Popowicz Kornel Bolesław, początkowo nauczyciel szkoły wiejskiej w powiecie trembowelskim, od najmłodszych lat gorliwy zwolennik ruchu niepodległościowego, legionista, generał, dowódca O. K. we Lwowie, gdzie zmarł żałowany przez wszystkich, dla swej prawości i dobrego serca.

Skarbek Aleksander, hr. dr. Współpracownik Tadeusza Cieńskiego, równie jak on, zasłużony obywatel, patriota i organizator w Krakowie odsieczy Lwowa.
Za życia dużo dał z siebie Polsce, tej też umierając przekazał, nawet z pominięciem najbliższych krewnych, znaczną część swego majątku.
W dniu 20 listopada 1918 r. przybył do Lwowa wraz z odsieczą, która w znacznej części dzięki jego zabiegom zostało postanowiona, i objął z ramienia nowopowstałego Komitetu Rządzącego administrację Wschodniej Małopolski, w miarę zajmowania jej przez nasze wojska.

Stahl Leonard, dr wiceprezydent Lwowa, zasłużony działacz w jego obronie.

Starek Wilhelm Jan kpt., zdobywca Szkoły Konarskiego, obrońca Domu Techników i Wulki, dowódca odcinka Zamarstynów-Żółkiewskie.

Śniadowski-Jastrzębiec Marceli, płk, legionista l Brygady. Orgonizator i dowódca artylerii we Lwowie w listopadzie 1918 r., po czym dowódca lwowskiej bryg. art.

Trześniowski-Tatar Zdzisław mjr legionista l Brygady i bohaterski dowódca l. załogi obrony Lwowa w Szkole Sienkiewicza i dowódca 1. Grupy W. P. w Szkole św. M. Magdaleny.

Thullie Jan, Lwowianin, gen. dywizji.

Todt Wilhelm kpt., adiutant płk. Śniadowskiego.

Zajączkowski Bolesław major, dowódca k. m. z Góry Stracenia i dowódca baonu Zadwórzaków w r. 1920.

Zborzyl-Mirecki Aleksander por., dowódca komp. k. m,


MOGIŁA NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA

Za przykładem przede wszystkim Francji, a częściowo i innych państw, biorqcych udział w wojnie światowej, powstał także u nas, choć później, kult Nieznanego Żołnierza.

W Polsce postanowiono pochować go w Warszawie, pod arkadami gmachu Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W tym celu postanowiono z 15 najważniejszych pobojowisk, na których żołnierz polski przelewał krew, wydostać z ziemi szczątki jednego nieznanego bohatera i uroczyście przenieść je do Warszawy.

Los miał oznaczyć to pobojowisko. Los też padł" na Lwów. Dnia 29 października 1925 roku, nastąpiło w godzinach popołudniowych rozkopanie trzech mogił no Cmentarzu Obrońców Lwowa, oznaczonych napisem: "Nieznany Żołnierz". Trzy trumny wydobyte na wierzch dziwnym trafem zawierały zwłoki szeregowca, kaprala i sierżanta. Stwierdzono, że wszyscy trzej byli żołnierzami liniowymi, że zginęli wskutek ran i że pochowano ich w mundurach postrzępionych i pokrwawionych.

Z tych trzech trumien padł wybór na zwłoki szeregowca, które jako godne pochowania na miejscu czci całego Narodu wybrała p. Zarugiewiczowa, matka jednego z bohaterów, zabitych pod Zadwórzem, a którego zwłok również nie można było zidentyfikować. Gdy odkryto trumnę, oznaczoną przez p. Zarugiewiczową, widać w niej było żołnierzyka z przedziurawioną od kuli czaszką i złamaną pociskiem nogą. Pod bokiem miał przegniła maciejówkę z białym orzełkiem. Mundur cały w zakrzepłej krwi i w strzępach.

Zwłoki tego Nieznanego Żołnierza przewieziono do Warszawy. W miejscu, gdzie spoczywał we Lwowie, położono płytę projektu Kazimierza Sokalskiego, której fotografię zamieszczamy. Płyta wykuta jest z czarnego polerowanego granitu. Górna powierzchnia ozdobiona wypukłymi sylwetami orderu Virtuti Militari i Krzyża Niepodległości, oraz następującym napisem:

"Zwłoki zabrano dnia 29 października 1925 r. i uroczyście przewieziono w dniach 30-31 października i 1 listopada do Warszawy, gdzie pochowano w mogile na placu Marsz. Józefa Piłsudskiego, dawniej Saskim, jako zwłoki Nieznanego Żołnierza".

W czasie uroczystości poświęcenia tej płyty 2/XI 1937 prezeska Straży Mogił Polskich Bohaterów, p. Wanda Mazanowska wygłosiła przemówienie, kreśląc historię ekshumacji zwłok, ich wyboru i ceremoniału pogrzebu Nieznanego Żołnierza. Zakończyła wierszem Janiny Królińskiej, który podajemy w przedruku:

JANINA KRÓLIŃSKA

NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLSKI

Bądź nam dziś pochwalony
żołnierzu nieznany, szary -
Grają Ci wszystkie dzwony,
Szumią Ci wszystkie sztandary
I ludu wyległy miliony
Uczcić Twą śmierć i rany
Żołnierzu szary, nieznany...
Niech u Twej trumny naród stanie
W wielkim milczeniu... w ciszy.
A może wówczas -usłyszy
Husarskich skrzydeł granie
I wielki szum choragwiany...
Idą, rycerze-bohatery
Z pod Grunwaldu, Wiednia, Samosiery
Na Twoje powitanie,
żołnierzu wielki, nieznany...
A chociaż płyną za Tobą
Żałobne kwiaty i pienia,
I dzwonów pogrzebnych bicie -
Nie idziesz z czarną żałoba,
Lecz blask Cię opromienia!
Idziesz dostojnie i dumnie,
Bo Polski poczęło się życie
W tej trumnie.


MOGIŁA "PIĘCIU NIEZNANYCH Z PERSENKÓWKI"

znajduje się tuż przed Pomnikiem Chwały. Kryje ona zwłoki pięciu nieznanych żołnierzy, którzy w obronie Lwowa zginęli na Persenkówce.

Przy poświęceniu płyty, dnia 2/XI 1937 w imieniu Straży M. P. B., wyjaśniła jej prezeska p. Wanda Mazanowska szczególne zasługi spoczywających w tej mogile, mniej więcej tymi słowy:

"Stoimy przed mogiłą, pokrywająca zwłoki pięciu nieznanych obrońców Lwowa, poległych w bitwie na Persenkówce, skąd staraniem Związku Obrońców Lwowa zostały ekshumowane i pochowane we wspólnej mogile. Mogiłę tę odznaczamy piękną płytą, a na to wyróżnienie zasługuje ona z następujących powodów:

Najpierw, ponieważ kryje szczątki ofiar bitwy, w której hasło: "Do ostatniej kropli krwi za wolność i Ojczyznę", zrealizowane zostało do granic nieprowdopodobieństwa, a po wtóre. ponieważ położenie Persenkówki, otwierającej dostęp do Szkoły Kodeckiej i parku Kilińskiego, sprzyjało decydujqcym uderzeniom ze strony nieprzyjaciela, a liczba poległych obejmuje jedenastu oficerów i przeszło stu szeregowych, prócz wielu ciężko i lekko rannych. Słusznie o tej bitwie, odbierając raport wyraził się bryg. Czesław Mączynski;

- Zginęli najdzielniejsi oficerowie i żołnierze, ale uratowali miasto.

