| Jak to z Ogniem bylo
naprawde Wlodzimierz Godlowski, opublikowane w grupie internetowej soc.culture.polish |
|
Jak to z Ogniem bylo naprawdeAutor Wlodzimierz Godlowski |
Teksty z “Naszego Dziennika” i “Trybuny”.
Nasz Dziennik:
Na ten gest władze niepodległej Rzeczypospolitej nie były w stanie się zdobyć przez 17 lat. Prezydent Lech Kaczyński odsłonił wczoraj w Zakopanem pomnik Józefa Kurasia “Ognia” i jego podkomendnych poległych w walce z Niemcami i komunistami w latach 1943-1950. Udział w uroczystościach wzięli ministrowie, parlamentarzyści, kombatanci walki o niepodległość, w tym siedmiu ostatnich żyjących podkomendnych Józefa Kurasia oraz syn “Ognia” - Zbigniew.

Uroczystości rozpoczęła Msza św. w kościele parafialnym pw.
Najświętszej Rodziny przy Krupówkach, pod przewodnictwem ks. bp. Albina
Małysiaka z Krakowa. - By kochać Matkę Ojczyznę, trzeba Ojczyznę znać, wiedzieć,
w jakiej sytuacji dzisiaj się znajduje oraz jaka była jej historia - zaznaczył
ksiądz biskup. Hierarcha wskazał na fakt, że od pokoleń Naród Polski odznaczał
się szczególnym nabożeństwem do Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, które
to nabożeństwo “niczym złota nić wplecione było w historię naszego Narodu”.
Podkreślił, że jak przed wiekami, tak i dzisiaj w naszym społeczeństwie
potrzebna jest iskra, która obudziłaby uśpiony patriotyzm. Zaznaczył, iż Polacy
w burzliwych dziejach Narodu garnęli się do Matki Bożej. Zaakcentował, że od
Józefa Kurasia, pseudonim “Ogień”, który na ołtarzu Ojczyzny złożył swoją
ofiarę, walcząc z okupantem niemieckim oraz z reżimem komunistycznym, który
przystał do prawdziwej Polski i walczył o jej wolność, winniśmy się uczyć ofiary
dla Ojczyzny. Na zakończenie homilii ks. bp Małysiak wykrzyknął: “Najjaśniejsza
Rzeczpospolita Polska niech żyje!”, w świątyni odpowiedziano: “Niech
żyje!”.
Po Eucharystii defilada przemaszerowała przez ulice Zakopanego przed
pomnik w parku przy ul. Kościuszki. Odsłonięcia monumentu dokonał prezydent
Polski Lech Kaczyński oraz syn “Ognia”, a poświęcenia ks. bp Albin
Małysiak.
- Nie zawsze było łatwo być synem “Ognia”. Zawsze byłem dumny ze
swego ojca, dzisiaj jestem bardzo wzruszony i szczęśliwy - mówił syn “Ognia”
Zbigniew Kuraś, dziękując za Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski “w
uznaniu za wybitne zasługi w działalności na rzecz niepodległości
Rzeczypospolitej Polskiej”, którym prezydent uhonorował jego matkę, wdowę po
“Ogniu”, Czesławę Bochyńską. Zaznaczył, że jest to odznaczenie szczególne dla
wszystkich, którzy walczyli wraz z “Ogniem”.
W przesłaniach na uroczystość,
m.in. od Marka Jurka, marszałka Sejmu RP, z mocą podkreślono, że żołnierze
“Ognia” przyczynili się do zachowania suwerenności na Podhalu podczas II wojny
światowej, ale także po jej zakończeniu, walcząc z systemem komunistycznym
narzuconym przez Związek Sowiecki. Podkreślono, że pomnik będzie przypominał
chwałę bohaterów, o których przez lata milczano. Dziś Polska spłaca im dług za
zasługi w obronie niepodległości Ojczyzny. Składa hołd tym, którzy polegli w
walce z reżimem niemieckim i sowieckim w obronie wolności Ojczyzny i wiary
przodków.
Organizatorem uroczystości oraz powstania pomnika była Fundacja
“Pamiętamy” (dokumentująca i popularyzująca historię walki Polaków o
niepodległość i prawa człowieka). W realizację przedsięwzięcia włączył się Urząd
Miasta Zakopane.
Po uroczystościach prezydent RP wjechał kolejką na Kasprowy
Wierch. Tu, przy tablicy upamiętniającej pobyt w tym miejscu Jana Pawła II
podczas pielgrzymki w 1997 roku, złożył kwiaty. Na Kasprowym Wierchu prezydent
spotkał się m.in. z Pawłem Skawińskim - dyrektorem Tatrzańskiego Parku
Narodowego, Janem Krzysztofem - naczelnikiem TOPR, oraz Tomasem Vancurą -
dyrektorem Słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Prezydent w rozmowie z
dziennikarzami podkreślił, że przyjechał na uroczystości do Zakopanego “w ramach
przywracania pamięci”. - Postać “Ognia” jest postacią wartą upamiętnienia,
chociaż wiemy, że do dzisiaj budzi ona różnego rodzaju spory - mówił Lech
Kaczyński. Zaznaczył, że nie spodziewał się tak dużej liczby uczestników
uroczystości.
“Trybuna”:
Pomnik dla mordercy
SKANDAL * Kaczyński gloryfikuje watażkę
Obecny prezydent odsłonił w Zakopanem pomnik Józefa Kurasia „Ognia”, powojennego watażki działającego na Podhalu, który według obliczeń Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zamordował ok. 450 osób, w tym wielu Żydów i Słowaków. Dziś Kuraś lansowany jest przez rządzącą prawicę na bohatera walczącego z komunistyczną władzą.
Uroczystość miała chwilami groteskowy przebieg – pod pomnikiem słynącego z bezwzględności i chorobliwego antysemityzmu Kurasia zgromadzili się przedstawiciele władz, Kościoła, wojska, weterani i harcerze. Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, przekonywał, że „Ogień” „nigdy nie był kontrowersyjną postacią”, a jego żołnierzom trzeba „zwrócić pamięć i honor”. Odczytujący apel poległych major Wojska Polskiego grzmiał natomiast, że członkowie oddziału Kurasia „walczyli z okupantami sowieckimi i ich poplecznikami” oraz ginęli „za wiarę przodków”. Punktem kluczowym tej antykomunistycznej imprezy stało się odsłonięcie pomnika Kurasia przez obecnego prezydenta i Zbigniewa Kurasia, syna „Ognia”.
Kim był człowiek, któremu wczoraj oddano w Zakopanem cześć? W czasie okupacji Kuraś działał w podziemiu. AK wydała na niego wyrok śmierci za opuszczenie wyznaczonej pozycji, w wyniku czego zginęło kilku partyzantów. Wykonania wyroku uniknął dzięki podporządkowaniu się Batalionom Chłopskim. Potem Kuraś ściśle współpracował z Armią Ludową i radziecką partyzantką w wyzwalaniu Podhala. Z nową władzą związał się na tyle, że w marcu 1945 r. został kierownikiem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Pozostawał jednak w ostrym konflikcie z miejscowymi strukturami PPR, która nie akceptowała Kurasia. Zaczęto badać wojenną przeszłość „Ognia”. Gdy Kuraś dowiedział się o wszczęciu śledztwa przeciwko niemu, zdezerterował zakładając w górach kilkusetosobowy oddział mordujący przedstawicieli władzy ludowej, Żydów, Słowaków oraz osoby, które odmawiały współpracy z jego ludźmi.
