2.1. POLSKA OKUPACJA UKRAINY PRAWOBRZEŻNEJ (25 IV - 10 VI 1920)

Jesienią 1919 roku sytuacja wewnętrzna Ukraińskiej Republiki Ludowej byla wręcz tragiczna. Jak odnotował 7 sierpnia minister spraw zagranicznych Ukrainy, Wołodymyr Temnićkyj: „[...] przy ciągłym przesuwaniu [linii] frontu żadnej organizacji i wewnętrznej administracji [państwa] przeprowadzić nie można, jak również nie można zrealizować żadnych reform. Rząd ma moc rozkazywania jedynie wzdłuż toru kolejowego, lecz nie ma żadnego wpływu na wieś. [...] Dochodów żadnych nie mamy, podatków także. Mieszkańcy tak się odzwyczaili od obowiązków państwowych, że próba nałożenia na nich podatków mogłaby wywołać tylko bunty".1 W tej sytuacji szansą dla niepodległości i wewnętrznego uporządkowania Republiki wydawał się sojusz polityczno-wojskowy z Rzecząpospolitą. Podjęcie kampanii wojennej na Prawobrzeżu groziło jednak nieprzewidywalnymi komplikacjami politycznymi. Z tego ryzyka zdawał sobie sprawę J. Piłsudski, który tak charakteryzował (3 I 1920 roku) ówczesną sytuację nad Dnieprem: „Ludność jest niezadowolona i okazuje to, ale czego ona chce naprawdę, trzeba to zgadywać. Wiadomo, że nie chce ani Denikina, ani bolszewików, ale ma na razie tylko negatywny ideał, gdyż żaden system rządzenia nie dał dotychczas rezultatów przekonywujących".2 Należało zatem rozważyć, przed rozpoczęciem marszu na Kijów, kilka zasadniczych pytań: jak potraktować Dyrektoriat UNR - jako marionetkę czy prawowity, sojuszniczy rząd? W jakim charakterze wkroczą na Ukrainę Wojska Polskie - jako sprzymierzeniec czy wróg? Czy należy walczyć wyłącznie z bolszewikami? Jak potraktować niezależny ruch partyzancki? Jaki ma mieć zasięg polska ofensywa? Wreszcie należało rozstrzygnąć problem zasadniczy: czy jest to wojna o Ukrainę czy z Ukrainą? Czy jest to wojna z Ukraińską Republiką Sowiecką o Ukraińską Republikę Ludową?

Silą militarna Polski wystarczyłaby z pewnością do pokonania oporu miejscowego na Ukrainie i do okupacji całego kraju, gdyby za USRS nie stała jej protektorka. Państwu „[...] rosyjskiemu Ukraina jest koniecznie potrzebna, niezależnie od tego, kto nim włada. Rosja jest i do pewnego stopnia będzie ustępliwa, gdy idzie o koncesje terytorialne od północy ku południowi. Ale nie pozwoli na przekrajanie jej w poprzek. Ukraina to zboże, węgiel, żelazo, nafta, Bałkany i Bliski Wschód. Człowiek może się zgodzić na to, żeby mu amputowano rękę, ale nie na to, żeby go przecięto w pasie Komendant postanowił [jednak] wejść do Kijowa i tam podpisać pokój".3 O polityczno-wojskowych implikacjach kampanii kijowskiej świadczy ponadto nie znany bliżej zapis intencji J. Piłsudskiego przedstawiony w niepublikowanym pamiętniku gen. A Listowskiego. Na przełomie kwietnia i maja 1920 roku Marszałek tak mówił do swego następcy na froncie południowo-wschodnim: „Idąc w głąb Ukrainy, ale tylko do granic [17]72 [roku], przez to samo nie uznajemy rozbiorów i głosząc samostijność na tych ziemiach, jakby poprawiamy błędy naszych przodków. Chcemy dać [Ukrainie] możliwość samookreślenia i rządzenia się przez własny naród [...]. Poslawiłem na kartę, [...], żeby coś zrobić na przyszłość dla Polski, choć takim sposobem oslabić możliwości przyszłej, potężnej Rosji, i jeśli się uda, dopomóc [w] stworzeniu Ukrainy, która będzie zaporą między nami i Rosją, i na długie, długie lata nie będzie nam grozna ... Ale w tym sęk, czy ta Ukraina powstanie, czy ma dostatecznie sił i ludzi, żeby się stworzyć i zorganizować, bo przecież wiecznie tu siedzieć nie możemy [...]. Granic [17]72 roku tworzyć nie mogę, jak kiedyś chciałem, Polska nic chce tych kresów, Polska nie chce ponosić ofiar, wszystkie partie wyraźnie się wypowiedziały - nie chcemy ponosić kosztów, ani nic dać... a bez wysiłków, ofiar nic stworzyć nie można! Zatem innego wyjścia nie ma -jak spróbować stworzyć samostijną Ukrainę. Petlura tu nie odgrywa żadnej roli, jest narzędziem, niczym więcej. A jeżeli nic się nie uda zrobić, pozostawimy ten chaos własnym losom. Niech się burzy, traci, wyniszcza, oslabia, zjada.... W takim stanie nie będzie też nam groźnym na długie lata! A dalej... sztość pokaże!".4 W tej jednej wypowiedzi kryje się cała tajemnica polityki wschodniej Piłsudskiego, którą kontynuował aż do śmierci. Przewidywał już wówczas, że o ile Wyprawa Kijowska zakończy się niepowodzeniem, to należy podsycać wszelkie rozruchy wewnętrzne, pielęgnować politykę prometeizmu i odwlekać ponowne starcia ze wschodnim sąsiadem tak długo, jak to możliwe.

Za interwencją wojskową na Ukrainie przemawiał także fakt nie tyle obecni słabości UNR, co nasilenia partyzantki ludowej, wśród której S. Petlura cieszył się poparciem i autorytetem. Na przełomie 1919 i 1920 roku strona polska bacznie obserwowała rozwój wypadków i nastroje społeczne na Ukrainie. Już pod koniec stycznia 1919 roku Komendę Naczelną POW-III na Ukrainie przemianowano na „Teren III" Wywiadowczego. Komendantem POW w Kijowie mianowano kpt. Wiktora Czanockiego, zaś wywiad polityczny powierzono Henrykowi Józewskiemu. W ówczesrnej sytuacji zadania POW ograniczały się do trzech dziedzin: działalności wywiadowczej, wspierania miejscowego elementu polskiego oraz przygotowania do powstań antyrosyjskich na Ukrainie Prawobrzeżnej (głównie w okręgach: żytomierskim, winnickim, płoskirowskim i kamienieckim). Działalność agenturalną zredukowano do zbierania informacji politycznych o planowanych operacjach zbrojnych przeciw Polsce lub UNR. Zadania wywiadu politycznego obejmowały rozbudowę miejscowej konspiracji i obserwację stosunków Rosji z Niemcami i Wielką Brytanią oraz akcje UNR - Państwo Rosyjskie. Od polowy roku nasilono wywiad wojskowy skierowany na obserwację frontu ukraińsko-sowieckiego. POW przystąpiła nawet do organizowania propetlurowskiej partyzantki. Jesienią - mimo bolszewickich represji - rozbudowano wywiad na całym obszarze Ukrainy. Na lewym brzegu Dniepru obserwowano poczynania bolszewików, zas na południu zachowanie SZPdR. Z początkiem 1920 roku nasilono, po raz kolejny, akcję wyzwoleńczą. Szczególną uwagę skierowano na jednostki frontowe (struktura organizacyjna, dyslokacja, rezerwy, urządzenia etapowe, łączność), stan techniczny batalionów transportowych i mostów kolejowych. Poczyniono duże przygotowania do akcji dywersyjnej. 11 marca 1920 roku kpt. Tadeusz Schaetzel określił nowe zadania POW na Ukrainie. Zadaniem wywiadu było obecnie systematyczne rozpoznawanie tyłów i dyslokacji frontowej wojsk bolszewickich oraz zbieranie danych o nadejściach posiłków. Regularnie badano także przepustowość węzłów kolejowych na Ukrainie oraz stan zdrowia ze wskazaniem na rejony epidemii, sposoby zwalczania chorób oraz funkcjonowanie i liczbę szpitali. Jednocześnie wprowadzono podział na cztery komendy: KN-III A (Prawobrzeże), KN-III B (Ukraina Zachodnia), KP-III C (Wybrzeże Morza Czarnego) i KN-III D (Bliski Wschód). W połowie kwietnia utworzono Dowództwo Sekcji Wojskowej na Ukrainie, którego celem było dostarczenie wiadomości wywiadowczych wprost do Naczelnego Dowództwa. Ponadto utworzono dwie ekspozytury UR-I w Kijowie i UR-II w Odessie. Po wkroczeniu WP do Kijowa, 15 V 1920 roku, rozszerzono zadania POW na Wschodzie. Na jego bazie utworzono Związek Piłsudczyków, którego główne zadania sprowadzały się do prowadzenia propagandy i wspomagania politycznego. Praca agitacyjna polegała przede wszystkim na pozyskaniu miejscowej społeczności polskiej dla idei UNR i sojuszu polsko-ukraińskiego.5

Strona sowiecka dostrzegała zapewne polskie przygotowania wojenne, uwzględniała fakt przebywania w Warszawie S. Petlury i nieuznawania ośrodka C. Rakowskiego, miała zatem powody zakładać, że Rzeczpospolita zerwie w odpowiedniej chwili rokowania i uderzy bądź postawi warunki pokojowe nie do zaakceptowania. Wielce wymowna jest odmowa Warszawy wszczęcia rokowań separatystycznych z USRS 22 lutego 1920 roku. Z drugiej jednak strony ofensywa pokojowa na przełomie 1919 i 1920 roku stanowiła zasłonę „dymną" dla koncentracji Armii Czerwonej na Białorusi. Obie strony szykowały się zatem do walnej rozprawy. Wojna „wschodnia" była jednak w istocie działaniem o charakterze defensywnym, według najlepszej napoleońskiej zasady, że najlepszą obroną jest atak prewencyjny. Podobnie jak rosyjskie plany wojny z Francją z 1811 roku wywołały pochód na Moskwę, w 1920 roku znawca strategii Napoleona I - Piłsudski był zdecydowany podążyć podobną drogą i uderzyć na Kijów, nim armie sowieckie ruszą na II Rzeczpospolitą. Dla Naczelnika Państwa Ukraina była tym, czym dla Cesarza Francuzów Księstwo Warszawskie.