Drugim ważnym znamieniem mogiły pięciu "Nieznanych" jest fakt, że nie ma może w całej Polsce cmentarza, który by zawierał tak wielką liczbę nieznanych polskich bohaterów, jak Cmentarz Obrońców Lwowa.

Równocześnie jest to zrozumiate i usprawiedliwione, jeżeli się zważy, że na Persenkówce walczyły oddziały ochotników, dorywczo zorganizowane, z których wielu nie posiadało dowodów pochodzenia i nie podlegali ścisłej kontroli.

Tę mogiłę, jako osobliwość Cmentarza, zajmującą czołowe miejsce na osi Pomnika Chwały, staraliśmy się uczcić przez ozdobienie jej płytą z pięknego, czerwonego, polerowanego marmuru. Na górnej jej powierzchni wyobrażony jest miecz, oraz daty 1918-1920, wykonane z brązu.

Od strony Pohulanki widnieje na pionowej ścianie płyty napis: "Mogiła zbiorowa", czoło zaś płyty opatrzone jest napisem: "Nieznanym bohaterom, poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich".

Płyta robi poważne wrażenie. Niechże ta mogiła, nią ozdobiona, budzi u młodzieży i żołnierzy, u obywateli polskich i obcych uczucia wzniosłe, potężne. Niech przypomina po wszystkie wieki, że nasze pokolenie niczego nie zaniedbało, aby zdobyć wolność...

Płytę projektował Stanisław Konieczny.


NAJMŁODSI NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA

Zacznę od Ciebie Antosiu, jednego z najmłodszych pacholąt między lwowskimi bohaterami. Pełne Twoje nazwisko i imię: Petrykiewicz Antoni. Miałeś lat 13 i byłeś uczniem drugiej kłosy gimnazjalnej. Wtedy w tej klasie nie uczono jeszcze oficjalnie historii polskiej, tylko mówiono Ci o bohaterach greckich i rzymskich. Ale o polskich bohaterach także wiedziałeś. Nawet dużo! Wiedziałeś o naszych walkach o niepodległość i jak wszyscy Twoi koledzy, zapewne marzyłeś o powstaniu, aby w nim wziąć udział. Tak bowiem jakoś dziwnie ta "austriacka" szkoła wychowywała, że nie potrafiła wychować dobrego, lojalnego austriaka, tylko buntownika. Taka już była atmosfera, z której nawet Twoi nauczyciele nie mogli się otrzqsnąć... Albo nie chcieli...

Gdy więc padły pierwsze strzały ruskie we Lwowie, a odpowiedziały im jazgotliwie polskie, chwyciłeś, malcze, za karabin i stanąłeś u boku "straceńca" Abrahama, na Górze Stracenia. Kąsali was Rusini pociskami karabinów, odgryzaliście się zjadliwie.

Gdy Abraham spełniwszy swoje zadanie otrzymał chlubny, ale prawie niewykonalny rozkaz obrony Persenkówki, poszedłeś za stwoim dowódcą. Jakżeż Ci było nie iść. Tobie sztubakowi, kiedy szedł także wasz chorąży, który już "chodził no prawo", zanim go Austriacy "zaasenterowali"?

Na Persenkówce raniono Cię ciężko, podobnie jak chorążego, akademika. Dopiero wtedy wypuściłeś z ręki karabin i bryznąłeś gorącą krwią na zlodowaciały śnieg. Męczyłeś się jeszcze trzy tygodnie w szpitalu w strasznych cierpieniach, zanim od nich nie uwolniła Cię śmierć.

Gdy patrzę no Twą twarzyczkę, wyglądającą z kołnierza mundurka gimnazjalnego, prawie razi mnie na Twej głowie wojskowa furażerka. Gdybyś śmiercią swa nie wykazał był, że byłeś nie gorszym żołnierzem od setek którzy walczyli i umierali na Persenkówce, podejrzewałbym, że sfotografowano Cię w parku Stryjskim bawiacego się w żołnierza z innymi dziećmi.

Bitschan Jurek. Miał lat 14 i zginął od dwóch eksplodujących, ruskich pocisków, dnia 21 listopada na cmentarzu Łyczakowskim, przy odsieczy Lwowa. Jego ówczesny dowódca, por. Petry, zapewnia, że Jurek począwszy od wieczora 20 listopada aż do rana 21 listopada i jeszcze później stał bez przerwy na posterunku, a ostatnie godziny swego życia strzelał, ostrzeliwany przez nieprzyjaciela. Gdy padł, matka jego, Aleksandra Zagórska, nie mogła mu zamknąć powiek, gdyż jako komendantka Ochot. Legii Kobiet walczyła na innym odcinku.

Jabłoński Tadzik, lat 14, uczeń trzeciej klasy gimnazjalnej, wykradł się z domu i oby dostać się do polskich szeregów, przemknął się przez linię bojową. Dobiwszy się do swoich, szedł zawsze w pierwszym szeregu, nawet bez rozkazu, gdyż - jak mówił swoim towarzyszom, "chciałby być jak najbliżej mamy", która pozostała w części miasta, zajętej przez Rusinów. Ale nigdy już nie zobaczył Mamy i nie dobił się do jej domu, gdyż padł w ataku na Szkołę Kadecką 18 listopada 1918.

Dufrat Jaś (lat 12), był w wieku trzech poprzednich i był uczniem szkoły wydziałowej, a więc wyższej klasy obecnej szkoły powszechnej. Poległ 9 listopada 1918 roku.

Loewenstamm Tadeusz, Wąsowicz Ksawery (ur. w r. 1905). Kłosowski Jan, Skawiński Antoni, Wiesner Tadeusz (ur. w r. 1904), Baczyński Janusz, Badzyński Stefan, Brojanowski Marian, Doleżal Adolf, Haluza Wilhelm, Manowarda de Jana Franciszek, Szczepański Józef, Walawski Józef, Welser Franciszek (ur. w r. 1903).

Michalewski Adaś, lat 14, uczeń IV klasy gimn. Nie leży na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Nie walczył wprawdzie w obronie Lwowa z bronią w ręku, ale poniósł śmierć dlatego, że był Polakiem. Znalazłszy stary, zepsuty rewolwer, bawił się nim z innymi kolegami. Ktoś go zadenuncjował. Patrol ruski wyrwał go z rąk matki i jak psiaka zastrzelił pod murem kamienicy, przy ul. Zyblikiewicza l. 7. Gdyby nie był Polakiem, byłby chyba żył do dzisiaj.


JADWIGA GAMSKA-ŁEMPICKA

DWA MIASTA

W mieście Umarłym, w zmierzch i rano
przywarowani w rząd u bram,
wartę pełnimy nieprzerwaną
za Miasto Żywe, dane - wam.

Ten szereg mogił, co w mgłach drzemie,
wtulony w drobne -palce traw,
to nasze - lwowskie - akademie -
To szereg naszych szkolnych ław!

Masz polski mundur dziś, kadecie?
W polskiej ci mowie rozkaz padl?
Jam za twój mundur - na bagnecie
pierś jak czerwony rozdarł szmat.

Czytasz, kolego, w starych kartach,
ważysz w swej myśli mądrość ksiąg?
Twa księga - jeszcze nie otwarta -
z moich zmiażdżonych padła rąk...

Patrzysz w zachwycie, na kolanach,
w swój twór, wstający w słońca skrach?
Jam za tę chwilę skonał w ranach,
a oczy moje zamknął -piach...

