Granatowa policja – potoczna nazwa Polskiej Policji Generalnego Gubernatorstwa (z niem. Polnische Polizei im Generalgouvernement). Była to policja komunalna finansowana przez samorządy, podporządkowana lokalnym komendantom niemieckiej policji porządkowej - Ordnungspolizei; najwyższym szczeblem struktury Policji Polskiej było stanowisko komendanta miejskiego lub powiatowego. Nazwa policji pochodzi od granatowego koloru noszonych mundurów. Analogiczne policje istniały we wszystkich okupowanych krajach oprócz ZSRR.

Formalnie została powołana w dniu 17 grudnia 1939 roku na podstawie rozporządzenia Hansa Franka, Generalnego Gubernatora, na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Pod groźbą kary śmierci powoływało ono do roku służby przedwojennych policjantów. Źródłem pierwszych uzupełnień stali się policjanci wysiedleni z ziem wcielonych do Rzeszy. Przez cały okres okupacji większość granatowych policjantów rekrutowała się z przedwojennych policjantów polskich.

Niemcy nałożyli na dotychczasowy aparat Policji Państwowej obowiązek pełnej, bieżącej ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego. Według rozkazu H. Himmlera z 5 maja 1940 roku "zapewnienie ogólnej służby policyjnej w GG jest zadaniem polskiej policji. Niemiecka policja wkracza tylko wówczas, jeśli wymaga tego interes niemiecki oraz nadzoruje polską policję". Granatowa policja była całkowicie podporządkowana lokalnej policji niemieckiej, nie istniało centralne dowództwo, dowództwo polskie nie wykraczało poza szczebel powiatu.

Stan osobowy

Przez tą formację w latach 1940-1944 przewinęło się 17-19 tysięcy osób (formacja miała dużą śmiertelność, przyjmuje się, że w roku 1942 średnio co 4 dni ginął jeden policjant). Składała się ona głównie z Polaków, poza nimi w PP służyło od 2 do 4 tys. Ukraińców (W latach 1940-42 wszyscy przeszli do UPP bądź zrezygnowali ze służby) i kilkuset Białorusinów mających przed wrześniem 1939 obywatelstwo polskie.

Policjantów obowiązywało umundurowanie przedwojenne z niewielkimi modyfikacjami wprowadzanymi sukcesywnie przez Niemców. Pierwszą było usunięcie na przełomie 1939/40 orłów z czapek i zastąpienie ich herbami powiatowymi. Nadal jednak - paradoksalnie - polskie godło zakazane we wszelkich postaciach w GG widniało na guzikach mundurowych do końca 1943. Potem obowiązywały guziki niemieckiej żandarmerii. Wyposażenie funkcjonariusza stanowił najczęściej pistolet z 5-20 nabojami lub karabin z 10-60 sztukami amunicji. Dopełnieniem była pałka i bagnet.

Do stałych czynności Policji Polskiej należały: patrole prewencyjno-interwencyjne, nadzór nad stanem sanitarnym, regulacja ruchu kołowego, służba na dworcach kolejowych, nadzór nad obowiązkiem meldunkowym. Dochodził do tego nadzór nad bierną obroną przeciwlotniczą oraz szkolenie policyjne Żydowskiej Służby Porządkowej, sprawującej wewnętrzną służbę w gettach.

Bardzo niewielkie uprawnienia Policja Polska miała natomiast w stosunku do Niemców, zarówno umundurowanych jak i cywilnych - mogła interweniować tylko w wypadku zabójstwa. Władze okupacyjne dopuszczały interwencję w stanie wyższej konieczności oraz w przypadku braku policji niemieckiej na miejscu zdarzenia.

W 1940 roku pion śledczy został wyłączony z Policji Polskiej i przekształcony w Policję Kryminalną (PK). W ramach niemieckiej Policji Kryminalnej (Kripo) istniały odtąd oddziały polskiej PK. Dyrekcje powiatowe PK istniały w Warszawie, Krakowie, Lublinie, a od 1941 roku we Lwowie. W dystrykcie Radomskim w każdym komisariacie PP istniały 2-3 osobowe agentury kryminalne. Kadra Policji Kryminalnej szkolona była w Szkole Policji Bezpieczeństwa i SD w Rabce Zdroju.

Aby uzupełnić niedobory kadrowe PP, powołano 1 października 1941 roku w Nowym Sączu Szkołę Policyjną Policji Pomocniczej GG. Przez cały okres istnienia przeszkoliła ona około 2900 kandydatów. Komendantem szkoły był major Wincenty Słoma (w czasie I wojny światowej służył w żandarmerii austriackiej, a potem w polskiej), a jego pierwszym zastępcą major Antoni Pikor.