Naczelny Wódz wiedział, że II Rzeczpospolita nie może dłużej uchylać się przed decydującym starciem z bolszewikami, gdyż jak przypuszczano, wojnę tak czy owak trzeba będzie prowadzić, tylko już na warunkach narzuconych przez przeciwnika. Piłsudski słusznie przewidywał, że efekty klęski Niemiec będą przez pewien czas powstrzymywać je przed nową wojną i dlatego za główny cel swego pokolenia uznał oderwanie prowincji zachodnich i południowych od ogarniętej wojną Rosji. W ten sposób zamierzano wyjść z żelaznych kleszczy między Niemcami i Rosją. Kamieniem węgielnym była, o czym świadczy raport ND WP z 19 lutego 1920 roku, budowa niepodległej Ukrainy, sięgającej po Kubań i posiadającej obie stolice: Kijów i Charków oraz zagłębie Donieckie. Wódz Naczelny oczekiwał, że pomoc dla kolejnej kampanii antybolszewickiej będzie nie mniejsz dla białych. Równocześnie decyzja jak walczyć z Rosją, który przyjąć kierunek i jak jednocześnie osłonić pozostały korytarz prowadzący w głąb Polski, była trudna. Napoleon zlekceważył kierunek południowy. Hitler uderzył na obu. Obaj jednak zaszli zbyt gtę w państwo rozległe pod względem geograficznym i nie posiadające wojskowo osi nych decydujących celów, gdy wojna idzie tylko od zachodu. Piłsudski dowodzący o wiele mniejszymi siłami musiał znać granice przemyślanych przez siebie operacji. By przygotować polityczne zaplecze próbowano pozyskać Rumunię (13-24 VIII), Łotwę i polonofilskie kręgi francuskich wojskowych, chociaż oficjalna dyplomacja zachowywała przy tym daleko idącą powściągliwość.6 Zimą i wiosną miała miejsce dalsza rozbudowa polskich sił zbrojnych, które zostały doprowadzone do stanu 750 tyś., z czego 500 tyś. skierowano na front wschodni (na Ukrainę 300 tyś.).

Jak wspomina szef sztabu generalnego gen. Stanisław Szeptycki, plany operacyjne na 1920 rok stanowiły absolutną tajemnicę, czemu nic zaprzeczał Wódz Naczelny. Pod jego osobistym kierownictwem dwaj generałowie: Julian Stachiewicz i Bolęsław Wieniawa-Długoszowski przy pomocy adiutanta Stanisława Radziwiłła przygogotowali plany rozstrzygającej kampanii na kierunku południowym. Polska mogła osiągnąć swe maksymalne postulaty tylko na wiosnę i to warunkowało początek ofensywy. Ruszajać wcześniej, kierunek ukraiński był dogodniejszy, bowiem ziemia tam wysychała wcześniej po śniegach niż na północy. Zima 1919 i 1920 roku była stosunkowo krótka i lekka, a ciepła wiosna spowodowała, że roztopy szybko ustąpiły, a teren operacji stał się dostępny dla wojska (bronie techniczne, artyleria, tabory). Decyzję podjęto także w oparciu o założenie, że bolszewicy nie będą mogli spalić podczas odwrotu zie pszenicy i sojusznicy bez przeszkód zbiorą plony. Spokojne żniwa miały zapewnić poparcie chłopstwa dla władz kijowskich, a dostawy zboża dla II Rzeczypospolitej pozyskać społeczeństwo polskie dla polityki wschodniej Piłsudskiego. Trafnie ujął T. Kutrzeba: „[...] Kierunkiem strategicznym była Ukraina. Tutaj napotykano na główne podstawy obrony Rosji, tutaj nie przestała istnieć groźba oderwania części państwa rosyjskiego. Idąc na Ukrainę, mogła Polska włączyć w strefę działań wojennych wielki szmat kraju i duży zasób ludzi broniących «swego» i przez to większy potencjał w wojnie [...]". Stworzony w tym celu plan operacyjny zakładał możliwie wczesne uderzenie na wojska sowieckie na Prawobrzeżu i odrzucenie ich za Dniepr. „W czasie polskiej okupacji pod osłoną frontu polskiego tworzy się armia ukraińska, która następnie przejmuje na siebie dalszą obronę Ukrainy Prawobrzeżnej, a więc na południe od Prypeci. Wojska polskie zluzowane przez nowosformowaną armię ukraińską zostaną przegrupowane na front białoruski do dalszych działań przeciw głównym siłom sowieckim. Do czasu ukończenia kampanii kijowskiej front bialoruski pozostaje w obronie".7 Po przejęciu frontu południowego przez armię UNR Wojsko Polskie miało podjąć konfrontację zbrojną ze zgrupowaniem sowieckim na północ od Prypeci i wyprzeć poza linię Dniepru-Dźwiny. Plan ten niós; ze sobą ogromne ryzyko operacyjne: strona polska zamierzała etapami rozbijać armie sowieckie, najpierw na południu, potem na północy i osiągnąć linię 1772 roku, która miała stać się podstawą dyktatu pokojowego.8 Na Ukrainę należało uderzyć zatem jak najwcześniej, przed ukończeniem koncentracji zgrupowania wojsk Tuchaczewskiego. W końcu kwietnia 1920 roku należało oczekiwać ofensywy jednej ze stron. Początkowo armia polska zmierzała do rozpoczęcia ataku w początkach maja, jednak napływające wiadomości o zbyt szybkiej koncentracji oddziałów sowieckich w tzw. bramie smoleńskiej skłoniły do przyspieszenia uprzedzającej ofensywy na Kijów. Plan operacyjny zawierał jednak już w tej fazie poważny błąd strategiczny, który zaciążył w późniejszym okresie: celem frontalnego ataku było wyparcie, a nie zniszczenie armii bolszewickiej przed odwrotem za Dniepr. Okrążenie i zlikwidowanie Armii Czerwonej mogłoby w przyszłości pozwolić na łatwiejsze zajęcie wojskom UNR całego Prawobrzeża, dojście do Odessy i wejście w kontakt bojowy z gen. P. Wranglem. Zajęcie całego prawego brzegu Dniepru pozwoliło wykorzystać walory obronne tej rzeki. Inna rzecz, że oznaczało to wejście w kontakty z SZPdR na Krymie.

Przed planowaną operacją rozwiązano dowództwo frontu ukraińskiego, by w ten sposób wzmocnić możliwości manewrowe poszczególnych polskich armii. Planowana ofensywa zgodnie z rozkazem sprzed tygodnia ruszyła 25 kwietnia 1920 roku. Przeciwko sowieckim: „wolyńskiej" - XII (S. Mieżenikowa) i „podolskiej" - XIV (H. Uborewicza) armii (7 DP i 2 BKaw.) skierowano trzy armie: 2 gen. A. Listowskiego (3 DP i 2 BKaw.), 3 gen. E. Rydza-Śmigłego (3 DP i l BKaw.), 6 gen. W. Iwaszkiewicza (4 DP w tym jedna ukraińska) oraz Grupę Ukraińską. Ponadto na centralnym kierunku (Zwiahel-Żytomierz) użyto czołgów i samochodów pancernych, artylerii motorowej oraz samochodów ciężarowych do transportu wojsk. Uderzenie to skoordynowane z atakiem l DKaw. gen. J. Rómmla spowodowało rozdzielenie armii sowieckich, co groziło unicestwieniem całego frontu. Siła uderzeniowa wojsk polskich była tak duża, że bolszewicy rozpoczęli odwrót. Wprowadzenie kolumny pancerno-samochodowej (300 samochodów) nadało ofensywie charakter wojny błyskawicznej (Blitzkriegu).9 8 maja sprzymierzeni weszli - mimo dyrektyw z l i 6 maja o obronie stolicy Ukrainy - do nie bronionego Kijowa. Do 10 maja pobito XII i XIV armię oraz trzy dywizje XVI armii. Szybka klęska tak zaskoczyła przeciwnika, że przed linią frontu utworzył się stan pustki trudny do wypełnienia z powodu ogromnych trudności komunikacyjnych i partyzantki ukraińskiej na jej tyłach. Do niewoli dostało się 30 tys. jeńców przy polskich stratach 100 zabitych. Po zdobyciu Kijowa i osiągnięciu rubieży - rzeka Dniepr, miasta: Biała Cerkiew, Lipowiec, Bracław, Wapniarka, Jaruga, wojska sprzymierzone zatrzymały się i zajęły pozycje obronne.

