Niechciani go¶cie                                    

Brygada ¦wiêtokrzyska NSZ w Czechos³owacji



6 lipca 1945 roku porucznik czechos³owackiego wywiadu Josef Sindelár, odbywaj±cy rutynow± s³u¿bê patrolow± w okolicach miasteczka Sluknov w pobli¿u granicy z Niemcami, napotka³ grupê ponad dwudziestu uzbrojonych ¿o³nierzy. Wydali mu siê podejrzani, gdy¿ mówili po polsku, byli ubrani w sowieckie mundury, a poruszali siê ciê¿arówk± Dogde oznakowan± bia³± gwiazd± armii amerykañskiej.
O¶wiadczyli, ¿e nale¿± do regularnych oddzia³ów Wojska Polskiego, a w Czechos³owacji prowadz± akcjê repatriacyjn±. Podejrzliwy Sindelár nie da³ wiary ich wyja¶nieniom i za¿±da³, aby udali siê wraz z nim do pobliskiego dowództwa sowieckiego celem potwierdzenia to¿samo¶ci.
Po krótkich pertraktacjach dowódca polskiego oddzia³ku wyrazi³ na to zgodê. Sindelár wraz z swym kierowc± szer. Vlastimilem Malin± pojechali przodem. Dodge pocz±tkowo toczy³ siê pos³usznie za nimi, jednak po pewnym czasie niespodziewanie zatrzyma³ siê, a jad±cy nim Polacy zaczêli dawaæ znaki, ¿e nast±pi³a awaria. Gdy obaj Czesi wysiedli ze swego pojazdu i zbli¿yli siê do ciê¿arówki, jej pasa¿erowie niespodziewanie rozbroili ich i zwi±zali. W niedalekim lesie rozegra³ siê ostatni akt dramatu: Sindelára i Malinê zabito strza³ami w ty³ g³owy, a ich cia³a zamaskowano ga³êziami. Dokonawszy egzekucji, Polacy ruszyli w stronê amerykañskiej strefy okupacyjnej i w miasteczku Loket poddali siê Amerykanom. Nied³ugo jednak cieszyli siê wolno¶ci±. W³adze czechos³owackie szybko wpad³y na ich trop i za¿±da³y ekstradycji. Dosz³o do niej ju¿ 10 lipca. W czasie transportu Polacy podjêli jeszcze jedn± próbê ucieczki. W jej trakcie siedmiu z nich zginê³o, dwóch zosta³o rannych, sze¶ciu schwytano, a o¶miu pozosta³o na wolno¶ci. ¦ledztwo wykaza³o, ¿e nale¿eli do oddzia³u Armii Krajowej dowodzonego przez por. Tadeusza Kuncewicza, który postanowi³ przebiæ siê do stacjonuj±cej wówczas na terytorium Czechos³owacji Brygady ¦wiêtokrzyskiej.

KIERUNEK: CZECHY

Brygada ¦wiêtokrzyska powsta³a latem 1944 roku z polowych oddzia³ów Narodowych Si³ Zbrojnych, które nie uzna³y umowy o zjednoczeniu z Armi± Krajow± z 7 marca 1944 roku. A¿ do stycznia 1945 roku dzia³a³a na terytorium Polski, jednak ze wzglêdu na antysowieckie nastawienie dowódców i ¿o³nierzy o jakimkolwiek porozumieniu ze zbli¿aj±c± siê Armi± Czerwon± nie mog³o byæ mowy. Dlatego po rozpoczêciu sowieckiej ofensywy w styczniu 1945 roku brygada rozpoczê³a odwrót na zachód, na g³êbokie niemieckie ty³y. Niemcy zaproponowali dowódcy jednostki p³k. Antoniemu Bohun-D±browskiemu (w³a¶c. Antoniemu Szackiemu) przemarsz przez Czechos³owacjê, a ten zgodzi³ siê. W swych wspomnieniach odnotowa³: Marsz na Czechy nam odpowiada³. Liczyli¶my, ¿e bratni naród czeski u³atwi nam ciê¿k± wêdrówkê i ¿e znajdziemy u nich zrozumienie dla naszej sprawy – i nie zawiedli¶my siê!

Granicê przedwojennej Czechos³owacji brygada przekroczy³a 22 lutego 1945 roku w pobli¿u wioski Chotesovice na Pogórzu Karkonoskim. Tu te¿ Niemcy za¿±dali, aby jednostka w pe³ni im siê podporz±dkowa³a, co jednak p³k D±browski odrzuci³. Dalszy przemarsz brygady mo¿emy zrekonstruowaæ na podstawie rozkazów dziennych jej dowódcy.  Najpierw przemieszcza³a siê w kierunku po³udniowo-zachodnim, aby w pobli¿u miast Ústek i Melník, które znajdowa³y siê ju¿ na terytorium Protektoratu Czech i Moraw, zawróciæ o 180 stopni i kontynuowaæ marsz na po³udniowy wschód a¿ do wsi Rozstání w pobli¿u Blanska (ok. 20 km na pó³noc od Brna), gdzie Polacy pozostali od 18 marca do 13 kwietnia 1945 roku. W czasie przemarszu czêsto spotykali siê z Czechami.
P³k D±browski wspomina³ te spotkania bardzo pozytywnie: Ludno¶æ czeska odnosi³a siê do nas bardzo ¿yczliwie. Podczas odpoczynku i w czasie przemarszu, pomaga³a nam w miarê swoich bardzo skromnych mo¿liwo¶ci, dziel±c siê nieraz ostatni± kromk± kartkowego chleba. W domach na noclegach starali siê daæ ¿o³nierzowi najwiêksz± wygodê, odstêpuj±c nawet w³asne ³ó¿ka. Serdeczna i szczera pomoc ze strony Czechów pozostawi³a w naszych sercach najlepsze wspomnienia i wdziêczno¶æ dla nich. Oni nam wspó³czuli i rozumieli nasze ciê¿kie po³o¿enie ¿o³nierzy-tu³aczy. Powy¿sza charakterystyka Czechów wydaje siê niezwykle interesuj±ca, gdy we¼miemy pod uwagê, ¿e po zakoñczeniu wojny ich stosunek do brygady i zrozumienie dla jej antysowieckiej postawy radykalnie siê zmieni³y.

