Feliksa Maria Franciszka Kozłowska (ur. 27 maja 1862 w Wielicznej koło Węgrowa, zm. 23 sierpnia 1921 w Płocku) - założycielka i duchowa opiekunka mariawityzmu, początkowo wewnątrzkościelnego ruchu reformatorskiego, a od 1906 niezależnego od Rzymu Kościoła. Przez mariawitów uważana za świętą.

Feliksa Magdalena (to imię zapisano w akcie chrztu, często używała jednak również imienia Felicja) urodziła się w rodzinie drobnoszlacheckiej. Jej ojciec z zawodu nadleśny - Jakub Kozłowski - zginął w lutym 1863 w czasie powstania styczniowego. Wraz z matką Anną z Olszewskich wielokrotnie przeprowadzały się, by osiąść w końcu w Warszawie. Feliksa już jako mała dziewczynka miała wykazywać się niezwykłą pobożnością. W wieku 19 lat rozpoczęła starania o przyjęcie do nowicjatu do jednego z zakonów klauzurowych. Niedługo później spotkała ojca kapucyna Honorata Koźmińskiego, późniejszego błogosławionego, który założył wówczas wiele ukrytych zgromadzeń zakonnych, tzw. skrytek. Ukryty charakter tych zgromadzeń wynikał z restrykcji narzuconych przez władze carskie na Kościół rzymskokatolicki. W 1883 roku wstąpiła do jednego z nich. Ojciec Honorat cenił bardzo w niej zalety duchowe, stąd też niedługo po wstąpieniu do zgromadzenia uczynił ją wizytatorką innych wspólnot honorackich. W 1887 udała się do Płocka, gdzie z polecenia o. Koźmińskiego 8 września 1887 założyła Zgromadzenie Sióstr Ubogich św. Matki Klary, które później przekształciło się w Zgromadzenie Sióstr Mariawitek. Siostry zakonne zajmowały się wówczas szyciem aparatów kościelnych, czyli alb, obrusów ołtarzowych, w późniejszym okresie także chorągwi, ornatów, czy haftowaniem obrazów. Feliksa Kozłowska cieszyła się dużym autorytetem wśród sióstr i otrzymała od nich dobrotliwy tytuł Mateczki, który przylgnął już do niej i jest często używany przez mariawitów.

Najważniejszym dniem w życiu Feliksy Kozłowskiej okazał się dzień 2 sierpnia 1893 roku, kiedy to miała doznać pierwszych objawień Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Sama opisała to wydarzenie tymi słowami:

W roku '93 dnia 2 sierpnia, po wysłuchaniu Mszy Świętej i przyjęciu Komunii Świętej, nagle zostałam oderwana od zmysłów i stawiona przed Majestatem Bożym. Niepojęta światłość ogarnęła moją duszę i miałam wtedy ukazane: ogólne zepsucie świata i ostateczne czasy; potem rozwolnienie obyczajów w duchowieństwie i grzechy jakich się dopuszczają kapłani. Widziałam Sprawiedliwość Boską wymierzoną na ukaranie świata i Miłosierdzie dające ginącemu światu, jako ostatni ratunek Cześć Przenajświętszego Sakramentu i Pomoc Maryi. Po chwili milczenia przemówił Pan: "Środkiem szerzenia tej Czci, chcę, aby powstało Zgromadzenie Kapłanów pod nazwą Maryawitów".

Kolejne objawienia z lat 1894, 1899, 1900, 1911 i 1918 spisane przez samą Kozłowską, a zebrane następnie przez biskupa mariawickiego Jana Kowalskiego, tworzą zbiór pod tytułem Dzieło Wielkiego Miłosierdzia. Teksty te stanowią podstawowe, obok Biblii, źródło wiary mariawickiej.

Jeszcze przed ekskomuniką papieską ze strony katolików padały głosy, że wpływ Kozłowskiej na księży jest zbyt duży i niepokojący. Hierarchom nie podobało się zwłaszcza, że to kobieta miała kierować ruchem reformatorskim. W czasie podejmowanych prób legalizacji ruchu wielokrotnie nakazywano jej zerwanie kontaktów z księżmi mariawickimi. Początkowo Kozłowska poddała się woli papieża i biskupów, ale po późniejszych niepowodzeniach znów rozpoczęła swoją działalność. Szczególnie niekorzystny był wobec niej wyrok Świętej Inkwizycji z dnia 4 września 1904, który nakazywał biskupowi płockiemu, by wyznaczono jej "spowiednika uczonego i pobożnego, by ten dołożył starania i wyleczył ją z halucynacji (urojeń), na drogę prawdziwej pobożności zwrócił".

Wydana w 1906 encyklika Tribus circiter [1] papieża Piusa X potwierdziła ten wyrok, krytykując księży, którzy "nie zawahali się bowiem całkowicie oddać i na skinienie być posłusznymi pewnej kobiecie, jako mistrzyni pobożności i sumienia, głosząc, że ona jest pełna świętości, łaskami niebieskimi w cudowny sposób wyposażona, wiele rzeczy wie z objawienia Bożego i dana została przez Boga na to, aby w tych ostatecznych czasach zbawić świat bliski już zagłady." Encyklika przedstawia historię sporu z mariawitami oraz próby jego rozwiązania z punktu widzenia Kościoła katolickiego, nakazując ostatecznie rozwiązanie zgromadzenia księży mariawitów i zakazując im wszelkich kontaktów z Kozłowską. Objawienia Kozłowskiej, uznawane przez mariawitów za prawdziwe, określone zostały w encyklice mianem "mamideł urojonych objawień".