Sytuacja polityczno-wojskowa na Ukrainie w 1920 roku

2 armia została rozwiązana i zgodnie z planem operacyjnym zaczęto stopniowo jednostki polskie przerzucać na północ. Pozycje obronne miały być przejmowane i zowane przez utworzoną armię ukraińską. Wrażenie wywołane błyskawicznym atakiem było w Europie silne. Nie tyle koalicją polsko-ukraińską, ile faktem szybkiego zdobycia Kijowa. Oczywiście inaczej zareagował Zachód, Moskwa, a inaczej Warszawa. Dla Rosji, tak bolszewików, jak i białych, był to szok.10 Wizja oderwania Ukrainy okazała się realna. Józefa Piłsudskiego witano w Warszawie jak bohatera, a sam marszałek sejmu, narodowy demokrata Wojciech Trąbczyński mówił: „Zwycięski pochód na Kijów dał narodowi poczucie siły, wzmocnił wiarę w wolną przyszłość [...]. Cała Polska jest zgodna w pragnieniu, aby ludność przez naszą 7 armię uwolniona sama stanowiła o swoim losie, o formie państwowości, o formie swego rządu [...]".11 W tym właśnie momencie mogła runąć w prochy cała narodowa koncepcja państwa. Naczelnik Państwa wiedzia; jednak, że zdobycze terytorialne w wojnie to zazwyczaj początek nowych kłopotów. Kijów stanowił z pewnością trudny przypadek. Wojsko spełniło swoje zadanie, należało w jak nakrótszym czasie zbudować od podstaw armię i państwo ukraińskie. A czasu naprawdę było mało. Cele tej wojny: określenie granic wschodnich, nieyawisłość RP, niepodległość UNR wzywały do szybkiego działania, tym aktywniejszego, że oczekiwano ataków Armii Czerwonej, która miała zostać przerzucona z frontu krymskiego i kaukaskiego. Na Białorusi wobec pojawienia się nowych jednostek polskich przewidywano równowagę sił, a tym samym bierność operacyjną.

W swoich planach politycznych Naczelnik Państwa przeznaczył dla S. Petlury rolę podobną do tej, jaką sam musiał odegrać przed sześciu laty, w sierpniu 1914 roku. Wkraczające wówczas do Królestwa oddziały strzeleckie, podobnie jak w 1920 roku oddziały UNA, miały wywołać powstanie (co było optymalne) lub wchłonąć masowo napływających ochotników. Ofensywa polsko-ukraińską była prowadzona pod hasłami wyzwolenia i niepodległości Ukrainy. 26 kwietnia J. Piłsudski wydał odezwę Do wszystkich mieszkańców Ukrainy, która została uznana przez Rosję Sowiecką za wypowiedzenie wojny. Precyzowała ona cele ekspedycji wojskowej i tymczasowej okupacji kraju. „Ludności ziem tych czynię wiadomym, iż wojska polskie usuną z terenów zamieszkałych przez naród ukraiński obcych najeźdźców, przeciw którym lud ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych siedzib przed gwałtem, rozbojem i grabieży.

Wojska polskie pozostaną na Ukrainie przez czas potrzebny po to, aby władzę na ziemiach tych mógł objąć prawy rząd ukraiński, z chwilą, gdy Rząd Narodowy Republiki Ukraińskiej powoła do życia władze państwowe, gdy na rubieży staną zastępy zbrojne ludu ukraińskiego, zdolne chronić kraj ten przed nowym najazdem, a wolny naród sam o losach swoich stanowić będzie mógł - żołnierz polski powróci w grani Rzeczypospolitej Polskiej, spełniwszy szczytne zadanie walki o wolność ludów.

Razem z wojskami polskimi wracają na Ukrainę szeregi walecznych jej synów pod wodzą Atamana Głównego Symona Petlury, które w Rzeczypospolitej Polskiej znalazły schron i pomoc w najcięższych dniach próby dla ludu ukraińskiego.

Wierzę, iż naród ukraiński wytęży wszystkie siły, aby z pomocą Rzeczypospolitej Polskiej wywalczyć wolność i zapewnić żyznym ziemiom swej ojczyzny szczęście i dobrobyt, którymi polepszać się będzie po powrocie do pracy w pokoju.

Wszystkim mieszkańcom Ukrainy bez różnicy stanu, pochodzenia i wyznania wojska Rzeczypospolitej Polskiej zapewniają obronę i opiekę.

Wzywam naród ukraiński i wszystkich mieszkańców tych ziem, by, niosąc cierpliwie ciężary, jakie trudny czas wojny nakłada - dopomogli w jego krwawej walce o ich własne życie i wolność".

Mimo tajnego charakteru konwencji sojuszniczej Polska oficjalnie uznała niezawisłość Ukraińskiej Republiki Ludowej,12 co oznaczało wbrew późniejszym enuncjacjom potwierdzenie i niejako ratyfikację wszelkich traktatów. Na potwierdzenie tego faktu Dyrektoriat wydał odezwę Do narodu Ukrainy, w której potwierdzono, że wojska polskie wkraczają na teren Ukrainy „[...] jako sojusznicy przeciwko wspólnemu wrogowi, a po skończonej misji [...] powrócą do swej ojczyzny. Wspólną walką zaprzyjaźnionych armii [...] - naprawimy błędy przeszłości, a krew wspólnie przela [...] uświęci okres przyjaźni".13

Te uspakajające deklaracje zapowiadały nie tylko wspólną walkę i stopniową rozbudowę niepodległego państwa, jego atrybutów, ale i szybkie formowanie armii. To właśnie stworzenie silnej i niezależnej armii ukraińskiej było najlepszym potwierdzeniem polskich intencji, i jednocześnie gwarancją niezawisłości Ukrainy. Ogrom zadań i krótki okres czasu wzywał do maksymalnego wysiłku. Strona ukraińska zdawała sobie sprawę, że stan obecny zawdzięcza bagnetom polskim i jeśli korzyst koniunktura zostanie zmarnowana, to UNR legnie w gruzy. Układy niewątpliwie znacznie osłabiły program zjednoczenia (soborności). Oba społeczeństwa były zdumione i zdezorientowane. Polityka faktów miała być jednak najlepszym sprawdźianem papierowych frazesów. Podobnie reakcje czynników ukraińskich były różne. M. Hruszewśkyj tak pisał w swojej monumentalnej pracy: „Polacy dążyli za wszelką cenę do realizacji planu restytucji polsko-litewskiego mocarstwa z okresu średniowiecza i związali się z Petlurą, który w Polakach widział jedyną siłę, zdolną do wyrzucenia bolszewików z Ukrainy. 21 kwietnia podpisany został pomiędzy Polską a Ukraińska Republiką Ludową traktat pokojowy, który stwierdził uznanie Dyrektoriatu Petlury jako zwierzchnika władzy Ukraińskiej Republiki Ludowej [...]. 7 maja, szósta dywizja strzelców siczowych pod dowództwem [gen. M.] Bezruczki, wkroczyła do Kijowa". Takie widzenie sprawy było jednak zbytnim uproszczeniem i niezrozumieniem sytuacji geopolitycznej. O. Szulhyn w artykule z 1939 roku pisze o tych wypadkach zgoła odmiennie: „Mówiono i powtarza się jeszcze dzisiaj, że w 1920 roku chciał Piłsudski odbudować Polskę w granicach z 1772 roku, tj. zagarnąć Ukrainę po Dniepr. Wprost przeciwnie, nie tylko uznanie niepodległości Ukrainy i jej rządu, ale i uroczystą rezygnację z granic 1772 roku".14 Czy była zatem mowa o federacji? Nie, J. Piłsudski i S. Petlura dążyli do stworzenia sojuszniczego, ale w pełni suwerennego organizmu państwowego.

Wielu polityków dotychczas opozycyjnych wobec orientacji prapolskiej pośpieszyło do Kijowa; także część elit ZUNR (Sydor Holubowycz, Kost Łewyćkyj) złożyła oferty współpracy z nowymi władzami. Także na początku lutego 1920 roku, wcześniej internowani działacze haliccy, po zwolnieniu z polskich obozów reaktywowali Ukraińską Radę Narodową we Lwowie, która zajęła stanowisko wobec zbliżenia RP-UNR. Początkowo postanowiono poczekać na rozwój wypadków, lecz w obliczu sukcesów wojsk sprzymierzonych na Ukrainie, obiecano poprzeć wysiłki prezydenta S. Petlury za cenę autonomii narodowo-terytorialnej w granicach II Rzeczypospolitej.15 W drugiej połowie maja Haliczanie wystąpili z inicjatywą porozumienia, lecz idea ta nie znalazła wówczas zrozumienia w Warszawie. Z kolei rozpoczęta się sowiecka ofensywa i Haliczanie ponownie usztywnili swoje stanowisko. Tak więc obie strony zmarnowały szansę znalezienia modus vivendi, za cenę autonomii, przy poszanowaniu integralności terytorialnej II Rzeczypospolitej. Faktu tego nie należy jednak przecenić z uwagi na swój koniunkturalizm. Sojusz polsko-ukraiński wobec klęski Denikina mógł zyskać poparcie Francji. W praktyce wiarygodność przymierza miała potwierdzić tymczasowa polska okupacja. Wiadomo było, że układy kwietniowe miały ulec renegocjacjom. Nie dotyczyło to kwestii granic czy orientacji na Polskę. Siła argumentów negocjatorów ukraińskich była jednak uzależniona od zdolności organizacyjnych i państwowotwórczych. Czas, jeśli UNR obroniłaby swoją niepodległość, grał na jej korzyść, w wypadku ofensywy bolszewickiej - obracał się przeciwko niej. Wszystko sprowadzało się do jednego: do budowy armii.

