Spis nazwisk
Antonow Michał – str. 25
Babijczuk Maria, Stefania –
str. 28
Bakun Olena, Teofila – str. 44
Bakun Iwan, ps. „Połkownyk” –
str. 26
Bałandiuk Edward, Paweł – str.
45
Baraniec Maria – str. 40
Bedrij Dymitr, Hilary, Michał,
Franciszka, Olga, Paraska, Zenon, Maria – str. 34, 35, 36
Berbeka Grzegorz, ps. „Burmyło”
– str. 26
Bogomołowa Hanna - -str. 38
Borodejko – str. 51
Borucka Maria – str. 47
Borucki Teodor – str. 47
Brodziak Adam – str. 12
Brodziak Władysław – str. 18,
48
Bułkowska Helena – str. 28
Bułkowski Bolesław, Józef,
Kazimierz – str. 28
Chochuła Maria – str. 27
Chruniewicz Zofia –str. 35
Cyganko – str. 39
Czarkowski Wasyl – str. 27
Czerwiński – str. 51
Czuczman Bogdan, ps. „Kruk” –
str. 26, 28, 35, 36, 38, 39, 40, 44, 47
Czuczman Emilia, Hanusia, Maria
– str. 26,40
Czuczman Iwan, Natalia – str.
31
Czuczman Paweł, ps. „Benito” - str. 23, 26, 29, 34, 39,
45, 49, 50, 51
Czuczman
Stefan, ps. „Bereza” – str. 23, 26, 42, 47, 49, 51
Daćko Włodzimierz – str. 31
Dąbrowski Jan – str. 12
Dedoruk Emilia, Franciszka,
Maria, Piotr – str. 29
Diżak Iwan, ps. „Czarnota” –
str. 34, 35, 39, 40, 44, 51
Domarecka Katarzyna – str. 45
Dusan Anastazja, Julia – str.
44
Fabiańska Karolina – str. 27,
28
Falińska – Susabowska Sławka,
ps. „Osyka” – str. 14, 16, 18, 20,
26, 29, 30, 33, 35, 36, 38, 41, 44, 45, 47,48
Faliński Iwan – str. 47
Gilewiczowie – str. 20
Gonczar Maria, Stefan – str
47
Górniak – str. 51
Gryszczuk Helena – str. 28
Hacfrajd Major – str. 25
Hajłasz Paraska – str. 38
Hamulak Eugeniusz, Maria – str.
35
Hnatyszyn Anna, Bogdan, Michał
– str.38, 39
Hojnicz – str. 39
Horbacz Michał, ps. „Zełenyj” –
str. 26, 30, 36, 41, 50
Hołota Anna – str. 44
Iwanow Jarosław, ps. „Pyłyp” –
str. 26, 27, 35, 36, 38, 40, 41, 47
Izosimow Leonid Fedorowicz –
str. 15
Jaremkiewicz Anastazja,
Filemon, Marian – str. 17, 18, 31, 34,
Jasińska Maria – str. 29
Jasiński Piotr, Wojciech – str.
29
Jaśków Katarzyna, Teodor – str.
44,
Jurkowska Olga, ps. „Pcziłka” –
str. 26, 33, 34
Jurdyga Jarosława, Mieczysław,
Stanisław, Stefania – str. 41
Kalina – str. 42,
Kamińska Julia – str. 34
Kamiński Kazimierz – str. 8
Kapij Osip – str. 20
Karasiuk Łukasz – str. 25
Karawan Grzegorz – str. 25
Kaszczak Maria - -str. 42, 44
Kokor Bogdan, Jarosław, Maria,
Włodzimierz, Zenon – str. 30, 40, 51
Koszel Stefan – str. 39, 40
Kot Janina – str. 29
Kotowska Katarzyna – str. 27
Kotowski Eugeniusz – str. 26,
27
Kowal Anastazja, Feliks,
Michał, Mikołaj – str. 34, 35
Kowalik Emilia, Jerzy, Julia,
Maksym – str. 31, 32
Kucak Maria, Marta – str. 44
Kuczyńska Julia – str. 41
Kupiak Dymitr, ps. ps. „Sławko Weslar”, „Klej”
Kupiak Michał, ps. „Generał” –
str. 25, 26, 28, 35, 41
Łucek Teodor – str. 12
Łuciów Paweł, ps. „Panok” –
str. 26
Łukasiewicz Emilia – str. 12
Łukasiewicz Julia – str. 47
Łukasiewicz Maria – str. 44
Łukasiewiczowie – str. 30, 31
Machowska Maria – str. 42, 43,
44
Machowski Eugeniusz – str. 42
Maksymiszyn Bolesław,
Eugeniusz, Maria, Michalina – str. 29, 30, 31
Maksimow Jan – str. 27
Martyniuk Michał, ps. „Rak” –
str. 26
Michajłow Oleksy – str. 28
Mieżwińska Julia, Maria – str.
41
Mieżwiński Antoni, Marian –
str. 41
Młot Antoni – str. 12
Młot Jan – str. 45
Moroz Andrzej, ps. „Bajrak” –
str. 23, 26, 38, 39, 40, 42, 49, 48, 50, 51,
Moroz Bogdan – str. 9,
21,47, 48, 49, 50, 51
Moskwa Anna – str. 44
Mymra Wienczysław – str. 29
Naczas Konstanty, Maria – str.
36, 37,
Olijnyk Paweł, ps. „Igor” –
str. 26
Olijnyk Włodzimierz, ps.
„Gołodomor” – str. 23, 24, 26, 29, 38,
39, 41, 42, 44, 45, 47, 49, 50, 51
Omeluch Maria – str. 36
Pałyga Hanna, Hilary, Izydor,
Joanna, Piotr, Włodzimierz – str. 30, 36, 40, 45, 46, 47
Pankiewicz Jakub, Ludwik, Rozalia,
Włodzimierz – str. 35
Partyka – str. 49
Petryca Iwan – str. 30, 31
Petryszyn Emil – str. 31
Pietrow – str. 50, 51,
Pociłujko Leon, ps. ps.
„Łewko”, „Jastrub” – str. 23, 26, 30, 49, 51
Pociłujko Michał, ps. „Nesytyj”
– str. 26, 29,36, 40, 41, 42, 45, 47
Pociłujko Michał, Piotr – str.
39
Polityło – str. 29
Polityło Katarzyna – str. 36
Poroniuk Lidia – str. 36
Prystupa Prokop - str. 25
Pryszlak Grzegorz, ps. ps.
Mikuszka”, „Sirnyk” – str. 25, 33,
34, 38, 50
Przysiężna Justyna – str. 47
Przystańska Katarzyna – str. 28
Przystański Grzegorz – str. 28,
34
Rodzewicz Piotr – str. 35
Rogowska Maria – str. 35
Romaniszyn Wasyl, ps. „Hajduk”
– str. 26
Romaniuk Iwan, Jan, Maria,
Zenon, Zofia – str. 34, 35,
Romanow Jan – str. 25
Ruda Anna – str. 47
Rupental Oleksy – str. 28
Sacharewicz Anastazja, Andrzej,
Iwan, Maria, Wasyl – str. 44, 45
Seniuk Włodzimierz – str. 28
Seń Eugeniusz – str. 28
Smaga Julia – str. 45
Smaga Piotr ps. „Zajeć” – str.