Kuraś słynął z antysemityzmu. W odezwach do ludności pisał o „najeźdźcach bolszewickich” i „przeklętym żydostwie”. „Pluskwy żydowskie” i „opryszki ze służby bezpieczeństwa” – takie wyzwiska padały w jego pismach. Nie kończyło się na słowach. 29 lutego 1946 r. jego ludzie zamordowali w Zakopanem Józefa Oppenheima, przewodnika i szefa Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Powodem było „niepolskie” brzmienie nazwiska znanego naukowca. W swoim dzienniku pod datą 3 maja 1946 r. Kuraś zapisał: „W nocy samochód z Żydami. Mieli być przeprowadzeni przez granicę. Przed Krościenkiem do rowów. Salcia krzyczy: Panie Ogień, taką nieładną demokrację pan robi. Ucięto język”. Wszystkich pasażerów autobusu zamordowano.
W Maniowach oddział Kurasia zabił cztery osoby, które jego dowódca podejrzewał o współpracę z władzą ludową. Ale z jego ręki cierpieli także „swoi” – jako szef PUBP brał udział w represjach wymierzonych w byłych żołnierzy AK. W lutym 1947 r. Kuraś zginął otoczony przez oddział KBW w Ostrowsku.
Nic dziwnego, że przeciwko uhonorowaniu Kurasia protestowali kombatanci, w tym byli żołnierze AK, a także środowiska żydowskie. W 1996 r., gdy pojawiły się pierwsze poważne próby rehabilitacji Kurasia, środowisko żydowskich kombatantów wydało oświadczenie pt. „Ilu Żydów trzeba zamordować, by zostać narodowym bohaterem?”. Przeciwko gloryfikacji „Ognia” opowiadają się także historycy słowaccy, dla których właściciel pomnika w Zakopanem jest autorem czystek etnicznych na Orawie i Spiszu i wypędzenia stamtąd 6,5 tys. Słowaków. Przez kilka lat budowę pomnika próbowali blokować niektórzy radni Zakopanego. Tylko częściowo osiągnęli sukces – monument stanął nie w centrum miasta, ale w bardziej oddalonym od szlaków turystycznych miejscu – niedaleko dworca PKS.

|
Fundacja "Pamiętamy i Burmistrz Miasta Zakopane maj± zaszczyt
zaprosić na Uroczystość odsłonięcia pomnika Józefa Kurasia "Ognia"
i Jego Podkomendnych poległych w walce z hitlerowskim i komunistycznym
zniewoleniem w latach 1943-1950 która odbędzie się z okazji święta Wojska
Polskiego 13 sierpnia 2006r. w Zakopanem
|
Bohaterem niniejszej pracy jest partyzant z Podhala, bojownik o wolność
Polski w czasie okupacji niemieckiej, po wojnie określony mianem bandyty,
okrutnego góralskiego watażki - Józef Kuraś pseudonim ? Ogień? . Jest to próba
scharakteryzowania stosunku literatury nie tylko historycznej do jego osoby na
przestrzeni niemal pięćdziesięciu lat .
Przeglądem zostały objęte publikacje pochodzące z okresu Polski Ludowej, jak
i te wydane po 1989 roku . Interesuje nas punkt widzenia postaci Kurasia i jego
?przeistaczanie się? w oczach twórców z człowieka wyklętego w bojownika sprawy
narodowej . Cechą szczególną tej pracy - to brak charakterystyki źródeł . Wynika
to z faktu , że wszelakie informacje tego rodzaju nie zostały dotychczas wydane
. Materiały źródłowe dotyczące sprawy Kurasia istnieją w ogromnej mierze w
Archiwum Delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Krakowie . Zostały tam zdeponowane
również dokumenty Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego ( UBP) , zapiski samego
Kurasia ; rozkazy , ulotki , druki nakładanych kontrybucji , kwity , także
osobiste opisy zdarzeń i faktów , zwane umownie ? Dziennikiem Ognia?. Poza tym
interesujące materiały można znaleźć w Archiwum Państwowym w Krakowie w
Dokumentach Polskiego Stronnictwa Ludowego ( PSL ) oraz Archiwum Zarządu
Wojewódzkiego PSL . Wreszcie istnieją zbiory prywatne osób związanych z Kurasiem
- jego rodziny i znajomych . Wszystkie te okoliczności sprawiają , że jedynym
sposobem ogarnięcia problematyki ?Ognia? jest posiłkowanie się istniejącymi
opracowaniami . Nie zważając na niedobór elementów , które należy ułożyć niczym
w układance , starania zostają podjęte w celu odpowiedzi na następujące pytania
: czy można jednoznacznie stwierdzić, co spowodowało nagłą zmianę nastawienia
historyków i publicystów do tej bez wątpienia kontrowersyjnej postaci ? Czy
rzeczywiście wszystko zostało w tej sprawie powiedziane ? Czy przeciwnicy ?
Ognia? - niegdyś zwalczający jego oddział zbrojnie - w swoich wypowiedziach są
przekonujący ? I czy wreszcie rodzina , koledzy z partyzantki nie próbują
dokonać ? ulepszających? zmian w jego powikłanym, nie do końca rozumianym
życiorysie ?
Aby zaspokoić ciekawość badacza należy spojrzeć w pierwszej kolejności na
życiorys Kurasia - człowieka niegdyś porównywanego z racji popełnianych czynów
do podhalańskich zbójników .
Józef Kuraś urodził się w Waksmundzie 23 października 1915 roku . W latach
1921 - 1926 chodził do szkoły w Waksmundzie , a w latach 1928 - 1933 do
gimnazjum w Nowym Targu . W klasie VI rzucił szkole , prawdopodobnie na skutek
konfliktu z rodzicami na tle ? kłopotów wychowawczych? . Pogodzony ostatecznie
pozostał w domu i pomagał w gospodarstwie razem z bratem Michałem i siostrą
Marią . W 1936 r . został powołany do wojska . Służbę odbył w 2 Pułku Strzelców
Podhalańskich (2 PSP) w Sanoku , a następnie skierowany został do szkoły
podoficerskiej Korpusu Ochrony Pogranicza ( KOP ) w Głębokiem , gdzie po jej
ukończeniu awansowano go do stopnia kaprala . Po kursie pełnił służbę w Słobodce
koło Wilna . Po powrocie z wojska , Kuraś ponownie zajął się pracą i włączył się
w nurt polityki ludowej . Pragnął w ten sposób kroczyć śladami ojca Józefa ,
który w 1923 roku zorganizował koło PSL ? Piast? w połowie lat 30 - tych jako
koło SL liczące około 50 członków i w powiecie zajmowało trzecie miejsce po
Nowym Targu i Maruszynie . Późną wiosną 1939 roku Kuraś został wezwany na
kilkutygodniowe ćwiczenia w szeregach 1 PSP w Nowym Sączu . 25 sierpnia uległ
zmobilizowaniu . Walczył w szeregach 8 kompanii pod dowództwem kpt . Lucjana
Świerczewskiego . Kompania tak jak i cały pułk pozostawała w ciągłej walce z
atakującymi Niemcami . Jej szlak bojowy wiódł od Limanowej przez Nowy Sącz ,
Bobową , Szymbark , Jasło , Krosno , Dynów , Bircze , Mościska i Las Janowski .
18 września, na drugi dzień po przekroczeniu polskiej granicy przez wojska
sowieckie , dowództwo 1 PSP postanowiło się poddać Niemcom. Józef Kuraś nie
wybrał jednak niewoli i z kilkoma innymi oficerami i żołnierzami zamierzał
przedostać się do Francji . Plan ich jednak się nie powiódł i po tułaczce 14
października 1939 roku Kuraś wrócił do Waksmundu . Nadszedł czas okupacji
niemieckiej . Na Podhalu rozpoczęła się akcja wdrażania niemieckiej polityki
narodowościowej : propaganda przekonywała górali , że są ludnością odrębną ,
niepolską , mającą przodków w skandynawskich Gotach . Akcja ? ?Goralenvolku?
obejmowała szkoły , w których zaczęto nauczać języka góralskiego , oferowała
lepsze warunki życia dla ludzi przyznających się do pochodzenia góralskiego ,
namawiała do wyjazdu do pracy do Rzeszy .
