ROZMOWA
Sława Stećko, przewodnicząca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i
Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów
Więcej Ukrainy na Ukrainie
Czy zadowala panią ta Ukraina, jaka istnieje obecnie?
SŁAWA STEaKO: Oczywiście -- nie. Cieszymy się, że mamy państwo,
uznawane przez 140 krajów świata, mające wiele atrybutów państwowości. Jednak
walczyliśmy o państwo bardziej ukraińskie, niż jest obecnie, i zdajemy sobie
sprawę, że osiągnięcie tego będzie trudne. Musimy dalej walczyć. Mówię --
walczyć, ale oczywiście nie zbronią wręku.
Zdajemy sobie sprawę, że dziś nie ma na świecie państwa jednolitego
etnicznie. U nas też są mniejszości -- Rosjanie, Polacy i i nni. Naszym zdaniem
mniejszości narodowe muszą mieć zagwarantowane szerokie prawa. Bardzo jednak
boli, gdy w ukraińskim państwie, w urzędach państwowych, dominuje język inny niż
państwowy -- ukraiński. A tak jest za sprawą Rosjan. W naszym parlamencie
znaczna liczba deputowanych posługuje się językiem rosyjskim. Nie można
uwierzyć, że są tak mało inteligentni, by przez cztery lub nawet osiem lat nie
nauczyli się języka ukraińskiego. Po prostu nie chcą mówić po ukraińsku, chcą
pokazać swoją pogardę, nienawiść wobec tego języka.
W Polsce przeciwstawne sobie siły polityczne znajdują porozumienie w
kluczowych dla kraju sprawach. Na Ukrainie rozbieżności wydają się jednak nie do
przezwyciężenia. Dlaczego?
W Polsce Polak jest przede wszystkim Polakiem, a dopiero potem komunistą,
nacjonalistą czy socjaldemokratą. Na Ukrainie są być może narodowo, propaństwowo
nastawieni komuniści. W większości jednak komuniści zorientowani są na Rosję.
Rozpatrując projekty ustaw zastanawiamy się -- ja jako nacjonalistka, a także
deputowani z partii propaństwowych -- czy prawo to będzie zkorzyścią dla narodu
ukraińskiego, ukraińskiego państwa. Inaczej komuniści. Bywało tak, że my
popieraliśmy projekty komunistów czy socjalistów. I muszę powiedzieć, że często
też nasze propozycje popierali komuniści, zwłaszcza w kwestiach socjalnych.
Zdarza się jednak, że komuniści nie głosują "za" wważnych dla nich kwestiach
socjalnych, bo mszczą się za to, że my nie głosujemy tak, jak oni tego chcą --
na przykład za to, że nie poparliśmy wejścia Ukrainy do Zgromadzenia
Międzyparlamentarnego Wspólnoty Niepodległych Państw.
Sprzeciwiamy się tej propozycji, bo boimy się, że jest to kolejna próba
wciągnięcia nas w struktury eurazjatyckie, wzależność od Rosji. Mszcząc się,
komuniści bojkotują posiedzenia, wychodzą z sali obrad. Szkoda, że później
wracają.
Kim są dzisiejsi ukraińscy nacjonaliści? Czym Kongres Ukraińskich
Nacjonalistów odróżnia się na przykład od Ruchu?
W Kongresie Ukraińskich Nacjonalistów są ludzie, którzy uznają ideologię
ukraińskiego nacjonalizmu, zainicjowaną przez Organizację Ukraińskich
Nacjonalistów. OUN powstała w 1929 r. i działa do dziś; była najpotężniejszą
ukraińską siłą w I I wojnie światowej i długie lata po niej. OUN była też jedyną
siłą, która prowadziła walkę na dwa fronty -- przeciwko hitlerowskim Niemcom i
bolszewickiej Rosji; stworzyła organizację zbrojną -- Ukraińską Powstańczą
Armię, która walczyła do 1956 roku. To nie niemieccy "supermensche", ale
ukraińscy nacjonaliści organizowali protesty, strajki i walkę zbrojną w
sowieckich łagrach -- w Norylsku, Karagandzie czy Workucie.
Ludowy Ruch Ukrainy został stworzony przez dysydentów. Jaka jest różnica
pomiędzy dysydentami i nacjonalistami?
Dysydenci bronili się z pozycji konstytucji ZSRR, a nacjonaliści walczyli
przeciwko niej. Dysydenci byli przeciwko reżimowi, my -- przeciwko obcej
okupacji. Chcieliśmy, by na ukraińskiej ziemi rządził ukraiński naród. Ale gdy
powstawał Ruch, OUN nawet nie mogła marzyć o stworzeniu jawnej organizacji i
nacjonaliści znaleźli się w Ruchu. OUN nie chciała potem, by nacjonaliści,
banderowcy, opuszczali Ruch i osłabiali tę silną wówczas organizację. Ale tak
się złożyło, że nasi ludzie nie znajdowali tam tego, czego szukali, i
przechodzili z Ruchu do stworzonego przez OUN Kongresu Ukraińskich
Nacjonalistów.
Na i le silny jest nurt nacjonalistyczny na Ukrainie?