Grzmią pieśni wasze, huczy mowa,
tryska studencki, ukośny śmiech -
za nasze, w gardła wbite słowa!
Za naszą - w bruki wsiąkła krew.

Z grud mogił naszych wasze domy,
wasz wawrzyn - w naszych trumnach tkwi!
A pieczętuje wam dyplomy
rektorat nasz - sygnetem krwi.

W mieście Umarłym, w skwar i w chłody,
patrzący Bogu twarzą w twarz,
za żywe Miasto Polski młodej
pełnimy wieczną, hardą straż...


KOBIETY BOHATERKI SPOCZYWAJĄCE NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA

W obronie Lwowa i Małopolski Wschodniej walczył ich spory zastęp. Istniała nawet specjalna ich Legia. Na Cmentarzu Obrońców Lwowa jednak spoczywa na razie stosunkowo niewiele kobiet.

W katakumbach pochowane są:

Bieganówna Antonina , lat 23, urzędniczka Namiestnictwo, sanitariuszka.
Franiszynówna Stefania, sanitariuszka.
Kozłowska Stefania, modniarka, lat 17, sanitariuszka.
Niewiadomska Prus Janina, lat 24, Ochot. Legia Kobiet.

Poza katakumbami leżą;


Brutelówna Helena, lat 19, sanitariuszka, zmarła 12/I 1919.
Brzozowska Teresa.
Chudecka Ludwika, sanitariuszka, lat 28, zmarła 10/II 1919.
Dulębianka Maria, zasłużona działaczka społeczno-polityczna. W imieniu Czerwonego Krzyża, zwiedzając ruskie więzienia i obozy internowanych, jeńców i osób cywilnych w Stanisławowie, w Kołomyi, w Tarnopolu, Złoczowie, Mikulińcach i Strusowie, wraz z T. Dzieduszycką i M. Opieńską, zaraziła się tyfusem i przypłaciła swą odwagę i poświęcenie życiem.
Dzieduszycka hr. Teodozja, przewożona sanitariuszek, towarzyszka poprzedniej, również zmarła na tyfus.
Hoboń Józefa (pseudonim Balzer Józef), rodem z Wiednia, lat 21, walczyła w pierwszym szeregu na placówce Bema. Przy niej walczył 14-letni, nieznany ochotnik. Oboje polegli.
Jabłońska Stanisława
Karłowicz Janina Inż., dyrektorka szkoły gospodarczej w Snopkowie.
Kornaszewska Ida, lat 20, seminarzystka, służba pom., zmarła 17/1V 1919.
Katowska Felicja, sanitariuszka, poległa 21/XI 1918.
Lechowin Wanda, kurierka Naczelnej Komendy.
Legionistka nieznana z 2 p, p. Strzelców Lwowskich.,
Maruszkiewiczowa Maria Stefania z Cepników, służba pom. w Szkole Sienkiewicza.
Michalik Helena, lat 22, służba kanc., zmarła 28/11 1920.
Maryniakówna Aleksandra, sanitariuszka, zmarła z ran 18/XI 1918.
Ogibowska Jadwiga.
Paleolog-Juszkiewiczowa Helena.
Płanetówna Karolina, lat 18, szereg. III Odc. poległa 8/XII 1918.
Rogoyska Jadwiga. /
Skibniewska Helena.
Sulimirska Felicja, kurierka, zraniona na ulicy Fredry 21 listopada 1918, zmarła nazajutrz.
Tołłoczkówna Halina
Trzcińska Ewa, kurierka, lał 18, poległa 28/XI 1918.
Zaczkowa-Gajewska Wiktoria.
Wąsowicz Dunin Leokadia.


STANISŁAW OBRZUD

"POGRZEB LEGIONISTKI"

Dwa koniki, wóz chłopski, a na nim trumienka
z jasnych tarcic sosnowych, toporem ciosana,
wianuszkiem polnych kwiatów ubogo ubrana -
Tak się w podróż ostatnią wybrała panienka!
Za trumną ani matka mdleje zapłakana,
ani ojciec mężnie idzie, choć mu serce pęka,
ni brat, ni narzeczony... nikt!... tylko broń szczęka,
którą rota kobieca niesie zadumana.
I tylko lwowskie słońce na wieko tej trumny
swoje łzy promieniste z pod stóp Bożych roni,
tylko wiatr, jak pies, za tym wozem goni
i skomleniem objawia swój ból bezrozumny.
...Dwa koniki, wóz chłopski, a nim trumienka,
Tak się w podróż ostatnią, wybrała panienka.


GROBY ZBIOROWE

Legia Akademicka Warszawska, składająca się niemal wyłącznie z warszawskie] młodzieży akademickiej, wchodziła w skład grupy operacyjnej gen. Romera (4 tys. żołn.). Oddział ten przybył na rozkaz Naczelnika J. Piłsudskiego w styczniu 1919 z Lublina i był najliczniejszy.

14 Legionistów. Skutkiem wybuchu miny w Mariówce zginęło 14 żołnierzy 5 p. p. Legionów z 13 kompanii kapitana Dechu. Dowodził nimi podchorąży, któremu wybuch oderwał nogi.

Lotnicy Polscy. Kpt. Bastyr Stefan, mjr inż. Stec Stefan i ppłk Toruń Władysław

Miechońskich rodzina: Jan (ojciec), Antonina (matka), Leopold (syn legionista), Józef (syn), Maria (córka), wymordowani przez Rusinów dnia 7. XI. 1918 dla tego, że byli Polakami.

Poznańczycy, groby poległych w samodzielnej kompanii tzw. Poznańsko-Lwowskiej pod wodzą por. Ciaciucha.

Rarańcza, Karpacka II. Brygada Legionistów, którzy od 1914 r. walczyli z Rosją, a w krwawym proteście przeciw pokojowi w Brześciu zerwali się pod wodza płk. Józefa Hallera dnia 15 II 1918 do boju z Austrią i polegli pod Rarańczą.

Śp. Husakowscy Konstanty i Władysław dwaj bracia z Legii Akadem. Warszawskie; polegli dnia 13/1 1919 na Persenkówce, o tej samej godzinie.

Zadwórzacy. Obok mogiły brygadiera Mączyńskiego jest pięć innych, pod którymi spoczywają oficerowie, polegli pod Zadwórzem 17 sierpnia 1920 r., gdy osłaniali Lwów przed bolszewikami.
W walce tej złożyło młode życie w ofierze 318 bohaterów, pochowanych tamże we wspólnej mogile. Z tych 5 rozpoznanych sprowadzono i pochowano na cmentarzu Obrońców Lwowa.
Nazwiska ich są następujące: Mjr. Bolesław Zajączkowski, dowódca por. Obertyński Krzysztof, ppor. Demeter Jan, por. Marynowski Władysław, por. Hanak Tadeusz.


DUCHOWNI SPOCZYWAJĄCY NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA

Żaden z nich oczywiście nie stawał z bronią w ręku, gdyż nie pozwalał na to ich charakter kapłański. Ale wszyscy spoczywający wśród obrońców Lwowa, choć im nie wolno było walczyć bronią, wykuwali ducha Narodu a szczególnie młodzieży, ucząc ją miłości i poświęcenia dla Ojczyzny. Podtrzymywali nosze serca wzniosłymi zaletami serc swoich.