Trud zwalczania ? Goralenvolku? podjęły organizacje Związek Walki Zbrojnej -
Armia Krajowa, Powiatowa Delegatura Rządu, SL Roch . Były to działania w rzeczy
samej o podobnej idei , lecz działające osobno , co nie wróżyło powodzenia w
wysiłkach . Dopiero w maju 1941 roku za sprawą Augustyna Suskiego - absolwenta
Uniwersytetu Jagiellońskiego , wykładowcy i wychowawcy młodzieży wiejskiej w
uniwersytetach ludowych - nastąpiła konsolidacja sil poprzez stworzenie
organizacji konspiracyjnej pod nazwą Konfederacja Tatrzańska . Głównym jej celem
była walka z okupantem o Polskę wolną , niepodległą , ale też demokratyczną .
Członkami Konfederacji były osoby związane przed wojną z ruchem ludowym
istniejącym na Podhalu ; do tego kręgu zaliczał się też Józef Kuraś ? Orzeł?
przewodniczący placówce KT w Waksmundzie .
Właśnie za jego sprawą placówka ta , istniejąca od czerwca 1941 roku ,
wykazała dużą aktywność w zwalczaniu ?Gorallenvolku? , przeciwdziałaniu na rzecz
wyjazdu do Rzeszy , przeciw wywózce drzewa do tartaku dla celów wojennych ,
przeciw kontyngentom itp . Wśród tych ludzi zrodziła się myśl zorganizowania
grupy wypadowej przeciw instytucjom pracującym na rzecz wroga .
Kuraś od chwili utworzenia oddziału , w obawie przed aresztowaniem w domu
bywał tylko po kryjomu , a nocami organizował akcje przeciw urzędom
administracyjnym i placówkom gospodarczym w Łopusznej , Szaflarach i Odrowążu .
Grupa niszczyła spisy ludności , inwentarze , wykazy kontyngentów . , zabierała
pieniądze oraz towary ze sklepów .
Rok 1942 przyniósł rozbicie Konfederacji Tatrzańskiej wskutek inwigilacji
wewnętrznej prowadzonej przez niemieckiego agenta Stanisława Wegner -
Romanowskiego . Z organizacji pozostał czynny jedynie oddział Kurasia , którego
członkowie od tej chwili ograniczyli kontakt z ludnością okolicznych wiosek do
minimum .
W 1943 na Kurasia spadł ogromny cios ; w odwecie za zamordowanie na Turbaczu
dwóch policjantów granatowych i w skutek denuncjacji , Niemcy 29 czerwca
otoczyli dom Kurasiów w Waksmundzie , zamordowali 73 - letniego ojca , żonę
Elżbietę i 1,5 - rocznego synka Zbigniewa , a dom spalili .
Od czerwcowej tragedii Kuraś zmienił pseudonim z ? Orła? na ? Ogień? , co
było wynikiem bólu po stracie najbliższych , jak również znakiem rozpoczęcia
nowego rozdziału w walce z wrogiem .
Po likwidacji KT istotnym problemem dla grupy Kurasia stało się zaplecze
organizacyjne . Nie widząc perspektyw na odwołanie się do ludowców , którzy w
powiecie nowotarskim nie dysponowali własną silą zbrojną , ? Ogień? zdecydował
się na kontakt z AK . 10 lipca 1943 roku na Turbaczu spotkał się z ppor .
Władysławem Szczypką ? Lechem? z Mszany Dolnej i jego zastępcą ppor . Janem
Stachurą ? Adamem? gdzie osiągnięto porozumienie , na mocy którego oba oddziały
utworzyły obóz , zachowały wobec siebie autonomię , kierownictwo nad grupami
objął ? Lech?, zaś Kuraś otrzymał funkcję szefa gospodarczego. Obóz o
kryptonimie ? Wilk? istniał do stycznia 1944 roku.
Pomimo współpracy z Armią Krajową Kuraś wyraźnie oddziela się od polityki
londyńskiej , opierając się na poglądach ludowych . Niemal bezpośrednio po
likwidacji ?Wilka? , ludowcy nowotarscy uznając , za ludowy oddział ? Ognia? -
wiosną 1944 roku - włączyli go za jego przyzwoleniem do Ludowej Straży
Bezpieczeństwa ( LSB ) , która miała być odrębną siłą zbrojną na tym obszarze .
Pomimo upomnień o podporządkowaniu się dowództwu AK - Kuraś nie zdecydował się
na zmianę organizacji .
Latem 1944 roku doszło do spotkania z pojedynczymi oddziałami sowieckimi .
?Ogień? za zgodą nowotarskiego Powiatowego Kierownictwa Ruchu Ludowego ( PKRL )
nawiązał kontakt z grupą Ludmiły Gordijenko ? Tania? . Chociaż Kuraś nie należał
do sympatyków Sowietów, to współdziałał z nimi z powodu wspólnoty interesów -
walki z Niemcami .
Nowotarska Powiatowa Delegatura Rządu ( PDR ) , bezpośrednio po wybuchu
powstania warszawskiego podjęła decyzję o usunięciu niemieckich konfidentów z
terenu Podhala . Na wykonawcę rozkazu przeznaczyła Kurasia wraz z jego ludźmi ;
tak powstał Oddział Specjalny mający za zadanie wykonywanie podziemnych wyroków
.
Najważniejsze walki Kuraś toczył w styczniu 1945 . 20 stycznia wspólnie z AL
rozbił kolumnę niemieckich samochodów ciężarowych pod Klikuszową . Współpracował
z regularną Armią Czerwoną , prowadząc Rosjan sobie znanymi szlakami górskimi .
Dzięki szybkiemu opanowaniu okolic Nowego Targu , Niemcy opuścili miasto
pozostawiając je nienaruszone . 30 stycznia 1945 roku ? Ogień? ze swym oddziałem
i grupą partyzantów sowieckich wkroczył do Nowego Targu . Wojna z Niemcami dla
Józefa Kurasia zakończyła się . Niebawem jednak miała się rozpocząć kolejna
.
Podhale po wojnie wkroczyło w nowy etap stosunków społeczno - politycznych .
Usuwanie niemieckiego okupanta trwało dosyć długo , w dodatku musiano rozprawić
się z przeróżnymi kolaborantami hitlerowskimi . Nastąpił wzmożony ruch ludności
i to we wszystkich możliwych kierunkach : wyjeżdżali mieszkańcy Wielkopolski,
Warszawy i innych regionów wysiedleni stamtąd przez władze okupacyjne ;
opuszczali przeludnione wsie młodzi górale udając się na Śląsk i ziemie
zachodnie w poszukiwaniu pracy - ale tylko nieliczni tam zostawali - większość
rychło wracała z powodu nieprzystosowania do nowych realiów życia i tęsknoty za
rodzinnymi stronami .
W Nowotarskie przybywali też inni : jedni dla zrobienia interesów , gdyż
wabiła ich bliskość granicy ; ci związani z władzą , obejmowali różne stanowiska
najczęściej nie zważając na miejscowe sympatie polityczne . Przyjeżdżali tutaj
również ci , którzy chcieli opuścić kraj ze względów politycznych , albowiem w
pierwszych miesiącach wolności przekroczenie granicy z Czechosłowacją nie
stanowiło trudności .