Ju¿ w kwietniu 1945 roku brygada nawi±za³a kontakty z czeskim ruchem oporu za po¶rednictwem czeskiego oficera, który wystêpowa³ jako ³±cznik. Zawarto porozumienie, ¿e polska jednostka wesprze antyniemieckie powstanie w Pil¼nie. Jest to o tyle interesuj±ce, ¿e ta  decyzja zapad³a na Morawach, do¶æ daleko od tego miasta. Wspó³pracê z czeskim ruchem oporu dowództwo brygady przywita³o z zadowoleniem, poniewa¿ zyskiwa³o w ten sposób argument przeciw zarzutom o kolaboracjê z nazistami.

U BOKU NIEMCÓW CZY PRZECIW NIM

Z Rozstání brygada skierowa³a siê na zachód, w stronê Pilzna, aby nawi±zaæ ³±czno¶æ z armi± amerykañsk±. Nie wiadomo, czy dosta³a od Niemców zgodê na ten przemarsz, niemniej organy niemieckie musia³y o tym wiedzieæ, gdy¿ na terenach tak gêsto zaludnionych nie mo¿na by³o utrzymaæ w tajemnicy przemieszczania siê ponadtysiêcznej grupy uzbrojonych ludzi. W czasie przemarszu p³k Bohun-D±browski otrzyma³ od czeskiego ruchu oporu ostrze¿enie, ¿e w okolicach po³udniowoczeskiego miasta Tabor znajduje siê dywizja SS z rozkazem rozbicia Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Dziêki tej informacji polscy ¿o³nierze uniknêli niebezpieczeñstwa i 28 kwietnia 1945 roku bezpiecznie dotarli do wioski Vsekary, po³o¿onej  ok. 30 km na po³udniowy zachód od Pilzna. Tu brygada nawi±za³a ³±czno¶æ radiow± i lotnicz± z Amerykanami. Jednocze¶nie Polacy rozpoczêli dzia³ania bojowe przeciwko Niemcom, obsadzaj±c drogê do Pilzna pomiêdzy miejscowo¶ciami Holydsov i Stankov. W Holydsovie znajdowa³ siê wówczas kobiecy obóz pracy. W¶ród blisko 700 wiê¼niarek by³o 167 Polek. 5 maja ¿o³nierze brygady wyzwolili obóz, bior±c do niewoli ok. 200 esesmanów. Nastêpnego dnia dosz³o do pierwszego spotkania z patrolem zbli¿aj±cej siê od zachodu 3 Armii amerykañskiej gen. George’a Pattona.
Przemarsz Brygady ¦wiêtokrzyskiej by³ osi±gniêciem godnym podziwu, zwa¿ywszy, jak wielki dystans musieli pokonaæ jej ¿o³nierze. Z drugiej strony jasne jest, ¿e Niemcy przepu¶cili Polaków do Czech, bo mieli w tym swój cel. Planowali wykorzystanie brygady jako oddzia³ów dywersyjnych zrzucanych na sowieckich ty³ach. Dowództwo brygady stara³o siê wprawdzie unikaæ wype³niania niemieckich ¿±dañ, ale nie mog³o tego robiæ w nieskoñczono¶æ. Ostatecznie trzeba by³o przynajmniej czê¶ciowo wyj¶æ naprzeciw oczekiwaniom Niemców i kilkudziesiêciu Polaków zrzucono w grupach zwiadowczych na ty³y Armii Czerwonej. Wcze¶niej dowództwo brygady wys³a³o do Polski, na ziemie zajête przez wojska sowieckie, kilku pos³añców, którzy mieli nawi±zaæ kontakt ze strukturami NSZ. W tym przedsiêwziêciu obok s³u¿b niemieckich bra³a udzia³ dzia³aj±ca w okolicach Pragi czeska organizacja podziemna Huberta Jury (pseudonim Tom). O ¶cis³ej wspó³pracy brygady z organami niemieckimi ¶wiadczy i to, ¿e w Protektoracie, w pobli¿u Kolína, Niemcy przekazali jej dowództwu ¿onê by³ego premiera rz±du emigracyjnego Stanis³awa Miko³ajczyka, która by³a wcze¶niej wiêziona w obozie koncentracyjnym, jak równie¿ fakt, ¿e zgadzali siê na rekrutacjê do brygady jeñców polskich. Jednak dzia³alno¶æ Brygady ¦wiêtokrzyskiej na terytorium Sudetów oraz Protektoratu Czech i Moraw do momentu niemieckiej kapitulacji wci±¿ pe³na jest bia³ych plam, których usuniêcie uniemo¿liwia brak ¼róde³.

K£OPOTLIWI GO¦CIE

Archiwa czeskie dostarczaj± natomiast wielu informacji na temat pobytu Brygady ¦wiêtokrzyskiej w zachodnich Czechach od momentu zakoñczenia wojny a¿ do jej odej¶cia do Bawarii 6  sierpnia 1945 roku. Polacy zostali pocz±tkowo zakwaterowani w wioskach na przedgórzu Szumawy: we Vsekarech (dowództwo), Stichovie, Neumeru i Kvícovicach. Wszystkie te miejscowo¶ci znajdowa³y siê ok. 30 km od linii demarkacyjnej oddzielaj±cej wojska sowieckie od amerykañskich. 26 czerwca 1945 roku brygada przemie¶ci³a siê o 20 km na zachód do powiatu Tachov, zajmuj±c wioski Bernartice, Strachovice, Dubec, Borek (od lipca – Pres). Brygada znalaz³a siê na pograniczu anektowanym w 1938 roku przez Trzeci± Rzeszê na mocy uk³adu monachijskiego, które zamieszkiwali przewa¿nie Niemcy sudeccy.