26, 28, 40
Sobaszek Anna – str. 45
Sołtys Eugeniusz, Włodzimierz –
str. 26, 27
Soroka Emilia, Jan – str. 45
Sosnowska Maria – str. 45
Sosnowski Jan, Oleksy – str.
41, 45
Sosnowski Tomasz – str. 36
Spodarek Maria – str. 47
Stopniccy – str. 20
Stopnicka Stefania – str. 20
Szczur Jan, Maria – str. 35
Szepiela Hanna – str. 32
Szeremeta-Furmaniewicz Weronika
– str. 5, 11, 13, 14, 15
Szeremeta Feliks, Franciszka –
str. 11
Szewcow Stefan – str. 26, 38
Szwczuk Jan, ps. „Stałewyj” –
str. 30
Szostak Mikołaj – str. 25
Sztybel Anastazja, Andrzej –
str. 35
Szulga Michał – str. 27
Święs Maria – str. 12
Tomczyszyn – str. 42
Trojan Agata, Anna, Jan, Józef,
Włodzimierz, - str. 29
Wierchopietrowski Borys – str.
42
Wilk Hanna, Helena, Maria –
str. 29, 31
Wołoszyn Anastazja, Andrzej,
Iwan, Jakub –str. 44, 45
Woźniak Michał – str. 28
Wujcik Helena, Zenon – str. 31
Zaręba Józefa, Włodzimierz –
str. 38
Zawierucha Oleksy – str. 40
Zierski Jan, Michał – str. 25
„Zołotar” – str. 34
Zubik Szymon – str. 31
Aneks
1.
List z Ministerstwa Sprawiedliwości Kanady
2.
List dr Wiktora Poliszczuka
3. Artykuł dr W.
Poliszczuka z „Gazety” w Toronto
|
Ministerstwo Sprawiedliwości Kanady
Sekcja Zbrodni Przeciwko Ludzkości i Zbrodni Wojennych 239 Wellington
Street Ottawa,
Ontario Kl
A OH8 26
czerwca 1995 Bronisław Szeremeta ul. Niedźwiedzia Szanowny
Panie! Uprzejmie dziękujemy za list z dnia
12 maja 1992, który został nam przekazany przez Ambasadę Kanadyjską.
Postępowanie sądowe przeciwko p. Kupiakowi zostało zamknięte ze względu na
śmierć podejrzanego. Raz jeszcze dziękujemy bardzo za Pańskie zainteresowanie
i poparcie dla naszej pracy. Z
poważaniem
Dr. Bettina Birn Naczelny Historyk Canada |
Brampton, 6 stycznia 1966r.
Wiktor Poliszczuk, Ph.D.
L6Y
4V7
Szan. Pan
Bronisław Szeremeta
Wrocław
Szanowny i Drogi Panie Bronisławie!
Pana książka wraz z dedykacją dla mnie dotarła do mnie dopiero w połowie grudnia ub. roku. Nie spodziewałem się, że za mojego życia ktoś poświęci swoją pracę dla mnie. Uczynił to Pan i jestem za to niezmiernie wdzięczny. Dla mnie to oznacza, że moje argumenty są dla Pana przekonywujące, że zgadza się Pan ze mną, gdy chodzi o ocenę tragicznych wydarzeń na wschód od Bugu w okresie II wojny świa-towej, a nawet po jej zakończeniu.
Spodziewam się, że „Gorzka Prawda” będzie wydana w tym roku w Polsce, tam też przymierzają się do wydania mojej pracy pt. „Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa”. Cieszy mnie to bardzo, albowiem uważam, że właśnie zawarte w niej wywody dają możliwość pełnego zrozumienia istoty nacjonalizmu ukraińskiego. W Toronto szykuję się też do wydanie „Ideologii...”, oraz niewielkiej pracy pt. „Apokalipsa według Wiktora Ukraińca”, w której ukazuję prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu polsko-ukraińskiego w wyniku działalności nacjonalistów ukraińskich w Polsce.
Książka Pana jest wartościową pozycją, wskazującą przede wszystkim na bierność, delikatnie mówiąc, państw zachodnich w spra-wie ścigania zbrodniarzy wojennych. Ja idę jeszcze dalej, ja wręcz twierdzę, że państwa te, w szczególności Stany Zjednoczone i Kanada, nie chcą ich ścigać. Ma Pan w ręku dowody na to, wskazał Pan prawie cztery lata temu na konkretną osobę i na konkretne czyny przestępcze Dmytra Kupiaka. Dał Pan Ministerstwu Sprawiedliwości Kanady do rąk zeznania świadków. Jeżeli przyjąć, że to Ministerstwo nie wierzyło w rzetelność procesu w ZSRR, to nic przecież nie stało na przeszkodzie wydelegowania na Ukrainę sędziów Kanadyjskich, ażeby sami prze-słuchali świadków. Twierdzę, że Rząd Kanady postępuje niemoralnie, czekając na śmierć osób podejrzanych o zbrodnie ludobójstwa. Nie jest wykluczone, że przyjdzie czas, iż publicznie, w książce oskarżę ten Rząd o niemoralność.
Proszę teraz wyobrazić sobie, w jakiej ja tutaj jestem sytuacji. Nacjonaliści ukraińscy bojkotują moją książkę i moją działalność, im w sukurs przychodzi polski profesor, kierownik Katedry Polski na University of Toronto – Piotr Wróbel, który publicznie zaprzecza prawidłowości moich ustaleń, co do sprawców mordów masowych na Polakach. Odpowiedziałem mu publicznie, kopię mego artykułu może Pan rozpowszechniać w Polsce, może opublikuje go któraś z gazet, może „Słowo – Dziennik Katolicki”? Może Pan, lub ktoś w Warszawie zwrócić się do redakcji w tej sprawie, można je Redaktorowi pokazać ten mój list do Pana na dowód, że zgadzam się na publikację.
Dziś jest Wigilia Bożego Narodzenia u prawosławnych, ja zwykle obchodzę święta dwa razy – katolickie i prawosławne. Niedługo przyjadą do nas dzieci i wnuki, teraz jest godzina 15-ta, w Polsce 21-sza, a na Ukrainie 22-ga. Zawsze w ten wieczór myślami jestem z moją rodziną na Ukrainie.
Kończąc, życzę Panu wszelkiego dobra, przede wszystkim zdrowia.
Łączę wyrazy szacunku.

Toronto
– „Gazeta” nr 3 z dnia 5-7 stycznia 1996 r.
Wiktor Poliszczuk
„Tupet prof. Piotra Wróbla”.
Kilka miesięcy temu, podczas jednego z moich
spotkań z czytel-nikami, padło pod moim adresem pytanie: czy znam prof. Wróbla?
Odpowiedziałem, że nie, ale mam nadzieję poznać go w najbliższej przyszłości.
Tak też się stało: Polski Instytut Naukowy w Montrealu zorganizował w dniu 4
grudnia 1995 r. na Uniwersytecie McGill panel dyskusyjny, na który został zaproszony
prof. P. Wróbel z wykładem na temat „Mniejszości narodowe w historii i polityce
polskiej” oraz ja z wykładem na temat „Czy istnieje problem polsko-ukraiński?”.
Właśnie tam i wówczas poznałem prof. P. Wróbla, a ściślej mówiąc podczas
kolacji przed spotkaniem.