Pakt Piłsudski-Petlura mówił, że po zajęciu Prawobrzeża władza miała pozostać w rękach polskich do czasu sformowania nowej miejscowej administracji. Rzeczpospolita gwarantowała niezależne funkcjonowanie rządu ukraińskiego w Kamieńcu Podolskim oraz prawo do zorganizowania odpowiednich służb administracyjnych, cywilnych i wojskowych. Tyły wojsk polskich miała ochraniać własna żandarmeria i wojska etatowe, do czasu zorganizowania analogicznych służb sojuszniczych. Dla tych celów Ekspozyturę MSWojsk. do spraw ukraińskich przemianowano na Dowództwo Etapów WP na Ukrainie. Kierownikiem tej komórki został gen. Jan Romer.16 Władze polskie zastrzegły sobie także prawo zarządzania kolejami, co miało ułatwić przerzut wojsk na północ i lepsze zaopatrzenie frontu. Dyrektoriat UNR zobowiązał się do aprowizacji armii okupacyjnej. Do wszystkich placówek polskich mieli zostać skierowani oficerowie łącznikowi. W komentarzach do konwencji wojskowej podpisanej przez gen. S. Hallera czytamy, że celem tymczasowej okupacji było:

1. Jak najszybsze, sprawne zorganizowanie armii i państwowości ukraińskiej;

2. Zapewnienie armiom polskim stacjonującym na Ukrainie odpowiedniego zaopatrzenia i zaprowiantowania;

3. Ustrzeżenie ludności miejscowej od gwałtów i nadużyć, które są wynikiem działań wojennych.

„Polska i Ukraina są równomiernie zainteresowane, by wytwarzający się obecne przychylny stosunek ludności ukraińskiej [...] nie został zepsuty przez nieroztropne zachowanie [...] wojska". W tym celu utworzono właśnie instytucję ukraińskich oficerów łącznikowych. W wypadkach, gdy administracja cywilna nie spełniała swych zadań aprowizacyjnych, intendentura była upoważniona do przeprowadzenia samodzielnych rekwizycji. Operacje te miały się jednak zawsze odbywać się przy uwzględnieniu potrzeb i zasobów miejscowej ludności, a zarekwirowane produkty pod odpowiedzialność dowódców nie powinny były przekraczać norm żywieniowych wojska. Za rekwirowanie produkty i podwody miały być wystawione specjalne asygnaty, a tytułem rękompensaty miano chłopom przekazywać po l tyś. karbowańców, 0,5 kg soli i 0,51 nafty. Z chwila powstania ukraińskich służb etatowych należało przekazać im służbę policyjne i bezpieczeństwa, pozostawiając armii okupacyjnej troskę o bezpośrednie bezpieczenstwie linii zaopatrzeniowych. „Polskie władze wojskowe winny wpajać w podwładne im wojska tę zasadę, że nie jest ich zadaniem rozbrajanie przemocą ludności ukraińskiej a rewindykowanie praw właścicieli polskich. Ekspedycje karne są dozwolone jedynie w razie zbrojnej napaści na wojska polskie i to zawsze pod kierownictwem oficerów, a o możliwości przy współudziale wojsk ukraińskich. We wszystkich garnizonach należy ustanowić komendy placu obu armii sprzymierzonych. Dowódca wyższej jednostki taktycznej jest przez to samo komendantem garnizonu, mając przydzielonego łącznikowego miejscowej komendy placu armii sprzymierzonej".17

Praktyka jednak pokazała, że okupacja nie przebiegała bynajmniej bezkonfliktowo. Jeszcze przed rozpoczęciem Wyprawy Kijowskiej wydano szereg rozkazów, ktore dość jednoznacznie określiły stosunek wkraczającej armii do miejscowej ludności. "Przewidywana ofensywa - pisze rtm. Kornel Krzeczunowicz - ma na celu wyzwolenie Ukrainy. Na terenach zajętych przez wojsko polskie obejmuje władzę administracyjną rząd ukraiński. [...] Zdecydowanym nakazem [...] jest by postępowanie wojsk wobec ludności polskiej nie dało najmniejszych powodów do skarg, przeciwnie, ma ono wpała ludność przekonanie, że celem ofensywy jest oswobodzenie kraju, a nie wroga okupacja. Rozgromienie armii sowieckiej, bez jednoczesnego zdobywania sympatii narodu ukraińskiego nie spowoduje osiągnięcia zamierzeń Naczelnego Wodza [a] ludność miejscowa jest nieufnie nastrojona wobec Polski [...]. Żadna papierowa propaganda nie wyda pożądanych rezultatów, o ile postępowanie każdego oficera i każdego żołnierza nie będzie szło w myśl tych zarządzeń".18 Znamienny jest także rożkaz z MS WP nr 4304 z 8 maja 1920 roku przeznaczony do wiadomości wyższych dowódców „[...] w interesie polskim leży jak najszybsze wycofanie wojsk własnych z terenów zajętych i ustanowienie dobrych stosunków z nowopowstałym państwem ukraińskim, aby w ten sposób zabezpieczyć znaczną część swojej granicy wschodniej od bezpośredniego niebezpieczeństwa wojsk bolszewickich. Okupacja Ukrainy musi być rozrachowana nie na lata, ale na miesiące. Im szybciej zostaną stworzone regularne wojska ukrańskie, im wcześniej wyjdą one na front [...], w tym dogodniejszym położeniu znajdzie się Państwo Polskie". Mocno podkreślone są zasady, że tereny zajęte po dniu 25 kwietnia 1920 roku przez wojska polskie „[...] należą do państwa ukraińskiego i zewnętrzne oznaki władz państwowych na tych terenach muszą temu odpowiadać", a więc na zamachach publicznych powinny wisieć nie flagi i godła polskie, lecz ukraińskie. Specjalne zarządzenia skierowano do ludności polskiej, którą dowódcy WP powinni zawiadomić o rzeczywistych intencjach własnego rządu w stosunku do tych ziem, „aby leczyć ją od złudzeń". Do ludności polskiej wystosowano odezwy, iż jeśli chce się chronić przed ponowną inwazją bolszewicką, jaka po wyjściu stąd wojsk polskich może nastąpić, winna szczerze, we własnym interesie oddać swe siły do stworzenia państwowości i wojska ukraińskiego. Osobiste zapatrywania i interesy muszą być odsunięte na drugi plan wobec interesów państwowych.

Stacjonujące na Prawobrzeżu wojska polskie były jednak dla władz UNR przedmiotem ustawicznej troski. Dowódcy, wrodzy wobec koncepcji wschodnich J. Piłsudkiego, nadużywali statusu tymczasowej okupacji. W swojej korespondencji marszalek skarży się na działalność rekwizycyjną niektórych jednostek wojskowych. Bardzo szeroką panoramę „polsko-ukraińskich kłopotów sojuszniczych" przedstawił w swym pamiętniku I. Ohijenko.19 8 maja na uroczystości w Kamieńcu Podolskim z okazji wyzwolenia Kijowa przedstawiciel Rzeczypospolitej mówił o polskości miasta. Wskutek tego przedstawiciel UNR opuścił uroczystość. Te i inne incydenty nie były błahe, o czym świadczy chociażby fakt złożenia przeprosin przez ministra L. Sapiehę (11 VI 1920). Iwan Ohijenko wspomina, że S. Petlura musiał przekonywać ludność w potrzebie sojuszu. O swoim spotkaniu z przywódcą UNR pisze on tak: „2 maja byłem już u Atamana [...] ze sprawozdaniem naładowanym setkami faktów i doniesień z prowincji. Jak najdokładniej przedstawiłem [...] prawdziwą sytuację ziem ukraińskich, yajętych przez wojska polskie, często ilustrując swe sprawozdania oficjalnymi melunkami z prowincji oraz wykazami wywiezionego naszego majątku [...]. Długie gorzkie moje sprawozdanie Pellura wysłuchał" spokojnie, ale smutny jak noc jesienią. Nie przerywał mi, o nic nie pytając. Gdy skończyłem, odezwał się: «Czego wy wszyscy ode mnie chcecie? Czy myślicie żem ślepy i nic nie widzę? [...] Czy sami przy naszym rozbiciu i bałaganie będziemy mogli coś zrobić? Sam pan dobrze wie, że z Polakami należy być albo w przymierzu, albo we wrogości. Neutralnymi wobec nich nie możemy być. Wybrałem pierwszą koncepcję, bo na drugą nic nie mamy [...]. Wy vszyscy niepotrzebnie generalizujecie poszczególne wypadki wojskowe. [...]. Do tego ukrainofilskich poglądów [Józefa Piłsudskiego] szerokie kręgi polskie nie uznają. Dlatego on musi pracować bardzo ostrożnie [...]. Te pańskie oficjalne informacje i wykazy zostaną w przyszłości wykorzystane [...]. Wiem jednak, że potrzebę takiego sojuszu od dawna pan uznaje»".