Pozostawa³o jedynie kwesti± czasu, kiedy czechos³owackie organy pañstwowe, d±¿±ce do odnowienia swej jurysdykcji nad terenami pogranicznymi, bêd± musia³y zaj±æ stanowisko wobec Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Nast±pi³o to ju¿ kilka dni po zakoñczeniu wojny. Do dowództwa brygady do³±czy³ czechos³owacki oficer ³±cznikowy por. Alois Peták, który sk³ada³ prze³o¿onym regularne raporty. Stosunek organów czechos³owackich do brygady by³ raczej negatywny. Mia³o to wiele przyczyn, a najwa¿niejsz± stanowi³ odmienny stosunek do ZSRR. Charakterystyczn± cech± ¶wiatopogl±du Czechów by³a wówczas sympatia do Rosjan, wynikaj±ca w znacznej mierze z faktycznej nieznajomo¶ci re¿imu sowieckiego, z którym wiêkszo¶æ obywateli czechos³owackich (w przeciwieñstwie do Polaków) nie mia³a jeszcze negatywnych do¶wiadczeñ. Niebagateln± rolê odgrywa³ tak¿e fakt wyzwolenia ogromnej wiêkszo¶ci Czechos³owacji przez Armiê Czerwon±. Chocia¿ wiemy dzi¶, ¿e tak nie by³o, wielu Czechów wierzy³o wówczas, ¿e ZSRR jako jedyny chcia³ udzieliæ Czechos³owacji pomocy we wrze¶niu 1938 roku. Nie mo¿na siê zatem dziwiæ, ¿e antysowiecka postawa Brygady ¦wiêtokrzyskiej nie spotyka³a siê w Czechos³owacji ze zrozumieniem. Ukazuje to tak¿e identyfikowanie siê z artyku³em polskiego dziennikarza Stefana Litauera (notabene sowieckiego agenta), którego tekst Polscy faszy¶ci panuj± w piêciu czeskich wioskach ukaza³ siê w brytyjskim dzienniku „News Chronicle” latem 1945 roku i zosta³ przedrukowany przez wiele czechos³owackich gazet, z komentarzem, ¿e nale¿y po³o¿yæ kres panoszeniu siê polskich desperatów na Szumawie. Sympatie obywateli czechos³owackich dla Brygady ¦wiêtokrzyskiej s³ab³y.
Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e na antypolskie nastawienie prasy czechos³owackiej mia³o wp³yw zaostrzenie stosunków z Polsk±, a zw³aszcza od¿ywaj±cy konflikt o Zaolzie. Popularno¶ci nie przysporzy³a Brygadzie ¦wiêtokrzyskiej tak¿e wiadomo¶æ o opisanym ju¿ zabiciu por. Sindeláøa i szer. Maliny przez ¿o³nierzy polskich pod Sluknovem, nadana przez radio czechos³owackie 26 lipca 1945 roku.

W tym czasie stosunki miêdzy w³adzami czechos³owackimi a brygad± stawa³y siê coraz bardziej napiête. Jednostka dostawa³a wprawdzie aprowizacjê od armii amerykañskiej, ale jedynie dla ¿o³nierzy (Amerykanie przekazali te¿ Polakom nowy sprzêt wojskowy). Tymczasem do brygady wci±¿ do³±czali Polacy powracaj±cy z obozów koncentracyjnych, w tym cz³onkowie NSZ. ¯ywno¶æ dla nich mo¿na by³o kupowaæ u miejscowej ludno¶ci, b±d¼ te¿ – gdy odmawia³a ona sprzeda¿y – rekwirowaæ. Sytuacjê utrudnia³ fakt, ¿e Polacy p³acili markami niemieckimi, które straci³y wa¿no¶æ na terytorium Czechos³owacji. Co gorsza, skupowanie towarów przez ¿o³nierzy brygady prowadzi³o do tego, ¿e mieszkañcy okolicznych wiosek nie mogli wywi±zaæ siê z na³o¿onych przez pañstwo obowi±zkowych dostaw ¿ywno¶ci. Nie podoba³o siê to oczywi¶cie urzêdom czechos³owackim, które zmaga³y siê z brakiem ¿ywno¶ci.

Coraz czê¶ciej mieszkañcy wiosek, w których kwaterowali ¿o³nierze brygady, skar¿yli siê na zachowanie Polaków. W jednym z dokumentów czytamy: Polacy zabierali i zabieraj± ludziom po wioskach dobytek i wieprze, które sami zabijaj±. Mieszkaj± w domach, podczas gdy tutejsi ludzie nie maj± gdzie spaæ, kiedy oni zajmuj± ich ³ó¿ka. Zbiory zosta³y zaniedbane, panuje zupe³ny nieurodzaj. Nikt nie mo¿e siê im przeciwstawiæ. Mieszkañcy byli ju¿ z deputacj± u dowództwa armii amerykañskiej nie tylko miejscowego, ale nawet w Pil¼nie, jednak bezskutecznie. Niektóre rodziny przeprowadzi³y siê st±d, mówi±c, ¿e nie mog± tu d³u¿ej mieszkaæ. [...] Polacy mówi± ludziom, ¿e to jest ich nowy dom, ¿e nikt ich st±d nie ruszy, ¿e wspólnie z tutejszymi bêd± go broniæ z broni± w rêku. Ludzie, którzy tu mieszkaj±, nigdy nie wyobra¿ali sobie takiego wyzwolenia i s± bardzo rozgoryczeni.

Stosunek Polaków do miejscowej ludno¶ci niemieckiej pozostawa³ ch³odny. Kiedy w Bernarticach przed przybyciem polskich ¿o³nierzy tamtejsi Niemcy wybudowali bramê triumfaln± z napisem Herzlich willkommen, Polacy kazali j± natychmiast zburzyæ. Gdzie indziej jeden z oficerów wyda³ Niemcom rozkaz, aby zamietli ca³± wioskê, inny za¶ kaza³ niemieckiemu staro¶cie stawaæ przed sob± na baczno¶æ, zapowiadaj±c, ¿e Polacy bêd± tak postêpowaæ wobec Niemców, jak Niemcy postêpowali wzglêdem Polaków w czasie okupacji.

Dla zachowania obiektywizmu nale¿y jednak podkre¶liæ, ¿e dowództwo brygady stara³o siê przeciwdzia³aæ incydentom: wyja¶niaæ przypadki kradzie¿y i innych przestêpstw, karaæ winnych i zwracaæ zrabowane mienie. O zwiêkszonej aktywno¶ci polskiej ¿andarmerii polowej z zadowoleniem informowa³ por. Peták: Polska ¿andarmeria pracuje w dzieñ i w nocy. Obje¿d¿a rejon zakwaterowania na rowerach, motocyklach i samochodach. Maj± tak¿e dwa wiêzienia, w których przebywa stale ok. 10 aresztantów. Z ich nadzwyczajnej aktywno¶ci widaæ, ¿e dostali ¶cis³y rozkaz utrzymaæ porz±dek. Polacy zaproponowali te¿ pomoc przy ¿niwach, dostarczenie wozów i ludzi. Od 27 lipca tego roku rotm. ¯uraw z 15 lud¼mi, 13 parami koni i 13 wozami  oddelegowany jest do pomocy komisji administracyjnej w Primdzie. [...] Codziennie s± do dyspozycji jej przewodnicz±cego. Jako warunek stawiaj±: za ka¿dy dzieñ pracy 1 tonê zbo¿a. Na razie nic jednak nie otrzymali.