Właśnie ta kolacja dała asumpt do pierwszych
wrażeń w kierun-ku poznania osobowości prof. Wróbla: odliczając czas na
zdawkowe uwagi i na zamawianie potraw, ponad 90% „mówionego czasu” podczas
kolacji „okupował” prof. P. Wróbel, który w tym czasie zdążył opowiedzieć, jak
on pokonał ponad 30 kandydatów w konkursie na profesurę w Katedrze Historii
Polski na Uniwersytecie Torontońskim, że ma propozycję objęcia posady na
prywatnym Uniwersytecie Nowojorskim, na wykłady z ramienia tego uniwersytetu na
UJ podczas wakacji dla przybywających do Polski młodych Żydów, że ma
pro-pozycję objęcia „pozycji” w Instytucie Studiów Politycznych PAN, rektor
(prezydent) University of Toronto to Żyd i jego kolega itp. Pozostali
uczestnicy kolacji w zasadzie nie mieli okazji do zabrania głosu. I na pewno
nie dlatego, że nie miała nic do powiedzenia p. prof. Hanna Pappius –
neurochemik, absolwentka właśnie Uniwersytetu McGill w Montrealu, prof. Witold
Kierzun - politolog, wykładający w Polsce i w Kanadzie, dr Ryszard Grygorczyk -
biolog, specjalista w dziedzinie mikrobiologii, bliski w swych badaniach do
genetyki, czy wreszcie ja, występujący z radykalną tezą o odpowiedzialności OUN
za wydarzenia na Wołyniu okresu II wojny światowej. Mówię o tym tylko dlatego,
ponieważ zachowanie się prof., Wróbla podczas kolacji pozostaje w kontekście
jego późniejszego, podczas panelu, zachowania.
Otwierając panel dyskusyjny, prof.
Kierzun zwrócił się do jego uczestników o przestrzeganie zasady „sine ira et
studio”- bezstronności, obiektywizmu, z wykluczeniem emocji. Niestety, ta
zasada nie została zachowana.
O wykładzie prof. Wróbla powiem
tylko tyle, że według mnie powinien on był być zatytułowany jako „Wieloetniczne
pierwiastki w narodzie polskim i jego wielokulturowość”. W następstwie wykładu
prof. P. Wróbla zdziwiłem się, że w ogóle pominął on problem nacjo-nalizmu
ukraińskiego, w szczególności w okresie międzywojennym. Zdziwienie wywołało
również stwierdzenie prof. P. Wróbla, że gen. Jaruzelski i kardynał Glemp
zajmują identyczne, nie przynoszące im chwały, stanowisko wobec mniejszości
narodowych w Polsce, przy tym użył w stosunku do nich określenia „obaj ci
panowie”. Jakoś nie natra-fiłem dotychczas na materiały, potwierdzające tezę
prof. P. Wróbla.
Wobec późniejszego stanowiska prof. P. Wróbla
do mojego wykładu, zmuszony jestem streścić go, podać omówione w toku wykładu
tezy. O to one:
Gdyby zapytać red. Jerzego
Giedroycia o to, czy istnieje pro-blem polsko-ukraiński, to on prawdopodobnie
odpowiedziałby, że nie, nie ma, poza jakąś kosmetyką, problemu
polsko-ukraińskiego. Twierdzenie takie wynika w szczególności z „Autobiografii
na cztery ręce” J. Giedroycia oraz ze sposobu redagowania przez niego „Kultury”
oraz „Zeszytów Historycznych”.
Gdyby takie samo pytanie zadać
Mikołajowi Siwickiemu, działaczowi Związku Ukraińców w Polsce reprezentującego
interesy OUN frakcji Melnyka w Polsce, autorowi trzytomowej pracy pt. „Dzieje
konfliktów polsko-ukraińskich”, to on niewątpliwie odpowie- działby, że tak,
problem polsko-ukraiński istnieje, winę zań ponoszą Polacy, którzy przez wieki
gnębili Ukraińców i wobec tego ci ostatni słusznie podjęli walkę, która
przekształciła się w rzeź Polaków na Ukrainie Zachodniej. Analizując w/w pracę
Mikołaja Siwickiego, dojść należy do wniosku, że według niego problem
polsko-ukraiński będzie aktualny aż do czasu, kiedy państwo ukraińskie obejmie
swymi granicami wszystkie, według ocen OUN, ukraińskie terytoria etniczne, a
więc też, gdy chodzi o Polskę, Podlasie, Zamojszczyznę, Hrubie-szowskie,
Zasanie oraz Łemkowszczyznę.
Należy więc dojść do wniosku, że
problem polsko-ukraiński istnieje, potwierdzają to też wyniki badań opinii
publicznej, według których Ukraińcy w Polsce są postrzegani bardzo negatywnie,
gorzej od Żydów, Białorusinów, Czechów, Rosjan, Niemców itd., gorzej od
Ukraińców są postrzegani tylko rumuńscy cyganie.
Wyniki moich wieloletnich badań
prowadzą do wniosku, że problem polsko-ukraiński z jednej strony jest bardzo
skomplikowany, z drugiej zaś jest bardzo wąski, sprowadza się w zasadzie do
istnienia nacjonalizmu ukraińskiego, na który składa się jego forma
orga-nizacyjna w postaci Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz ideologia
nacjonalizmu ukraińskiego.
Co do
OUN, to ona już w 1929 roku wytyczyła cel strategicz-ny nacjonalizmu
ukraińskiego; zbudowanie państwa ukraińskiego na wszystkich, według ocen OUN,
ukraińskich terytoriach etnicznych, do których wchodzą, jak wspomniałem,
również tereny będące obecnie w składzie państwa polskiego. W tym też czasie
OUN wskazała na meto-dy budowania państwa ukraińskiego, przez usunięcie z
ukraińskich terytoriów etnograficznych wszystkich „cużyńców”. W języku
ukraiń-skim „usuwać” znaczy doprowadzić do nieistnienia.
Powyższe uchwały były pierwoprzyczyną
mordów masowych na Wołyniu, których ofiarami była polska ludność cywilna.
Potwierdza to w „Liście otwartym do członków Prowodu OUN Stepana Bandery” Taras
Bulba Boroweć, pisząc: „Czy prawdziwy rewolucjonista - państwowiec może
podporządkować się kierownictwu partii, która zaczyna budowanie państwa od
wyrzynania mniejszości narodowych oraz bezmyślnego palenia ich dobytku? Ukraina
ma bardziej groźnych wrogów aniżeli Polacy...Wojskowe Oddziały OUN...zaczęły w
hanieb-ny sposób wyniszczać polską ludność cywilną...”
Metody stosowane przez UPA podczas eksterminacji
ludności polskiej, miały swe uzasadnienie w ideologii OUN, której twórcą był
Dmitro Doncow i którą formalnie i oficjalnie przyjęła OUN w 1929 r. na swe
ideologiczne uzbrojenie. Zgodnie z tą ideologią, „nacja” stanowi gatunek w
przyrodzie i wobec tego, zgodnie z teorią Darwina, pozostaje ona w permanentnej
wrogości, w stanie wojen o byt i przes-trzeń z innymi narodami.
Zgodnie z
programem OUN, państwo ukraińskie ma objąć wszystkie ukraińskie terytoria
etnograficzne, jest to program strategicz-ny minimum nacjonalizmu ukraińskiego.
Zgodnie z ideologią OUN, Ukraińcy mają dążyć, jako do celu strategicznego
maksimum, do stworzenia imperium Ukrainy, a imperium nie zna granic
ostatecznych.
Siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego są,
między innymi; wola, jako niczym nieograniczone chcenie, woluntaryzm
polityczny, nienawiść do wroga, bezwzględność w jego zwalczaniu, fanatyzm,
makiawelizm, mistycyzm.
