Włodzimierz Zagórski

Włodzimierz Zagórski herbu Ostoja (ur. 1882, zm. ?) - polski wojskowy, oficer sztabowy, lotnik, generał brygady.

Włodzimierz Zagórski rozpoczął karierę wojskową w austriackim wywiadzie wojskowym. Przed wybuchem I wojny światowej dobrze wykształcony, władający wieloma językami Zagórski, był ważnym oficerem II Oddziału Sztabu Generalnego w Wiedniu. Odpowiadał za kierunek rosyjski. Podlegały mu odpowiednie wysunięte ekspozytury wywiadowcze (Hauptkundschaftstellen) w Krakowie, Przemyślu oraz Lwowie, które z kolei zatrudniały sieć agentów, w tym samego Józefa Piłsudskiego, wówczas agenta wywiadu austriackiego. Wielokrotnie kontaktował się z Piłsudskim, który składał mu systematycznie meldunki o sytuacji w Królestwie Polskim. W zamian otrzymywał Piłsudski środki finansowe i instrukcje wywiadu austriackiego dla prowadzenia działalności wojskowej w Galicji.

Od 1914 do 1916 roku Zagórski został przydzielony do Legionów Polskich w randze kapitana sztabu generalnego. Ostro skonfliktowany ze wszystkimi odpowiedzialnymi za legiony, tak z Naczelną Komendą Austriacką, jak i z Piłsudskim i Sikorskim. W czasie gdy komendantem legionów był gen. Karol Durski-Trzaska, Zagórski stał się faktycznym decydentem w sprawach legionów, uzależniając sędziwego generała od swoich decyzji.

Wówczas pogłębiła się wzajemna nienawiść Zagórskiego z Piłsudskim, gdyż Zagórski dokładnie wiedział, kto i w zamian za co finansował i uzbrajał ruch strzelecki w Galicji. Rozpoczęła się walka o władze nad Legionami, którą w taki sposób opisuje Władysłąw Stadnicki, jeden ze współpracowników Piłsudskiego w tamtym czasie: Przy nieudolnych generałach Legiony znlazłyby się w fatalnej pozycji, gdyby nie Zagórski, którego szkalowanie weszło w modę, istniał bowiem pewien antagonizm miedzy Zagórskim, a Piłsudskim, była to walka o władzę dwóch wybitnych indywidualności[2]. Podobnie uważał Jan Dąbski: kpt. Zagórski był właściwym i rzeczywistym Komendantem Legionów. W Legionach działo sie wszystko wedle jego woli. Sam fakt stworzenia Komendy Legionów postawił go od razu w antagonizmie z Piłsudskim. Ich wzajemna nieufność przerodziła się w nienawiść. Zagórski chciał zagarnąć pod siebie Piśłduskiego i osłabić jego siłę. Zagórskiego jako zawodowego wojskowego drażniło warcholstwo Piłsudskiego, drażniło go lekceważenie rozkazów Komendy Legionów i coraz większe rozluźnienie stosunków między grupą Piłsudskiego, a grupą Legionów[3] Od 1916 Zagórski był dowódcą 3 pułku piechoty II Brygady Legionów. Usunięty z Legionów za intrygi i działanie na szkodę armii austriackiej. Wedle zdania wielu osobistości powiązanych z Legionami, był jednak bardziej lojalny wobec monarchii austro-węgierskiej, niż własnych towarzyszy broni ("oficer bardziej austriacki niż polski"). Wydaje się jednak, że dotyczyło to głównie I Brygady Legionów, grupy oficerów, z którymi znalazł sie w konflikcie. Doprowadził nawet do aresztowania kilku z pośród nich. Można stwierdzić, że realizował swoje daleko idące plany, nie licząc się z opinią legionistów.

W czasie formowania Wojska Polskiego, 23 października 1918 roku, dowództwo nad armią i najwyższymi władzami wojskowymi objął gen. Tadeusz Rozwadowski, a Włodzimierz Zagórski, wtedy w randze pułkownika został jego zastępcą. Dwa dni później Rada Regencyjna wydała dekret o powołaniu urzędu szefa Sztabu Wojska Polskiego i 28 października na stanowisko to powołano oficjalnie Rozwadowskiego. Wydarzenia owe przebiegały w atmosferze wielkiego entuzjazmu. Nowy szef sztabu wraz ze swymi współpracownikami przystąpił do intensywnych prac nad organizacją centralnych instytucji wojskowych oraz nowych oddziałów Wojska Polskiego. Podstawą tych działań były projekty opracowane przez płk Zagórskiego. Równocześnie powstało Ministerstwo Spraw Wojskowych (MSWoj.). Stanowisko ministra zarezerwowano dla więzionego w Magdeburgu J. Piłsudskiego.