Ks. Teodorowicz Józef arcybiskup, metropolita lwowski obrz. orm., choć ze starej rodziny ormiańskiej, która przed wiekami przywędrowała do nas z dalekiego Wschodu, jak więc o nim mówiono "gente Armenus, natione Polonus", był jednym z najwybitniejszych polskich patriotów i obrońców naszych praw narodowych w b. monarchii austriackiej. Znakomity mówca, niepośledni teolog, szczególnie w ostatnich latach niewoli był nieustraszonym szermierzem naszych praw narodowych. Nawet w epoce szubienic austriackich, ich groza nie potrafiła zmusić go do milczenia.
Skromny w życiu codziennym, jeszcze w ostatnich latach swego życia, mimo przykrych chorób, działał jako kaznodzieja i pisarz kościelny.

Ks. Lucaąiu Antoni, prof., dr teol. kapelan 37 p. p., zginął w Równem, w r. 1919.

Ks. Cyprian Stanisław Rozumkiewicz poległ jako kapelan 36 p. p. pod Lidą, w wojnie z bolszewikami.

Ks. dr Szmyd Gerard i ks. dr Józef Paluch, obydwaj synowie chłopscy, kapłani bez skazy, pracowali przede wszystkim wśród młodzieży lwowskiej jako opiekunowie harcerstwa. Stąd ich prawo do wiecznego spoczynku wśród młodocianych, lwowskich bohaterów.


Na cmentarzu Obrońców Lwowa spoczywają w znacznej liczbie Piątacy. Czwartacy, Strzelcy Lwowscy z l, 2 i 3 pułku piechoty, żołnierze 19 p.p. "Odsieczy Lwowa", 5 i 6 pułku artylerii lwowskiej, ułani lwowscy, i wielu Bohaterów z innych formacji Armii Polskiej.

Nieznanych 194 Żołnierzy spoczywających w mogiłach zbiorowych i pojedynczych w części wojennej cmentarza. Przeważna ilość nazwisk Bohaterów jest znana, a tylko położenie ich grobu nieznane. Nazwiska tych Bohaterów uwidoczniono w Przewodniku, w wykazie ewidencyjnym i oznaczono *).


POMNIK CHWAŁY

Poniżej Kaplicy Obrońców Lwowa i Katakumb stoi monumentalny, z kamienia polańskiego wzniesiony, a jednak lekki i wytworny Pomnik Chwały. Ma on kształt wielkiej, łukowej kolumnady, (12 kolumn), wypukłej w kierunku pagórkowatej Pohulanki.

U wejścia do niego od południa strzegą go dwa kamienne lwy, z których jeden ma na tarczy napis: "Zawsze wierny", drugi zaś: " Tobie Polsko".

Nad sklepioną bramą środkową, ku której zbiegają się obydwa skrzydła kolumnady, jest wyryte: "Mortui sunt ut liberi vivamus", ("Polegli, abyśmy wolni żyli"). Po przeciwnej stronie pomnika płaskorzeźba, przedstawiająca miecz na tle pięknej ornamentacji.

Skrzydła pomnika zamknięte są potężnymi pylonami. Na jednym z nich wyliczone są miejsca bitew z czasów obrony Lwowa, jak: Wólka, Szkoła Kadecka, Kozielniki, Persenkówka, Cytadela, Poczta, Ogród Kościuszki, Dyrekcja Kolejowa, Góra Stracenia, Żółkiewskie, Zamarstynów, Kleparów, Koszary Bema, Dworzec Główny, Szkoła Sienkiewicza, Kulparków, Sokolniki, Zimna Woda, Rzęsna.
Na drugim pylonie wyliczono miejscowości z walk na terenie Małopolski Wschodniej, a to: Winniki, Pasieki, Żubrza, Brzuchowice, Grzybowice Wielkie, Dublany, Malechów, Zaszków, Kulików, Żółtańce, Jaryczów, Laszki, Zadwórze, Kurowice, Mikołajów, Przemyślany, Gołogóry, Złoczów, Wołków, Cecowa, Zborów, Olejów, 2ałoźce, Jezierna, Tarnopol, Zbaraż.

Odsłonięcie "Pomnika Chwały" nastąpiło 11 XI 1934 r.

Przepiękna pogoda tego dnia była. Przy lekkim przymrozku dużo, dużo słońca.

Jako w dzień "Święta Niepodległości", po nabożeństwach w świątyniach lwowskich, zaczęła się o godzinie 10-tej wojskowa defilada na placu Bernardyńskim. W jasnych promieniach słonecznych chwiały się proporczyki ułanów Jazłowieckich, dudniły ciężkie, miarowe kroki piechoty, łoskotały koła ciężkiej i lekkiej artylerii. W tym samym, uroczystym i radosnym dniu odsłonięto "Pomnik Chwały" na cmentarzu "Obrońców Lwowa".

Okazała budowla, według pro|ektu przedwcześnie zmarłego obrońcy Lwowa śp. inż. Rud. Indrucha, stanęła dzięki upartej zapobiegliwości Towarzystwa "Straży Mogił Polskich Bohaterów". W uroczystości odsłonięcia monumentalnego pomnika wzięli udział przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych we Lwowie z wicewoj. Sochańskim, insp. armii Rómlem i gen. Czumą na czele, Związek Obrońców Lwowa, drużyny sokole, honorowa kompania wojskowa z orkiestrą, członkowie Towarzystwa Strzeleckiego i wiele publiczności. Wśród niej dużo krewnych i przyjaciół, spoczywających na cmentarzu bohaterów.

Po odegraniu przez orkiestrę wojskową hymnu państwowego i odśpiewaniu przez kadetów pieśni "Boga Rodzica", przemówiła do zebranych długoletnia przewodnicząca "Straży Mogił", p. Wanda Mazanowska. Treść jej przemówienia, była następująca:

- "Gdy przed piętnastu laty architekt śp. inż. Rudolf Indruch, obrońca Lwowa, zwyciężył w konkursie na plan urządzenia Cmentarza Obrońców Lwowa, składali mu życzenia koledzy i profesorowie, ale tylko warunkowo, tj, jeżeli Towarzystwo "Straży Mogił Polskich Bohaterów" będzie miało dość wytrwałości, a społeczeństwo będzie odpowiednio ofiarne w wykonaniu pięknego zamierzenia. Dzisiaj dumni jesteśmy i szczęśliwi, gdyż chwila ta nadeszła i to właśnie w roku naszego jubileuszu, tj. piętnastolecia naszego istnienia i pracy.

Wytrwałość i ofiarność znalazły się, a nasze przedsięwzięcie zostało poparte przede wszystkim przez całe społeczeństwo. Miedzy innymi poparło nas ofiarnie kilka osób z wydziału Towarzystwa "Straży Mogił" nie tylko bezinteresowna praca, ale ponadto poważnymi funduszami. Wydatnej udzieliła nam pomocy Gmina miasta Lwowa, fundując jedną kolumnę. Drugą ufundowało miasto Poznań, na trzecią i czwartą złożyły się Związek Nar. Polsk. w Stanach Zjednoczonych Półn. Ameryki i Mieszczańskie Tow. Strzeleckie KróL Stoł. m. Lwowa. Reszta kolumn, w liczbie 8 czeka na swych fundatorów.

Wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób, choćby najmniejszym datkiem, przyczynili się do tego monumentalnego dzieła, składam na tym miejscu wyrazy szczerej, serdecznej podzięki.

Urządzamy cmentarz i wznieśliśmy pomnik nie tyle dla poległych, gdyż tym oprócz modlitwy niczego nie trzeba, lecz dla żywych, dla młodzieży, dla żołnierza, dla ich nauki i przykładu.

