Brygady - dziękując mu za przybycie i ustosunkowanie się do całego zagadnienia Brygady i NSZ, zapewnił go o naszym bezkompromisowym stanowisku w sprawie wolności i niepodległości Polski oraz głębokim przywiązaniu do religii naszych ojców i dziadów. W okresie dowodzenia I Grupą Kompanii Wartowniczych płk „Bohun” często inspekcjonował podległe mu oddziały. Gdy w styczniu 1946 r. jechał z szefem sanitarnym mjr dr. Colonną autostradą Norymberga - Monachium, został z zasadzki ostrzelany przez 6 zamachowców. Prawdopodobnie byli to agenci sowieccy. Wiosną 1946 r. płk „"Bohun"” (Antoni Skarbek vel Antoni „Dąbrowski") ożenił się powtórnie (jako wdowiec) z córką swoich przyjaciół - doktorostwa Colonna - panną Barbarą; ślub odbył się w Ośrodku Monachijskim, z pełną asystencją przyjaciół, kolegów i podwładnych płk „Bohuna". W kwietniu 1946 r. nacisk sowiecki i komunistycznych władz PRL-u na aliantów zachodnich stał się tak silny, że władze amerykańskie zwolniły płka „Bohuna” z dowództwa I Grupy Kompanii Wartowniczych w Niemczech, proponując mu jednocześnie natychmiastowy wyjazd z rodziną i osiedlenie się w USA. Płk „Bohun” nie skorzystał jednak z tej propozycji wyjazdu, uważając, że jego obowiązkiem moralnym jest pozostanie z żołnierzami Brygady do czasu wyklarowania się sytuacji emigracyjnej i zamieszkał wraz z całą rodzina w Ośrodku Monachijskim. W tym mniej więcej czasie miała znowu miejsce, na szczęście nieudana, próba zamachu na płk „Bohuna” przez napastników sowieckich przebranych w mundury amerykańskie. Mimo zwolnienia z obowiązków dowódczych, płk „Bohun” często odwiedzał żołnierzy w różnych ośrodkach brygadowych kompanii i był serdecznie przyjmowany. To przywiązanie i szczery koleżeński stosunek Brygadowców, wzmacniał mnie na duchu - pisze w swych wspomnieniach - i pozwalał wierzyć, że ziarna naszej ideologii zasiane w ich duszach, dadzą kiedyś rezultaty, i że to pokolenie wychowane przez nas, nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei. W czerwcu 1946 r. nastąpiła całkowita reorganizacja Kompanii Wartowniczych, ponieważ III Armia Amerykańska została wycofana z Niemiec. Część Kompanii została przydzielona do VII Armii USA, druga -pod dowództwem mjra „Zawiszy” do jednostki kwatermistrzostwa (Continental Base Section -CBS), jednakże w połowie 1947 r. i CBS uległy rozwiązaniu, część Kompanii Wartowniczych uległa rozformowaniu, reszta - skoncentrowaniu przy VII Armii USA. Na początku 1948 r. wielu zdemobilizowanych wartowników opuszcza Niemcy. Pozostaje jednak spora grupa żołnierzy brygadowych, którzy chcą wyjechać razem. Płk „Bohun” -wraz z przyjaciółmi planował wykonanie takiego zadania, wykorzystując propozycję rządu francuskiego, przedłożoną gen. Andersowi, zorganizowania polskich uchodźców, którzy przeciwdziałaliby rozwijającym się komórkom komunistów polskich we Francji, w fabrycznych ośrodkach polonijnych. W Monachium mjr „Zawisza” organizował „Polish Emigration Society". W porozumieniu z ośrodkiem paryskim, punkt zborny wyznaczono w obozie w Karlsruhe. Następują przerzuty do Francji ok. 1500-2000 żołnierzy. W styczniu 1949 r. również sam płk „Bohun” postanowił przenieść się do Francji, aby nadal dzielić los swych żołnierzy i być - o ile możności - pomocny w ich walce z komuną, mimo, że zdawał sobie sprawę, że wpływy komunistyczne we Francji były w tym okresie bardzo duże. Postanowienie swoje zrealizował wraz grupą żołnierzy brygadowych. Płk „Bohun” Dąbrowski przybył do Paryża w końcu stycznia 1949 r. Na dworcu kolejowym witali go przyjaciele polityczni: dr Kazimierz Gluziński (w okresie okupacji niemieckiej szef Służby Cywilnej Narodu i przewodniczący Rady Politycznej