NOBODY SEEMS TO WANT THEM…

Polacy nie czuli siê jednak ca³kowicie bezpieczni na terytorium Czechos³owacji i mieli obawy, ¿e tamtejsze w³adze wydadz± ich w koñcu polskim urzêdom, co dla wiêkszo¶ci oznacza³oby co najmniej d³ugoletnie wiêzienie. P³k D±browski meldowa³ na ten temat naczelnemu wodzowi Polskich Si³ Zbrojnych: W³adze czeskie utrudniaj± Polakom na terenie Czechos³owacji wycofanie siê na Zachód, zatrzymuj±c ich w obozach do dyspozycji Komitetu Lubelskiego. 26 maja dwaj ¿o³nierze brygady zostali aresztowani przez organy czechos³owackie i przekazani Sowietom. 6 lipca dosz³o nawet do potyczki z jednostkami sowieckimi, które usi³owa³y otoczyæ Polaków. Jednak Amerykanie ostro zaprotestowali i ostrzegli w³adze czechos³owackie przed podejmowaniem akcji wojskowych wobec Brygady ¦wiêtokrzyskiej: Dowództwo amerykañskie uzna³o sprawê polskiej brygady za swój problem i bêdzie postêpowaæ w tej kwestii zgodnie z przyjêtymi przez siebie zasadami. Nieprzychylny stosunek organów czechos³owackich wobec brygady sk³oni³ jej dowództwo do jak najszybszego nawi±zania kontaktu ze sztabem naczelnego wodza Polskich Si³ Zbrojnych,  celem oficjalnego uznania jednostki za ich czê¶æ i przemieszczenia do Niemiec.

Problemy zwi±zane ze stacjonowaniem Brygady ¦wiêtokrzyskiej na terytorium C·SR sk³oni³y w czerwcu 1945 roku w³adze czechos³owackie do zwrócenia siê do aliantów z ¿±daniem, aby zosta³a ona wycofana do Niemiec. Interweniowano zarówno za po¶rednictwem misji wojskowej przy SHAEF (Supreme Headquarters of Allied Expeditionary Forces), jak i kana³ami dyplomatycznymi poprzez ambasadê w Londynie. Czechos³owacki ambasador w Wielkiej Brytanii Maximilián Ervín Lobkowicz spotka³ siê w tym celu z szefem Departamentu Pó³nocnego Foreign Office Christophem Warnerem, którego szczegó³owo poinformowa³ o ca³ej sprawie. Anglik wyrazi³ pe³ne zrozumienie dla stanowiska czechos³owackiego i powiedzia³, ¿e nie rozumie zbyt dobrze, dlaczego dowództwo amerykañskie, w którego sektorze przez jak±¶ pomy³kê znalaz³a siê brygada, waha siê przeciw niej stanowczo wyst±piæ. [...] Przyobieca³ te¿ interweniowaæ telefonicznie u odpowiednich czynników wojskowych, aby u¶wiadomiæ im wagê tej sprawy. Doniesienia ambasadora czechos³owackiego potwierdzi³ tak¿e konsul brytyjski w Pil¼nie, który przygotowa³ raport na temat Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Podkre¶li³ w nim, ¿e ze wzglêdu na antysowieck± postawê Polacy nie mog± w ¿adnym wypadku powróciæ do Polski, lecz ich dalszy pobyt w Czechos³owacji doprowadzi do pogorszenia stosunków z urzêdami czechos³owackimi.

Amerykanie jednak zwlekali z przemieszczeniem brygady do swej strefy okupacyjnej w Niemczech. Nic dziwnego, bo w wyniszczonym wojn± kraju brakowa³o ¿ywno¶ci, a trzeba j± by³o zapewniæ nie tylko Niemcom, ale tak¿e ogromnej liczbie robotników przymusowych, wiê¼niów obozów koncentracyjnych, jeñców itp. Przyjêcie dodatkowych 1500 osób nie le¿a³o w interesie ¿adnego z dowódców amerykañskich. Sytuacjê dobrze charakteryzuje raport urzêdnika czechos³owackiego z 13 lipca 1945 roku o interwencjach u Amerykanów w sprawie brygady: O¶wiadczono nam, ¿e sprawa zosta³a zg³oszona dowództwu armii w Monachium, jednak, zgodnie ze s³owami referenta, „nobody seems to want them”.

Brygada ¦wiêtokrzyska opu¶ci³a terytorium Czechos³owacji 6 sierpnia 1945 roku. Kolumna pojazdów skierowa³a siê przez przej¶cie graniczne w Rozvadowie do Bawarii. Tu¿ przed granic± dosz³o jednak do wypadku ambulansu: jeden ¿o³nierz zgin±³, kilku zosta³o rannych. Trzy dni przed odjazdem dowódca Brygady ¦wiêtokrzyskiej p³k D±browski w otoczeniu oficerów odwiedzi³ dowództwo czechos³owackiej 11 Dywizji Piechoty w Pil¼nie, po¿egna³ siê i podziêkowa³ za to, ¿e w³adze czechos³owackie umo¿liwi³y jego ¿o³nierzom pobyt w zachodnich Czechach.

Historiografia czechos³owacka pod rz±dami re¿imu komunistycznego przedstawia³a na ogó³ niezwykle tendencyjnie rolê Brygady ¦wiêtokrzyskiej, ukazuj±c jej ¿o³nierzy jako narodowych renegatów, którym imperialistyczni Amerykanie znale¼li ciep³y k±cik w zachodnich Czechach, aby stamt±d mogli atakowaæ Republikê Czechos³owack±. Jednak w rzeczywisto¶ci ten obraz mia³ niewiele wspólnego z prawd±.