Cmentarz ten nie jest i nie ma być miejscem smutku i rozpaczy, lecz raczej otuchy i zadowolenia wewnętrznego, że w chwiii grozy i kataklizmu światowego, nie tylko ci, którzy polegli, a!e żywi, którzy wraz z poległymi patrzyli śmierci w oczy, wypełnili to, czego wymagały honor, Ojczyzna i obowiązek Polaka.

Niechże te kolumny uczą teraźniejsze i przyszłe pokolenie, że naszą wolność zdobyliśmy ciężkim trudem i krwią ofiarną, a pamięć o tym i wdzięczność za to niech opanuje serce i dusze Polaka i trwa wieki całe".

Po przemówieniu p. Mazanowskiej i zdjęciu zasłony z fragmentu "Pomnika Chwały", prezydent miasta p. Drojanowski przejął w imieniu miasto opiekę nad pomnikiem.

W następnych latach dwie dalsze kolumny ufundowali: miasto Warszawa i XVII Sejm Związku Polek w Ameryce. Jeszcze 6 kolumn czeka na swych fundatorów.


TREŚĆ DOKUMENTU WMUROWANEGO W KAMIEŃ WĘGIELNY

POD POMNIK CHWAŁY NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA W DNIU 28 KWIETNIA 1929 R.

< J. uniwersytetu profesor Łempicki, Stanisław dr>

Polegli w wielkim i krwawym boju, który toczyło miasto Lwów o polskość swą i ich murów i swojej ziemi, bo duszę miało zawsze polską.

A działa się ta walka w roku 1918, 1919, 1920 w pierwszych latach nowego żywota Odrodzone) Ojczyzny, gdy wolny orzeł Polski rozprostował skrzydła do lotu. Padli na polu chwały z bronią w ręku, lub umarli w szpitalach z ran, lub, doczekawszy zwycięstwa, później złożyli głowę na spoczynek wśród dawnych towarzyszów.

Leżą w tym grobie pospólnym Obrońcy Lwowa; małe orlę nasze, młodzieniec, mąż dojrzały, starzec i niewiasta, jako że wszyscy piersiami swemi zastawiali gród ukochany. W mundurach jedni, a w zwykłym tużurku drudzy, ale wszyscy żołnierze prawi i wierni z pod sztandaru Ojczyzny. Opłakali ich współrodacy, o na ich trumnach złożyli wieńce sławy i wdzięczności, która nie przeminie nigdy.

W dniu 28 kwietnia 1929 roku za rządów w Rzeczypospolitej Prezydenta Ignacego Mościckiego, gdy urząd Ministra Spraw Wojskowych dzierżył Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski, o Prezesem Rady Ministrów był Kazimierz Świtalski, gdy Województwem lwowskiem władał Wojciech hr. Gołuchowski, arcypasterzami Diecezji lwowskiej byli ks. Bolesław Twardowski i ks. Józef Teodorowicz, a włodarzem miasta Otto Nodolski,

W dniu dzisiejszym o godzinie 10 rano Najprzewielebniejszy ks. Biskup Franciszek Lisowski uroczyście poświęcił kamień węgielny, który staraniem Stowarzyszenia Straży Mogił Polskich Bohaterów został złożony w ziemię Cmentarza Obrońców Lwowa. Stanie no nim

POMNIK CHWAŁY OBROŃCÓW LWOWA

co mówić będzie potomnym o najwyższej ofierze tych, którzy tu spoczywają: iż, jako żołnierze Leonidasa pod Termopilami położyli się tutaj na świadectwo swej gorejącej miłości Polski i na świadectwo niewzruszonej wierności Lwowa względsm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Spisano we Lwowie, dnia 28 kwietnia 1929 roku i podpisami niżej opatrzono.


KORNEL MAKUSZYNSKI

PURPUROWA KSIĘGA

W bibliotece mojej stoją długie szeregi książek, są wśród nich pyszne, złotem grzbietów błyskające, są ciche i słodkie, co, oczy niebieskie przymknąwszy, gadają przez sen wierszami, są takie, które się miłuje jak serce wiernego przyjaciela i są inne, zatrwożone, ułomne, ukochane cała duszą, jak brzydkie dzieci - to moje własne. Od niedawna zaś znalazła się w tym tłumie książka dziwna, do żadnej na świecie niepodobna, w dzień swoim purpurowym kolorem się krwawiąca, a w nocnym mroku błyskająca, jakoby była żywa, pełna krwi i potęgi. Kiedy się zjawiła wśród jaskrawej czeredy, pstrej i wielojęzycznej dziwne stały się rzeczy: ucichły z nagła książki wrzaskiem tytułu się zachwalające, zgasły wszystkie, pyszniące się złoceniami, a drżeć poczęły w słodkim sercu swoim wszystkie księgi ubogich, zaś wiersze w nich dźwięknęły cichutko. Tę księgę purpurową wezmę dziś w ręce i będę się z niej modlił przeczytam z niej litanię nieskończoną nazwisk, o ile razy jedno z niej nazwisko wypowiem, tyle razy z tej książki purpurowej kropelka ciepłej, najdroższej krwi na duszę upadnie.

Któż to napisał taką książkę dziwną, co żywą krwią ocieka? Jakież w niej zapisano historie, że temu, co ją w rękę bierze, ręce te ze wzruszenia drżą, a oczy błyszcza jakby ujrzały sprawy wielkie i tak podniosłe, jak duch ludzki, kiedy skrzydła aż pod niebo rozwinie i gwiazdy nimi trąca?

Książkę tę napisała Śmierć. Nie ta straszna i przeraźliwa, pokutne zawodząca psalmy, lecz ta najpiękniejsza, do młodzieńca greckiego podobna, dumna i radosna Śmierć, hymn swój śpiewająca w upojeniu, oznajmiająca się zwycięskim krzykiem. A że Śmierć czasu na mizerne słowo nie trwoni, wiele w tej książce nie ma słów, tylko jakby same meldunki żołnierskie, krótkie, jak gruchnięcie karabinów, szybkie jak błysk szabli i wymowne, jak ostatnie "Jezus Maria"! Mało kto ja czytał, bo to nie jest książka oni o Tarzanie, ani o potworze Heu Heu ani o córce Wielkiego Księcia. To jest książka o umarłych. Nie drżyj spokojny człowieku! To jest książka o umarłych, lecz tak radosna, jak śpiew, tak wspaniała, jak hymn, a tak serce zgniłe krzepiąca, jak dobra nowina. Oto ją ukazuję wszystkim szlachetnym i tym wszystkim, którzy wierzą w ofiarę nojszczytniejszg i w ducha ludzkiego.

Nazywa się ona: "W obronie Lwowa i Kresów Wschodnich polegli od 1 listopada 1918 do 30 czerwca 1919 roku". Wydana we Lwowie nakładem Straży Mogił Polskich Bohaterów po to, aby za uciułane z tego grosze urządzić tym bohaterom cmentarzysko. Posłaliśmy tom temu skąpanemu we krwi Lwowowi piękne wiersze i słowa zachęty dla umierającego; teraz Lwów posyła nam swój suchy bilans tego czasu, straszliwy rachunek zysków i strat, okropne sprawozdanie i znowu niczego nie chce, oni pragnie, ani żąda, lecz chmurny wspomnieniem dostojny zwycięzca świadczy się przed całą Polską, że obowiązek swój spełnił do ostatniego tchnienia i krew z siebie wytoczył do ostatniej kropli. A że nie ma za co urządzać cmentarza dla mogił niepoliczonych, to chyba nie wstyd; trup Leonidasa też był nagi. I powiada: "kup, bracie Polaku, książkę tę, jeśli taka twoja wola, lecz jeśli nie kupisz, żalu o to nie będzie... myśmy nie żałowali naszych dzieci..."