Sama wojna i okupacja pozostawiła nieciekawą moralnie spuściznę : powszechne
nielegalne pędzenie wódki i spowodowane tym pijaństwo , złodziejstwo połączone z
bandytyzmem , któremu sprzyjała powszechna dostępność broni . Wykorzystywali to
ludzie nie posiadający zawodu , zatrudnienia , wykolejeni przez wojnę . Proceder
ten uprawiali też przybysze , i to ci którzy zawodowo mieli z tym zjawiskiem
walczyć ; milicjanci i żołnierze Ludowego Wojska Polskiego , od szeregowców
poczynając na oficerach kończąc .
Wreszcie nadejście nowej władzy spowodowało niepokoje i niepewność ludności ,
która z pogłosek napływających sukcesywnie na Podhale , poczęła wyrabiać sobie
własny punkt widzenia na nowe rządy i formy ich sprawowania . Najpierw jedyna
władzą była rosyjska komenda wojenna składająca się z sil NKWD pod rozkazami
majora Leonida Masłowa . Rządy komendy wojennej trwały do czasu wycofania
głównych sil Armii Czerwonej z terytorium Niemiec w lipcu 1945 roku - już po
powołaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej . W ten sposób stworzono warunki
do zainstalowania się pierwszych władz w powiecie , w którym nie było
komunistycznej tradycji . Organizatorów trzeba było przysłać z zewnątrz i jak
się okazało , również większość funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa
Publicznego (UBP) , ponieważ miejscowi partyzanci spod znaku BCh czy AK nie
nadawali się do wykonywania nowych zadań . Powiatowy UBP (PUBP) nadal pracował
pod dyktando ?doradcy? z NKWD , który uczył polskich funkcjonariuszy ?nowych?
sposobów działania , aby umocnić władzę PPR .
Jak przedstawiały się losy Kurasia w tym okresie ? Bezpośrednio po zdaniu
broni i rozwiązaniu oddziału, za aprobatą Masłowa , wspólnie z ppor . Zygmuntem
Sieleckim z AL przystąpili do organizacji odpowiednich służb tworząc zalążki
przyszłej Komendy Powiatowej MO . Z tej racji ? Ogień? i jego ludzie zostali
uznani za funkcjonariuszy MO; samego Kurasia zaczęto określać mianem komendanta
powiatowego . Trzeba przyznać , że z powierzonego im zadania ? ogniowcy?
wywiązali się poprawnie , traktując całą akcję jako uwieńczenie walki z wrogiem
.
Na początku lutego 1945 roku przybyła z Krakowa ekipa dla zorganizowania
Komitetu Powiatowego Polskiej Partii Robotniczej ( KP PPR ) , KP MO i PUBP . PPR
organizował Władysław Machejek jako sekretarz , komendantem powiatowym MO został
mianowany ppor . Aleksander Karaś , a szefem PUBP - ppor . Stanisław Strzałka .
Doszło do pierwszego spotkania Kurasia z nominatami . Z pewnością rozmowa nie
należała do łatwych , jednakże obie strony musiały dojść do porozumienia , gdyż
8 lutego ? Ogień? udał się wraz z Janem Kolasą ? Powichrem? do Lublina do rządu
. Wg Kolasy ? pojechaliśmy tam bo tam był według nas , nasz partyzancki sztab ,
nasz rząd? . Z Lublina udali się do Warszawy ( Rząd Tymczasowy i Komitet
Centralny PPR przeniesione zostały wcześniej do stolicy ) gdzie w Departamencie
Kadr MBP Kuraś otrzymał skierowanie do pracy w PUBP w Nowym Targu , które
równało się nominacji na stanowisko kierownika . Z tym dokumentem zameldował się
w połowie marca w Wojewódzkim UBP w Krakowie , tym samym otrzymując formalny
angaż na wymienione wyżej stanowisko .
Nominaci w Nowym Targu poczuli się zagrożeni . Przecież bezpośrednio po
wyjeździe Kurasia rozpoczęli weryfikację członków UBP i MO zwalniając ludzi nie
związanych z PPR - em , obsadzając stanowiska swoimi ludźmi z zewnątrz .
Jednocześnie trwało dochodzenie na temat przeszłości okupacyjnej Kurasia ,
potrzebne do sporządzenia wniosku o zwolnienie go ze służby w trybie
natychmiastowym .
Kuras po powrocie zastał swoje stanowisko obsadzone przez nieznaną osobę ,
udał się więc do Zakopanego by objąć funkcję zastępcy szefa UBP . Według ?
Powichra? : ? pojechaliśmy tam , ale nic nam się nie spodobało? . Tymczasem WUBP
na wniosek nadesłany z Nowego Targu , wszczął śledztwo przeciw Kurasiowi .
Oprócz zarzutów z czasu okupacji , doszły nowe , a mianowicie pijaństwo na
posterunkach MO oraz ? znikanie broni? . należy liczyć się z faktem , że Kuraś
dysponując swoimi ludźmi zarówno w Urzędach nowotarskim jak też krakowskim ,
mógł mieć informacje dotyczące postępowania przeciwko niemu . 11 kwietnia 1945 r
. został wezwany do WUBP - prawdopodobnie w celu złożenia wyjaśnień . Czy
liczenie się z możliwością aresztowania i osadzenia w najlepszym wypadku na
długie lata spowodowały podjecie decyzji o pójściu w Gorce ?
Niewykluczone , że stały za tym inne pobudki znane jedynie jemu samemu ,
wynikające być może z doświadczeń wojennych i pewnych przestrzeganych wartości
.Faktem niewątpliwym jest rozpoczęcie nowej wojny ? ogniowej? skierowanej już
nie przeciw Niemcom , a przeciwko rodakom , w jego rozumieniu wysługujących się
Sowietom .
Józef Kuraś z chwilą ucieczki w góry wydał na siebie i swoich ludzi wyrok
śmierci . Jego oczekiwanie na rozpętanie III wojny światowej , było tak samo
niedorzeczne jak nadzieja na rychłe opuszczenie Polski przez Armię Czerwoną .
Człowiek ten musiał zdawać sobie sprawę , że walka z okolicznymi oddziałami MO ,
niszczenie ich placówek napady na UB - owców czy PUBP w Nowym Targu i UBP w
Rabce , będą miały szanse powodzenia , do czasu zorganizowania obławy złożonej z
oddziałów Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego (KBW ) i jednostek Ludowego Wojska
Polskiego . Mimo to potrafił utrzymać się w górach przez niemal dwa lata
.
Przedstawienie w tym miejscu dokładnego przebiegu walk Kurasia byłoby
zamierzeniem chybionym , ze względu - po pierwsze na objętość materiałową , po
drugie na znaczne rozszerzenie tematu w kierunku odbiegającym od przyjętych ram
badawczych . Celem moich rozważań jest zdefiniowanie oceny postępowania ? Ognia?
w okresie powojennym na podstawie dostępnych dzieł naukowych oraz pozycji
posiadających charakter publicystyczny .Pragnę odpowiedzieć na zagadnienie
dotyczące pojmowania sylwetki Józefa Kurasia w latach 1947 - 1989 i w mijającym
dziesięcioleciu . Jak ukazywano ? Ognia? w czasach komunizmu , czemu służył taki
wizerunek osoby wówczas ? wyklętej? ?