Jiøí Friedl


"NIECHCIANI GO¦CIE" Z INNEJ PERSPEKTYWY
Autor: Rafa³ Wnuk

W kwietniowym numerze "Mówi± wieki" ukaza³ siê interesuj±cy tekst Jiriego Friedla na temat Brygady ¦wiêtokrzyskiej NSZ. Autor wiele miejsca po¶wiêci³ oddzia³owi AK por. Tadeusza Kuncewicza "Podkowy", którego ¿o³nierze, jak wykaza³o ¶ledztwo, zabili strza³ami w ty³ g³owy czeskiego oficera i jego kierowcê. Wed³ug Friedla oddzia³ ten postanowi³ siê przebiæ do stacjonuj±cej wówczas na terytorium Czechos³owacji Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Autor tê czê¶æ tekstu napisa³ prawdopodobnie wy³±cznie na podstawie akt czechos³owackiego aparatu bezpieczeñstwa, inaczej bowiem trudno wyt³umaczyæ, sk±d w nim tyle b³êdnych informacji i niedopowiedzeñ.
Wypada zacz±æ od wyja¶nienia, kim by³ polski dowódca oraz jaki charakter mia³ wspomniany oddzia³. Tadeusz Kuncewicz "Podkowa" od jesieni 1939 roku nale¿a³ do najaktywniejszych organizatorów podziemia na Zamojszczy¼nie. Sprawowa³ wiele wa¿nych funkcji w ZWZ, a nastêpnie AK. Jego aktywno¶æ sprawi³a, ¿e po³owie 1941 roku Niemcy zaczêli go poszukiwaæ. Ukrywaj±cy siê "Podkowa" ca³kowicie po¶wiêci³ siê pracy konspiracyjnej. Wiosn± 1942 roku na rozkaz prze³o¿onych stworzy³ oddzia³ dywersyjny, który w koñcu tego roku zosta³ przekszta³cony w sta³y oddzia³ partyzancki z³o¿ony z ch³opów z okolic Zamo¶cia, Szczebrzeszyna i Zwierzyñca. Na tym terenie nie istnia³y komórki Narodowych Si³ Zbrojnych, a swe siatki obok AK mia³y jedynie Bataliony Ch³opskie. Warto podkre¶liæ, ¿e pogl±dy polityczne "Podkowy" by³y dalekie od ideologii NSZ.
Oddzia³ por. Tadeusza Kuncewicza oddzia³ przejawia³ du¿± aktywno¶æ bojow±. To na nim w du¿ej mierze spocz±³ ciê¿ar walki z Niemcami w okresie wysiedleñ i pacyfikacji Zamojszczyzny rozpoczêtych w listopadzie 1942 roku. Latem 1943 roku pod jego rozkazami walczy³o 120 partyzantów. Ludno¶æ co najmniej kilku tamtejszych wsi zawdziêcza "Podkowie" ocalenie. W okresie akcji "Burza" dowodzi³ 2 batalionem 9 pu³ku piechoty AK i zada³ wycofuj±cym siê Niemcom ciê¿kie straty: wzi±³ do niewoli ok. 30 ¿o³nierzy niemieckich i zdoby³ kilkana¶cie wozów z broni± i amunicj±. 26 lipca 1944 roku batalion opanowa³ miasteczko Szczebrzeszyn na kilka godzin przed wkroczeniem Armii Czerwonej.
Sowieci nied³ugo po wej¶ciu rozbroili polskie oddzia³y, czê¶æ partyzantów aresztowali i wywie¼li w g³±b ZSRR. "Podkowa" musia³ siê ukrywaæ. W koñcu 1944 roku rozpocz±³ odbudowê siatki konspiracyjnej, a w marcu 1945 roku znowu stan±³ na czele swojego oddzia³u. W krótkim czasie dowodzony przez niego oddzia³ rozbi³ wiêkszo¶æ posterunków MO w zachodniej czê¶ci Zamojszczyzny, a 27 kwietnia 1945 roku opanowa³ Janów Lubelski i uwolni³ wszystkich wiê¼niów z miejscowego wiêzienia. "Podkowa" to legenda Zamojszczyzny, w wielu wioskach na Roztoczu pseudonim ten jest wymawiany z g³êbokim szacunkiem. Ostatnio jego imiê otrzyma³a jedna z nowych, tzw. unijnych stra¿nic Stra¿y Granicznej. Nie ma ksi±¿ki dotycz±cej podziemia niepodleg³o¶ciowego na Lubelszczy¼nie, w której jego pseudonim nie pojawi³by siê przynajmniej kilkana¶cie razy.
Przejd¼my do sprostowania informacji zawartych w tek¶cie Friedla. "Podkowa" nigdy nie zamierza³ przy³±czyæ siê do Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Bior±c pod uwagê ówczesne mo¿liwo¶ci komunikowania siê pomiêdzy sowieck± a amerykañska stref± okupacyjn±, jest ma³o prawdopodobne, by Tadeusz Kuncewicz wiedzia³ o istnieniu tej formacji, nie mówi±c ju¿ o miejscu jej stacjonowania. W maju 1945 roku rozformowa³ oddzia³ i zg³osi³ swoim prze³o¿onym chêæ przedarcia siê przez Niemcy do 2 Korpusu gen. Andersa. Pozwolenie otrzyma³ i w koñcu czerwca oznajmi³ podkomendnym, ¿e z powodu du¿ego ryzyka mog± z nimpojechaæ wy³±cznie m³odzi mê¿czy¼ni nie maj±cy rodzin. Zg³osi³o siê 22 ochotników, z którymi wyruszy³ w drogê.
Wbrew temu, co napisa³ Jir·i Friedl, ¿aden z partyzantów nie by³ ubrany w mundur sowiecki. Przy s³abej znajomo¶ci jêzyka rosyjskiego u jego podkomendnych takie przebranie by³oby wy³±cznie przeszkod±. Wszyscy ¿o³nierze "Podkowy" nosili ³atwe do zdobycia mundury berlingowskiego WP, posiadali te¿ odpowiednie przepustki i sfa³szowane dokumenty. W Zwierzyñcu zatrzymali studebakera (a nie dodge’a, jak chce Friedl), którym jecha³o dwóch propagandzistów PPR. Amerykañskie studebakery by³y wówczas powszechnie u¿ywane przez Armiê Czerwon± i oddzia³y WP. Je¶li by³y na nich namalowane jakie¶ gwiazdy (Friedl pisze o amerykañskiej gwie¼dzie na samochodzie ¿o³nierzy Kuncewica), to z pewno¶ci± nie by³y to oznaczenia armii USA. Poruszanie siê samochodem oznakowanym "po amerykañsku" wzbudzi³oby natychmiastowe zainteresowanie NKWD lub UB.