W Krakowie, stolicy Generalnej Guberni, mieścił się "Sąd SS i Policji" który miał jurysdykcję nad funkcjonariuszami PP i PK od 5 maja 1942 roku. W 1944 roku, wskutek zbliżania się frontu i wzmożenia polskiej działalności partyzanckiej regulaminy uległy znacznemu zaostrzeniu, czego efektem było "wciągnięcie" pod jurysdykcję tego sądu również członków rodzin policjantów. Za "samowolne opuszczenie służby przez członków policji cudzoziemskiej w Generalnym Gubernatorstwie", bądź utratę broni czy munduru funkcjonariuszowi groziło skierowanie do obozu koncentracyjnego. Od początku 1942 utratę broni na służbie karano śmiercią. Z tego powodu AK zabroniła rozbrajania policjantów.

W 1940 roku w ośmiu wschodnich powiatach dystryktów lubelskiego i krakowskiego, a od 1941 roku także lwowskiego zostały utworzone oddziały Pomocniczej Policji Ukraińskiej. Składały się w całości z Ukraińców (część przeszła z PP; poza tym w kadrze oficerskiej było kilkudziesięciu oficerów niemieckiej policji i kilkunastu SS-manów) i na powierzonych im terenach pełniły te same funkcje co Polska Policja. Większa część kadry oficerskiej UPP była powiązana z nastawionymi antypolsko nacjonalistami ukraińskimi. W latach 1941-1944 na terenie Galicji (patrz też: rzeź wołyńska) funkcjonariusze UPP dokonali kilkuset kradzieży, podpaleń i zabójstw na ludności polskiej.

Istniały dwie jednostki do zadań specjalnych składające się z polskich policjantów: Batalion Wartowniczo-Konwojowy, który był swoistym odwodem mobilnym komendanta warszawskiej policji „granatowej” oraz Batalion Specjalny Policji Polskiej dystryktu krakowskiego (powstał w kwietniu 1944, jego dowódcą był nadkomisarz Władysław Kita). Były to zmotoryzowane oddziały przeznaczone do konwojów, działań przeciwko bandom rabunkowym i partyzantce. Praktycznie były to jedyne formacje z polskim dowództwem, które miały na uzbrojeniu większą liczbę pistoletów maszynowych i granaty.

Policja granatowa została formalnie rozwiązana 15 sierpnia 1944 roku na mocy dekretu PKWN(Dz.U.R.P. Nr 2, poz. 6). Od tego czasu w szeregach PP zaczeła się szerzyć dezercja,choć formacja faktycznie przestała istniec dopiero w styczniu 1945 roku. Powojenne polskie sądy nie uznały jej za organizację przestępczą, choć wielu jej funkcjonariuszy trafiło po wojnie do więzień. Często był to efekt procesów politycznych za zgodne z prawem zwalczanie organizacji komunistycznych w II Rzeczypospolitej, ale nie brakowało także przypadków, kiedy udowodniono im przestępstwa z lat okupacji np. szmalcownictwo. W latach 1946-1952 działała Komisja rehabilitacyjno-kwalifikacyjna dla byłych policjantów, która pozytywnie zweryfikowała prawie 10 000 osób, z których ok. 2 000 przyjęto do Milicji Obywatelskiej (od 1949 byli oni represjonowani). Ok. 600 osób skazano, w tym na karę śmierci.

Jednym z zadań funkcjonariuszy policji granatowej było pilnowanie bram i murów gett. W Warszawie przejściowo zostali w kwietniu 1943 zastąpieni przez policję niemiecką i w sile 367 ludzi, wraz z policjantami litewskimi i ukraińskimi ubezpieczali tyły oddziałów Wermachtu, które likwidowały getto warszawskie. Jednakże PP pełniła funkcje porządkowe wokół gett w GG aż do maja 1944 roku, kiedy została całkowicie zastąpiona w tym przez SS, które przygotowywało się do ostatecznej likiwdacji gett.

Według różnych źródeł 25%-30% policjantów było członkami lub współpracownikami podziemia, głównie Armii Krajowej. Pośrednio potwierdzają to raporty oficerów niemieckiej Ordnungspolizei. O tym, że zaufanie władz okupacyjnych do Policji Polskiej było mocno ograniczone świadczy fakt, że żaden z trzech stopni alarmu na wypadek powstania w Warszawie nie przewidywał użycia PP. Przeciwnie, w trzecim stopniu alarmu zakładano aresztowanie i rozbrojenie całej PP, a nawet jej fizyczną likwidację.