A ja myślę, że gdyby tej książki, wśród cudownych najcudowniejszej w mig nie rozchwytano, to trzeba pójść na lwowski cmentarz, głową tam tłuc o darń ubogich grobów i wyć z serdecznego rozżalenia i rzec: "Cicho, cicho tam, chłopaki najdroższe... Nie należy płakać z żalu, bo pomyśli kto, żeście doprawdy tylko dzieci. Wy! - najwspanialsi żołnierze Rzeczypospolitej... Masz, smyku, jeden z drugim moje serce, bom taki sam nędzarz jak i ty... Zasadź sobie na grobie, niech ci rośnie... Tylko nie płacz, bekso z siedmioma kulami w piersi, bo przecież jeszcze się ktoś w Polsce taki znajdzie, kto tę twoją ksiażczynę kupi i grób ci za to przystroi i kwiatki posadzi niebieskie, jak twoje oczy"!...

Bo to w tym przeklętym Lwowie nigdy nie znają miary. Do diabła wreszcie z tym miastem, które wszystkim, jak sęp żarłoczny serce wyjada, jak i mnie wyjadło. Ni mniej, ni więcej tylko dwa tysiące grobów wydęło się w tej mieścinie psiakrewskiej, a wśród nich sto trzydzieści cztery, nie wiadomo nawet do kogo należy? Właściwie to wiadomo, stu trzydziestu czterech smyków, bosych i tak odartych, że nawet odartych z nazwiska, porwało karabiny i poszło na śmierć. Znam cię jeden z drugim! Tyś sprzedawał gazety pod hotelem George'a, a tyś uśmiechał się do mnie pędraku słodki, prosząc o niedopałek papierosa; tyś kradł jabłko w cudzym ogrodzie, a ty tak cichutko śpiący z rana od kuli w czole, nadaremnie udajesz niewiniątko i robisz miny, że mnie nie znasz. A któż to mi wytłukł kamieniem szybę, kiedyś się bawił w wojnę przy ulicy Mołeckiego? O, chłopaki wy moje, o cudne chłopaki, dzieci królewskie! - nie macie nazwisk, pewnie dlatego, że każde, choćby najwspanialsze, jest dla was za małe.

Gdzie indziej, w każdym innym mieście, na takim cmentarzu leżeliby w koleżeństwie złotym przynajmniej chłopcy. We Lwowie jest inaczej. Oczywiscie... oczywiście... Tu leżą i panienki słodkie i kobiety serdeczne, pomordowane, na pozycji poległe, albo tyfusem pobite; lwice i wilczyce, a z pozoru anioły modrookie, co obłędem niezmiernej miłości dotknięte, "Polską obłąkane", serca swoje, różom purpurowym podobne w serca bohaterów największych zmieniły. Miasto to straszliwe, ten Rzeczypospolitej pies wierny i czujny, nie tylko swoich uwiodło czarodziejskim urokiem, wszakże na tym cmentarzu leży czterech szlachetnych Francuzów i trzech Amerykanów szlachetnych w najserdeczniejszej komitywie ze sztubakami, z których jeden był nawet w siódmej klasie. O, Boże miłosierny! W tej książce jedynej są obrazki. Nikt ich nie oglądnie jak należy, bo jakżeż patrzeć przez łzy? ...Widać tylko twarzyczki młodziutkie, rozweselone oczy, rozmierzwione czupryny, studenckie mundurki, lecz się to wszystko zlewa i wszystko się majaczy. Jakżeż można potrzeć no setki pomordowanych dzieci? Ja znam już kilku chłopaków dobrze, bo wciąż tę książkę przeglądom i gadam z nimi, bo takie to młode i niewinne i samotne z obrazka patrzy jakby chudziątko najmilsze, matki szukał i wypatrywał, więc, kłamiąc niezręcznie gadam mu, że zaraz przyjdzie, bo tylko na chwilę wyszła po łakocie dla niego. A on, chłopak najdroższy, wierzy i do mnie się uśmiecha, lwowskie dziecko najdroższe.

Oto z tej książki złotej kilku przyjaciół moich, z którymi sobie gadam o naszym Lwowie: Bitschan Jerzy, nazywa się np. jeden. To mój ulubieniec, moje oczko w głowie. W niebie kochają wszyscy tego chłopaczka ślicznego, a Pan Bóg przechodząc, zawsze go po głowie pogładzi. Któż nie zna jego historii? Miał czternaście lat, kiedy napisał do ojca taki list: "Kochany Tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim Jest iść, i gdy mam dość sił, bo braknie ciągle ludzi do wyswobodzenia Lwowa. .
Jerzy".

Raport mówi, że walczył w pierwszym szeregu. Padł od dwóch kul ekrazytowych.

O Jureczku, Jureczku! Wszyscyśmy załamali ręce, a "twoim obowiązkiem" była śmierć. Chłopczyku jedyny. Niech najbardziej złocisty promyczek słońca padnie dzisiaj na twoją mogiłę, a twojej Mamusi niech anioł otrze z oczów łzy. Niech cię Matka Boska przygarnie do siebie jak Matka i niech całuje twoje oczęta.

A obok patrzy na mnie z obrazka Miecio Ateński, poważny i smutny. Służył w karabinach maszynowych i poległ pod Dublanomi. Miał szesnaście lat. Stefek Fok, Jan Grabski, Zygmunt Gliński, Stefan Haraszkiewicz, Tadeusz Jaszcz - razem mają coś sześćdziesiąt parę lat. Śmierć wzięła ich w ramiona, płacząc. A cóż ty robisz na tym wielkim cmentarzu, mały chłopczyku, który się zowiesz Wilhelm Haluza? A ileż ty masz lat? Już piętnaście? Dziecino, dziecino. Twoje serce, kulami karabinów maszynowych podziurawione, ma tyle lat, co największe bohaterstwo. O, jakiś ty śliczny na obrazku, jaki dobry. Twój kolega, Tadzio Jabłoński, wiesz co uczynił? Miał czternaście lat i tak jak ty też uciekł z domu. Walczył jak bohater, bo mówił, że chce, aby się linia bojowa "prędzej do mamy zbliżyła", l zginął tak jak ty, tak ty... I Kornella Ludwiczek zginął i Włodek Krysakowski i Stach Lorenz. A Franka Manowardę de Jana, co miał piętnaście lat, zamordowali Ukraincy w Dawidowie. A Edward Mikołajski padł pod pocztą.

Zaraz ... Zaraz... wzsystko opowiem, ale nie mogę jednym tchem, bo mię coś w gardle ściska... Antoś Petrykiewicz miał trzynaście lat i był w drugiej klasie. Walczył na straszliwej reducie, na Górze Stracenia. Kiedy zginął, to jak ptaszę nikomu niewinne. A Józio Walawski miał 15 lat...