Tak opisany nacjonalizm ukraiński nie może być
szeregowany z tradycyjnymi nacjonalizmami środkowo i wschodnioeuropejskimi:
polskim, czeskim, białoruskim itp. Tak pojęty nacjonalizm szeregować należy
jako odmianę faszyzmu – nazizmu, którego najbliższą do nacjonalizmu ukraińskiego
formą był chorwacki ruch Ustaszów, też faszystowska organizacja i też powstała
w 1929 r. na fali postępują-cych z zachodu Europy ruchów i idei faszystowskich.
Problem polsko-ukraiński ma charakter moralny: dla
Polaków zadośćuczynienie w postaci przyznania winy, dla Ukraińców, jako narodu
- oczyszczenie z odium „rizunów”. Dla Ukraińców jest to pro-blem tym bardziej
ważny, iż jedynie 1/3 narodu ukraińskiego zamiesza- na jest w mordy masowe,
dokonane na Polakach, natomiast Polacy negatywnie postrzegają wszystkich
Ukraińców. Istnieje też problem polityczny, polegający na tym, iż oba nasze
narody stoją w obliczu odradzających się w Rosji dążeń do odbudowy imperium
rosyjskiego.
Na przeszkodzie ustanowieniu
rzeczywiście dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą stoi nie
rozwiązany dotąd problem działalności, w przeszłości i obecnie, ukraińskiego
ruchu nacjonalisty-cznego. Nie rozwiązanie tego problemu powoduje, iż mimo
zawarcia formalnego traktatu o współpracy i przyjaźni, stosunki polsko-ukraińskie
na szczeblu państwowym są nijakie, Polska nie opracowała koncepcji stosunku do
Ukrainy, jak też Ukraina nie opracowała koncepcji wobec Polski. Oba te państwa
nie posiadają wspólnej kon-cepcji wobec sąsiada z północy - Rosji.
Problem polsko-ukraiński można i należy rozwiązać
drogą eliminacji wpływów nacjonalizmu ukraińskiego zarówno w Polsce jak i na
Ukrainie. Świat nam nie pomoże, świat jest nieczuły na tragiczne wydarzenia
albo jest wobec nich bezradny. W 1915 r. Turcy wymor-dowali półtora miliona Ormian,
świat o tym zapomniał. Na naszych oczach w byłej Jugosławii w wyniku czystek
etnicznych wymor-dowano ponad dwa miliony ludzi. Niedawno w Afryce w ciągu
tygodnia wymordowano ponad milion ludzi. Nie oglądajmy się na świat,
rozwiązujmy istniejące problemy polsko-ukraińskie sami.
Takie były tezy mojego wykładu. Zrozumiałe, że w
ciągu 30 minut nie było możliwości rozwinięcia twierdzeń. W toku dyskusji
zabrał głos prawdopodobnie Ukrainiec, który zarzucił mi jednostron-ność
naświetlenia problemu, bowiem Ukraina przez wieki nie miała swego państwa, na
Ukrainie panowali Polacy, końcowym akordem była akcja „Wisła” oraz „Jaworzno”.
Od tego momentu o prof. Piotrze Wróblu będę mówić
przez „pan Wróbel”, chociaż do tego zwrotu nie jestem zwykły. Kiedy p. Wróbel
miał roczek, ja już byłem asystentem na Katedrze Prawa Państwowego Wydziału
Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Z tego tytułu miałem styczność z ludźmi
nauki, takimi jak prof. prof. B. Domianowski, M. Popielski, S. Wysłouch, K.
Stefko, A. Chełmoński i inni. Mam w rodzi-nie profesora. Do czasu obecnego
utrzymuję kontakty z ludźmi nauki, profesorami polskich i ukraińskich uczelni.
Znam więc zasady zacho-wania się wobec adwersarzy. Mój zwrot „pan Wróbel” jest
reakcją na zwracanie się do mnie w podobny sposób przez p. Wróbla podczas
dyskusji.
Już w trakcie wystąpienia wspomnianego Ukraińca,
który mówił tonem umiarkowanym, niepodniesionym, p. Wróbel nie pytając
pro-wadzącego panel prof. W. Kierzuna, przerywając dyskutantowi i po jego
wypowiedzi tak mniej więcej oświadczył: „Ja pana zaskoczę! Ja idę jeszcze
dalej. Prawdę mówiąc, miałem bardzo mieszane uczucia, słuchając wykładu p.
Poliszczuka. Nie wszystko da się zakwestio-nować. Było ludobójstwo na Polakach.
Referat p. Poliszczuka wywołał u mnie bardzo mieszane uczucia. Mam do tego inne
podejście”. A zwracając się do mnie p. Wróbel oświadczył; „Wydaje mi się, że
pan tu niekonsekwentnie pociągnął. Niekonsekwentnie pan pewne rzeczy postawił.
Dokonał pan bardzo wielu generalizacji i demonizacji. Czy Polacy byli
współwinni konfliktowi polsko-ukraińskiemu? Pan posta-wił takie pytanie. Tak są
współwinni konfliktowi polsko-ukraińskiemu. Naturalnie, że byli ukraińscy
nacjonaliści i robili różne okropne rzeczy, ale byli również polscy
nacjonaliści, którzy też robili niedobre rzeczy, a poza tym była jeszcze
kilkusetletnia historia stosunków polsko-ukraińskich. Ukraina była o wiele
słabszym partnerem. Ukraina brała w głowę właśnie od Polaków i to pozostawiło
pewien bagaż. Polacy nie potrafili jakoś rozwiązać i uporządkować i to dało taki
wybuch, jaki miał miejsce...Pan demonizuje OUN, dlaczego pan zaczyna od 1929
roku, przecież przedtem też istniały ukraińskie organizacje np. UWO. Dlaczego
pan demonizuje Doncowa z jego doktrynę, przecież byli inni ideolodzy
nacjonalizmu ukraińskiego. Walczyła UPA. Dotychczas nie natrafiono na dokument,
który nakazywałby masowe wyniszczanie Polaków przez UPA. Jestem gotów stanąć
wobec pana w pozycji „advocatus diaboli” i udowadniać błędność pańskich tez,
czy zgodzi się pan na to? I nieprawdą jest, że Polska nie ma żadnej koncepcji
politycznej wobec Ukrainy, przecież znana jest formuła, że bez wolnej Ukrainy
nie ma wolnej Polski.”
Taka mniej więcej była reakcja p. Wróbla na moją
prelekcję. Mówił to tonem podniesionym, w zdenerwowaniu. Stąd też moja ripos-ta
musiała być ostra w formie. Czasu było niewiele, ale zdążyłem odpowiedzieć p.
Wróblowi, że: a)- w żadnej mierze nie wykazał on niekonsekwencji w moim
wystąpieniu, b)- mówiąc w kategoriach: Polacy – Ukraińcy, utożsamia on naród
ukraiński z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym, co jest niedopuszczalne, c)-
nie zna on historii ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, bowiem istniejące
przed OUN organizacje, z których właśnie powstała OUN, też były organizacjami
typu faszystowskiego np. Związek Ukraińskich Faszystów, d)- nie zna on
ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, nie czytał on „Nacjonalizmu” D. Doncowa,
bez którego doktryny ukraiński ruch nacjonalistyczny na przełomie lat 1925/1926
był na drodze do przekształcenia się w płatną agenturę wywiadu niemieckiego. Poza
tym w swym wykładzie nie sta-wiałem pytania: „Czy Polacy są współwinni
konfliktowi polsko-ukraiń-skiemu”? Bowiem jego przedmiotem było wykazanie
jedynie, że istnienie problemu polsko-ukraińskiego sprowadza się do działania w
przeszłości i teraz nacjonalizmu ukraińskiego.