Polscy policjanci musieli uczestniczyć wraz z Niemcami w łapankach, eskortowaniu ludzi do obozów przejściowych, ochronie obozów pracy przymusowej. Zmuszeni byli asystować przy egzekucjach oraz brać udział w działaniach przeciwpartyzanckich. Udokumentowano kilkanaście zbiorowych egzekucji dokonanych przez dozorowaną przez Niemców granatową policję na Polakach i Żydach. W odwet za zabitych przez podziemie policjantów pomimo interwencji polskich oficerów policji hitlerowcy z reguły dokonywali egzekucji zakładników.

Oficjalne kierownictwo PPP od wiosny 1940 roku zaczeło tworzyć jakby konspiracyjny sztab kierowania policją, tak by w odpowiednim momencie mozna było jej użyć. Chwili takiej spodziewano się po klęsce III Rzeszy na froncie zachodnim. Koncepcja ta załamała się, kiedy w dniu 7 maja 1940 roku aresztowano wszystkich 69 oficerów warszawskiej PP. Wiązało się to z uderzeniem na Belgię, Holandię i Francję oraz rozpoczęciem akcji AB (likwidacja czołowych przedstawicieli inteligencji). Aresztowani oficerowie byli wprawdzie zwalniani, ale nie wszyscy: jednych wywieziono do Oświęcimia, inni nie powrócili do służby, pozostali znowu się w niej znaleźli. W tej sytuacji aktualne stało się wykorzystanie kadry policyjnej przez różne ośrodki konspiracyjne. Wyróżnić można trzy formy współpracy policji granatowej z ruchem oporu:

Struktury podziemne, które opierały się na urzędach i funkcjonariuszach Polskiej Policji, to przede wszystkim Państwowy Korpus Bezpieczeństwa i referat Policyjny 995 w Wydziale Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II Komendy Głównej AK. Komendantem Głównym PKB został ppłk M. Kozielewski, zastępcą ppłk S. Wasilewski, a szefem sztabu mjr B. Buyko. Od końca 1942 roku rozpoczął się znaczny wzrost szeregów Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, co było konsekwencją decyzji władz Armii Krajowej o przejściu do PKB funkcjonariuszy PP związanych z konspiracją wojskową oraz funkcjonariuszy Ludowej Straży Bezpieczeństwa. Komendantem głównym został adwokat Stanisław Tabisz ze Stronnictwa Ludowego. W październiku 1943 roku liczebność całego PKB (bez dystryktu lubelskiego) wynosiła 8400 funkcjonariuszy. Z PKB współpracował Wojskowy Korpus Służby Bezpieczeństwa (WKSB) - rodzaj policji wojskowej. Obie te formacje ujawniły się w trakcie powstania warszawskiego, przejmując komisariaty Policji Polskiej. Bardzo ważnym odcinkiem działalności PP była współpraca z ogniwami kontrwywiadu wszystkich szczebli ZWZ-AK. Powiązanie z Policją Polską posiadały wszystkie liczące się organizacje wojskowe i polityczne: od GL-AL poprzez BCh do NSZ, jak również wywiad radziecki.

Przewidywano rozwiązanie granatowej policji i weryfikację części funkcjonariuszy, o czym mówił projekt dekretu z 26 listopada 1943.

Z Polaków oraz Ukraińców i Białorusinów z polskim obywatelstwem formowano również skoszarowane jednostki niemieckiej policji pomocniczej. Na kresach wschodnich, które weszły w skład Komisariatu Rzeszy Ukraina, w jednostkach tych służyli przede wszystkim Ukraińcy. Sytuacja zmieniła się wiosną 1943 roku, gdy duża część ukraińskich policjantów zdezerterowała, by zasilić oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wtedy skład wybrakowanych posterunków i kompanii został uzupełniony w dużej części przez Polaków. Tak było np. w batalionach nr 102 w Krzemieńcu, nr 103 w Maciejowie, nr 104 w Kobryniu czy w batalionie w Sarnach. Zresztą batalion z Maciejowa przeszedł w niemal w pełnym składzie na stronę AK i został włączony do 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Ale wszystkie te jednostki nie były nigdy określane jako polskie. Jedynym wyjątkiem jest tu batalion Schutzmannschaft nr 202.