Pisarstwo historyczne dotyczące powojennego okresu działalności ? Ognia? to
na ogół pozycje pamiętnikarskie i publicystyczne . Pierwsza książka traktująca o
tamtych czasach jest ? Tedy przeszedł huragan? autorstwa Władysława Machejka ,
ówczesnego sekretarza PPR w Nowym Targu napisana w formie dziennika . Pierwsze
wydanie z 1955 roku doczekało się czterech wznowień ; jak podkreślał sam autor w
wydaniu z 1985 r . nakład lektury uznanej za obowiązkową w PRL - u przekroczył
150 tys . Obraz Kurasia to typowe przedstawienie bandyty występującego przeciw
władzy ludowej : awanturnik , sadysta , notoryczny pijak , arogancki , butny ,
za nic mający ludzi nie podzielających jego poglądów. Machejek usiłował
wprowadzić gwarę góralską w wypowiedzi ? Ognia? i jego kompanów . Z pewnością
miało to pomóc czytelnikowi w odbiorze postaci i ubarwić narrację , chociaż
prawdę powiedziawszy decyzje owa można było wstrzymać . Dzieło Machejka pełne
jest nienawiści do reakcji rzekomo imperialistycznej , której celem jest
zniszczenie Kraju Rad i rozpętanie III Wojny Światowej . Nie brak zaś pochwał o
bohaterstwie poświęceniu i męstwie żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB oraz MO .
Określając charakter pozycji językiem kolokwialnym , nasuwa się stwierdzenie ,
że ?my? - czyli władza - jesteśmy dobrzy , a ?oni? - reakcyjne bandy - źli .
Machejek nawet nie spróbował odpowiedzieć na przypuszczalnie nurtujące go
pytanie - o co ?oni? walczyli i po co - oraz czy można było uniknąć ?wojny
domowej? . Niestety, tych refleksji autorowi nie dane było odczuć , badź ( co
bardziej prawdopodobne ) uniknął ich ze względów ideologicznych . Wydaje się ,
ze z tego powodu zamieścił w osobnym rozdziale ? Notatnik Ognia? . Jest to - jak
utrzymuje piszący - odtworzona część notatek zgubionych przez ? Ognia? w czasie
starcia z grupą operacyjną 110 19 kwietnia 1945 r . W notatniku krótkim ,
zwięzłym tekstem Kuraś spisywał wymarsze grup ? na akcje? , wysokości nałożonych
kontrybucji , wyroki śmierci ( wykonane i niewykonane ) , ilość broni posiadanej
i zdobytej . Charakterystyczne są wzmianki o kobietach , brak niestety większych
szczegółów znajomości . Notatnik był prowadzony od 10 lutego 1945 r . do 18
lutego 1947 . Oto próbka ? możliwości pisarskich? Kurasia : 10 XII 1945 - Sowińska , Nowy Targ , PPR . Śmierć . Buła ,
Krościenko , śmierć . Katarzyna Waksmund , śmierć . Podejrzana . Brzuch jak
stołek . Dwojaczki ? Ludzie ślimaki . Lepiej niech niewinny zginie , a obóz nie
może być zdradzony . Sumienie ? Wolność . Nie dałem się sumieniu . Katarzyna na
słupie telegraficznym . Lew nie chciał wykonać . Kulka . Baba spotkała mnie na
ulicy . ?Kas mojego chłopa zabił ?? ? Głupia . Bedziesz się żeniła drugi
raz?. To jedynie fragment z całego notatnika , pisanego chaotycznie
,często opisujący przemyślenia , fakty pozbawione wspólnych wątków - można by
rzec jest to bełkot .
Samo wyodrębnienie zapisek Kurasia , służyło przypuszczalnie dla wzmożenia
negatywnych uczuć u odbiorcy . W dodatku umiejscowienie ich na samym końcu
książki gwarantowało punkt widzenia na problem ? leśnych? w formie założonej
przez system komunistyczny .
Władysław Machejek zmarły przed dziewięcioma laty , nigdy nie ukrywał
komunistycznych sympatii - by nie rzec uwielbienia . Dlatego też w pewien sposób
jest usprawiedliwiona jego tendencyjna ocena Kurasia . Co nie znaczy , ze
zwolniony był od potraktowania sylwetki ? Ognia? w bardziej obiektywny sposób (
o ile mógł pozwolić sobie na obiektywizm człowiek bezpośrednio zwalczający
partyzanta z Turbacza ) . Publikacja jego autorstwa pozostaje świadectwem
pojmowania problemu podziemia ? imperialistycznego? przez ludzi stykających się
z nim bezpośrednio i jest ważnym elementem do badań nad nim.
Druga publikacja tycząca - pośrednio tym razem - Józefa Kurasia jest ? Był w Polsce czas ...? autorstwa Stanisława Walacha . Stanisław
Walach w latach 1945 - 1952 kierował Powiatowymi Urzędami Bezpieczeństwa
Publicznego w Chrzanowie , Limanowej i Nowym Targu , oraz był naczelnikiem
Wydziału III w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie , w
którym skoncentrowane były sprawy związane z walką z reakcyjnym podziemiem .
?Świadectwo tamtym dniom? - tego autora - napisana w 1965 roku i ? Był w Polsce
czas ...? należą do książek traktujących ten problem w sposób
rozrachunkowy . Walach nie próbował zwalczać w sposób bezkompromisowy na kartach
dzieła band podziemnych . Można zaryzykować stwierdzenie , że usiłował
przedstawić zagadnienie w obiektywnym świetle . Od Machejka odróżnia go
docenianie przeciwnika i traktowanie jako co prawda wroga , ale Polaka . Polaka
, który na skutek złudnych obietnic płynących z Zachodu nie zaprzestał walki ,
kierując ją na własną zgubę w niewłaściwym kierunku . Opisy poszczególnych spraw
, reakcyjnych oddziałów czy ludzi Walach oparł na własnych wspomnieniach ,
dokumentach archiwalnych , rozmowach przeprowadzonych ze współtowarzyszami walki
. Pisząc - jak twierdzi - starał się podawać fakty zgodnie z rzeczywistością ,
przytaczał wydarzenia w pełnym ich kształcie , jednocześnie zdając sobie sprawę
z mogących istnieć niedokładności .
?Ogniowi? w ? Był w Polsce czas ...? autor poświęcił
osobny, prawie 100 - stronicowy rozdział . Na przedstawienie w pełnym świetle
działalności ? Ognia? po wyzwoleniu zdecydował się z dwóch względów : tworzącej
się legendy Kurasia - ofiary , zmuszonego do chwycenia za broń oraz spotykanych
prób pokazania walki z nim , które - w zasadniczych spawach odbiegały od prawdy
. Aby uwiarygodnić swą relację Wałach powołuje się na uczestniczenie w walkach z
Kurasiem i znajomość większości tych , którzy rozbijali jego oddziały . Oto jak
postrzegał ? Ognia? dawny funkcjonariusz UB : ? Żądny władzy , nie uznawał
żadnych autorytetów , nie uznawał i nie zamierzał uznawać legalnie powołanych
urzędów . Był przekonany , że jedynie on może sprawować władzę na tym terenie ,
a prawo do tego daje mu jego góralskie pochodzenie?. I dalej : ? Rozmawiałem z
wieloma ludźmi z jego najbliższego otoczenia , nikt jednak nie potrafił mi dać
jednoznacznego wytłumaczenia tego faktu [niepokorności - przyp. Ł. M.] Zaważył
tu zapewne i wspomniany już trudny charakter Kurasia , tragiczny los jego
najbliższych , nieuznawanie żadnego autorytetu , jego reakcyjne poglądy
polityczne , antysemityzm i antykomunizm , pijaństwo , samowola , góralska
hyrność , zanik poczucia obywatelskiego?.
Walach potrafił, jak wspomniałem wyżej, zastanowić się nad istotą
postępowania partyzanta . Nie szkaluje bezpośrednio osoby ? Ognia? , nie rysuje
przed czytelnikiem obraz stricte negatywnego ; pozwala na refleksje u odbiorcy ,
by uzmysłowił sobie dramatyzm człowieka żyjącego w lesie , niepewnego jutra .