Po tej mojej ripoście zabrał głos dr inż.
Aleksander Jabłoński, zarzucając p. Wróblowi niedopuszczalność formy i treści
jego wypo-wiedzi pod moim adresem, że wypowiedź p. Wróbla stoi w sprzecz-ności
z przyjętymi zasadami dyskusji na poziomie akademickim. W odpowiedzi na zarzuty
dr A. Jabłońskiego p. Wróbel odpowiedział: „Jeżeli obraziłem p. Poliszczuka, to
go przepraszam.” Opisane wyżej żenujące zachowanie p. Wróbla prowadzi do
smutnych refleksji. Prze-de wszystkim widoczne było, p. Wróbel zawczasu
przyszykował się do zaatakowania mnie, czekał jedynie na odpowiedni moment. Ale
też zadufany w sobie, p. Wróbel nie przygotował się do tego ataku, bo-wiem nie
mógł w ciągu miesiąca, jaki dzielił od decyzji zorganizowania panelu, poznać
istoty nacjonalizmu ukraińskiego. Jak widać z jego wypowiedzi zna on
nacjonalizm ukraiński bardzo pobieżnie i to tylko z anglojęzycznej literatury
tego tematu, której autorami są ukraińscy nacjonalistyczni historycy. Drugą
stronę tego zagadnienia p. Wróbel poznał bardzo pobieżnie, prawdopodobnie rok
temu, gdy przeczytał cykl moich artykułów w „Gazecie” (Toronto). Pan Wróbel nie
przeczytał nawet mojej „Gorzkiej prawdy”, bo gdyby zapoznał się z nią, to
niewątpliwie usiłowałby podważyć jej tezy, czego nie uczynił, ograniczając się
do uogólnień i bezzasadnych zarzutów, jak np., że w mojej prelekcji byłem
niekonsekwentny, powtórzył to nawet dwukrotnie. Konia z rzędem temu, kto
udowodni niekonsekwencję w moim wykładzie. A p. Wróblowi dwa. Chyba, że ja i p.
Wróbel inaczej rozumiemy semantykę słowa „niekonsekwencja”. A jeżeli przyjąć,
p. Wróbel przeczytał „Gorzką prawdę”, to muszę dojść do wniosku, iż należy on
do ludzi, którym wręcz niemożliwym jest udowodnienie, że woda jest mokra.
W pracy swej oraz w wykładzie udowadniam, iż
nacjonalizm ukraiński nie jest nacjonalizmem w rozumieniu europejskim,
twierdzę, że jest to odmiana faszyzmu-nazizmu, wskazuję na ewidentnie
faszys-towską ideologię nacjonalizmu ukraińskiego, porównuję nacjonalizm
ukraiński z ruchem chorwackich ustaszów, (których przywódca, Ante Pawelic
obiecał innemu, niemieckiego pochodzenia, włoskiemu faszyś-cie, Curzio
Malapartemu, przysłać w prezencie
Stanowisko p. Wróbla
jest tym bardziej dziwne, że jego jako historyka specjalnością jest najnowsza
historia Polski, w szczególności mniejszości narodowe w Polsce, a przede
wszystkim mniejszość narodowa żydowska. Skoro tak, to p. Wróbel powinien znać
założenia ideologiczne i programowe nacjonalizmu ukraińskiego, a jednak nie zna
ich, co świadczy o złym przygotowaniu p. Wróbla do wykonywa-nia jego zawodu.
Pan Wróbel powinien znać tym bardziej istotę nacjonalizmu ukraińskiego, bowiem
ludzie, którzy ulegli indoktrynacji tej ideologii byli bardzo czynnymi
pomocnikami hitlerowców w eks-terminacji Żydów na terenie II Rzeczypospolitej.
Pan Wróbel nie wierzy, aby istniał rozkaz, co do mordów masowych na Polakach.
Przytoczę więc jemu wypowiedź głównego architekta tych mordów „prowidnyka” OUN
frakcji Bandery na Ukrainie Zachodniej, Mykoły Łebedia. W swej, wydanej w 1946
r., książce p.t. „UPA” napisał on: „bandyci (to znaczy Polacy W.P.) zamordowali
10 chłopów, zabrali około 300 sztuk bydła... dlatego odpowiedź narodu
ukraińskiego (czy-taj OUN frakcji Bandery W.P.) mogła być tylko jedna. Oczyścić
teren z wrogiej ludności polskiej (str,79).” Czy to dla p. Wróbla nie dość
jasne? Przecież to powiedział przywódca OUN-b i organizator UPA! A Taras
Bulba-Boroweć 10 sierpnia 1943 r. powiedział, w jaki sposób UPA oczyszczała
teren z Polaków: „w okrutny sposób prowadząc wy-rzynanie ludności polskiej”. A
p. Wróbel ma „inne podejście” do tej sprawy.
Pan Wróbel zarzuca mi
generalizowanie ocen wydarzeń wołyń-skich okresu II wojny światowej oraz
demonizowanie doktryny D. Doncowa. No cóż, rozmawiamy, jak widać, różnymi
językami. Gdy ja uściślam, wskazując na dowody, pokazuję określony ruch
polityczny OUN, winny organizowania zaprogramowanych, prowadzonych meto-dycznie
zabójstw masowych ludności cywilnej, to p. Wróbel nazywa to „generalizowaniem”.
Gdy ja, powołując się na dowody oraz na facho-wą literaturę, w szczególności
dotyczącą OUN, na źródłową pracę D. Doncowa pt. „Nacjonalizm” (Żółkiew-1926),
gdy wskazuję na lu-dobójczą zasadę ideologii nacjonalizmu ukraińskiego w formie
twierdzenia, że „nacja” (łac. „species”) stanowi gatunek w przyrodzie, gdy
enumeratywnie wyliczam przeciwne wszelkiemu humanizmowi siły motoryczne,
wynikające z ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, to p. Wróbel nazywa
„demonizowaniem” doktryny D. Doncowa.
Gdy chodzi o sformułowany przez p.
Wróbla zarzut „generalizo-wania” wydarzeń i ich przyczyn to powiem, że właśnie
mój oponent dopuszcza się generalizowania, nie doszukując się konkretnych sił,
które doprowadziły do ludobójstwa, sił, które ja nazywam po imieniu a których
p. Wróbel nie dostrzega lub nie chce ich widzieć. Nie-przypadkowo p. Wróbel nie
określa sił politycznych określonych etnosów, używając sformułowań:
Polacy-Ukraińcy, Polacy-Litwini, Polacy- Żydzi, itp.
Nie jest rzeczą przypadku, że ukraińscy, nacjonalistyczni
history-cy, a z nimi również p. Wróbel, pośrednio też regulowana dyskusja na
łamach „Gazety Wyborczej” w Warszawie, sprawę zabójstw masowych Polaków na
Wołyniu rozwadniają, generalizują, sprowadzają do nie-naukowych wniosków: w
historii stosunków polsko-ukraińskich miały miejsce różne zaszłości, za które
winę ponoszą Polacy, w następstwie czego doszło do wzajemnych rzezi masowych,
dlatego nie ma o czym mówić. Wszystko robi się po to, aby nie obarczyć winą
OUN, która była twórcą UPA.