Nasz ruch dominuje na Ukrainie zachodniej, jesteśmy mocni na Wołyniu, silne
wpływy mamy też na Zakarpaciu. Nasza struktura jest rozbudowana w całej
Ukrainie, włączając w to Krym. Funkcjonujemy nie tylko w centrach obwodów, ale
też w około 300 rejonach. Mamy silne oparcie w młodzieży. Młodzi ludzie
przeważają w e władzach KUN w Charkowie, Dniepropietrowsku, Krzywym Rogu i
Sumach. W zeszłym roku powstał Młodzieżowy Kongres Ukraińskich Nacjonalistów i
już działa na całej Ukrainie.
Jak dziś wyglądają wasze kontakty z Ruchem i innymi partiami prawicy i
centrum?
W Radzie Najwyższej najlepiej układa się nam współpraca właśnie z Ruchem, bo
spośród wszystkich frakcji w parlamencie jest on najbardziej propaństwowy.
Zarówno my, jak i Ruch, proponujemy innym partiom stworzenie koalicji sił
narodowo-państwowych. Mogliby się w niej znaleźć ludowi demokraci,
socjaldemokraci, frakcja "Reformy-Centrum" czy deputowani pozafrakcyjni, jako
silna koalicja przeciwko blokowi komunistów i socjalistów. Funkcjonuje "okrągły
stół" skupiający 14 partii. Zastanawiamy się nad wystawieniem wspólnego
kandydata na prezydenta.
Pomiędzy Ukrainą a Polską panują dziś dobre stosunki, określane nawet jako
"strategiczne", czego dowodem są choćby częste spotkania naszych prezydentów.
Skąd więc, pani zdaniem, taki problem z jednym cmentarzem -- Cmentarzem Orląt
Lwowskich? Czemu doszło do tak przykrych incydentów, jak a kty wandalizmu na
polskim cmentarzu we Lwowie?
Lwów to "Piemont" ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego idlatego cała wroga
niepodległej Ukrainie agentura skierowana została właśnie tam. Od ruchu
nacjonalistycznego oderwały się różne grupki, tworząc rozłamowe organizacje.
Dlaczego we Lwowie? Dlaczego nie w Kijowie czy Charkowie? Bo tam właśnie obca
agentura koncentruje swe wysiłki w celu osłabienia i rozbicia ukraińskich
nacjonalistów. Myślę też, że moskiewskiemu wywiadowi nie podoba się rozwój
dobrych stosunków między Polską a Ukrainą. Przecież gdy nasze kraje będą nie
tylko wzajemnie się uznawać, ale naprawdę wykażą zainteresowanie istnieniem
niepodległej, silnej Ukrainy i niepodległej, silnej Polski o raz obopólnie
korzystną współpracą, stworzą wielką siłę przeciwko rosyjskiej agresji. Dlatego
Rosjanie próbują prowokować. To na pewno była prowokacja. Zresztą myślę, że
sprawa została szybko załagodzona.
Przed waszą siedzibą, a mieścicie się prawie naprzeciwko polskiej
ambasady, demonstrowała w zeszłym roku UNA-UNSO [radykalna u kraińska
organizacja nacjonalistyczna -- przyp. red. ], domagając się oddania Ukrainie
Przemyśla i Chełma.
Nie słyszałam o tym. My z UNA-UNSO nie mamy nic wspólnego. Pytanie, czy oni
sami wpadli na ten pomysł, czy ktoś im go podsunął? Myślę, że ktoś ich
prowokuje. My nie możemy takich akcji pochwalać, żadna ukraińska partia nie jest
tym zainteresowana. To przecież nacjonaliści rozpoczęli współpracę z Polakami --
podczas walk o Hrubieszów UPA i WiN zawarły porozumienie, o co już wcześniej
trwały starania. W polsko-ukraińskiej historii było wiele problemów, toczyły się
walki pomiędzy Polakami a Ukraińcami i tego nie można zapomnieć
Nie można. Ale czy właśnie wy, nacjonaliści, spadkobiercy dawnego OUN i
UPA, nie możecie zachęcać do bliższej współpracy z Polską, zwłaszcza na
zachodniej Ukrainie? Tak, by żaden cmentarz nie był już dla nas problemem?
Potrzebne są spotkania i dyskusje, nie tylko sąsiada z sąsiadem, ale
prezydenta z prezydentem, grup parlamentarzystów, dziennikarzy, trzeba
organizować konferencje. Ludzie mają różne zdania, różne poglądy. Gdybym w
pewnych sprawach wypowiadała się sama, mogłabym zostać źle zrozumiana. Co innego
podczas spotkania czy konferencji -- wówczas można bez przeszkód rozmawiać,
przyjmować wspólne ustalenia.
Obecna sytuacja wymaga pilnej współpracy Polski i Ukrainy, a wydarzenia z
przeszłości należy oceniać spokojnie i bez pośpiechu. Musimy starać się
zrozumieć drugą stronę, przyjmować nie tylko to, co jest w ygodne dla mnie. To
nie jest łatwe, ale na pewno potrzebne.
Rozmawiał Piotr Kościński
Mąż Sławy Stećko, Jarosław, był bliskim w spółpracownikiem Stepana Bandery
ijego następcą na stanowisku szefa OUN. Po II w ojnie światowej Sława Stećko
przez w iele lat mieszkała znim w Niemczech. Jarosław Stećko zmarł w 1986 r. ,
pani Sława została szefową O UN w 1990 r. W 1991 r. wróciła na Ukrainę, gdzie
objęła funkcję powstałego z inicjatywy OUN Kongresu Ukraińskich
Nacjonalistów.