O tych kłopotach, o trudnościach funkcjonowania ukraińskiej władzy i surowości okupacji pisze także w swojej pracy Izaak Mazepa.20 Natomiast przekazy polskie informują, że „[...] chłopi ukraińscy w miejscowościach, gdzie bolszewicy zdołali nazbyt dokuczyć i zrujnować długotrwałymi postojami, ciągłymi rewizjami, częstymi prze szami - przyjmowali wojska polskie jak zbawców, z pochlebstwem i zarazem pomstowaniem na zdzierstwa i niegodziwości bolszewików. Gdzie indziej, bodaj w większości wypadków, chłop ukraiński witał zwycięskiego żołnierza polskiego z podejrzliwym spokojem, który przebijała tajona niechęć i zarazem pewien szacunek dla widocznej potęgi. Siła, stanowczość imponowały, jak zwykle, tubylcowi ukraińskiemu, ukrywał zatem starannie prawdziwe uczucia względem nowej władzy lub nieszczerze udawał uległego i przychylnego".21

Według uproszczonych obliczeń gen. T. Kutrzeby okupacja prawobrzeżnej Ukrainy obliczona była na 2-3 miesiące. Polski projekt umowy politycznej miał zobowiązać Ukrainę do zwołania w trybie do sześciu miesięcy Zgromadzenia Konstytucyjnego. By uwiarygodnić powszechne wybory należało do tego czasu ostatecznie wycofać jednostki polskie. Oznaczało to, że odwrót z Ukrainy po umocnieniu państwowości UNR mógł się rozpocząć z początkiem lipca, a zakończyć w październiku. Oczywiście pozostały by jednostki frontowe na swoich pozycjach, instruktorzy i personel pomocniczy. Jak zatem wyobrażali sobie Polacy przyszłe sojusznicze państwo? Dokładnego planu nigdy nie rozważano, ale zakładano, że UNR po ostatecznej deliminacji granic zachodnich oprze się na Polsce i Rumunii, a swoje rewindykacje skieruje na Kubań i Kraj Doński. Polska była gotowa do pewnych koncesji granicznych na Wołyniu, ale niepokój budziła sprawa Krymu: 14 maja 1920 roku były minister spraw zagranicznycnzch tatarskiej republiki Dżafar Seydamet Kirimer zwrócił się oficjalnie, w oparciu o artykuł 22 paktu Ligii Narodów, o oddanie tego półwyspu pod polski protektorat.22 Opoyzcja mogła to wykorzystać jako argument polityki okrążenia UNR przez Polskę, ale w wzpadku dalszego pozytywnego rozwoju sytuacji sprawa Krymu powinna stanowić przedmiot odrębnych rokowań. W dziedzinie stosunków dyplomatycznych rząd polski przeprowadzał u rządów państw obcych akcję mającą na celu uznanie Ukraińskiej Pepubliki Ludowej. Jednym z pierwszych wyników było uznanie Ukrainy i władz Petlury Finlandię w czerwcu 1920 roku, przy czym w komunikacie urzędowym było podkresłone, że rząd fiński robi to na skutek wstawiennictwa Naczelnika Państwa.23 Wcześniejsze było jedynie nawiązanie stosunków ukraińsko-rumuńskich na podstawie układu w sierpniu 1919 roku, w którym już była wyrażona wola UNR dojścia do porożumienią z Polską. W ciągu 1920 roku, po zawarciu umowy warszawskiej, we wszystkich ważniejszych państwach europejskich znajdowały się poselstwa lub misje ukraińskie ogółem 13 placówek. Wolną rękę pozostawiono UNR w kwestii nawiązania stosunków z przyszłą Rosją. Przyszłość Ukrainy miała rozstrzygnąć Konstytuanta w Kijowie.

„Co do Ukrainy, to Ukrainie sowieckiej - mówił J. Piłsudski - przeciwstawiamy Ukrainę Petlury i nie będziemy dyskutowali nad tym, która jest prawdziwsza, bo byśmy mogli to robić bez końca. Niech Ukraińcy sami zdecydują. W tym żądamy zneutralizowania Kijowa dla zwołania tam konstytuanty z całej Ukrainy w granicach, uznanych przez nas na prawym brzegu, a przez nich na lewym brzegu Dniepru. Ta konstytuanta rozstrzygnie sprawę ukraińską".24 Nie wspomniał on jednakże - jak zdają się sugerować fakty - że dalekosiężnym celem Wyprawy Kijowskiej 1920 roku było ostateczne rozwiązanie kwestii ukraińskiej i równoczesne narzucenie Rosji bolszewickiej polskich warunków pokojowych. Jak można jedynie przypuszczać, na podstawie powyższej relacji, sprawę ukraińską zamierzano rozwikłać w następujący sposób:

1. Polska „toleruje" stan obecny USRS na lewym brzegu Dniepru, a Rosja bolszewicka uznaje władzę Dyrektoriatu UNR na całym obszarze Prawobrzeża;

2. Nastąpi neutralizacja Kijowa, wojska sowieckie, a następnie polskie zostaną wycofane z terytorium Ukrainy;

3. Linią demarkacyjną między USRS a UNR do czasu wolnych wyborów jest rzeka Dniestr;

4. Granice zjednoczonej Ukrainy na zachodzie określa układ z 22 IV 1920 roku, a na wschodzie jest nią granica między komunistyczną Rosją a USRS z 1919 roku;

5. Na całym terytorium Ukrainy odbędą się wolne wybory do Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego w Kijowie, które określi przyszłość republiki;

6. Nastąpi niezwłoczne uznanie wyników wyborów przez Polskę i Rosję Sowiecką, a następnie podpisanie trójstronnego traktatu pokojowego;

7. Wojna domowa stanowi wewnętrzną sprawę Rosji.

Oczywiście jest to jeden z optymalnych projektów rozwikłania tej sprawy, zarazem strona polska nie miała bynajmniej złudzeń co do faktycznej roli Chrystiana Rakowśkiego. Liczne powiązania i pochodzenie elit UNR, z Lewobrzeża gwarantowały, że S. Petlura nie poprzestanie tylko na budowie państwowości na Prawobrzeżu. Istniały duże szansę na wyzwolenie całego terytorium na lewym brzegu Dniepru w granicach USRS z 1919 roku (no może poza Zagłębiem Donieckim). W grę nie wchodziłyby także tereny kozaków kubańskich i dońskich z uwagi na wpływy białej Rosji oraz wzrastający separatyzm narodowy. Naczelnik Republiki Ukraińskiej był dobrej myśli, wydawało się bowiem, że sytuacja budzi nadzieje. By wzmocnić ideę UNR strona polska z inicjatywy gen. K. Sosnkowskiego rozważała w maju amnestię dla Haliczan, którzy deklarowali chęć służby wojskowej w odrodzonej armii ukraińskiej. Ułaskawienia nie przewidywano natomiast dla żołnierzy, którzy służyli w jednostkach Strzelców Siczowych i przeszli na stronę bolszewicką.25 W tym ostatnim przypadku użyto argumentu, iż formacje te miały sposobność wywołania buntu, w okolicach Bałty i Wapniarki, gdy zbliżały się wojska UNR - powracające ku polskim liniom po I pochodzie zimowym i wówczas nie zdecydowanie się na zademonstrowanie aspiracji ukraińskich.

Jak pisze Stanisław Kamiński zwolennicy Dyrektoriatu cieszyli się z powrotu do ojczyzny armii i planowanego wskrzeszenia państwowości, zgadzali się na sojusz z Rzecząpospolitą, lecz w gruncie rzeczy byli rozczarowani „[...] (na tle zazdrości), że pokonanie bolszewików nie było zasługą Petlury i jego armii, i że nowa Ukraina zbyt wiele będzie musiała zawdzięczać Polakom".26 Proponowana konwencja sojusznicza, a zwłaszcza jej tajność budziła ostre spory i kontrowersje w łonie Dyrektoriatu. Po umowie kwietniowej natomiast „[...] trzeba było skonstruować naprędce rząd dla Ukrainy, który by cieszył się autorytetem, a zarazem stał twardo na [gruncie] orientacji [polskiej, [stąd] położenie A. Liwyćkiego, [jako głównego architekta sojuszu], było nadzwyczaj trudne. Opinia politycznych kół ukraińskich po niedawnej wojnie o Lwów nie była do tego przymierza dostatecznie przygotowana".27 Dotychczasowy premier Izaak Mazepa, który uchodził za orędownika soborności był sceptykiem co do nowe orientacji politycznej, złożył w połowie maja swoją dymisję, gdyż nic chciał ponosić odpowiedzialności za skutki sojuszu z Polską. Mimo usilnych prób S. Petlury okazało się że potrzebna jest rekonstrukcja całego gabinetu. 28 maja premierem UNR został polonofil, Wolodymyr Prokopowycz, a w skład rady ministrów28 weszło dwóch Polaków krajowców: S. Stempowski (minister zdrowia) i H. Józewski (wiceminister spraw wewnęntznych).29 Źródła wojskowe określiły nowy rząd jako „niejednolity, literacki, niezdolny do pracy. W większości swej lojalny w stosunku do [S]. Petlury i sojuszu z Polską". W swoich deklaracjach programowych Dyrektoriat zapowiadał dwie sprawy:

1. W sprawach ziemi zostanie zachowany status quo sprzed okupacji polskiej;

2. W najbliższym czasie zostanie ogłoszona tymczasowa konstytucja UNR i zwołany przedparlament.

Źródła polskie odnotowały także dodatkowe postulaty: zwołanie konstytuanty budowę armii, reformy socjalne i społeczne, poszanowanie prywatnej własności, odbudowę transportu, szkolnictwo narodowe, autokefalię i patriarchat prawosławnz oraz sojusz z Rumunią, krajami bałtyckimi i kaukaskimi".30 Tezy te zasadniczo nie odbiegali od dotychczasowej linii politycznej. Mimo dość przejrzystego programu formowania władz centralnych szło dość opornie: S. Petlura próbował pozyskać dla swej działalności I. Mazepę. Ten z kolei uchylał się od współpracy, podejrzewając Polaków o nieczyste intencje, co z kolei dezorganizowało prace i formowanie władz UNR. W maju rozważano dwie alternatywy gabinetu: reaktywowanie starego rządu (ale A. Liwyćkyj wicepremierem) albo rząd z nowymi ludźmi. Ciągłe rozgrywki personalne powodowały, że w życie państwowe wkradał się chaos. Do tych kłopotów dochodziły następne: brak aparatu urzędniczego, brak środków finansowych, skrępowanie życia politycznego obecnością WP. Szczególnie ten ostatni atut był wygrywany przez propagandę bolszewicką. Deklaracje władz nikogo zatem nie mogły zadowolić i nie zadawalały. Władze polskie niepokoiły się, że UNR prowadzi prace „wyłącznie gabinetowe", choć równocześnie pochłaniały ją sprawy organizacji administracji i wojska. Opracowano postulaty reorganizacji samorządu miejskiego, ziemstw i ordynacji do przedparlamentu.31 Nie załatwiono jednak sprawy najważniejszej dla chłopstwa - kwestii reformy rolnej.32 Tymczasem bolszewicy pozwalali brać ziemię i to był ich najbardziej rewolucyjny, i zarazem najbardziej popularny program. Już po wycofaniu za Zbrucz zreorganizowano MSZ, a MSW UNR zaproponowało kolejny pakiet ustaw: o samorządzie, o przyfrontowych komisarzach cywilnych, projekty konstytucji państwa.