Powiedziane wyżej nie stoi w sprzeczności z
twierdzeniem, że również określone siły polskie dopuszczały się okrutnych akcji
odwetowych, które też trzeba nazwać po imieniu, jednakże skala tych akcji na
Wołyniu była niewspółmierna do działań OUN-UPA.
Z tak nikłym bagażem wiedzy p. Wróbel
podejmuje się obrony nacjonalizmu ukraińskiego, deklarując nawet, że może
podjąć się roli „advocatus diaboli” przeciwko moim twierdzeniom. Pan Wróbel
jako historyk, wie chyba, że z góry podejmuje się roli niewłaściwej, bowiem
„advocatus diaboli” występuje w procesie o uznanie dobra, - o beaty-fikację lub
kanonizację, a więc w procesie o usankcjonowanie dobrego postępowania, a nie w
„procesie” oskarżającym o ludobójstwo, z jakim ja występuję przeciwko nacjonalizmowi
ukraińskiemu. W takiej sytuacji p. Wróbel może występować i (występuje) jako
zwykły obrońca-adwokat po stronie nacjonalizmu ukraińskiego.
O takiej roli p. Wróbla
świadczy również to, iż on upatruje przy-czyn mordów masowych w zaszłościach
historycznych, a nie w działaniu określonego ruchu polityczno-ideologicznego,
co można wiązać z nieznajomością mechanizmów działania prądów
społeczno-politycznych, których nie dostrzega p. Wróbel, nie zna on bowiem, jak
widać podstawowych osiągnięć nauki socjologii, skoro nie docenia on
organizującej i mobilizującej (a w przypadku OUN również terroryzu-jącej) roli
organizacji politycznych i ich ideologii. P. Wróbel jakoś nie usiłuje znaleźć
odpowiedzi na pytanie: dlaczego Białorusini, którzy przecież byli w podobnej do
Ukraińców sytuacji w Polsce, nie przys-tąpili do wyrzynania Polaków? Dlaczego
Ukraińcy Wielkiej Ukrainy nie przystąpili do wyrzynania Rosjan, gdy Ukraina
została okupowana przez Niemcy hitlerowskie? Dlaczego OUN musiała stosować
terror wobec Ukraińców Wołynia, zmuszając ich do uczestnictwa w ludobójczych
działaniach UPA?
Na te pytania p. Wróbel
nie udziela odpowiedzi, idzie on po linii nacjonalistycznej historiografii,
usiłującej przypisać winę za mordy masowe zaszłościom historycznym celem
odwrócenia uwagi od zbrodniczej działalności OUN-UPA.
P. Wróbel, jak widać,
tkwi nie tylko w ukraińskiej nacjona-listycznej literaturze przedmiotu, ale
ulega też powierzchownej propagandzie nacjonalizmu ukraińskiego. Sprzeciwia się
on memu twierdzeniu, że Polska nie wypracowała żadnej koncepcji politycznej
wobec Ukrainy, twierdząc, że „to nieprawda, Polska ma koncepcję wobec Ukrainy,
która wyraża się twierdzeniem, iż bez wolnej Ukrainy nie może być wolnej
Polski”. Przykro jest słyszeć takie oświadczenia z ust polskiego historyka.
Nieprawdą bowiem jest, że „bez wolnej Ukrai-ny nie może być wolnej Polski”.
Powyższe jest współczesnym hasłem politycznym nacjonalizmu ukraińskiego, nie
mające nic wspólnego z historią. I Rzeczpospolita istniała do 1795 roku,
chociaż od czasów najazdów tatarskich nie było wolnej Ukrainy, ukraińskie
państwo ko-zackie, mimo posiadania szeregu atrybutów państwa, nie było wolnym
państwem. W latach 1918-1939 istniała II Rzeczpospolita, chociaż w tym czasie
nie było wolnej Ukrainy. Inną rzeczą są politologiczne wnioski, że wobec
odradzających się w Rosji tendencji imperialnych, pożądana jest ścisła
współpraca Polski i Ukrainy.
Pan Wróbel zarzucił mi
niekonsekwencję w moim wykładzie, czego nie udowodnił, natomiast ja podejmę się
udowodnienia niekonse-
kwencji w wypowiedziach p.
Wróbla. W swym wykładzie powiedział on, iż należy się spodziewać w ciągu
najbliższych kilkunastu lat wybuchu konfliktu zbrojnego na tle etnicznym w
Europie Środko-wowschodniej, ale jednocześnie lekceważy on rolę
polityczno-ideo-logicznych ruchów określonych grup etnicznych tego regionu (np.
nacjonalizmu ukraińskiego). To, w czym p. Wróbel upatruje przyczyn
przewidzianego przez niego zbrojnego wybuchu konfliktu? Na to pytanie p. Wróbel
nie odpowiada, a więc jest niekonsekwentny w swych wypowiedziach.
O nieprzygotowaniu p. Wróbla do podjętego przez
niego tematu dodatkowa przekonała mnie jego wypowiedź na temat „rasy”. Jedna ze
słuchaczek panelu zwróciła się do p. Wróbla: „Użył Pan słowa
<<rasa>> czy też <<typ antropologiczny>>. Czy można
używać słowa <<rasa>>? Jaka jest różnica między
<<rasą>> a <<typem antropolo-gicznym>>? Ku mojemu
zdziwieniu p. Wróbel odpowiedział: „Nie potrafię w tej chwili rozwiązać
problemu teorii rasy, poddaję się, wiem, że jest to bardzo skomplikowany temat.
Nie użyłem tego słowa, powiedziałem <<typ antropologiczny>>. Jeżeli
jest coś w tym niewłaściwego, to się wycofuję”.
Zaiste, żenująca odpowiedź historyka, którego
specjalnością są mniejszości narodowe w Polsce. Wygląda na to, że p. Wróbel
odżegnuje się od słowa „rasa”, chociaż każdy mniej więcej oczytany człowiek
wie, że zarówno słowa „rasa”, jak i pojęcia „typ antropolo-giczny” można używać
we wszystkich odmianach, bowiem odnoszą się one przede wszystkim do nauki
biologii. Można też używać słowa „rasizm”, odnoszącego się do ideologii,
opartej na założeniach rasowo-antropologicznej szkoły w socjologii, która
wychodzi z założenia nierównej wartości biologicznej ras antropologicznych. Nie
można tylko propagować rasizmu, jako formy politycznej, uprawianej przez rasistów.
Skoro p. Wróbel nie potrafi wypowiedzieć się na
temat „rasy” czy „typu antropologicznego”, to trudno od niego wymagać
znajomości ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, zaliczającego „nację” do
gatunku w przyrodzie. Jest to sfera filozofii, bez której znajomości trudno
jest zrozumieć kształtowanie się stosunków międzyetnicznych, którymi p. Wróbel
zajmuje się, a przecież żydowską mniejszość narodową na terytorium Polski
hitlerowcy wyniszczali właśnie w oparciu o zasady rasizmu, a hitlerowcom w
dużym stopniu pomagali przedstawiciele innej mniejszości narodowej – ukraińska
policja pomocnicza, wyzna-jąca zasady rasizmu. Bez zrozumienia teorii rasizmu
nie sposób należycie zrozumieć stosunki międzyetniczne w Polsce i na jej
tery-torium podczas II wojny światowej. Jest to tym bardzie trudne, że
„gatunek” w przyrodzie jest kategorią wyższą niż rasa. Między rasą ludzką a
gatunkiem (species), jakim jest „rodzaj ludzki” (Mankind), istnieje zasadnicza
różnica, którą musi rozumieć historyk, zajmujący się problemami mniejszości
narodowych w Polsce, a tymczasem p. Wróbel tych rzeczy nie zna. Dlatego tupetem
z jego strony jest krytyka mojej tezy o winie nacjonalizmu ukraińskiego za
niemożność uregu-lowania stosunków polsko-ukraińskich na poziomie, który
dyktuje sytuacja geopolityczna obu tych państw i narodów. Podejrzewam, że p.