W tym czasie Kozłowska stała się przedmiotem ataków w prasie katolickiej, gdzie padały epitety "zwariowana szwaczka" czy "pomylona baba". Słynny był też artykuł "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle"[2], który nazwał ją wcieleniem diabła, który chce zniszczyć Kościół katolicki.

W 1972 sekretarz Komisji Episkopatu do Spraw Ekumenizmu, ojciec jezuita Stanisław Bajko, badając mariawityzm oraz działalność Feliksy Kozłowskiej, przyznał, że postawa Kościoła rzymskokatolickiego wobec niej była dalece krzywdząca. Według niego wiodła ona bowiem życie pełne świętości, umartwiania się, dobroci i ducha modlitwy. Przypomina także o tym, że powstrzymywała ona arcybiskupa Kowalskiego, gdy próbował już za jej życia wprowadzać rozmaite liturgiczne i doktrynalne innowacje [3].

W maju 2006, podczas sympozjum teologicznego organizowanego przez parafię Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w Łodzi, ksiądz rzymskokatolicki prof. dr hab. Ireneusz Mroczkowski, członek Komisji Mieszanej do spraw Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów powiedział, że w świetle dzisiejszych informacji nie boi się nazwać Marii Franciszki Kozłowskiej osobą świętą.

Według mariawitów objawienia Faustyny Kowalskiej dotyczące Miłosierdzia Bożego są powtórzeniem objawień Mateczki. Zwłokę Watykanu w kwestii uznania tych objawień i wprowadzony czasowy zakaz kultu Miłosierdzia Bożego w formie proponowanej przez Faustynę interpretowali jako wynik dużej zbieżności między jej wizjami a objawieniami Kozłowskiej.

Jeszcze przed 1906 rokiem Feliksa Kozłowska była traktowana przez księży mariawitów ze szczególnym szacunkiem, ze względu na jej pobożność i charyzmę. Po zerwaniu mariawitów z papiestwem Feliksa Kozłowska stała się najważniejszą postacią nowego Kościoła. Za swojego życia powstrzymywała jednak wszelkie próby wprowadzenia kultu związanego z jej osobą. Po jej śmierci w 1921 roku arcybiskup Jan Maria Michał Kowalski rozwinął silnie kult założycielki mariawityzmu. W 1925 istniało już 5 świąt mariawickich poświęconych osobie Marii Franciszki i jej Dziełu Wielkiego Miłosierdzia. Obok tradycyjnego określenia Mateczka Kowalski wprowadził też tytuł Małżonki Barankowej (Chrystusowej), zrównując ją teologicznie z Matką Bożą. Wprowadzono wiele modlitw do Mateczki, wzorując się najczęściej na modlitwach maryjnych, np. litanii czy Pod Twoją Obronę. Kolejnym tytułem była Matka Miłosierdzia - Kozłowska miała być wybrana jako kolejna po Chrystusie do zbawienia świata. Ostatecznie uznano ją za wcielenie Ducha Świętego. Decyzje te po części przyczyniły się do rozłamu w mariawityzmie. Silny kult Mateczki przetrwał w Kościele Katolickim Mariawitów.

W mariawickiej teologii felicjanowskiej dotychczasowe ujęcie nauki o Trójcy Świętej, przejęte od Kościoła rzymskokatolickiego, z którego historycznie wywodzi się felicjanowska wspólnota mariawicka, znajduje całkiem nowe rozumienie i w dużej mierze odmienne znaczenie. Osoba Marii Franciszki Kozłowskiej to już nie tylko święta niewiasta wybrana przez Boga dla odnowienia chrześcijaństwa (nauka z początków XX wieku), ale żeńskie wcielenie Ducha Świętego, dopełniającego odkupieńczą misję Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Poglądy te pozwalają uznać, że mariawityzm felicjanowski stanowi w istocie nową religię, opartą na odmiennych niż w nurcie płockim fundamentach doktrynalnych, a określanych w samym Felicjanowie jako pogłębienie i wypełnienie chrześcijaństwa w Dziele Wielkiego Miłosierdzia dla zbudowania Królestwa Bożego na ziemi. Przełożony denominacji felicjanowskiej (abp Wojciechowski) powiadał przecież: Spełniło się. Przyszła na ziemię Mateczka, Święta Parakletka, Wcielony Duch Święty. Wypełniła Ona Swoim przyjściem obietnicę Ojcowską i Pana Jezusa. Zrodziła nowy Kościół, nowy bo Eucharystyczny – Chrystusa i Jej: Małżonki Chrystusowej, Wcielonej Pocieszycielki (List pasterski abpa Wojciechowskiego na Zmartwychwstanie Pańskie 1991 r., s. 2).

Starokatolicki Kościół Mariawitów po 1935 ograniczył kult założycielki jedynie do czci i uznania za jej rolę w przekazaniu boskiego posłania ludziom, choć nadal tytułuje ją świętą.