Prace nad nową konstytucją UNR rozpoczęły się w lutym 1920 roku. l VI prezydium UNR przedstawiło projekt konstytucji, który zmierzał do usunięcia S. Petlury. Z początkiem lipca utworzono wspólną rządowo-parlamentarną komisję konstytucyjną, która 30 sierpnia przedstawiła drugi projekt ustawy zasadniczej. Obie wersje potwierdzały, że UNR jest niezależnym państwem demokratycznym, republikańskim opartym o ustrój parlamentarny. Różnice natomiast wynikały przy określeniu terytorium UNR. Artykuł 2 projektu UNR zakładał federację Ukrainy z tymi organizmami państwowymi, które uznawały zwierzchność UNR (a więc ZUNR i Kubania). Natomiast artykuł 4 w wersji rządowej uznał, że na terytorium państwa składa się: Kijowszczyzna, Wołyń, Podole, Chersońszczyzna, Katerynosławszczyzna, Połtawszczyzna, Czernihowszczyzna, Charkowszczyzna i Słobożczyzna, co w praktyce oznaczało akceptację układów kwietniowych. Z początkiem października prace nad ostatecznym tekstem konstytucji zostały zawieszone.33

Mimo zgodności dążeń ze składanymi deklaracjami próby pozyskania szerokich kręgów społeczeństwa ukraińskiego nie spełniały pokładanych w tym nadziei. Bierność narodu była nie tylko rezultatem dotychczasowego przebiegu rewolucji, ale i wynikała ze zmęczenia długotrwałą wojną oraz nieufnością wobec wojska. Do legendy należy zaliczyć rzekomo wszechogarniające dążenie Ukraińców do znalezienia się pod panowaniem sowieckim. Tym niemniej pasywność sprzyjała bolszewikom, zwłaszcza gdy doszło do odwrotu. Usilnie jednak próbowano odbudować państwo w obliczu nowych wyzwań. Fundamenty tej filozofii politycznej opierały się na następujących filarach:

1. Przychylności ludności;

2. Reorientacji politycznej „synów marnotrawnych";

3. Pomocy WP i obecności miejscowych Polaków w rządzie, co dowodziło przychylności krajowców do tej koncepcji;

4. Zmiany w stosunku do Haliczan, których usuwano z administracji jako element destrukcyjny.

„Niemniej wszakże pewniki te były ważnym sukcesem i dla rządu ukraińskiego: były one swego rodzaju plebiscytem, aprobatą dotychczasowej polityki [...]". Reorietacja dotychczasowej linii politycznej UNR spowodowała, że „[...] koła ukraińskie i ukrainofilskie za granicą w bardzo słabym stopniu ulegają nowej orientacji", a samo stanowisko bywa kwestionowane przez „[...] różnych oficjalnych «delegatów» jego własnego rządu".34 Mimo słabości dyplomacji naczelnym zadaniem była jednak rozbudowa armii. Wynikało to mianowicie z dwóch istotnych powodów:

1. „Rząd polski nie przyjmuje żadnych zobowiązań co do pomocy w zdobyciu terytoriów lewobrzeżnych [...], ani co do późniejszej obrony Ukrainy Prawobrzeżnej w granicach 1772 roku jej przez nas przyznanych";

2. „[...] Polska nie może wywalczyć niepodległości ukraińskiej na całym teryrium ukraińskim, może tylko w tym Ukraińcom pomóc".

Stanowisko takie spowodowane było obawą, by Rosjanie nie podejrzewali II Rzeczypospolitej o cele imperialne. Oficjalnie chodziło jedynie o rewindykacje, ale postulaty te nie pozostawiły żadnych złudzeń: jeśli UNR nie zbuduje państwowości, to ni będzie nowej wyprawy kijowskiej. Niepodległość, pełną niezawisłość i terytorium Ukraina musi wywalczyć sobie sama. W tej mierze nawet Piłsudski nie miał wątpliwości. 5 maja w rozmowie z dowódcą Frontu Ukraińskiego oświadczył on: „[...] jeśli zobaczymy, że Ukraińcy nic zdziałać nie mogą przeczekamy do jesieni, rzucimy [Ukrainę] na pastwę chaosu i cofniemy się do siebie, zbierając i wywożąc przez lato i jesień wszystko, co się da: chleb, zboże, cukier itp. Innego wyjścia nie ma".35

Pilsudski's and Petlura's forces in Kiev

Jeszcze przed Wyprawą Kijowską liczono, że podstawę armii będą tworzyć kadry uzbrojone w Polsce i antykomunistyczni partyzanci. Nie bez znaczenia był fakt, że przeciwko lokalnej partyzantce skierowano cztery dywizje a przeciwko anarchistom N. Machny całą 6 armię, co osłabiło zdolności bojowe Armii Czerwonej. Dotychczasowi świadczenie pokazało, że „żołnierz petlurowski chętnie się bije, ale niezdolny jest do utrzymania się w karbach stałych jednostek bojowych. [...] Z łatwością [...] S. Petlura zdobywa sobie setki ludzi najrozmaiciej uzbrojonych w pasie przyfrontowym, ale nie może materiału tego wykorzystać całkowicie do zorganizowania i kompletowanie jednostek stałych [...]". Wszystkie polskie źródła są w tym zgodne: ruch partyzancki był liczny, ale pełnił rolę milicji lokalnej. Demobilizacja armii rosyjskiej i późniejsza walka z bolszewikami wyrobiła w nich specjalny typ żołnierza, który uznawał jedynie władze lokalne. Nie był to ruch, który myślał w kategoriach ogólnopaństwowych, choć praktycznie wszędzie walczono pod hasłami niezależności i antykomunizmu.36 Ruch ten stawiał sobie następujące cele: „[...] powstrzymania wywozu zboża i żywności z Ukrainy, poboru rektura, usunięcia czy wytępienia komunistów [...] - w wyniku przywrócenia władzy Dyrektoriatu [...] ładu, przeprowadzenia reformy rolnej i rozwoju życia narodowego [...]. Młodzież rozmiłowana od paru miesięcy w rozbójniczej swawoli, znajdowała w ruchu [...] ujście nagromadzonej energii, a zarazem możność łatwego wzbogacenia się i użycia [...]". W oczach J. Piłsudskiego Rosja Sowiecka mogła stosunkowo łatwo utracić cały prawy brzeg Dniepru, ponieważ główną silę Ukrainy stanowiły niezależne ruchy partyzanckie. „Puszczone samopas niechybnie doprowadzą po dłuższym czasie do oczyszczenia Ukrainy od bolszewików, lecz za to kraj cały będzie niesłychanie bardzo trudny do ujęcia w ręce, do jako takich rządów". Obawiając się dezorganizacji państwa, Dyrektoriat nie odwołał się do narodu i nie proklamował powstania ogólnonarodowego. Najpierw chciano stworzyć podwaliny normalnych struktur UNR, a dopiero potem ruszyć na południe z regularnym wojskiem. Duże przestrzenie i lokalizacja ruchu partyzanckiego spowodowały jednak, że linie obronne armii polskiej mogły być asekurowane przez powstańców. W tworzeniu wojska początkowo zamierzano oprzeć się na poborze. Po demobilizacji w Austrii i Rosji na Ukrainie było dość wyszkolonych żołnierzy i rezerwistów, nie brakowało również żywności i furażu. Zorganizowanie jednak armii w oparciu o istniejące już kadry wymagało zdaniem gen T. Kutrzeby 6 do 12 tygodni pracy organizacyjnej. Nim jednak zamierzenie miało dać efektowne wyniki należało stworzyć od podstaw całą terenową administrację wojskową. Do tego potrzeba było czasu, ale tego akurat ciągle brakowało. Brakowało także kadr, bowiem te, które pozostały, już były ogarnięte pracą państwową bądź służyły w armii. By Ukraina stanowiła realną silę powinna w roku 1920 wystawić sześć pełnoetatowych dywizji ze służbami (po 8 tyś. żołnierzy każda) o łącznej liczebności około 80-100 tyś. żołnierzy. W chwili zawierania układu wojska ukraińskie, łącznie z walczącą na tyłach sowieckich grupą Pawlenki, stanowiły równoważnik dywizji piechoty lub niewiele ponad, były słabo uzbrojone i wyekwipowane. Nominalnie było to pięć dywizji piechoty i jedna kawalerii, z dość dużą liczbą oficerów i podoficerów o dużym doświadczeniu bojowym; była to więc dobra baza do rozwinięcia licznej armii. Była to też armia sprawdzona, zahartowana w bojach - a ci, którzy po setkach kilometrów odwrotów oparli się pokusie dezercji, byli bitnymi, znakomitymi żołnierzami. Także mimo charakteru kadrowego była to armia szczególna, gdyż zasadniczo składała się z samych ochotników. Inną uderzającą cechą był bardzo wysoki procent inteligencji. Nie bez znaczenia był także bardzo wysoki poziom ideowy, moralny oraz uświadomienie polityczne żołnierzy UNR. Armia ta miała blisko dwa lata czasu na zapoznanie się z praktyką urzędów bolszewickich, stąd stanowiła tak wielkie zagrożenie dla sowieckiego panowania na Ukrainie z jednej strony, zaś z drugiej strony mogła być cennym sojusznikiem WP.