Wróbel potraktował moje twierdzenie o doncowskim ujęciu pojęcia „nacji”, jako
gatunek w przyrodzie, w sensie potocznym, myślę, iż p. Wróbel przez „gatunek”
rozumie odmianę czegoś, np. gatunek skóry, gatunek papieru itp., podczas gdy D.
Doncow używa tego terminu w sensie biologicznym, w sensie podstawowej jednostki
systematycznej w biologii, a więc to, co po łacinie ma nazwę „species”.
Pan Wróbel, skoro chciał bardzo poddać krytyce
moje poglądy na nacjonalizm ukraiński jako na główną przeszkodę w normalizacji
stosunków polsko-ukraińskich, powinien był zwrócić się do mnie o użyczenie mu
maszynopisu mojej pracy pt. „Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra
Doncowa”. Nauczyłby się z niej wiele. Na naukę nigdy nie jest za późno.
Cechą charakterystyczną „gatunku” w biologii jest
to, że jego osobniki nie krzyżują się z osobnikami innych gatunków, np. wróbel
nie krzyżuje się z wroną lub orłem, koń nie krzyżuje się z kozą itp., bowiem
należą one do różnych gatunków. Krzyżują się natomiast i wydają potomstwo
osobniki różnych ras w ramach jednego gatunku, tak więc krzyżują się różne rasy
psów, dając potomstwo w postaci tzw. kundlów. Gdy zaś chodzi o rasy ludzkie,
rozumiane jako podgatunki „Homo sapiens”, to one, krzyżując się, dają wspaniałe
potomstwo, np. w postaci Mulatów (krzyżówka rasy białej z czarną) lub Metysów,
sta-nowiących potomstwo osobników rasy białej z Indianami.
Nauka antropologii, jako biologia porównawcza
człowieka, uży-wa czasem zamiennie pojęcia ras ludzkich, do których klasycznie
zalicza się rasę białą (europoidalną), czarną (negroidalną), i „typ
antro-pologiczny”, chociaż to ostatnie pojęcie najczęściej odnosi się do
populacji człowieka, charakteryzującej się określoną dziedziczną kombinacją
cech głowy i twarzy, stąd np. nordyczny, armenoidalny, śródziemnomorski,
dynarski itp. antropologiczne typy człowieka.
Różnice morfologiczne, zachodzące między rasami i
typami antropologicznymi człowieka, nie oznaczają, wbrew poglądom rasis-tów,
różnice co do wartości intelektualnych czy duchowych przedsta-wicieli tych
grup, jednakże warto pamiętać, i to powinien wiedzieć p. Wróbel, że zgodnie z
antynaukową ideologią rasizmu, istnieje rasa aryjska, mówiąca językami
indoeuropejskimi, rzekomo odznaczająca się szczególnie korzystnymi cechami
fizycznymi i intelektualnymi. Ale i ta grupa ludzi w teorii rasistów dzieliła
się na „nadludzi” (Übermensch), oraz
„podludzi” (Untermensch). Na tej bazie sformu-łowano stosunek do Żydów, Cyganów
itp. W praktyce to owocowało ich eksterminacją, usprawiedliwianą w sposób, w
jaki ujął to likwidator Warszawskiego Getta, Jurgen Stroop: „Żydzi to naprawdę
nie ludzie w naszym pojęciu...Żydzi, Cyganie – są w rozumieniu prawdziwej nauki
prawie zwierzętami, albo niepełnymi ludźmi”. Stąd, według Stroopa, można ich
zabijać bez wyrzutów sumienia. A mnie przypomniała się podsłuchana przez Polkę
na Wołyniu rozmowa podrostków w 1943 roku, podczas której, opanowany hasłami
nacjonalizmu ukraińskiego niedorostek-Ukrainiec – mówił do swoich kolegów: „Dla
mnie zabić Polaka to tak samo jak zabić wróbla”.
Ideologii nacjonalizmu ukraińskiego nie można zbyć
machnię-ciem ręki, jak to robi p. Wróbel, którego specjalnością są problemy
mniejszości narodowych w Polsce. Powinien on też wiedzieć, że D. Doncow nację
ukraińską zaszeregował do rasy, o czym można się prze-konać studiując prasę
ukraińską w Stanach Zjednoczonych i Kanady lat 30. Pan Wróbel nie chce o tym
wszystkim wiedzieć, woli on posługiwać się twierdzeniami ukraińskich
nacjonalistycznych histo-ryków. Te aspekty nacjonalizmu ukraińskiego, p. Wróbel
powinien studiować, traktować je poważnie, a nie ograniczać swej wiedzy o
stosunkach polsko-ukraińskich do informacji zaczerpniętych z „Historii Ukrainy
XX wieku” Tadeusza Olszańskiego. To powoływanie się p. Wróbla podczas panelu na
T. Olszańskiego kompromituje profesora-historyka, albowiem Tadeusz Olszański
jest historykiem-amatorem, piszącym w okresie stanu wojennego pod pseudonimem
„Jan Łukaszów”, o którym w środowisku polskich historyków i politologów mówi
się, iż jest on Ukraińcem, który ze względów taktycznych podaje się za Polaka.
Lektura jego pisarstwa prowadzi do jednoznacznego wniosku: Tadeusz Olszański
pisze z pozycji ukraińskiej nacjona-listycznej historiografii. Świadczy o tym
chociażby fakt, że zbrodnicza OUN-UPA nazywa „formacją niepodległościowców”,
stawia na jednej płaszczyźnie UPA i AK. Nazwisko historyka-amatora, na którego
powołuje się p. Wróbel, nie powinno mylić, albowiem jest ono znane też wśród
Ukraińców, w tym też wśród nacjonalistów ukraińskich: już w 1924 roku członek
UWO o nazwisku „Olszański” dokonał we Lwo-wie nieudanego zamachu na ówczesnego
prezydenta RP, Stanisława Wojciechowskiego, inny Olszański, Wołodymyr,
przynajmniej w 1934 roku był członkiem OUN.
Profesor-historyk, jakim jest p. Wróbel, swoje
ustalenia i wnioski o stosunkach polsko-ukraińskich winien budować na wynikach
własnych badań, lub na wynikach badań poważnych autorytetów, a nie sugestiach
historyka-amatora Tadeusza Olszańskiego.
Powiedziane
wyżej uzasadnia tytuł o tupecie p. Wróbla, któremu można poradzić: więcej
skromności, więcej wiedzy, więcej obiektywiz-mu, a mniej tupetu, inaczej bowiem
p. Wróbel nie zostanie orłem w zakresie wiedzy o stosunkach polsko-ukraińskich.