Któż spamięta, ile was tam było i w jakim wieku? Wszak i taki był, który miał zaledwie ponad dziesięć lat, lwiątko płowe. Iluż was tam było mniejszych od karabinu, to tylko Bóg jeden wie, który was przygarnął z miłością niezmierną, was i tych wszystkich towarzyszów waszych wąsatych i na wojnie bywałych, szewców, krawców, ślusarzy i te panienki, których nikt nie ucałował jeszcze tylko matka śmierć. Oto Bentschówna Irena - z ojca Niemca - kiedy się oddział cofa, chwyta za karabin i z wołaniem: "Bracia za mną naprzód!" - ginie, ugodzona kulą; Cholewianka Zofia - "szeregowiec legii kobiet" - ginie śmiercią nojcudowniejszą, Grabska Helena - uczenica, panienka słodka, poległa z bratem swoim Janem; Janina Prus-Niewiadomsko oczyma niewinnymi z wieczności patrząca, padła od kuli, ratując rannego żołnierza; Sulimirska Felicja, taka śliczna, że się jasno czyni od spojrzenia jej na obrazku, padła od kuli; Zofia Kościesza Wrońska walczyła w pierwszym szeregu jako "żołnierz l baonu 2 kompanii szturmowej" i kule ją posiekły, dziewczynę słodką.

Zdumiona była Śmierć i przerażona, nie nawykła, aby na pobojowisku zbierać dziewczęta. Lecz, że się to działo we Lwowie, nie było się czemu dziwić. Raczej co inne zdumieć ją powinno: oto czasem padali żołnierze, co bez głosu szli w bój i bez głosu umierali, śmiercią zacięci niemą. Takich żołnierzy nie widziała nawet ona - Śmierć. To byli lwowscy - głuchoniemi.

Oto jest krótka historia tego, co się znajduje w tej książce dostojnej. Jak z książki nabożnej, należy z niej czytać modlitwy. Lecz nie te napisane, lecz najserdeczniejsze modlitwy bez słów za dzieci nasze umęczone, za dziewczątka śmiercią pobite, za pomordowanych księży, za tysiące żołnierzy czystych i bez zmazy. A wy, cudowne Matki lwowskie, wspaniałe w bólu swoim i dumne ze swej męki, szepnijcie dziś najdroższym swoim grobom i synaczkom swoim, że sterana dusza moja i serce, zgryzotami pomięte, napełniło się dziś jasnością i niezmierną miłością tych grobów radosnych i promienistych; a niejedno w nich chłopię uśmiechnie się i szepnie: "nie płacz, mateczko moja... patrz jak nas wielbi i kocha ten człowiek!"


EMILIA SZCZERBAŃSKA

DZIAŁALNOŚĆ TOWARZYSTWA STRAŻY MOGIŁ POLSKICH BOHATERÓW

Cmentarz Obrońców Lwowa pozostaje od początku pod opieką Towarzystwa Straży Mogił Polskich Bohaterów, które go buduje i urządza. Torzystwo składa się w przeważnej części z członków rodzin poległych i zmarłych Obrońców Lwowa i powstało wyłącznie dla tego cmentarza. W bieżącym roku obchodzi S. M. P. B. 20-lecie swego istnienia. Aby zrozumieć i ocenić działalność Straży Mogił Polskich Bohaterów, wystarczy zwiedzić cmentarz Obrońców Lwowa i objąć całokształt 20-letniej pracy.

Stojacemu na wzgórzu cudny przedstawia się widok. Oto u stóp jego wznosi się majestatyczny Pomnik Chwały w kształcie łukowej kolumnady. W łuku pomnika ułożono dużą płytę z czerwonego granitu na grobie 5 Nieznanych Bohaterów, poległych w walkach no Persenkówce. Na najwyższej części cmentarza kaplica, u jej podnóża kotakumby, pomnik Amerykanów i pomnik Francuzów. Między grobami na miejscu skąd ekshumowano zwłoki Nieznanego Żołnierza położono piękną płytę z czarnego granitu. Cmentarz otoczony murem, po prawej stronie kaplicy portierka. Na grobach krzyżyki drewniane, z metalowymi tabliczkami. W najbliższym czasie zamienione zostaną krzyżyki drewniane, trwałymi, kamiennymi, - wszystkie groby będą podmurowane i ułożone na nich będą kamienne płyty z małymi ogródkami kwiatowymi.

Naprawdę trzeba było wielkiego nakładu pracy, zespołu gorliwych i ofiarnych ludzi, wytrwałości i pomysłowości, oby ten cmentarz urządzić i zdobyć potrzebne sumy na tego rodzaju budowle.

Mówiąc o początkach i założeniu cmentarza Obrońców Lwowa, należy się cofnąć do tych ponurych dni listopadowych, gdy miasto pozbawione było światła, wody, chleba, gdy po ulicach gęsto padały trupy, które zbierano i chowano, gdzie się najbliżej dało, często na podwórzach domostw. Najwięcej pochowanych było w ogrodzie Politechniki, w której mieścił się szpital wojskowy. Już wówczas zdawano sobie sprawę, że tu na ulicach Lwowa pisza^ się karty historii niezwykłej, która do bohaterskich czynów mieszkańców Lwowa doda przecudny-rapsod, niespotykany nigdzie - Obrony Lwowa. Ponieważ liczba ofiar zwiększała się z dnia na dzień. Zarząd miasta pod przewodnictwem śp. Prezydenta miasta Józefa Neumanna, ofiorował na prośbę dowódcy Obrony Lwowa śp. Bryg. Czesława Mączyńskiego, część gruntów w przedłużeniu cmentarza Łyczakowskiego na pochowanie poległych z pierwszych dni listopada 1918 r. W miarę postępu walk, cmentarz zapełniał się i wymagał troskliwej opieki.

Wówczas to, w lipcu 1919 r,, matka jednego z poległych, żona lekarza p. Maria Ciszkowa, zwróciła się do ówczesnego dziekana wojskowego ks. Józefa Panasia i prosiła go o wzięcie cmentarza w opiekę. Ks. Panaś wraz z p. Ciszkową i śp. Julią baronową Jorkaschową szczerze oddoną sprawie, utworzył w tym celu specjalny Komitet. P. Olgę z Truszkowskich Zakrejsowa, żonę lekarza, zaproszono na skarbniczkę, p. Lenę Robakowską (obecnie Jorkaschową) na sekretarkę, a gdy statut, ułożony przez ks. Panasia był gotowy, zarejestrowano Towarzystwo pod nazwą "Straż Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie".

Przy udziale przedstawicieli miasta dnia 1 XI 1919, poświęcił śp. Ks. Arcybiskup dr Józef Bilczewski skrawek ziemi, przeznaczony na cmentarz Obrońców Lwowa, i wygłosił niezapomniane kazanie. Takie są początki założenia cmentarza Obrońców Lwowa, a wraz z nim powstania Towarzystwa Straży Mogił Polskich Bohaterów, do dziś dnia istniejącego pod tą samą nazwą.

Pozyskawszy więcej osób ofiarnych i pracowitych zabrano się energicznie do pracy. Zarząd miasta Lwowa udzielał wydatnych subwencji i przeprowadzał potrzebne inwestycje. Prezydent miasto śp. Józef Neumann przez cały czas swojej prezydentury życzliwą opieką cmentarz i Straż Mogił Polskich Bohaterów otaczał.

Podług planu, sporządzonego przez śp. prof. dr Władysławo Kubika, obsadzono cmentarz krzewami i kwiatami, nad stroną architektoniczną czuwała komisja znawców, do której należeli pp. inż. Witold Minkiewicz, inż. Witold Doliński, inż. Klimczok, inż. Michał Łużecki, prof. Bełtowski, prof. art. rzeźbiarz Nalborczyk, oraz prof. inż. Zygmunt Harland.

