W Kijowie odsłonięto pomnik ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach
1932-33; ogólnonarodową minutą ciszy oddano hołd ofiarom
Podczas
uroczystości prezydent Wiktor Juszczenko zaapelował do narodów świata, a przede
wszystkim do Rosji, by wspólnie z Ukrainą przyłączyła się do potępienia zbrodni
stalinizmu i Związku Radzieckiego.
- Razem byliśmy w tym piekle -
powiedział.
Odsłonięcie pomnika ofiar głodu kończy obchodzoną przez cały
tydzień 75. rocznicę tej tragedii. O godzinie 15.00 czasu polskiego w oknach
ukraińskich domów zapłonęły świece.
Miały przypominać o sztucznie wywołanej w czasach stalinowskich katastrofie,
która według ostatnich ustaleń naukowców zabrała co najmniej 3,5 miliona istnień
ludzkich.
Apel Juszczenki do Rosji to jeszcze jedna próba przekonania
Moskwy, iż dążenia Ukraińców do uznania Wielkiego Głodu za ludobójstwo nie są
wymierzone w Rosjan. Ukraiński prezydent niejednokrotnie mówił, iż winę za
tragedię ponosi system komunistyczny, a nie konkretny naród.
Rosja upiera
się tymczasem, że głód dotknął nie tylko Ukrainę, lecz także inne republiki
byłego ZSRR. Twierdzi także, że nie pozwoli obarczyć winą za to Rosjan i że
Juszczenko nie ma racji mówiąc, iż celem Wielkiego Głodu było m.in. poskromienie
dążeń niepodległościowych Ukrainy.
Z powodu sporu prezydent Dmitrij
Miedwiediew odrzucił zaproszenie Juszczenki na sobotnie forum międzynarodowe w
Kijowie, poświęcone 75. rocznicy tragedii.
- Nie usprawiedliwiamy
represji reżimu stalinowskiego wobec całego narodu radzieckiego, lecz
twierdzenie, iż jego celem było zniszczenie Ukraińców, przeczy faktom i jest
dążeniem do nadania nacjonalistycznego podtekstu tej wspólnej tragedii - napisał
Miedwiediew w liście do Juszczenki, wyjaśniając przyczyny nieobecności w
Kijowie.