Po przejechaniu mostu na Wi¶le obaj aktywi¶ci zostali zastrzeleni w lesie, a "podkowiacy" pojechali przez Stalow± Wolê i Sandomierz w kierunku Dolnego ¦l±ska. Partyzanci czêsto zmieniali po drodze tablice rejestracyjne i starali siê trzymaæ bocznych dróg. "Podkowa" posiada³ jedynie mapy obszarów nale¿±cych do Polski w 1939 roku. W zwi±zku z tym po przekroczeniu przedwojennej granicy partyzanci musieli jechaæ "na orientacjê". Konieczno¶æ unikania g³ównych szlaków sprawi³a, ¿e 5 lipca oddzia³ zgubi³ siê i zamiast do Niemiec wjecha³ do Czechos³owacji. Jeden z partyzantów Zdzis³aw Szyndzielarz jeszcze w okresie miêdzywojennym by³ w tych okolicach i zna³ mieszkaj±c± w Sluknovie polsk± rodzinê K³usowskich. Szyndzielarzowi uda³o siê doprowadziæ partyzantów na miejsce. Okaza³o siê jednak, ¿e w domu K³usowskich mieszka Niemka, do której 6 lipca przyjecha³ narzeczony – czeski oficer (dziêki Friedlowi wiemy ¿e nazywa³ siê Josef Sindelar i by³ oficerem wywiadu w stopniu porucznika). Maj±cy s³abo¶æ do kobiet por. Tadeusz Kuncewicz traktowa³ atrakcyjn± Niemkê z du¿± atencj±, co, je¶li wierzyæ relacji jednego z cz³onków wyprawy, bardzo denerwowa³o Czecha, który na dodatek zacz±³ co¶ podejrzewaæ. Opu¶ci³ on niebawem dom K³usowskich, a po kilku godzinach przyjecha³ samochodem z kierowc±. Przywióz³ rozkaz natychmiastowego stawienia siê dowódcy oddzia³u polskiego w komendanturze sowieckiej. Por. Kuncewicz o¶wiadczy³, ¿e nigdzie nie pojedzie bez ¿o³nierzy. W zwi±zku z tym czechos³owacki oficer nakaza³, by wszyscy udali siê do komendantury.
Zgodnie z tym, co napisa³ Friedl, partyzanci wsiedli do studebakera. Autor tekstu nie wspomnia³ jednak, ¿e w drugim samochodzie oprócz czechos³owackich wojskowych
jecha³a Niemka. Partyzanci rzeczywi¶cie sfingowali awariê samochodu i zastrzelili Sindelara i jego kierowcê Vlastimila Malinê. Zastêpca "Podkowy" Marian Mijalski "Maf" nalega³ na "Podkowê", by nie zostawiaæ ¿adnych ¶wiadków i zastrzeliæ tak¿e Niemkê. "Podkowa" nie wyrazi³ na to zgody. Kaza³ jedynie przywi±zaæ j± do drzewa. Jak siê pó¼niej okaza³o, decyzja ta zawa¿y³a na losie wyprawy.
Gdy "Podkowa" z podkomendnymi pojechali w stronê Niemiec, dziewczyna zdo³a³a siê uwolniæ i zawiadomiæ organy ¶cigania. Po nied³ugim czasie Polacy zorientowali siê,
¿e s± poszukiwani. Uda³o siê im dojechaæ do £aby, do której zepchnêli samochód. Dalej ruszyli pieszo. Dwie kolejne doby spêdzili ukryci w lasach, a po zmierzchu maszerowali na zachód. W koñcu w ¶rodku nocy doszli do samotnego domu, którego w³a¶ciciel, miejscowy Niemiec, powiedzia³ im, ¿e w nastêpnej miejscowo¶ci stacjonuj± Amerykanie, i ofiarowa³ im swoj± pomoc. Przeprowadzi³ ich przez k³adkê i po dwóch godzinach marszu znale¼li siê w strefie amerykañskiej. Dwóch partyzantów zesz³o do miasta, a pozostali zajêli pozycje obronne i przygotowali siê do walki. 10 lipca ok. 8 rano pod ich stanowiska podjecha³ jeep z oficerem armii amerykañskiej i podkomendnymi "Podkowy". W¶ród partyzantów zapanowa³a nieopisana rado¶æ. Znaj±cy nieco angielski "Maf" poinformowa³ Amerykanów, ¿e wszyscy zg³aszaj± chêæ wst±pienia do armii gen. Andersa. Polacy zeszli do miasta, gdzie oddali posiadan± broñ i otrzymali amerykañskie racje ¿ywno¶ciowe, papierosy i gumê do ¿ucia. Nastêpnego dnia oficer amerykañski zabra³ Tadeusza Kuncewicza na przes³uchanie, podczas którego nakaza³ mu pokazaæ, jak± drog± oddzia³ dotar³ w te okolice. Nastêpnie Amerykanie aresztowali Polaków i osadzili w wiêzieniu. Po kilku godzinach przyjecha³a ciê¿arówka, a uzbrojeni funkcjonariusze czechos³owaccy przejêli aresztantów. Partyzantów przewieziono do Karlowych Warów i zamkniêto w wiêzieniu na terenie koszar. Tam zacz±³ siê koszmar. Stra¿nicy wiêzienni najpierw zabrali Polakom skórzane pasy i kurtki, a potem urz±dzili im "¶cie¿kê zdrowia". Kazano im staæ na baczno¶æ i bito wyjêtymi z prycz deskami. Niektórzy zostali tak zmasakrowani, ¿e kilkakrotnie tracili przytomno¶æ. Pó¼niej do wiezienia przywieziono Niemkê, która rozpozna³a aresztowanych. Partyzanci znale¼li siê w sytuacji bez wyj¶cia.
Po konfrontacji ¿o³nierzy "Podkowy" wprowadzono do wiê¼niarki z zamiarem przewiezienia do wiêzienia w Pradze. Eskortowa³o ich sze¶ciu uzbrojonych w pistolety