Dla tych, którzy dawno opuścili Polskę i mogli
zapomnieć niektóre, rzadko używane, terminy, wyjaśnienie: „Tupet – zbytnia
pewność siebie, śmiałość granicząca z bezczelnością, zuchwałość” („Słownik
języka polskiego”, W-wa,1981, t.3, str. 553). Warto zwrócić uwagę na to, że
niektóre słowniki polsko-angielskie tłumaczą „tupet” jako self-assurance”, co
nie jest prawidłowe, albowiem „tupet” nie ogranicza się do pewności siebie,
daleko wykracza poza tę pewność. Polskie „tupet” odpowiada angielskiemu
„Impudence”, „Insolent”.
Wyzwanie P. Wróbla do dyskusji na temat
nacjonalizmu ukraiń-skiego podejmuję. Proponuję prowadzić dyskusję na łamach
jednego z polskich czasopism w Toronto. Nie omieszkam odpowiedzieć, na
jaki-kolwiek merytoryczny zarzut p. Wróbla. Ja swoje karty wyłożyłem w swoich
publikacjach, też podczas panelu w Montrealu. Czekam na ruch p. Wróbla.
Dyskusja może być ciekawa. Proszę tylko o powoływanie się na źródła. Jeśli p.
Wróbel nie podejmie dyskusji, będę go uważał za pokonanego na polu wiedzy o
stosunkach polsko-ukraińskich.
Na marginesie panelu dyskusyjnego takie oto
jeszcze uwagi: zabierający w języku angielskim głos w dyskusji profesor z
Ottawy, Ukrainiec, nie zrozumiał ani tematu, ani też treści mojego wykładu,
skoro uważał, iż zbyt pobieżnie omówiłem dzieje nacjonalizmu ukraińskiego, nie
dokonałem porównań sił i środków oraz celów wal-czących stron. Trudno mu się
dziwić, wykład był prowadzony w języku polskim, którego ten profesor nie zna.
Poza tym – to, co powiedziałem, wywołało u niego niewątpliwie szok, bowiem
dotychczas on, młody stosunkowo człowiek, słyszał i czytał o OUN-UPA w samych
super-latywach, dlatego moja teza była przez niego tak przyjęta, jak ponad
pięćset lat temu przyjmowano rewelacje o heliocentrycznym systemie.
I jeszcze: kierujący panelem prof. W. Kierzun zbyt
słabo zarea-gował na wykrzykiwania Eustachego Lenki pod moim adresem: „Pan był
prokuratorem, a więc jest pan komunistą”. E. Lenko i jego towa-rzysze usiłowali
przekształcić sesję naukową w wiec polityczny. Panel odbywał się w Polskim
Instytucie Naukowym, tego rodzaju odzywki, jakie padały z ust E. Lenki, nie
mają nic wspólnego z nauką, z elemen-tarną kulturą, z prawdą. Nie każdy
prokurator w PRL, w szczególności na szczeblu powiatowym, szczególnie też
będący prokuratorem z nakazu pracy po studiach, był komunistą. Posługując się
logiką E. Lenki, mógłbym powiedzieć, że jest on faszystą i hitlerowcem,
ponieważ cały okres wojny służył w Wermachcie. Ja zaś byłem takim komunistą,
który w latach 70. napisał i rozpowszechniał drogą niele-galną trzy
antybolszewickie prace: „Prawa narodów w teorii i praktyce ZSRR”, „Prawa
człowieka w teorii i praktyce ZSRR” oraz „Zarys anatomii bolszewizmu”. Ja swej
przeszłości nie mam powodu wstydzić się. Wszelkie dotychczasowe wysiłki
nacjonalistów ukraińskich nie dały dowodów obciążających moją przeszłość.
Szukając kompromitu-jących mnie materiałów, nacjonaliści ukraińscy dokonali
gruntownego przeglądu wszystkich moich publikacji – czy przypadkiem, w którejś
z nich nie wychwalałem bolszewizmu lub też nacjonalizmu ukraińskiego. Ostatnio,
latem 1995 roku, nacjonaliści ukraińscy wysłali do miejsca mojego i mojego ojca
urodzenia emisariuszkę z Polski, która poszuki-wała danych o mnie i o moim
ojcu, była w parafialnych urzędach tych cerkwi, w których mnie i mego ojca
chrzczono w obrządku prawosław-nym, mogła też udać się na cmentarz prawosławny,
gdzie pochowani są mój dziadek Łewko, babka Ulana, prababka Ołena. Była ta
emi-sariuszka w Archiwum w Dubnie. Szukała śladu na dowód, że jestem Żydem,
bowiem taki „zarzut” postawili mi nacjonaliści ukraińscy rok temu, gdy
dowiedzieli się o napisaniu przeze mnie pracy „Gorzka prawda: zbrodniczość
OUN-UPA”.
Mam podstawy przypuszczać, że nacjonaliści
ukraińscy spenetro-wali też moje materiały emigracyjne celem znalezienia w nich
śladu, że jestem „agentem UB”. Jeśli dotarli do nich, moje oświadczenie
stwier-dzające, na żądanie, iż emigruję z pobudek narodowościowych, albo-wiem,
jako Ukrainiec, czuję się w PRL obywatelem drugiej kategorii.
Niniejszą reakcję na wystąpienie p, Wróbla uważam
za niezbęd-ną, bowiem w warunkach panelu nie było możliwości odparowania
skierowanych przeciwko mnie zarzutów. Nie podejmowałbym pole-miki, gdyby
zarzuty te pochodziły od ludzi niewykształconych, jak nie podejmuję jej z
bełkotem autorów listów do redakcji „Gazety” (Toronto), bowiem jak mówi Denis
Diderot, nie można winić ślepego za to, że nie widzi, a głuchego za to, że nie
słyszy. Od p. Wróbla można i trzeba wymagać, żeby nie był ślepy i głuchy.
Żałuję, że podczas pobytu w Montrealu nie miałem
możliwości rozmowy z prof. J. Lityńskim, z prof. I. Bellertową, dr, A
Jabłońskim, z ks. Prof. A. Gurynem, prof. A. Kawczakiem. Z prof. A. Wolskim
spotkałem się przy innej, niż panel, okazji. Z prof. B. Ławrukiem odbyłem tylko
rozmowę telefoniczną. Zastanawiam się, czy w wynikłej sytuacji nie byłoby
celowym zorganizowanie jeszcze jednego panelu na temat stosunków
polsko-ukraińskich? Chociażby znów z udziałem p. Wróbla. Dyskusji bać się nie
trzeba. Nie żałuję odbytego spotkania, mimo pewnych zgrzytów. Nie gniewam się
na p. Wróbla, bowiem w nauce nie ma miejsca na obrazę. Utorujmy drogę do
ustanowienia rzeczywiście poprawnych polsko-ukraińskich stosunków między
państwami i między narodami.
Wiktor
Poliszczuk
Spis treści
1.
Przedmowa..................................................... str. 5
2.
Wstęp............................................................. str. 8
3. Zagłada wsi
Adamy........................................ str.10
4. W poszukiwaniu
prawdy................................ str.13
5. Zakłamane wspomnienia
nierozstrzelanego.. str.18
6.
Relacja z procesu
(wstęp)..............................
str.23
7.
Dymitr Kupiak i jego
zbrodnie...................... str.25
8.
Sylwetki 5-ciu oskarżonych i wyrok..............
str.49
9.
Zakończenie...................................................
str.52
10.
Spis
Nazwisk.................................................. str.55
11.
Aneks.............................................................
str.60