Jednakże autor poprzez swą intencję nie pragnął wzbudzić sympatii dla Kurasia,
bowiem na kolejnych stronach lektury ( od 1971 r. zatwierdzonej do użytku
szkolnego ) roztoczył ? obowiązującą wizję? charakteru ?Ognia? : ? Rozzuchwalony początkowymi niepowodzeniami urzędu , zjawiał się
tam gdzie się go najmniej spodziewano , wykonywał wydawane przez siebie wyroki
śmierci , rozliczał się ze schwytanymi pracownikami UB i MO . Był to okres
(wiosna 1945 ) , kiedy do oddziału napłynęło najwięcej ludzi zbałamuconych
rzekomą siłą ? Ognia? i rozsiewanymi plotkami o rychłej trzeciej wojnie
światowej i zagładzie komunizmu . Utrzymanie kilkuset ludziom zapewniały rabunki
uspołecznionych sklepów i wysokie kontrybucje nakładane na indywidualnych
gospodarzy , a nawet na cale wsie. Niewypłacalnym ? Ogień? puszczał z dymem
zabudowania gospodarcze . Niosła się przed nim przez ukryte wśród gór wioski
sława bezwzględnego watażki , utrwalana krwawymi wyrokami na tych którzy nie
podzielali jego przekonań . Strach przed okrutną śmiercią zamykał usta ogromnej
większości mieszkańców tych okolic . Bano się ujawnić miejsce pobytu Kurasia ,
bano się wskazać ukryty w lesie bunkier czy góralski szałas , służący mu za
melinę . ( ...) Najgorsze jednak było to ,że watażka ani na moment nie osłabił
swej aktywności . Uważał że nie ma w województwie siły zdolnej do zdławienia
jego oporu i unicestwienia go . Podczas częstych zbiórek wszystkich oddziałów
szeroko rozpowiadał o swoich rzekomych kontaktach z Andersem , o dolarach ,
przysyłanych mu z zagranicy na utrzymanie bandy . Zapowiadał zrzuty broni ,
lekarstw i amunicji . Parokrotnie kazał nocą rozpalać na polanach ogniska
sygnalizacyjne , a gdy samoloty nie nadlatywały , bajał o trudnościach
nawigacyjnych w górach. ( ... ) Watażka mordował nawet członków własnych
oddziałów . Nie tolerował najdrobniejszego sprzeciwu czy samowoli . Jeżeli
ktokolwiek ośmielił się dokonać napadu rabunkowego bez jego wiedzy lub też
wyznaczony przez niego na dowódcę akcji człowiek nie przesłał do obozu ściśle
określonej części zrabowanego mienia , szedł na gałąź lub odprowadzano go do
najbliższego jaru , gdzie pozostawał na zawsze? .
Zatem Stanisław Walach zastosował w końcu podobną metodę narracji , cechującą
Machejka . Pomimo zachęcenia czytelnika do refleksji , co iluzorycznie
symbolizować miało odmienne ujecie tematu - w dalszej części relacji obowiązuje
PRL - owska linia wizerunku Kurasia bandyty , reakcjonisty , człowieka wyjętego
spod prawa . Pretensji do autora chyba mieć nie można . Z uwagi na przeszłość
powojenną , osobiste zaangażowanie w tropienie ?ogniowców? , punkt widzenia
Walacha nie mógł być odmienny od prezentowanego wyżej Władysława Machejka . Obaj
byli z przekonania komunistami , obaj wierzyli w słuszność walki z podziemiem ,
obaj tez ukazali podobne relacje opierając się na własnych wspomnieniach i
zamieszczając w aneksach ?Notatnik? czy w przypadku Walacha ? Dziennik Ognia? .
Warto zatrzymać się przez chwilę nad owym ? Dziennikiem? . W dokumencie , w
przygotowaniu edytorskim , poprawiono jedynie pisownie oraz niewątpliwe błędy ,
zwłaszcza w nazwach miejscowości , jak również rozwiązano szereg skrótów , które
dodatkowo zaciemniały tekst . Dziennik prowadzony był w sposób chaotyczny i
skrótowy , miejscami wręcz trudny do zrozumienia .
? Ogień?, twierdzi Walach, notował codziennie wszystko , co robił sam i co
robili jego podkomendni . Zapisywał nazwiska tych , których kazał zabić i
pseudonimy ludzi , którzy w jego imieniu strzelali . Nazwiska ofiar przeplatają
się z wyrokami śmierci , które sam wydawał na swoich kompanów , z nazwami
podhalańskich wiosek , szczytów górskich , gdzie grasował i ukrywał się z
ilością skradzionych koni i bydła. Zapiski Kuraś prowadził w następujący
sposób:
30 I 1945 Zejście z gór
8 II Wyjazd do Lublina
14 III Powrót do Warszawy
21 III Objecie PUBP w Nowym Targu
11 IV Ucieczka do gór
i tak dalej z przerwami do lutego 1947
roku.
Na uwagę zasługuje następująca sprawa . Z wypowiedzi Machejka i Walacha
wnioskować należy o istnieniu dwóch notatników . Machejek utrzymuje , że
?Notatnik? dostał się w ręce władz poprzez działalność szpiega w szeregach
?ogniowców?. Walach nie pisze w jaki sposób zdobyto ? Dziennik? ; skądinąd
wiadomo , że nie jest to oryginał , a jedynie kopia . Nie jest moim zadaniem
rozpatrywanie stopnia wiarygodności obu tych archiwaliów . Dodam jedynie , że
dziwne dla mnie jest jednoczesne prowadzenie dwóch osobnych , nie zawsze
pokrywających się notatek przez tę samą osobę . Istnieje, moim zdaniem, duże
prawdopodobieństwo fałszerstwa któregoś z nich . Może archiwa UOP - u ujawnią
prawdę autentyczności jednego z nich?
W latach 80 - tych na temat Józefa Kurasia ukazały się wzmianki w prasie , w
wydawnictwach podziemnych . W artykule pochodzącym z ?Gazety
Krakowskiej? z 1984 r . na temat ofensywy radzieckiej w Beskidach i Gorcach w
zimie 1945 r . napisano wzmiankę o ?Ogniu? nawiązując do tych wydarzeń . Ppłk
mgr Jerzy Depo opisał udział Kurasia w ofensywie radzieckiej jednocześnie
podkreślając dalsze - powojenne - losy górala z Waksmundu : ? Powojenny ,
kontrrewolucyjny i terrorystyczny oddział zbrojny ? Ognia? to nie ten sam co
walczył z Niemcami . Pod koniec 1945 r . w jego szeregach pozostali jedynie ci ,
którzy podobnie jak sam ? Ogień? nie potrafili się zaaklimatyzować w nowych
warunkach i pozbyć okupacyjnych nawyków oraz ludzie prymitywni , którym niski
stopień świadomości politycznej sprawiał trudności określenia swego stosunku do
nowej rzeczywistości , zdemoralizowani wojenną orientacją ich dowódcy i o
niskich instynktach , którzy zasmakowali w mordzie i rabunku?.
Z tego samego roku pochodzi podziemna broszura autorstwa Juliusza Nemo
zatytułowana ? Śmierć Ognia? . Jest to literacka forma
ukazania postaci Kurasia . Treść jej opiera się na wygłaszaniu sądów chwalących
bojownika o Polskę bez komunistów w sposób wyraźny . Postać Kurasia jawi się
jako symbol męczeństwa . Książzeczkę ( 32 strony ) cechuje nadto brak
obiektywizmu , ale jest to w pewnym sensie rewanż za stosowanie podobnych metod
przez ówczesny reżim . Winnymi są komuniści , a nie Kuraś i jego oddział . Cel
broszury wydaje się być jasny - oczyszczenie ? Ognia? z win nałożonych
przez PRL i przywrócenie właściwej wersji wydarzeń ( dotarcie do prawdy
).