maszynowe konwojentów. Trzech siedzia³o w kabinie kierowcy, a trzech razem z wiê¼niami, w tylnej, oddzielonej kratami, czê¶ci samochodu. Mimo to wiê¼niowie podjêli próbê ucieczki. Podczas postoju, gdy podawano im wodê, rzucili siê na konwojentów z ty³u samochodu, jednemu zdo³ali nawet odebraæ broñ. Wówczas stra¿nicy siedz±cy w szoferce zaczêli strzelaæ przez okienko oddzielaj±ce kabinê kierowcy od tylnej czê¶ci auta.
Tu znowu dotykamy artyku³u Friedla, który napisa³, i¿ w trakcie ucieczki zabito siedmiu partyzantów, a o¶miu, w tym dwóch rannych, zosta³o schwytanych. W rzeczywisto¶ci jeszcze w samochodzie zginê³o o¶miu partyzantów. Byli to Marian Wodyk "Szbelka", Zygmunt Kuncewicz "Podkówka" (m³odszy brat "Podkowy"), Jan Chwiejczak "¯wirko", W³adys³aw Olechowicz "¯uraw", Stanis³aw Olczyk, Zdzis³aw Szyndzielorz "Lotnik", Augustyn Po¼dzik "Korsarz" i Wac³aw Wêgliñski "Ry¶". Ci, których nie dosiêg³y kule, wyskoczyli z samochodu i zaczêli uciekaæ. Marian Mijalski "Maf", Seweryn B³±szak "Szczygie³" i Tadeusz Jankowski "¯bik" zostali ujêci kilka minut pó¼niej. Konwojenci zaczêli ich biæ i kopaæ. Marian Mijalski zosta³ wówczas zamêczony na ¶mieræ. "Podkowa", Piotr Radziejowski "Gwiazda", Henryk Jó¼wiakowski "¯mijka", Witold Lew "Azja", Tadeusz Ju¶ciñski "Lew", Zbigniew Hyckiwicz "Szczerbaty" oraz Tadeusz Wiatrowski "Nevada" zostali z³apani w ci±gu nastêpnych dwóch dni. Ucieczka powiod³a siê czterem partyzantom. Trzech z nich: Henryk Marczeski "Jurand", Wac³aw M±czka "Wierny" i Stanis³aw Bizior "Eam", wróci³o do Polski, a Jan Chwiejczak "Wrzask", przedosta³ siê do amerykañskiej strefy okupacyjnej i trafi³ do 2 Korpusu. Warto dodaæ, ¿e 1946 roku komisja weryfikacyjna Polskich Si³ Zbrojnych zaliczy³a "Wrzaskowi" okres s³u¿by w ZWZ-AK (lata 1941–1944) jako s³u¿bê w Wojsku Polskim. Natomiast wszystkie wnioski ¿o³nierzy Brygady ¦wiêtokrzyskiej zosta³y odrzucone.
Friedl trafnie zauwa¿y³, ¿e Polacy, w przeciwieñstwie do Sowietów, nie cieszyli siê popularno¶ci± w¶ród obywateli Czechos³owacji. Odczuli to bole¶nie schwytani ¿o³nierze "Podkowy". Przewieziono ich do wiêzienia w Czeskiej Kamienicy i poddano torturom. Bito ich gumowymi i drewnianymi pa³kami a¿ do omdlenia, cucono i znowu bito. Tadeusz Kuncewicz przeszed³ najciê¿sze tortury. Funkcjonariusze czechos³owackiej Narodnej Bezpecnosti (NB) wciskali mu pod paznokcie g³ówki od zapa³ek, które potem podpalali, pod skórê prawej d³oni w³o¿yli mu ostrze od kuchennego no¿a itp. Dodatkow± tortur± by³o g³odzenie aresztowanych. W rezultacie takiego traktowania Piotr Radziejowski i Witold Lew zmarli z wycieñczenia. Funkcjonariusze NB chcieli wymusiæ na partyzantach przyznanie siê do przynale¿no¶ci do "polskiej SS". Rzecz jasna wiê¼niowie odrzucali to absurdalne oskar¿enie. Polakom nie wytoczono procesu, nie pozwolono te¿ kontaktowaæ siê z rodzin± przez przedstawicielstwo polskie w Czechos³owacji. Dopiero po pó³ roku Sewerynowi B³aszczakowi "Szczyg³owi" uda³o siê za po¶rednictwem wychodz±cego z wiêzienia Czecha przekazaæ gryps do rodziny w Polsce. Aresztanci zaczêli otrzymywaæ paczki z kraju, co pozwoli³o im prze¿yæ. Polacy przeszli przez wiêzienia na Hradczanach, Pankracu i Czeskiej Lipie. W lipcu 1947 roku na ¿±danie polskich w³adz komunistycznych siedmiu pozostaj±cych przy ¿yciu partyzantów przekazano polskiemu UB. Dziêki amnestii sze¶ciu z nich po kilku miesi±cach opu¶ci³o wiêzienie. Jedynie por. Tadeuszowi Kuncewiczowi urz±dzono proces i skazano go na 15 lat wiêzienia. W oskar¿eniu nie ma s³owa na temat zabicia czechos³owackich obywateli. Z wiêzienia wyszed³ w 1955 roku.
W dziejach wyprawy Tadeusza Kuncewicza oraz w jej pó¼niejszych historycznych ujêciach widaæ ró¿nicê polskiego i czeskiego do¶wiadczenia historycznego. Dla
polskiego partyzanta wspó³praca z komendantur± sowieck± by³a aktem zdrady, dla oficera niekomunistycznej i demokratycznej w tym czasie Czechos³owacji – normaln± procedur±. Polacy uciekaj±cy z rz±dzonego przez komunistów kraju dla Czechów byli cz³onkami SS lub niemieckimi kolaborantami. Echem takiego postrzegania rzeczywisto¶ci jest automatyczne przypisywanie oddzia³owi AK
Tadeusza Kuncewicza chêci do³±czenia do "polskich faszystów" z Brygady ¦wiêtokrzyskiej. Warto te¿ podkre¶liæ, ¿e o ile ¶mieræ czechos³owackiego oficera i jego kierowcy z r±k polskich partyzantów odbi³a siê g³o¶nym echem w Czechos³owacji, o tyle ¶mierci jedenastu cz³onków AK (w tym trzech zmar³ych z powodu tortur lub g³odu) w Polsce praktycznie nie zauwa¿ono. Dopiero poznanie wojennych i tu¿powojennych dziejów obu spo³eczeñstw czyni tê sytuacjê zrozumia³±.