W 1919 roku Zagórski został szefem sztabu armii północnej. W decydującej fazie bitwy warszawskiej spisał się bardzo dobrze, dając dowód swych nieprzeciętnych umiejętności wojskowych. A jednak zdaniem zaciętych piłsudczyków okazał kompletny brak zdolności militarnych, lecz jego wartość jako żołnierza potwierdzają rozkazy operacyjne z wojny 1920 roku.

Po odparciu bolszewików, Włodzimierz Zagórski został odsunięty od armii przez Piłsudskiego, od kwietnia 1921 do marca 1923 znajdował się w stanie spoczynku.

W okresie do 1926 rzekomo twierdził iż posiada podpisane pokwitowania płatnych agentów austriackich między innymi Walerego Sławka. Niektóre z tych dokumentów pokazywał politykom antypiłsudczykowskim. Powrócił po odejściu Piłsudskiego z polityki i od marca 1923 był szefem Wydziału Przemysłu Wojennego.

W przewrocie majowym Włodzimierz Zagórski opowiedział się po stronie legalnego rządu Wincentego Witosa. 12 maja objął dowództwo grupy lotniczej w Warszawie, w miejsce gen. Ludomiła Rayskiego. Jako dowódca lotnictwa, bardzo szybko opanował sytuację na warszawskim lotnisku wojskowym. W dodatku dokonał zarekwirowania kilku samolotów cywilnych i wykonując rozkazy zwierzchników kierował lekkimi, wręcz symbolicznymi bombardowaniami wojsk Piłsudskiego. A jednak w wyniku tych bombardowań padli zabici i ranni, podobnie, jak w wyniku ostrzeliwania lotniska przez wojska Marszałka padli zabici i ranni po stronie rządowej.

Oskarżony o osobiste bombardowanie lotnicze wojsk marszałka, Zagórski został aresztowany 15 maja 1926 w Wilanowie, przewieziony do Wilna i uwięziony wraz z gen. Tadeuszem Rozwadowskim i trzema innymi generałami w Wojskowym Więzieniu Śledczym nr III na Antokolu na ponad rok. Warunki w więzieni były ciężkie, cele nieogrzewane, reżim więzienny surowy jak to uzasadniano w interesie śledztwa. Kiedy w październiku 1926 roku Wojskowy Sąd Okręgowy nr 1 w Wilnie wydał orzeczenie w sprawie gen. Rozwadowskiego że powinien on zostać natychmiast zwolniony, prokurator wojskowy przedłużył areszt śledczy dla wszystkich pięciu generałów z powodów "interesów wojska pierwszorzędnej wagi".

Zagórski rzeczywiście wydawał rozkazy lotnictwu, ale wykonywał w tym zakresie rozkazy swoich zwierzchników generałów Rozwadowskiego i Malczewskiego. Wbrew rozpuszczanych o nim plotkom, sam nigdy nie pilotował żadnego z bombardujących wojska Piłsudskiego samolotów. Postawiono mu też szereg zarzutów natury kryminalnej w związku z niedopełnieniem obowiązków w sprawie Francopolu, ale nie sformułowano ostatecznie żadnego aktu oskarżenia.Dopiero w kwietniu 1927 roku, kiedy profesor Uniwersytetu w Wilnie i sympatyk Piłsudskiego Marian Zdziechowski opublikował broszurę w obronie uwięzionych generałów - "Sprawa sumienia polskiego", nacisk opinii publicznej spowodował zmianę stanowiska władz wojskowych.

Zagórski został zwolniony po roku więzienia w Wilnie, w dniu 6 sierpnia 1927 roku; w tym też czasie rzekomo sporządzono akt oskrażenia, ale Zagórski jak mówiono miał odpowiadać z wolnej stopy. Eskortowany przez kilku oficerów w pociągu do Warszawy, zaginął po powrocie do stolicy.

Zagórski w czasie pobytu w więzieniu pisał pamiętniki, w których krytykował działalność marszałka. Jako oficer sekcji wywiadowczej armii austriackiej znał doskonale kontakty Piłsudskiego z HK-Stelle. Niewątpliwie naraził się także wielu środowiskom w armii zwłaszcza w lotnictwie zwolennikom budowy własnego niezależnego od Francji przemysłu lotniczego, a także ludziom powiązanym z aferą korupcyjną w firmie Francopol. Zagórski, któremu nigdy nie przedstawiono formalnie zarzutów, ale którego według źródeł oficjalnych czekał proces i w przypadku skazania wieloletnie więzienie, jako były oficer wywiadu, mógł teoretycznie wyreżyserować własne zniknięcie. Teza, jakoby został zamordowany z rozkazu - lub nawet przez samego - Józefa Piłsudskiego nie została dotąd udowodniona, wydaje się prawdopodobna szeregu współczesnym politykom (jak Witos, zob. jego pamietniki) oraz części historyków  ale odrzucona przez Urbankowskiego.