Należy pamiętać o czasie wydania tego dziełka - rok po zniesieniu stanu
wojennego ; naród stał wtedy u progu kryzysu , za który obarczano system
totalitarny , nadzieja o rychłym upadku komunizmu działała pobudzająco
równocześnie nie dając szans na chłodną ocenę przeszłości polskiego podziemia
powojennego . Nie był to czas na gruntowną , bezstronną analizę postaci Józefa
Kurasia .
W 1987 r . ukazała się też ? drugoobiegowa? pozycja Bogdana Nurskiego -
biografia Józefa Kurasia . Nie będę rozwodził się nad materiałem zawartym w niej
i nad spostrzeżeniami poczynionymi przez autora, gdyż wnioski z niej płynące są
podobne do tych zaprezentowanych przez Nemo - Kuraś bohater .
Jacek Kuroń w ? Wierze i winie? z 1989 przytoczył historię
o Kurasiu usłyszaną od jednego z więźniów celi we Wronkach w połowie lat 60 -
tych . Oczywiście, nie należy pojmować sensu tego przekazu w sposób naukowy ;
podaje go jedynie jako przykład wiedzy społeczeństwa polskiego o ? Ogniu?: ? ?
Ogień ? - Józef Kuraś - legendarny przywódca Podhala , najpierw należał do AK ,
potem założył własną bandę . Ponieważ był antyakowski , po wojnie szefem
bezpieczeństwa w Nowym Targu . Potem z całym Urzędem Bezpieczeństwa poszedł do
lasu i niesłychanie długo terroryzował Podhale? .
Wreszcie wypowiedz płynąca od Kuronia: ? Prowadziłem w
Poroninie obóz instruktorów żydowskich drużyn i wymyśliłem taką zabawę - sąd nad
Ogniem . Dzieci podzieliły się rolami - był prokurator , obrońcy , sędziowie .
Obrońcą był Józek Dajczgewand , późniejszy ? komandos? . Wszyscy poszli na
wywiady o Ogniu , zdobyli bardzo szczegółowe dane. Między innymi dowiedzieli się
,że jak w 1945 roku chore na gruźlicę dzieci żydowskie przez całą wojnę ukrywane
pod podłogami jechały do Zakopanego , na Obidowej zatrzymali je chłopcy Ognia i
ten kazał je wszystkie rozstrzelać . No i Józek Dajczgewand tak bronił tego
Ognia , że w rezultacie sąd nie potrafił wydać wyroku . Bo uniewinnić się nie
dało , ale skazać też go nie mogli? .
Lata 90 -te to okres rehabilitacji Kurasia . Rozpoczęto poświęcać miejsca
związane z ? partyzantem Podhala? , jak go określano - pamiątkowe tablice ,
wypowiedzi w prasie lokalnej i krajowej w zupełnie innym świetle przedstawiały
Józefa Kurasia . W przeciągu kilku lat ? Ogień? zaczął być postrzegany jako
obrońca demokracji , ludności uciskanej przez UB, traktowany niemal jak bohater
. Nie wszystkie jednak środowiska podzielały i podzielają do dnia dzisiejszego
zgodną - jak się powszechnie sadzi - opinię o ?Ogniu? .
?Przegląd Społeczny?, pismo wydawane przez Mieczysława F . Rakowskiego
ostatniego premiera Polski Ludowej , w 1992 roku zaprezentowało odmienne zdanie
o Kurasiu . Tadeusz Kossowski autor artykułu ? Ogień -
bojownik o wolność i obrońca demokracji?? utrzymuje , że całe zamieszanie
którego jesteśmy świadkami , nijak odpowiada faktom . Argumentuje , że od blisko
trzech lat ( słowa pochodzą z 1992 r.) kreuje się ? Ognia? na bohatera , obrońcę
demokracji i wiernego chrześcijanina tylko na podstawie relacji jego byłych
podwładnych i członków rodziny ( syna Zbigniewa i żony Czesławy Polaczyk -
obecnie Bochyńskiej - przebywającej na stałe w USA) . Neguje się natomiast
całkowicie - jako niewiarygodne - relacje strony przeciwnej , a nawet tak zwanej
niezależnej , nie związanej uczuciowo z żadną ze stron . W dalszej części
artykułu dowiadujemy się , ze Kuraś od początku mordował ludzi , nigdy nie
podejmował walki z większymi oddziałami wojska i milicji , natomiast schwytane
pojedyncze osoby uprowadzał w rejon Turbacza poddając je torturom ( łamanie rąk
i nóg, wydłubywanie oczu , ucinanie nosów i języka ) , następnie mordował
. Dowodzi , że w swym ? Dzienniku? ? Ogień? nie odnotował kilku ważnych
mordów m . in. z 29 lutego 1946 kiedy to w Zakopanem zastrzelono Józefa
Oppenheima znanego przewodnika tatrzańskiego i działacza Polskiego Towarzystwa
Turystyczno Krajoznawczego , kierownika Górskiego Ochotniczego Pogotowia
ratunkowego , autora wielu prac popularnonaukowych . Został on zamordowany wg
Kossowskiego z powodu żydowsko brzmiącego nazwiska . Kossowski jest też pewien ,
że gdyby po wojnie władze w Polsce objął obóz londyński , to z Kurasiem miałby
więcej kłopotów , a to z powodu niechęci do ? panów? i pogardy dla oficerów
przedwojennych . Z pewnością opinia prezentowana na łamach ? Przeglądu ...? jest
tendencyjna , jednak po głębszej refleksji nie pozbawiona słusznych spostrzeżeń,
zwłaszcza tyczących się czerpania wiadomości od rodziny ? Ognia?.
Kończąc omawianie tych wszystkich wydawnictw , wypada zwrócić uwagę na
pochodzące z 1995 r . opracowanie Bolesława Derenia - pt . ? Józef Kuraś ?
Ogień? - partyzant Podhala? . Można zaryzykować stwierdzenie , że jest to
pierwsza tak obszerna próba biografii Kurasia i jego oddziałów w historiografii
powojennej . Pomimo błędów i nieścisłości wytkniętych autorowi m. in. przez
Alinę Fitową, książka ta pozostaje dotychczas jedyną syntezą badań nad
podziemnym ruchem wojskowym Podhala . Dereń oparł swe spostrzeżenia na
materiałach dostępnych w zbiorach UOP, czyli pochodzących z dokumentacji UBP.
Rozdziały opisują życiorys Kurasia , ludzi współpracujących z nim , organizację
i strukturę grupy , działalność czyli uderzenia w ludzi popierających reżim ,
akcje sabotażowe , konfiskaty dóbr i kontrybucje nałożone na ludność ,
współpracę z wywiadem zachodnim i ostateczną likwidację . Tym co odróżnia dzieło
Derenia od wcześniejszych opracowań jest - oprócz zmiany postrzegania osoby
Kurasia także , zwrócenie uwagi na próby jego kontaktów z Zachodem . Niestety,
wszystkiego rodzaju rozważania dotyczące tej sprawy pozostają w większości w
sferze domysłów i hipotez . Inna cecha lektury jest nadmierne - kolokwialnie
rzec ujmując - wychwalanie i zachwyt nad ? Ogniem? ; Deren miejscami nie
pozostaje wierny obiektywizmowi w swoich sądach , wyraźnie dając do zrozumienia
po której ze stron jego zdaniem stała racja .
Opracowania natury prasowej , publicystycznej i naukowej w sprawie ?
Kurasiowej? na przestrzeni lat pięćdziesięciu , nie przedstawiają , sądząc po
dokonanym przeglądzie materiału obfitego ( prezentowany wyżej pogląd jest
osobisty , wynikający z przejrzanych , znanych materiałów ) . Nie oznacza to
braku wyciągnięcia z nich wniosków i określenia oceny ich potraktowania . O czym
dalej.