Rozpisano konkurs na urządzenie cmentarza i wybrano pracę oznaczona pseudonimem "Białe róże", śp. inż. Rudolfa Indrucha. Wybudowano kaplicę, której budową kierował bezinteresownie inż. Kazimierz Weiss. Zamierzone budowle obliczono na wielkie kwoty. Zdobycie tak znacznych sum nie było rzeczą łatwą, jakkolwiek społeczeństwo polskie, pozostające jeszcze pod wrażeniem krwawych walk o Lwów, chętnie śpieszyło z ofiarną pomocą. Firmy "Budulec" Wimner-Radziwiłł i Żeleński darowały cegłę no budowę, inż. Hintzinger granity, pochodzące z wieży Bismarka w Świeciu nad Wisłą, Ministerstwo Spraw Wojskowych 500 kg brązu, okucia i drzwi do kaplicy dała firma Gustawa Pammera we Lwowie.

W r. 1924 ukończono budowę kaplicy, którą przy udziale licznej rzeszy społeczeństwa i dostojników miasta poświęcił Ks. arcybiskup Metropolita Lwowski Dr Bolesław Twardowski, dnia 28 września, tego samego roku. Równocześnie z tworzeniem cmentarza Obrońców Lwowa powstaje projekt budowy pomnika na Persenkówce, gdzie stoczono bardzo zacięte boje. Ofiarność obywateli przyczyniła się do powstania pamiątki i uczczenia zmarłych. Płk Władysław Śniadowski ofiarował grunt pod pomnik, rodziny poległych na Persenkówce złożyły potrzebne pieniądze, projekt pomnika opracował bezinteresownie śp. inż. Rudolf Indruch, budowa kierował bezinteresownie architekt Antoni Nestarowski. Na czele Komitetu budowy tego pomnika stanęła obecna prezeska, a matka poległego tam oficera Wanda Mazanowska, i doprowadziła do tego, że już we wrześniu 1924 roku stanął pomnik, który przy udziale wielkiej liczby publiczności i dziatwy szkolnej poświecił śp. Ks. dr infułat Józef Zajchowski, dnia 29 września 1924 roku.

Już wówczas cmentarz Obrońców Lwowa nabierał rozgłosu w całej Polsce, a nawet poza granicami Europy. Związek Narodowy Polski w Ameryce przy współudziale miejscowego Komitetu, na czele którego stanął śp. Hr. Leon Piniński i p. Janina Ebenbergerowa, ufundował pomnik lotnikom amerykańskim, którzy samorzutnie pośpieszyli na pomoc miastu i tu zginęli. Pomnik ten odsłonięto uroczyście 30 maja 1925 r. Od tego czasu, rok rocznie dnia 30 maja, jako w dzień amerykańskiego święta zmarłych odbywa się przed pomnikiem Lotników no cmentarzu Obrońców Lwowa podniosła uroczystość amerykańska "Memorial Day", podczas której przedstawiciel ambasady amerykańskiej w Warszawie zjeżdża do Lwowa, aby na grobie swych współbraci złożyć wieniec i rozwinąć sztandar Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Całą uroczystość przygotowuje z pietyzmem Towarzystwo Straży Mogił Polskich Bohaterów i ofiarowuje od siebie wieniec. Na grobie Lotników składa się też 3 chorągiewki amerykańskie ofiarowane przez "Wielką Armię Rzeczypospolitej, Stowarzyszenie pamiątkowe Powiatu Cook, Chicago Illinois". Składa się też wieńce od Związku Narodowego Polskiego w Stanach Zjedn. Ameryki Półn. i od Posterunku Kapitana Arthura H. Kelly Nr 339 Legion amerykański Chicago Ill.

W roku 1925 dostępuje bohaterski gród kresowy niezmiernego zaszczytu. Oto dnia 4 kwietnia tegoż roku odbyło się w Warszawie losowanie 15 pobojowisk, z których miały być ekshumowane zwłoki Nieznanego Żołnierza. Los pada na Lwów. Dnia 29 października zebrała się na cmentarzu Obrońców Lwowa komisja, złożona z ks. arcybisk. Twordowskiego, ks. dziekana majora Truszkowskiego, gen. dowódcy O. K. Malczewskiego, śp. gen. Thulliego, wojewody Garapicha, śp. prez. J. Neumanna, Prezydium Straży Mogił Polskich Bohaterów, płk. Boruty Spiechowicza, przedstawiciela Min. Soraw Wojsk., p. Jana Lisickiego, przedstawiciela Min. Robót Publ. i wielu innych. W obecności tej Komisji i na podstawie planu cmentarza, sporządzonego przez Straż Mogił P. B., ekshumowano zwłoki Nieznanego Żołnierza.

Zgodnie z planem śp. inż. Indrucha zbudowano katakumby i poświęcono je i zamknięto dnia 9 października 1932 r. Równocześnie z budową katakumb przystąpiono do budowy Pomnika Chwały. Zabrano się do tego wielkiego dzieła z głęboką wiarą, że społeczeństwo polskie poprze wysiłki Straży Mogił Polskich Bohaterów. Dnia 28 kwietnia 1929 r. poświęcił kamień węgielny ks. biskup sufragan lwowski Dr Franciszek Lisowski. W fundament wmurowano akt erekcyjny, ułożony przez prof. Uniwersytetu Jana Kazimierza, dra Stanisława Łempickiego. Trzeba było zabiegać o fundusze, aby robota nie stanęła. Nie zawiodło ofiarne społeczeństwo. Pośpieszyły z doraźna pomocą banki i instytucje finansowe. Użyczyło subwencji Ministerstwo Robót Publ., Minist. Spraw Wojsk., Zarząd miasta ofiarował znaczna kwotę na ten cel, już to w pieniądzach, już to w materiale. Ponadto Zarząd Miasta Lwowa ufundował jedna kolumnę Pomnika Chwały, kosztem 7.019 zł. Za przykładem miasta Lwowa pośpieszyli dalsi fundatorzy.

Coraz liczniejsze wycieczki z całej Polski i z zagranicy zwiedzają cmentarz i wyrażają uznanie dla pracy Straży Mogił P. B.

W roku 1936 rozpisano konkurs na 2 płyty, a mianowicie na miejsce, skąd wzięto do Warszawy zwłoki Nieznanego Żołnierza i na grób 5 Nieznanych Żołnierzy z Persenkówki. Obie płyty są wyciosane z granitu i opatrzone odpowiednimi napisami. Dnia 2 listopada 1937 odbyło się uroczyste poświęcenie obu płyt i przekazanie ich opiece miasta. Są one atrakcją dla zwiedzających, a dla wycieczek miejscem składania wieńców, gdyż stanowią symbol bezinteresownej ofiary nieznanych Bohaterów, których cmentarz liczy stukilkudziesięciu.

Prócz tych prac dokonanych przez Straż Mogił P. B. należy podkreślić zbudowanie pięknego, a tak wymownego w swej strukturze pomnika Francuzów. Poświęcenie tego pomnika odbyło się 26 maja 1938 w obecności Marszałka Śmigłego Rydza, gen. Góreckiego, Min. Ulrycha, Attache francuskiej Ambasady, gen. Musse, wojewody Biłyka, starosty grodzkiego Porembalskiego i wielu innych przedstawicieli władz i licznej rzeszy publiczności. Pan Marszałek wpisał swe nazwisko do Księgi Pamiątkowej, którą Towarzystwo od lat kilku prowadzi.


CDN

Lata 70-te - fotografie obrazują proces dewastacji i destrukcji Cmentarza

Lata 90-te - pierwsze prace porządkowe wykonane przez pracowników Energopolu