NSZ - Zachód) i inż. Władysław Dowbor (jeden z sygnatariuszy deklaracji ideowej ONR z 14 IV 1934 r.), a na uroczystym obiedzie także ppłk Władysław Marcinkowski, mec. Leonard Rudowski i mjr Jan Łączyński „Nałęcz". Płk „Bohun” zamieszkał w gościnnym domu państwa Dowborów w Burg koło Beauvais (60 km na płn. od Paryża), którzy tam prowadzili warsztaty tkackie. Uczył się pilnie języka francuskiego, prowadził długie koleżeńskie rozmowy, poszukiwał pracy i stabilizacji życia w oczekiwaniu na przybycie rodziny z Niemiec. Był to już okres, w którym ciężar działalności środowiska „SZAŃCA” przeniósł się do Francji. Tu mieszkali bądź spotykali się czołowi działacze (poza wyżej wymienionymi także Tadeusz Todtleben, Stefan Nowicki i inni, często jako goście lub rezydenci w Burg'u u pp. Dowborów). po Francji przybyło już ponad 1500 żołnierzy NSZ, byłych wartowników z Niemiec. 1 lipca 1949 r. założono nową organizację OGNIWO, która dbała o stabilizację swych członków we Francji, a równocześnie podtrzymywała tradycje Brygady Świętokrzyskiej i świadomość polityczną polskich uchodźców; prezesem OGNIWA został - oficjalnie - płk Ignacy Oziewicz, były pierwszy Komendant Główny NSZ w kraju. Nieco później - w listopadzie 1949 r. - rozpoczęto wydawanie miesięcznika - biuletynu „OGNIWO", którego redaktorem do końca 1951 r. był kpt. „Szaława” t.j. Przemysław Mieczkowski (poprzednio d-ca 5 komp. 204 pp. w Brygadzie Świętokrzyskiej). W latach 1952-54 kpt. „Szaławę” zastąpił w funkcji redaktora „OGNIWA” rtm. „Zaręba” [Jerzy Dobrzański-Zaleski], poprzednio szef VI Oddziału (oświata i propaganda) w Sztabie Brygady Świętokrzyskiej oraz przedstawiciel płka „Bohuna” i Brygady w misji do Naczelnego Wodza w Londynie, gdzie dotarł 4 V 1945 r. W czerwcu 1951 r. złożył wizytę w OGNIWIE gen. Stanisław Maczek, a w marcu 1952 r. wizytował OGNIWO gen. Władysław Anders - wówczas (od 8 XI 1946 r.) Naczelny Wódzi Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, który na tym stanowisku kierował demobilizacją Polskich Sił Zbrojnych. W maju 1949 r. francuskie więźniarki z hitlerowskiego obozu kobiecego „Holiszów” - wyzwolonego przez Brygadę Świętokrzyską - urządziły w Paryżu uroczyste powitanie płka „Bohuna” we Francji. Podziękowaniom, wspomnieniom i radości nie było końca. Francuzki wykazały, że gdyby nie pomoc Brygady Świętokrzyskiej, los ok. 1000 więźniarek mógł zakończyć się całkiem tragicznie, ponieważ SS-mańskie straże obozowe otrzymały z Berlina rozkaz zlikwidowania więźniarek przed nadejściem wojsk amerykańskich. Trudności w znalezieniu stałej pracy w Paryżu skłoniły płk „Bohuna” do przyjęcia propozycji przeniesienia się na południe Francji, w celu gospodarowania jedną z farm, którą zarządzał z Zamku Louserville pod Tuluzą ppłk Jan Kamieński, spokrewniony z żoną dr Kazimierza Gluzińskiego. Wraz z dwoma młodszymi kolegami objął farmę „L'houme” koło Tuluzy i zajął się - po raz pierwszy w życiu - gospodarką rolną, do tego w bardzo zaniedbanym gospodarstwie. W połowie października 1949 r. przybyła wreszcie z Niemiec do Francji i zamieszkała w „L'houme” żona Barbara z Kłaczyńskich Skarbek- Szacka i sześcioro dzieci płk „Bohuna", wraz z będącym pod ich opieką - ciężko schorowanym po przejściach w niemieckim obozie koncentracyjnym - płk Ignacym Oziewiczem. Rozpoczęli intensywną pracę nad zagospodarowaniem farmy, niestety - mimo największych wysiłków - bez powodzenia. Ppłk Kamieński wobec tego wyznaczył im w lutym 1950 r. inną, większą farmę „Maynadalie", w górach na bezludziu na płd. od Tuluzy i pomógł się urządzić. Na dorobku ratowała rodzinę zapomoga francuska na liczne dzieci, stanowiąca podstawę budżetu.
Czytaj Dalej