Podsumowując zebrane opinie wygłoszone na łamach dzieł wymienionych uprzednio
, można dostrzec pewną szczególną cechę je odznaczającą . Wydaje mi się , że
formy wydawnicze pochodzące zarówno z okresu PRL, jak i III Rzeczypospolitej,
charakteryzuje swoistego rodzaju nastawienie wynikające z istniejących warunków
politycznych . W czasach komuny należało pisać o oddziałach niepodległościowych
w sposób najgorszy , po pierwsze ze względu na rzekome działanie na szkodę
państwa i ustroju socjalistycznego , po drugie by zohydzić obraz podziemia wśród
społeczeństwa . W tym celu przypisywano oddziałom często nieprawdziwe okrutne
czyny . Ten prosty manewr jednostronnego ukazywania ? leśnych? , służył
wyrobieniu ? właściwego? poglądu. Jakiegokolwiek rodzaju próba rehabilitacji
literackiej , obiektywnego spojrzenia czy polemiki spotykała się z ostrą reakcją
, jeśli nie cenzora to osób z najwyższego szczebla władzy . Temat zwalczania
band leśnych nie był nieobecny w podręcznikach szkolnych , wydaniach książkowych
czy produkcjach filmowych . Podejmowano go jednak z ostrożnością, demonstrując
przy tym punkt widzenia nie odbiegający od ustalonych norm . Sytuacja ta trwała
przez cały okres PRL - owski .
Broszury podziemne z lat 80 - tych prezentują z kolei diametralnie inny obraz
powojennego podziemia wojskowego - w tym przypadku Kurasia . Odwrócenie
nastawienia o 180 stopni z pewnością historykowi nie ułatwiło pracy ; co więcej,
uczyniło ją niezmiernie trudną . Problem wybrnięcia z sytuacji gdy istnieją dwie
skrajne opinie na ten sam temat w latach kryzysu gospodarczego wydawał się nie
do przezwyciężenia . Pamiętajmy , że wówczas nie można było otrzymać pozwolenia
na wgląd w akta sprawy , która leżała na półce w archiwach MSW lub Służby
Bezpieczeństwa . Dopiero w latach 90 - tych istnieje swoboda wertowania
dokumentów w poszukiwaniu prawdy .
Czy można bez żadnych wątpliwości określić bez uprzedzeń i nacisków
politycznych postawę Kurasia ? . Osobiście uważam , że na dzień dzisiejszy nie
jest to możliwe z kilku powodów : po pierwsze istnieje tendencja do rehabiltacji
i zadośćuczynienia krzywd ludziom uciskanym przez komunistów , po drugie ludzie
pochodzący z kół niezależnych ( także politycznie ) głoszący poglądy wydające
się obiektywnymi nie zawsze znajdują posłuch lub są oskarżani o sprzyjanie
minionemu systemowi , po trzecie wobec totalnego oskarżania o stronniczość osób
związanych niegdyś z komunistami i negowania większości poglądów historycznych
czasów PRL - u - obraz ? Ognia? oparty został na relacjach tych , którym kazano
milczeć przez ponad 40 lat - bliskich i znajomych Józefa Kurasia . Nie mam
zamiaru zaprzeczać ich słowom , jestem niemal pewien , że oferują oni autorom
swoje wspomnienia w dobrej wierze mówiąc to co wiedzą i co uważają za prawdę ,
jednak wymagałbym od piszących o Kurasiu obiektywizmu i zaprzestania
permanentnego utyskiwania na fałszywy, ich zdaniem, ?komunistyczny? wizerunek
partyzanta z Waksmundu .
Obecna sytuacja polityczna , pragnienie zapomnienia o minionych , wstydliwych
latach i pragnienie oczyszczenia z zarzutów wszystkich represjonowanych bez
zastanowienia się nad możliwością istnienia ?drugiej strony medalu? sprawia, że
ogłaszanie odmiennego punktu widzenia , może stać się tematem dyskusji ,
utarczek słownych i pisarskich . Nie chodzi w tym poglądzie o podkreślenie
komunistycznej wizji , lecz o wyciągnięcie wniosków płynących z przekazów obu
stron . Do tej pory nie istnieje wydanie , w którym dokonano by wnikliwej
analizy źródeł i opracowań pochodzących z dwóch okresów . Nie próbowano
dotychczas opisać wizerunku ?Ognia? opartego na wnioskach płynących z
przebadania całego dostępnego materiału . Dzieło Derenia sprzed pięciu lat to
jedynie zgrabne wyselekcjonowanie danych mających w zamierzeniu utworzenie
obrazu postaci mieszczącej się w pewnych określonych ramach . Słuszne jest
zdanie tych , którzy pomawiają tego autora o subiektywne zbadanie sprawy nie
przystające historykowi . Ale - jak powiedziałem - prawdopodobnie inaczej
sformułowana praca pod względem bibliograficznym i zawartych w niej konkluzji ,
mogłaby napotkać trudności wydawnicze .
Józef Kuraś ?Ogień? wciąż czeka na rzetelne zbadanie jego losów . Zagadnienie
to wykracza niestety daleko poza ramy tej pracy . Moim zadaniem było
przedstawienie i ocena opracowań tyczących jego osoby , punkty widzenia w nich
zawarte i sformułowanie wniosków płynących z zaobserwowania zmiany stosunku
piszących o Kurasiu . Myślę , że dokonałem tego w sposób pozwalający na
rozpoczęcie zaznajomienia się z tematyką leśnego oddziału umożliwiający - jak
sądzę - ostateczny koniec poszukiwań prawdy o partyzancie Podhala .
Archiwum Delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Krakowie
Archiwum Państwowe w Krakowie
Dokumenty Polskiego Stronnictwa Ludowego ,
Archiwum Zarządu Wojewódzkiego PSL
Zbiory prywatne Tadeusza Figusa , Kazimierza Garbacza , Andrzeja Goca ,
Jakuba Kurasia , Józefa Pasyka i Bogumiła Psarskiego ( zdjęcia ) .
( wszystkie źródła są niedostępne w istniejących bibliotekach )
Depo J., Partyzancka ofensywa zimowa a sprawa oddziału ? Ognia? , ? Gazeta
Krakowska?, 1984 , nr 15; 21 .
Dereń B., Józef Kuraś ? Ogień? - partyzant Podhala , Kraków 1995 .
Fitowa A., ? Józef Kuraś - czy ostateczna prawda o ? Ogniu? ?? ,[w :]
Krakowskie Zeszyty Historyczne, 1995 , ss. 523 - 545 .
Kuroń J., Wiara i wina ( do i od komunizmu ) , Londyn 1989 .
Kossowski T., ? Ogień? - bojownik o wolność i obrońca demokracji ? , ? Dziś?,
1992 , nr 8 .
Machejek W. , Rano przeszedł huragan , Kraków 1985 .
Nemo J., Śmierć ? Ognia? , Warszawa 1984 .
Nurski B. , Zginął za Polskę bez komunistów . Zarys biografii Józefa Kurasia
? Ognia? , Warszawa 1987 .
Strzelewicz K. , Jak było z ? Ogniem? naprawdę ? Opowieść ? Powichra? jego
zastępcy, ?Gazeta Krakowska?, 1990, nr 16; 22 .
Wałach S., Był w Polsce czas ... , Kraków 1971 .
Wałach S. , Świadectwo tamtym dniom, Kraków 1974 .

Żołnierze jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. "Ognia"

Partyzanci ze zgrupowania mjr. "Ognia"

Mjr "Ogień (pierwszy z lewej, w górnym rzędzie) wśród żołnierzy i współpracowników jego zgrupowania.

Lato 1946, Kiczora. Józef Kuraś "Ogień" z żoną Czesławą z d. Polaczyk.