W organizacji armii zamierzano odwołać się do polskich doświadczeń. Poprzez zaciąg ochotniczy liczba wojska polskiego od listopada 1918 do stycznia 1919 roku wzrosła z 6 tys. do 110 tys. Nastąpiła żywiołowa samoorganizacja armii, a pobór ogłoszono dopiero po kolejnych dwóch miesiącach. Podobnych reakcji spodziewano się na Ukrainie. Nie ogłoszono jednak mobilizacji, a ochotników było zbyt mato (2-5 tys.), nie było także nikogo, kto mógłby prowadzić systematyczny pobór do wojska. Polacy nie mogli podjąć się tej roli, bowiem dałoby to sowieckiej propagandzie argum o „mięsie armatnim". Doświadczenia Wielkiej Wojny uczyły zaś, że rekrut może wysyłany na front po 6-8 tygodniach szkolenia. Strona polska zobowiązała się żal do wyekwipowania trzech dywizji, ale zaopatrzenie przychodziło zbyt wolno, bowiem z powodu braków materiałów wojennych całe uzbrojenie miało pochodzić ze składów zdobyczy wojennych.37 Innej możliwości po prostu nie było. Tworzono zatem od podstaw całą organizację państwową, a przy bierności społeczeństwa i nielicznej inteligencji potrzeba było czasu. Na pobór do wojska ukraińskiego wpłynęła w dużej mierze pora żniw, a chłopi nie chcieli opuszczać swoich gospodarstw - dlatego napływu ochotników należało się spodziewać dopiero po ich ukończeniu. Próbowano jednak w rekrutacji wojskowej uciec się do innych źródeł: zamierzano pozyskać jeńców z niewoli polskiej lub z okresu I wojny, przebywających na terenie Niemiec, Francji, Włoch i Anglii. Na to także potrzebowano czasu, ale i zrozumienia tych państw. Mobilizacja z Ziemi Halickiej ze względów formalno-prawnych nie wchodziła w grę, nie zwrócono się do strony polskiej o zgodę na werbunek na zachodnim Wołyniu. Tam bowiem brakówało już rezerwistów, gdyż zostali wcieleni do armii rosyjskiej w 1915-1916 roku. Oddziały polsko-ukraińskie, tj. Polaków pochodzących z ziem Prawobrzeża, zaczęto dopiero organizować we wrześniu 1920 roku. Od tego czasu do grudnia 1920 roku w skladzie armii UNR walczyła grupa ochotnicza ppłk. W. Sławka w sile 1200 ludzi. Brygada ta składała się z dwóch batalionów piechoty, dwóch szwadronów. T. Hołówko twierdził, że w interesie II Rzeczypospolitej ludność polska mieszkająca na Prawobrzeżu powinna wziąć czynny udział w tworzeniu ukraińskiej państowości.38

J. Pilsudski przy omawianiu politycznych celów Wyprawy Kijowskiej musiał naturalnie przewidywać zajęcie całej Ukrainy Prawobrzeżnej. Ofensywa polska mogła zatem uchodzić za pierwszy etap tej operacji. Plany operacyjne zakładały, że po zdobyciu Kijowa nastąpi rozbicie sowieckiego Frontu Zachodniego na Białorusi całościa polskich sił. Do tego czasu odrodzona armia ukraińska miała przejąć rolę osłony frontu południowego przed spodziewanym kontratakiem wojsk bolszewickich. Dopiero wtedy mogła ruszyć ukraińska ofensywa wzdłuż Bohu na Odessę. UNR mogła przenieść wojnę na wschód tak daleko, jak tylko chciała. Polska jednak nie brała już za to odpowiedzialności, bowiem jej cele wojenne były już osiągnięte. Dla Rzeczypospolitej był to argument dogodny: nie powodowało to większych komplikacji i nie zmuszało nawiązania normalnych stosunków z gen. P. Wranglem. Zdobycie Odessy oznaczało dla UNR wybicie „okna na świat" - tędy mogła płynąć najkrótszą drogą broń i ochotnicy. Równocześnie wyzwolenie rejonu czarnomorskiego stawiało S. Petlurę przed nowym wyzwaniem. Armia ukraińska wchodziła bowiem w kontakt bojowy w rejonie ujścia Dniepru z SZPdR. Już w maju próbowano pozyskać gen. P. Wrangla.39 Niestety bezskutecznie. Jednak wszystkie te plany wkrótce zdezauktualizowały się na początku czerwca. Po pięciu tygodniach od rozpoczęcia wspólnej polsko-ukraińskiej ofensywy ruszyły na Polskę Front Zachodni i Południowo-Zachodni, co zaskoczyło wojska sprzymierzone. Rozpoczął się odwrót, a „polski epizod" w ukraińskiej rewolucji narodowej był już praktycznie skończony.

Jeśli uwzględnimy czynnik czasu, koncepcja odbudowy Ukrainy po rozpatrzeniu wszystkich proponowanych wariantów przy pomocy polskich bagnetów mogła jednak przynieść najlepsze rezultaty. Choć Rzeczpospolita oferowała Ukraińcom na tym etapie dość mocno okrojone państwo między Dnieprem a Zbruczem, to była to „budowla" w pełni niezawisła. Problem granic południowych i wschodnich byłby nadal otwarty, gdyby UNR chciała kontynuować wojnę. Można było liczyć na dalszą pomoc II Rzeczypospolitej. Cena Polski była stosunkowo najmniejsza, choć niewątpliwie bolała, a Niemcy, Rosjanie, alianci - co naprawdę ofiarowali Ukrainie? Polska oferowała konkrety, ale i żądała konkretów. UNR miała zaakceptować to, co i tak już utraciła po przegranej wojnie. „O narzuceniu Ukrainie statusu satelity nie mogło być mowy. Nawet w tak korzystnym momencie już wiosną 1920 roku - pisze Piotr Wandycz - strona polska szła na kompromisy [...]. Układ polsko-ukraiński nie wynikał z chęci ujarzmienia Ukrainy, ale nie był też jakąś altruistyczną umową, z której Polska nie miała uzyskać żadnych korzyści. Jak większość umów międzynarodowych był on wypadkową wspólnych interesów. Strona słabsza płaciła koncesjami za uzyskaną pomoc i poparcie".40 Wojna polsko-sowiecka o Ukrainę była już przegrana. Zabrakło bowiem czasu na dokończenie eksperymentu, ale wysiłek ten nie poszedł na marne. Doświadczenia i dorobek okupacji polskiej wspaniale zaowocowały podczas walk na Podolu (18 X - 21 XI 1920). Wówczas po raz drugi, przy cichym już poparciu J. Piłsudskiego, a wbrew rokowaniom w Rydze, podjęto po raz kolejny ideę niezawisłości II Republiki.

 

------------------------------------------------------------------

[3] A. Pragier, Czas przeszły dokonany, Londyn 1966, s. 197-208. Zob. także: J. Skrzyp, Z. Lach, Wojskowo-geopolityczna charakterystyka Ukrainy, Warszawa 1995.

[4] Rozmowy z Józefem Piłsudskim. Z „Dziennika" gen. Antoniego Listowskiego (1919-1920), opr. A. Nowak, „Arcana", 1998, nr 23, s. 33-43. Dziennik gen. Antoniego Listowskiego jest obecnie przechowywany w Oddziale Rękopisów (rkps Ew. 2987) Biblioteki Czartoryskich w Krakowie.

[6] 3 stycznia 1920 roku gen. R. Petin pisał z Bukaresztu do Paryża, że błędem Francji było nie zmusyenie gen. A. Denikina do przyjęcia polskich warunków oraz to, że próbowano zrekonstruować Rosję, odmawiając przy tym uznania Ukrainy. Może więc teraz - pyta generał - nadeszła odpowiednia chwila by wszystko rozpocząć na nowo? Zob.: H. Balcerak, Wydarzenia polityczne i militarne na południowo-wschodnin teatrze działań wojennych, w: Wojna polsko-sowiecka 1920 roku, s. 63-65. O sowieckich planach ofensywy przeciw Polsce w 1920 roku pisze: A. Nowak, Rok 1920. Pierwszy plan ofensywy sowieckiej przeciw Polsce, N, t. XLIX, s. 7-19; Idem, Stosunki polsko-rosyjskie i polsko-sowieckie a lad wersalski, w: Idem, Polacy, Rosjanie i biesy. Studia i szkice historyczne z XIX i XX wieku, Kraków 1998, s. 125-147.

[7] T. Kutrzeba, op.cit., s. 40.

[8] O takich zamiarach świadczy chociażby polski projekt układu pokojowego z marca 1920 roku. Zob.: Rok 1920, opr. J. Borkowski, Warszawa 1990, s. 121-122.

[9] Ukraine and Poland, s. 78-89. Ogólne sprawozdanie bojowe z ofensywy ukraińskiej 15 V 1920 roku. Ponadto: T. Piskorz, Działania Dywizji Kawalerji na Ukrainie od 20 IV do 20 VI 1920 roku, Warszawa 1926; J. Stachiewicz, Działania zaczepne 3 Armii na Ukrainie, Warszawa, 1925; L. Wyszczewski, Kijów 1920, Warszawa 1999, s. 58-176. Działania pancerno-motorowe w kampanii ukraińskiej oraz podobną akcję na Kowel uznano ...

[10] 7 maja 1920 roku do gen. K. Sosnkowskiego zgłosił się delegat B. Sawinkowa i postawił trzy pytania które ogólnie wyrażały zaniepokojenie i zakłopotanie całej rosyjskiej kontrrewolucji:

1. Czy bylibyśmy skłonni tworzący się Rząd Rosyjski poprzeć i pozwolić mu na utworzenie się na naszym terenie antybolszewickiej armii rosyjskiej?