dr Rafa³ Wnuk, adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych PAN, naczelnik Oddzia³owego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamiêci Narodowej w Lublinie



NARODOWE SI£Y ZBROJNE

Jacek Gilarski

Narodowe Si³y Zbrojne powsta³y w sierpniu 1942 roku z po³±czenia dwóch nurtów podziemia narodowego. Jeden stanowili roz³amowcy z Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW) podleg³ej Stronnictwu Narodowemu, którzy nie zgodzili siê na scalenie NOW z Armi± Krajow±, uto¿samiaj±c j± z przedwojennym obozem sanacyjnym. Drugi – tzw. Grupa „Szañca”, ¶rodowisko przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, które po klêsce wrze¶niowej przesz³o do konspiracji i skupi³o siê wokó³ pisma „Szaniec”. Pionem wojskowym Grupy „Szañca” by³ Zwi±zek Jaszczurczy, organizacja tworzona jako zal±¿ek przysz³ego wojska i si³ porz±dkowych.

Sprawowa³o ono polityczny nadzór nad organizacj± wojskow±. Do NSZ do³±czy³y mniejsze struktury militarne o obliczu narodowym: Narodowo-Ludowa Organizacja Walki, Polski Obóz Narodowo-Syndykalistyczny, Zakon Odrodzenia Polski, Zbrojne Pogotowie Narodu, Legion Unii Narodów S³owiañskich oraz czê¶æ Tajnej Armii Polskiej, Organizacji Wojskowej „Wilki”, Konfederacji Zbrojnej i Bojowej Organizacji Wschód. Szacuje siê, ¿e w szeregach NSZ znalaz³o siê 70–100 tys. cz³onków. By³a to organizacja niezale¿na od struktur Polskiego Pañstwa Podziemnego i AK, dlatego nie otrzymywa³a pomocy od ¿adnego z mocarstw alianckich. Zaplecze polityczne organizacji stanowi³a Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna, z³o¿ona z roz³amowców z SN i przedstawicieli Grupy „Szañca”.

Pierwszym dowódc± NSZ zosta³ p³k Ignacy Oziewicz „Czes³aw”. Po jego aresztowaniu przez gestapo w czerwcu 1943 roku komendê obj±³ Tadeusz Kurcyusz „¯egota”. Z kolei po jego ¶mierci w kwietniu 1944 dowództwo przej±³ Stanis³aw Nakoniecznikow „Kmicic”, zamordowany w pa¼dzierniku 1944 w niewyja¶nionych do koñca okoliczno¶ciach. W sztabie NSZ istnia³y oddzia³y: organizacyjny, wywiadu, operacyjno-wyszkoleniowy, zaopatrzeniowy, ³±czno¶ci, o¶wiatowo-wychowawczy, finansowy. Strukturami terenowymi NSZ by³y okrêgi, podokrêgi, powiaty i dzielnice. Do zwalczania partyzantki komunistycznej i band rabunkowych oraz niewielkich oddzia³ów niemieckich wyodrêbniono si³y tzw. Akcji Specjalnej. Najsilniejsze struktury NSZ zbudowa³a na Podlasiu i Kielecczy¼nie, gdzie operowa³y oddzia³y partyzanckie.

Dowództwo NSZ deklarowa³o walkê z okupantem niemieckim, ale za gro¼niejszego przeciwnika uwa¿a³o Zwi±zek Radziecki i rodzimych komunistów. Akcje przeciwko partyzantce komunistycznej wzmog³y siê w drugiej po³owie 1943 roku. Szerokim echem odbi³o siê zw³aszcza rozbicie pod Borowem oddzia³u Gwardii Ludowej im. Jana Kiliñskiego przez oddzia³ AS por. Leonarda Zub-Zdanowicza „Zêba” (akcja ta wywo³a³a nawet interwencjê Stalina u Churchilla, potêpi³o j± tak¿e dowództwo AK). Zginê³o 26 gwardzistów i czterech mieszkañców Borowa.

W 1944 roku, gdy Armia Czerwona, wkroczy³a na kresy wschodnie Drugiej Rzeczypospolitej, dowództwo NSZ uzna³o, ¿e nale¿y zachowaæ si³y na ostateczn± rozprawê z ZSRR u boku aliantów zachodnich. Nakaza³o swym ¿o³nierzom, by przeszli do ¶cis³ej konspiracji i starali siê przedostaæ na tereny jeszcze nie okupowane. Opracowano tak¿e plan ewakuacji oddzia³ów le¶nych na Zachód.

W tym samym czasie przywódcy TNRP ze Zbigniewem Stypu³kowskim na czele finalizowali rozmowy z dowództwem AK w sprawie scalenia. Umowê scaleniow± podpisano 7 marca 1944 roku. NSZ mia³y wej¶æ w struktury AK w zamian za uznanie stopni wojskowych, przydzia³ broni i ¶rodków finansowych. Tym ustaleniom nie podporz±dkowa³a siê grupa oficerów zwi±zanych z Grup± „Szañca”. Dosz³o do walk wewnêtrznych: mjr Albin Rak, zaakceptowany przez AK jako komendant NSZ, zosta³ porwany i pod gro¼b± ¶mierci zmuszony do przekazania dowództwa mjr. Stanis³awowi Nakoniecznikowowi „Kmicicowi”. W efekcie nast±pi³ kolejny roz³am: wiêksza czê¶æ NSZ podporz±dkowa³a siê AK (wystêpowa³a jako NSZ-AK), reszta utworzy³a organizacjê NSZ–ONR.

W lipcu 1944 roku, wobec zbli¿ania siê Armii Czerwonej do centralnej Polski, dowództwo NSZ–ONR zarz±dzi³o koncentracjê oddzia³ów partyzanckich na Kielecczy¼nie. 11 sierpnia 1944 roku z tych oddzia³ów sformowano Brygadê ¦wiêtokrzysk± NSZ. Walczy³a ona przez kilka miesiêcy z hitlerowcami i partyzantk± komunistyczn±. W styczniu 1945 roku, gdy rozpoczê³a siê wielka ofensywa radziecka, Brygada podjê³a marsz na Zachód wraz z wycofuj±cymi siê wojskami niemieckimi. Dziêki porozumieniu z Niemcami dotar³a do zachodnich Czech, gdzie doczeka³a koñca wojny. W sierpniu 1945 roku przesz³a do Niemiec na tereny zajête przez III Armiê amerykañsk± gen. Pattona.

Tymczasem po zajêciu ziem polskich przez Armiê Czerwon± w³adze komunistyczne wyda³y bezwzglêdn± walkê NSZ, które propaganda okre¶la³a jako „faszystów”, „bandytów” i „hitlerowskich kolaborantów”. Wobec nasilenia terroru w kwietniu 1945 roku NSZ–ONR przekszta³ci³y siê w organizacjê kadrow±. Zosta³a ona rozbita przez UB i NKWD miêdzy lipcem a listopadem 1945 roku. Na czele ocala³ych struktur NSZ–ONR stan±³ pp³k Stanis³aw Kasznica „Przepona”. Aresztowano go w lutym 1947 roku, po pokazowym procesie skazano na ¶mieræ i stracono w marcu 1948 roku. Oznacza³o to symboliczny koniec NSZ.