2. Czy będziemy żądali od Rosji kategorycznego uznania niepodległości Ukrainy, czy też pozostawimy to do porozumienia się między Rosją a Ukrainą (mowa w tym pytaniu, rzecz prosta, o niebolszewickiej)?

3. Czy tezę granicy 1772 roku traktujemy aneksyjnie: gdyż tak komentują nasze stanowisko politycy i emigranci rosyjscy w Paryżu?

[11] Rok 1920, opr. J. Borkowski, Warszawa 1990, s. 172-173. Przemówienie marszałka sejmu 18 V ...

[12] DzU RP z 28 IV 1920 roku poz. 97. Uznanie UNR i publikacja tego w Dzienniku Ustaw RP oznaczala faktyczną ratyfikację układu, choć z drugiej strony trudno jest wymagać od Sejmu by ratyfikówał ...

[14] M. Hruszewskyi, A History of Ukrainę, Yale 1948, s. 556; E. Charaszkiewicz, op. cit., s. 157, A. Choulquine, Le role hislorique de Simon Petlura, „Revue de Promethee", Paris 1939, t. XI, nr 3-4, s. 390.

[15] P. Żurawski vel Grajewski, Sprawa ukraińska na konferencji pokojowej w Paryżu w roku 1919, Warszawa 1995, s. 69; K. Lewandowski, Sprawa ukraińska w polityce zagranicznej Czechosłowacji w latach 1919-1932, Wrocław 1974, s. 161-163; Z. Zaks, Problem Galicji Wschodniej w czasie wojny polsko-radzieckiej, „Studia z dziejów ZSRR i Europy Środkowej", 1972, t. VIII, s. 92-95.

[17] Ukraina and Poland, p. II, s. 64-67, dok. 24. Komentarze do Konwencji Wojskowej między Polska a Ukrainą. Rozkaz nr 4285 III-SS, poczta polowa nr 54 z 12 V 1920 roku.

[19] Ohijenko Iwan (1882-1975) - rektor Uniwersytetu w Kamieńcu Podolskim, minister oświaty i wyznań religijnych oraz główny pełnomocnik rządu w latach 1919-1920. Po katastrofie rządu UNR przebywał w Warszawie, gdzie był profesorem Studium Teologii Prawosławnej na Uniwersytecie Warszawskim. W 1940 roku został arcybiskupem prawosławnym chełmsko-podlaskim, zaś po wojnie stanął ...

[20] I. Mazepa, op. cit., s. 19-39.

[21] S. Kamiński, Lata walk i zamętu na Ukrainie (1917-1921),Warszawa 1928, s. 99.

[22] "Monitor Polski", nr 107, z 14 V 1920 roku; Współdziałanie, s. 268: E. Charaszkiewicz, op. cit.

[24] L. Wasilewski, Józef Piłsudski jakim go znałem, Warszawa 1935, s. 205-206.

[27] BUW-OR, Spuścizna S. Stępowskiego, sygn. 1548, s. 3-4. Materiały S. Stępowskiego dotyczące przeważnie Ukrainy i spraw ukraińskich, 1914-1938, cz. I.

[28] Rząd ten przetrwał aż do końca rokowań ryskich. Skład rządu na dzień l czerwca był następujacy premier - W. Prokopowycz, wicepremier, minister sprawiedliwości - A. Liwyćkyj, minister spraw zagranicznych - A. Nikowśkyj, minister spraw wewnętrznych - O. Salikowśkyj, minister spraw rolnych - I. Mazepa, minister spraw wojskowych - W. Salśkyj, minister gospodarstwa narodowego - J. Archipienko, minister finansów- C. Baranowśkyj, minister transportu - S. Tymoszenko, minister edukacji - P. Chołodny, minister wyznań religijnych - I. Ohijenko, minister poczt i telegrafów (łączności) - I. Kosenko, minister zdrowia - S. Stempowski, sekretarz państwowy - W. Onichimowśkyj. Zob.: I. Mazepa, op. cit., s. 31-33, A b. KC PZPR, Instytucje wojskowe 1918-1939, sygn. 296/1-64, k. 16-20, 24-27.

[29] Tak pisał o tej nominacji H. Józewski (Zamiast pamiętnika, ZH, 1982, z. LX, s. 116.): "Byłem Polakiem - mężem zaufania Polski i byłem Polakiem wiceministrem ukraińskim, mężem zaufania Ukrainy. Nie byłem "narzędziem Polski" w ukraińskim rządzie, nie byłem «agentem» albo «wtyczką». Polska mogła mieć do mnie zaufanie. W nie mniejszej mierze mogła mieć do mnie zaufanie Ukraina. I tu i tam byłem sobą, a zarazem byłem spotkaniem się dwóch światów patrzących sobie w oczy ufnie i wiernie. Jak mówiłem wtedy «bylem mężem zaufania obu narodów". To określało stan rzeczy. Czułem się w tym dobrze "odświętnie". Patriotyzm Polski i patriotyzm Ukrainy stanowiły jedno. Jest to jakiś zaklęty w Polsce skarb, o czym wielu Polaków może nie wiedzieć, ale to nie zmienia istoty rzeczy [....]. Tak się szczęśliwie i pomyślnie stało, że mój przyjaciel Stanisław Stempowski [.....] o tym "wiedział"".

[31] ABN, TNSz, Materiały Dyrektoriatu UNR, 1919-1922, skrzynia 23/XXIV-3. Projekt statutu dla zarządzania gubernią z l IX 1920 roku; Ibidem, Kancelaria Dyrektoriatu UNR, Wydział Spraw Ogólnych, skrzynia 23/XXIV-4. Pismo nr 1/33 z kwietnia 1920 roku; I. Wytanowycz, Agrarna polityka ukrajinśkych urwidiw rokiw rewoluciji i wyzwolnych zmahań 1917-1920, UkH, 1967, nr 3-4, s. 5-60.

[32] Szczególnie sugestywnie „głód ziemi" na Ukrainie przedstawiła w 1922 roku polska pisarka Zofia Kossak-Szczucka (Pożoga, Łódź 1990, s. 15.): „[...] objeżdżając tak ciche na pozór pola, można było słyszeć, wsłuchawszy się duszą, ochrypły głos Nizin, wołający o głodzie ziemi - głodzie mocniejszym niźli wszystkie głody. Głos ten w dziwnej byt sprzeczności z rozpachnioną wiosną i ułudą czaru, wdzięku, świeżości, jakie zewnętrznie zachowały wsie.[...]. Z chat, domów, płotów, podwórzy i przyzb bielonych wznosił się w górę i rósł jeden jęk, jedno skomlenie pożądania: Ziemi! Ziemi!

[...] Jęk ten potężniał, zamieniał się we wrzawę. [...]. To nie byty już namiętności ani pożądania ludzkie. To był żywioł nieodparty i nieubłagany, który powstał z szumem groźnym fali, a runąwszy miał zalać wszystko i zgładzić".

[33] Ustrij Ukrajinśkoji Derżawy. Projekty konstytuciji Ukrajinśkoji Narodnoji Respubliky, Lwiw 1920; O. Ejchelman, Projekty Ustrij Ukrajinśkoji Derżawy. Projekty konstytuciji Ukrajinskoji Narodnoji Respubliki, Lwiw 1920.

[34] AAN, Kolekcja opracowań i odpisów dokumentów dotyczących stosunków z Łotwą, Litwą, Rosją Radziecką, Gdańskiem i Ukrainą w latach 1914-1928, sygn. 59, k. 156. Pismo Poselstwa RP w Bernie do MSZ z 27 V 1927 roku, dok. 44; Ukraine and Poland, t. II, s. 98-108.

[36] Ukraine and Poland, p. I, s. 374; AAN, Towarzystwo Straży Kresowej, Komitet Wykonawczy, sygn. 113-144. Tygodniowe komunikaty polityczne; K. Krzeczunowicz, op. cit., s. 41; S. Kamiński, op. cit., s. 70-72. Na temat ukraińskiej partyzantki w kwietniu 1920 roku tak pisali M. Kakurin i W. Mielikow: „Fala bandytyzmu niewątpliwie kierowanego przez agentów Petlury [....] rozlała się po całym terytorium Ukrainy i zmusiła [.....] sowieckie dowództwo do całego szeregu zarządzeń [....]. Po przemarszu różnych wojsk [....] na tyłach ich cale rejony zostały ogarnięte szeregiem powstań, które po przejściu przez nie oddziałów Petlury utworzyły szereg gniazd, gęsto rozsianych w rejonie na wschód od linii Winnica - Słobidka n/Dniestrem [...]. W okresie przed rozpoczęciem polskiej ofensywy, działalność band na Ukrainie Prawobrzeżnej nabrała ...

[37] List Józefa Piłsudskiego do Leopolda Skulskiego z 6 V 1920 r., N, 1962, t. VII, s. 106-112; T. Kutrzeba, op. cit., s. 253; L. K., op. cit., s. 238-239; M. Ostrowiercha, Mobilizacja na Ukrajini. Spohad z 1919 roku, w: Kaliendar „Ukrajinśkoho Inwalida", 1930, s. 79-84.

[38] L. K., op. cit., s. 240-241; W. Suleja, Piłsudski a Petlura, w: Polska i Ukraina, s. 127, przyp. 45.

[39] 15 kwietnia 1920 roku z Sewastopola P. Struve wysłał do Piłsudskiego notę z propozycją nawiązania stosunków dyplomatycznych między Państwem Rosyjskim a Polską oraz wysłania do Warszawy odpowiedniej delegacji polityczno-wojskowej. Ofertę tę całkowicie zignorowano. Por.: A. Procyk, op. cit.